piątek, 30 maja 2014

Rozdział 25

"Oczami Harrego"

Lekarze wzięli ja na salę. Siedziałem z wszystkimi chyba z 1h ponieważ robili jej badania USG itp. Właśnie USG wtedy przeszła mi po głowie tylko jedna myśl. Ciąża?!
-Panie Styles halo żyje pan? -usłyszałem lekarza
-Tak przepraszam... Co z moją żoną ?
-Wykryliśmy u niej płód i częste skurcze. Ale proszę się nie martwić na przełomie tak młodego wieku to normalne u kobiet w ciąży.
-Aha ... chwila co? W ciąży?
-Noo... tak w ciąży. Za niedługo powinna być wypisana.- Powiedział lekarz odbierając od pielęgniarki białą kartkę.- Właśnie otrzymałem wypis Julia może już wyjść.
-Dziękuję do widzenia.
Udałem się do sali gdzie leżała. Nie potrafiłem do niej podejść bo czułem się za wszystko winny.
-Chodź zostałaś już wypisana- Powiedziałem z przymulonym głosem.
-Ja nie chciałam.
-Co? Ale co nie chciałaś?
-Hazz to nie... to nie jest twoje dziecko
-Że co ? To czyje jak nie moje ?-mówiłem ze spokojem. Wstąpiło do mnie zdziwienie że tak mówię ale wiem że ją zdradziłem więc ona musiała jakoś odreagować.
-Harry ja musiałam odreagować. bo to co zrobiłeś było dla mnie zbyt wstrząsające.- Mówiła lecz brakowało jej już tlenu od płaczu.                                                               
-Hej spójrz na mnie. Ja wiem co zrobiłem i dlatego nie mam zamiaru krzyczeć na ciebie że mnie zdradziłaś.
-Naprawdę ? Ale i tak przepraszam.
-Eeeem słuchaj powiedziałabyś mi może jeszcze z kim masz to dziecko?
-Nie do końca. Bo teraz będziesz krzyczał na 100%
-Obiecuję że nie będę - Zastałem ciszę- Nie wierzysz mi?
-Niall. -Powiedziała szybciej niż ja.
-Co? Możesz powtórzyć bo chyba nie dosłyszałem.
-Mówiłeś że nie będziesz krzyczał.
-A czy ja krzyczę ? Powiedziałaś Niall ?
-Proszę cię nie... Harry nie - Zaczęła na mnie krzyczeć.
Wyszedłem z sali i od razu podszedłem do Nialla. Julia wybiegła za mną krzycząc żebym tego nie robił. Wziąłem go za szyję i przyparłem do ściany.
-Co jej zrobiłeś ? Jesteś moim przyjacielem jak mogłeś ? Zabiję cię gnoju rozumiesz?
-Przestaaaań - Ciągle krzyczała.
Wyszliśmy na dwór. Trzymałem go za fraki. Nie odpuściłem. Zacząłem go bić. Wszyscy mnie trzymali żebym przestał ale ja nie potrafiłem mu tego darować.

"Oczami Julii"

To co widziałam już mnie przerosło. Harry bił swojego najlepszego przyjaciela dlatego że mam z nim dziecko. Prawda jest się o co wkurzyć ale to idzie wyjaśnić po co od razu bójka? Zobaczyłam że obok kosza na śmieci stoi butelka z piwa. Wzięłam ją do ręki i rzuciłam o ziemię. Nikt nie reagował. Podniosłam jeden kawałek szkła, dźwignęłam bluzkę i zaczęłam ciąć brzuch. Krew spływała mi strumykami.
-Nieeee co ty robisz- Podbiegła do mnie Jasmine i wzięła z reki kawałek szkła.
-Harry przestanie to ja też. Bijesz go bo mam z nim dziecko? Zobaczymy jak przyjdzie do ciebie ta laska i powie że nosi w sobie twojego malucha.-Krzyczałam
Trzymając się za brzuch z ledwością podeszłam do Nialla który leżał na ziemi. Pocałowałam jego ranę na ustach.
-Chodź pójdziemy do lekarza obada cię. -Powiedziałam szeptem do blondyna.
Niall szedł obok Louisa który trzymał mnie na rękach. Pielęgniarka obadała mój brzuch i powiedziała że mam przyjść do kontroli za tydzień , a następnie opatrywała Nialla.
Po 1h byliśmy w domu. Siedzieliśmy z kubkami herbaty w ciszy.
-Może masz coś do powiedzenia Harry ? - Przerwałam ciszę
-Taaak... Stary przepraszam poniosło mnie.
-Jasne spoko - powiedział Niall śmiejąc się pod nosem.

"Oczami Jasmine"
Po chwili do domu weszła Scarlett.
-Hej wszystkim.-powiedziała w dzwiach.
Wszytko w stosunkach między Niall'em,Hazzą a Julką wracało do normy.Nagle zadzwonił kolejny dzwonek do drzwi.
-Louis proszę otwórz bo ja nie mam siły.-powiedziałam.
No i oczywiście musieli się zjawić Luke i Calum.
-Gdzie zgubiliście Ashtona i Micka?-zapytał Zayn.
-No jakbyś nie wiedział po drodze do waszego domu jest KFC.-powiedział Calum.
Przyszli oni by pokazać Niallowi nową piosenkę.Irlandczyk przedstawił chłopakom Scarlett.Luke patrzał się na nią jakby zabujany.
-No,no panie Hemmings nie ładnie to tak...-zaczęłam a Luke przerzucił mnie przez ramię a wszyscy zaczęli się śmiać.
-Weź mnie puść słyszysz.-krzyczałam.
-Luke...-powiedział Liam patrząc się na Luka zabójczym wzrokiem.
-Kurde Liam ty ją chyba na serio musisz kochać.-powiedział Luke kładąc mnie na Ziemię.
Ja usiadłam na kanapie obok Payn'a
-No oczywiście.-powiedział chłopak obejmując mnie ręką i całując w czoło.
-Hej wszystkim.-wykrzyczeli Ashton i Mick.
-Yyyy a my się chyba jeszcze nie znamy.-powiedział Ashton spoglądając na mnie.
Wstałam i powiedziałam.
-Jasmine Tomlinson.
Później przedstawiły się Julka i Scarlett.Niall wpadł na pomysł by zamówić pizzę.Było nas dużo i zrobiło się trochę zamieszania a Liam chciał skorzystać z okazji.
-Może pójdziemy na górę.-powiedział po cichu.
-A co będziemy robić?-zapytałam.
Chłopak tylko się uśmiechnął.Lecz koniec końców zostaliśmy z resztą w salonie.
-A wracając do sprawy piosenki to jaki ma tytuł.-powiedział Niall z kawałkiem pizzy w buzi.
-No bo ten Jasmine i Julka dodały nam weny to nazwaliśmy ją She Look So Perfect.-powiedział Calum
-To super. Skoro Julka tak dodaje weny to może hmmm... co ty na to Julka? -Powiedział Hazz
-Mało ci wrażeń ? Minął jeden dzień od tego co zrobiłeś , a tobie jeszcze mało? Nie Haroldzie! I poprzedzam pytanie tak jestem obrażona.- Powiedziała
-Oooo jak słodko - powiedzieli razem Luke i Scarlett.
-Dobra a my wam chcieliśmy coś powiedzieć.-zaczął Liam.
-Umieram z ciekawości.-powiedział Niall przegryzając kolejny kawałek pizzy.
-Chcieliśmy wam powiedzieć coś co jest już w 100% potwierdzone.-powiedział Daddy.
-A mianowicie jestem w ciąży.-dodałam.
Wszyscy siedzieli jak zaczarowani.Niall to omal nie spadł z krzesła.
-Gratulacje.-zawołał Luke.
Wszyscy podchodzili i nam gratulowali.Kurcze teraz patrząc z perspektywy czasu fajnie będzie mieć dziecko.
7 MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Kilka dni po tym jak powiedzieliśmy ,że jestem w ciąży Liam mi się oświadczył.Narazie nie planowaliśmy ślubu.Nigdy tego nie zapomnę jak pojechaliśmy na plażę.Zachód słońca,plaża,morze i my.Tak mniej więcej wyglądały oświadczyny.Teraz stoję sobie w kuchni( uprzedzam pytanie,tak mieszkamy jeszcze u chłopaków) i patrząc w okno wspominam te chwile.Nie powiem od tamtego czasu trochę przytyłam.Wiemy już,że będziemy mieli syna.
-Cześć kotku.-powiedział Liam.
-Hej.-odparłam całując go.
-I jak się ma nasz maluch?-zapytał.
-A dobrze.-odparłam-Louis już powiedział ,że obowiązkowo swojego siostrzeńca musi nauczyć grać w piłkę a Niall powiedział ,że nauczy go grać na gitarze.-dodałam.
-I widzisz jakie będziemy mieli utalentowane dziecko.-odpowiedział Liam-A teraz muszę już spadać do studia.Paaaa.-zawołał Payne.
Ja poszłam na górę się przebrać

Dzisiaj chciałam iść na zakupy ale Liam powiedział ,że samej mnie nie puści więc zadzwonił do Perrie.Dziewczyna przyjechała po mnie autem Zayn'a.Tak Zerrie powróciło.Oni nie mogli bez siebie żyć.Chodziliśmy po CH poszukując malutkich ubranek.Tradycją już się stało ,że po zakupach chodzimy do Starbucksa.Pezz zamówiła kawę a ja sok.Nagle mój telefon zaczął wibrować.
S:Dzień dobry dzwonię ze szpitala czy pani Jasmine Tomlinson
J:Tak co się stało?
S:Pani narzeczony Liam Payne trafił do naszego szpitala.
J:Ale co się stało?
S:Miał wypadek samochodowy
J:Dziękuję za informację zaraz będę.
-Pezz musimy jechać Liam jest w szpitalu.-powiedziałam.
Przez całą drogę płakałam.Nie wiedziałam co mu jest i czy w ogóle żyje.Perrie zadzwoniła do Zayn'a żeby z chłopakami przyjechał do szpitala.Szybko wysiadłam z auta i pobiegłam do budynku.Na korytarzu zauważyłam chłopaków.
-Gdzie on jest?-powiedziałam cała rozmazana.
-Operują go.-odparł Zayn.
Louis podszedł do mnie mocno mnie przytulił i cicho powiedział:
-Nie płacz wszystko będzie dobrze.
Siedzieliśmy chyba pod tą salą operacyjną 2 h aż wkońcu wyszedł z niej lekarz.
-Panie doktorze co z Liam'em?-zapytałam.
-Pan Payne żyje ale niestety zapadł w śpiączkę i nie wiadomo kiedy się wybudzi.-odparł lekarz.
Zaraz po tej informacji zadzwoniłam do rodziców Liam'a.Oni powiedzieli,że przyjadą zaraz następnego dnia.
PO MIESIĄCU
-Jasmine idź do domu odpocząć.-powiedziała Karen
Liam już od miesiąca się nie wybudzał.Przychodziłam tu codziennie podobnie jak jego mama.Trzymałam mocno jego rękę i płakałam.Kilka dni temu była u nas moja mama.Byłam przemęczona tym wszystkim i zemdlałam.Teraz już miałam z tatą Liam'a wychodzić ze szpitala gdy nagle mama chłopaka zaczęła za nami biec:
-Chodźcie szybko Liam się wybudza.
Cała nasza trójka wróciła się.Czekaliśmy jak z sali Payne'a wyjdzie lekarz.I w końcu wyszedł
-I co?-zapytała mama Liam'a.
-Pani syn już się wybudził.Na szczęście nie ma zaniku pamięci.-odparł lekarz.
-Czy można do niego wejść?-zapytałam.
-Oczywiście ale tylko na chwilę.-odparł doktor.
Karen dała mi znak żebym to ja weszła do sali Liam'a.Lekko uchyliłam drzwi i ujrzałam Liam'a patrzącego w okno.Łzy zaczęły płynąć mi po policzkach.
-Hej kochanie.-powiedział spoglądając na mnie.
Ja weszłam do sali i usiadłam obok łóżka Payn'a.
-Dlaczego płaczesz?-zapytał ocierając moją łzę.
-Bo się ciesze ,że w końcu się wybudziłeś.-powiedziałam.
-A jak tam nasz mały Payne?-zapytał już uśmiechnięty chłopak.
-Dobrze.-cicho odparłam.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy patrząc sobie w oczy.
-Idź już do domu.Musisz odpoczywać.-powiedział Liam.
Ja zrobiłam tak jak powiedział.Ten dzień był jednym z najszczęśliwszych dni w moim życiu.Rodzice Liam'a odwieźli mnie do domu a sami niestety musieli wracać do Wolverhampton.
-Chłopaki Liam się wybudził.-powiedziałam wchodząc do domu
Wszyscy zaczęli skakać z radości.Ja zmęczona już całym dniem poszłam spać.

"Oczami Liam'a"
Leżałem sobie w tym szpitalnym łóżku i rozmyślałem:
-Ciekawe co się przez ten miesiąc zdarzyło.
Było już rano i nie mogłem się doczekać kiedy Jasmine do mnie przyjdzie.Nagle w drzwiach pojawił się lekarz.
-No panie Payne jutro powinniśmy już pana wypuścić.-powiedział.
Bardzo się ucieszyłem,że w końcu będę mógł wrócić do domu i opiekować się Jasmine i naszym maluchem.
-Hej.-usłyszałem ten miły głos
I nagle w drzwiach zobaczyłem Jasmine z chłopakami.
-Hej kochanie. Siema ludzie.
-Siema stary. Widzę że humor ci dopisuje.- Powiedział Niall
-No jutro już mnie wypisują.
-Nie ciesz się tak bo za niedługo znów trafisz do szpitala. -Powiedział Louis głaszcząc brzuch Jas.
-Hahaha Louis te i te twoje kawały. Z drugiej strony masz rację.- Powiedziałem
W sali pojawiło się echo pukania do drzwi.
-Czeeść Liaś. Jak sie czujesz? -Powiedziała Julia tuląc mnie
-Hej bardzo dobrze. A jak u ciebie gdzie Harry?
-A też wszystko okej. Hazz jest w domu chory leży.
-Wróciliście do siebie ?!
-Taaaak wróciliśmy do siebie... Teraz tatuś dba o mamusię ,a mamusia o tatusia- Powiedziała mała
-Feli ja już ci powiedziałam coś na ten temat. - Psplasam mamusiu.
-Ojjj jakie to słodkie- Powiedziałem i pocałowałem małą w policzek.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy tak chyba z 2h. Przynajmniej było o czym rozmawiać.
-Wiecie co my już się zbieramy bo mała zaczyna wariować , a jeszcze musimy skoczyć do rodziców Hazzy - Powiedziała Julka.
-Dobra to pa. - Pa trzymaj się. Jutro nam zadzwoń jak dostaniesz wypis to przyjedziemy po ciebie.
-Okej pa.

"Oczami Jasmine"
-Kochanie jutro po ciebie nie przyjdę bo muszę iść do biura.-powiedziałam.
-Paul cie znowu do biura goni.Ja chyba do niego zaraz zadzwonię.-powiedział Liam
-Nie,nie sama chciałam bo nudzę się cały dzień w domu a moja zastępczyni nie ogarnia tego.-powiedziałam
-Aha miałem się zapytać przecież Julka była w ciąży co się stało?.-zapytał Payne
-Niestety poroniła.-powiedziałam
Chwilę jeszcze posiedziałam i zbierałam się do domu.Rano zjadłam śniadanie ubrałam się w to:
Hej!!
i Harry odwiózł mnie do pracy.
-Obierzesz Liam'a dzisiaj ze szpitala?-zapytałam  wychodząc z samochodu.
-Tssssa jasne.-odparł Hazza
Dumnym krokiem weszłam do biura.
-I jak się ma moja pani Payne.-zawołał Paul.
-Ha Ha Ha nie Payne tylko Tomlinson.Dużo dzisiaj papierów?-zapytałam.
-Kilka.-odparł.
W pracy siedziałam nie długo a zaraz potem szybko Paul podwiózł mnie do domu.
-Hej wszystkim.-powiedziałam.
Nagle zza ogromnego bukietu róż wyłonił się Liam.
-A to z jakiej okazji?-zapytałam.
-A z takiej że ci kocham.-powiedział chłopak wręczając mi bukiet.
Resztę dnia miło spędziliśmy na kanapie przed telewizorem.Kolejne dni mijały dość szybko.Aż w końcu musiałam iść do szpitala.Codziennie ktoś mnie odwiedzał.Doszła również do mnie dość smutna informacja bo tydzień po planowanym porodzie chłopcy mają jechać do USA.Siedzę sobie teraz z Calum'em
-Calum wezwij lekarza.-powiedziałam.

"Oczami Liam'a"
Siedziałem sobie właśnie u Paula omawiając szczegóły trasy po Stanach gdy nagle dostałem sms'a od Caluma ,,Szybko przyjeżdżaj do szpitala.JASMINE RODZI!!!" Szybko zacząłem się zbierać.
-A ty gdzie idziesz?-zapytał Paul.
-Jasmine rodzi.-powiedziałem wybiegając z pokoju.
Reszta chłopaków zebrała się ze mną.
-No tak dzisiaj był termin porodu.-pomyślałem
Chwilka moment i byliśmy w szpitalu.Na korytarzu siedział Calum.
-Stary i co?-zapytał Niall.
-No nic kurde zabrali ją na porodówkę.-powiedział chłopak.
Siedzieliśmy tam 3 godziny gdy nagle wyszła pani doktor z maluchem na rękach.Gdy wyszła z tej sali trochę miała śmieszną minę bo byliśmy tam całym zespołem i do tego jeszcze 5SOS a przed chwilką dotarła do nas Julka.
-Yyyyyy który to pan Payne?-zapytała z lekko zdziwioną miną.
-Ja.-powiedziałem podchodząc do kobiety.
-Gratulacje ma pan syna.-powiedziała kobieta z uśmiechem podając mi malca.
-A gdzie moja narzeczona?-zapytałem
-Jest w swojej sali.Może pan do niej wejść.-powiedziała lekarka.
Podszedłem do sali Jasmine i lekko uchyliłem drzwi.
-No mamy synka.-powiedziałem.
-A jak go nazwiemy?-zapytała dziewczyna.
-Yyyyy może Taylor.-powiedziałem.
-Dobrze ale na 2 będzie miał Luke.-powiedziała radosna i zmęczona dziewczyna.
-Dobra jak chcesz.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy tak a ja patrzyłem na śpiącego Tay'a. Był taki słodki i taki malutki. Co ja wo gule bredzę? Przecież dzieci po urodzeniu są małe. To taka ekscytacja.

"Oczami Jasmine"
-A więc pani Tomlinson zostanie jutro pani wypisana.Z dzieckiem wszystko w porządku pani parametry też są dobre.-powiedział lekarz.
Ja odparłam na to uśmiechem.Chłopcy i Julka pojechali już do domu(i nie z własnej woli tylko ja im kazałam ) a Liam został jeszcze ze mną.
-Musicie wyjeżdżać?-zapytałam smutna.
-Przecież wiesz że ja bym tu chciał zostać.-powiedział chłopak spuszczając głowę.
Liam siedział u mnie chyba do 20 a później poszedł do domu.Następnego dnia ubrałam się w to:

ubrałam również małego Taylor'a i udałam się po wypis.
-Hej.-zawołał radośnie Liam kiedy wyszłam ze szpitala.-Śpi?-powiedział spoglądając na Tay'a.
-Tak.-cicho odparłam.
Wsiedliśmy do samochodu i gadaliśmy.Nagle stanęliśmy pod totalnie nie znajomym mi wieżowcem.
-Wysiadaj.-powiedział Payne
-Yyyyy ale ty chyba adresy pomyliłeś.-powiedziałam.
-Nie pomyliłem.Teraz mieszkamy tutaj.-odparł.
Poszliśmy na górę i Liam otwarł drzwi do dużego mieszkania.Pokój Taylor'a był super i od razu położyłam malca w łóżeczku a z Liam'em poszliśmy oglądać resztę mieszkania.Ostatnim punktem naszej ,,wycieczki" była sypialnia.
-Kocham Cię.-powiedział Payne przytulając mnie do siebie.
-Ja ciebie też.-odparłam
I nagle mały zaczął płakać już miałam iść w stronę jego pokoju kiedy Liam powiedział:
-Nie ja pójdę w końcu kiedyś się muszę nauczyć a ty się idź wykąpać.
Zrobiłam tak jak chłopak powiedział i wzięłam gorącą kąpiel.Postanowiłam przebrać się w luźniejsze rzeczy:

Gdy wyszłam Liam stał przy kuchni z małym.
-Kiedy zdążyłeś przywieść nasze rzeczy?-zapytałam biorąc Taylora na ręce.
-Ma sie te swoje sposoby.-powiedział Payne.
-Co dzisiaj będziemy robić?-zapytałam.
-Może jakiś film zobaczymy.-powiedział chłopak.
-Niee wiem. Albo dobra jak chcesz. Jedź do sklepu po zakupy bo nie pomyślałeś o tym żeby coś kupić.
-Oooo kurwa.
-Liam na rękach mam małe dziecko ja wiem że on nic nie rozumie ale dzieci się później uczą z takich właśnie przykładów.
-Upss sorki- Powiedział. Pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Siedziałam z malcem na rękach i rozmyślałam.  Za nie długo będę mężatką, mam już dziecko, wspaniałego chłopaka , wspaniały dom , wspaniałych przyjaciół którzy zawsze mi pomogą w trudnych sytuacjach. Czego chcieć więcej , a aż tyle pieniędzy nie jest mi potrzebnych do życia. Nagle usłyszałam dzwonek. Poszłam otworzyć a w drzwiach stała Perrie z Julką.
-Hej mała. Jutro idziemy do parku idziesz z nami? -Zaczęła Perrie
-Hej no nie wiem przecież ja się muszę małym zajmować. Zobaczę jak będzie ładna pogoda to tak a jak będzie zimno to nie.
-Okeej jak tam chcesz. - Powiedziały z uśmiechami na twarzy
-Dziewczyny można wiedzieć co wy kombinujecie bo jak nie powiecie mi to nigdzie nie idę.
-Nie nie powiemy ci ale i tak cię namówimy i pójdziesz.
-Nie nigdzie nie idę.
-Idziesz i kropka
-Dobraa ale się nie drzyjcie bo mały zasypia.
-Sory. Dobra my spadamy paa- Powiedziała Julka


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ!!!
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
~Stylesowa i Peazer 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz