wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 32

"Oczami Julii"
Byłam strasznie zmęczona więc się położyłam spać. Była 1:00 w nocy a o 6:00 mieliśmy lot ale nam przełożyli na 20:00. Tyle dobrze jeszcze jeden dzień odpoczynku nie zaszkodzi. Harry poszedł gdzieś z Louisem na imprezę. Nie mogłam zasnąć więc poszłam do Elki. Zapukałam w drzwi a ta mi otworzyła.
-Dlaczego nie śpisz? Przecież jesteś strasznie wymęczona- Zapytała
-Eee tam nie potrafię spać. Z moim organizmem...hahah to co ja w życiu przeszłam- Odpowiedziałam
-No wiesz?
-Znaczy sie nie chodzi mi o to tylko wiesz tańce szkoła w Polsce dzieciństwo itp.
-Jasne jasne słuchaj Stylesa...
-A ty czemu nie śpisz?
-Czekam na Louisa
-Ooo coś mi się zdaje że będzie awantura
-Nie wcale nie mam takiego zamiaru...ty po prostu czytasz mi w myślach.
Zasiadłyśmy na tarasie.
-Ohoo ktoś się dobija do drzwi.- Powiedziałam
-No ciekawe kto o tak później porze prawda ? Wiesz co mam pomysł, nie otworzymy mu tylko ty będziesz spała u mnie, a on niech idzie do Hazzy. Jutro będziemy udawać obrażone wrócisz rano do pokoju ubierzesz się umyjesz i pójdziemy same na śniadanie a następnie pojedziemy na wycieczkę. Dzisiaj/wczoraj oni szaleli to my dzisiaj/jutro.
-Świetny pomysł...to co robimy?
-Gasimy światło bo będą się dobijać. Dobranoc.
Weszłyśmy pod kołdrę i zasnęłyśmy...po jakiejś 1h gdy tylko Louis przestał walić w drzwi.  Rano zakradłam się do pokoju i wyciągnęłam z walizki ubrania :
 Thunder i zeszłyśmy na śniadanie.
-To gdzie dzisiaj idziemy ?- Zapytałam dziewczyny
-No nie wiem-Tutaj gdzieś po okolicy pochodzimy, a jak starczy czasu to pojedziemy pod Wieżę Eiffla.
-Okej. A co z nimi?
-A co oni dzieci? Poradzą sobie sami. Z resztą jak zrobili nas tak że się o nich martwiliśmy pół nocy to teraz niech oni o nas się martwią.
-Masz rację.
Po posiłku chwilę odpoczęłyśmy i postanowiłam...po co marnować czas nic nie robiąc? Więc poszłam z El na zakupy do Starbucksa i tak chodziłyśmy do 13:00 w końcu poszłyśmy pod Eiffla. Ahh te powietrze Paryskie... Ci ludzie, muzycy na ulicach. Cały nastrój był cudny. Zrobiłyśmy parę...albo parędziesiąt zdjęć i wróciłyśmy do hotelu. Była już 18:00, czas się pakować. Weszłam do swojego pokoju, no tak Harry zajął łazienkę, a tam miałam kosmetyki...co prawda tylko to spakować musiałam bo reszta już była gotowa. Stanęłam przy oknie i poczułam oddech na swoich ramionach. Ciepły oddech...kto by inny jak loczek? Objął mnie, a ja zwinnym ruchem wydostałam się z jego rąk i takim ruchem dałam mu do zrozumienia że ma się nie odzywać.
-O co znowu chodzi? -Chyba jednak nie zrozumiał. Nie odpowiedziałam
Wzięłam kosmetyki i spakowałam je zamykając walizkę.
-Gdzie byłaś tak długo? -Odezwał się ponownie
-A ty gdzie byłeś tak długo? - Nie odpowiedział tylko założył ręce na głowę i stanął w progu na taras.
Popatrzałam na niego chwilę i wyszłam na korytarz zadzwonić do Jas.
Jas:No hej Julka co tam u was słychać?
J:Wszystko w porządku można powiedzieć, a u was?
Jas: No jest okej właśnie teraz jesteśmy na wycieczce
J: Ooo to super a gdzie?
Jas: W Brighton.- Powiedziała po czym wyrwał jej telefon Zayn, Perrie i Liam i wszyscy po kolei ze mną trochę rozmawiali.
J:Hahah widzę że jesteście w nie małym gronie.
Jas: No tylko jeszcze Nialla brakuje ale to nie moja wina tyko Liama- Z daleka było słychać jak chłopak powiedział-Nieprawda
J: Ojj biedny Niall. Ale on tam sobie poradzi zadzwonię do niego to mu się humor poprawi. Ucałuj moją córcię.
Jas: Dobra ucałuję wszystkich haha trzymaj się pa.
J: Wy też pa.
Następnie zadzwoniłam do Nialla.
N: Hej kochana
J:No hej co u ciebie słychać?
N:Dobrze, a uciebie?
J: Też okej. Co porabiasz?
N: Siedzę w domu i leniuchuję. Może wybiorę się na miasto i spotkam kogoś fajnego. -Żalił mi się
J: Ohh Niall nie płacz już. Przecież masz nas.
N:Tak wiem ale to nie to samo. Nie no wy się mną nie przejmujcie ja sobie poradzę.
J: Ty głuptasie jak moglibyśmy się tobą nie przejmować pamiętaj jesteś dla nas tak samo ważny i tak samo słodki jak miód Kubusia Puchatka.
N: Ale porównania hahah , nie no serio jest okej.
J: No to dobrze. Pamiętaj że tęsknię
N: No ja też.
Pożegnałam się i nacisnęłam czerwony przycisk. Wróciłam do pokoju. Harry już był spakowany.
-I co robimy? -Zapytał
-My? Ja mam plany, a ty możesz sobie iść na imprezę jak chcesz.-Odpowiedziałam upijając łyk wody
-Julkaa no proszę cię...Paryż miasto miłości, a nie kłótni.
-Eee ja przecież nic nie mówię że się kłócimy ? Czy ja się z tobą kłócę ?
-Nie...ale, a z resztą. -Wstał i wyszedł
Wyszłam na taras i usłyszałam kłótnię. Skąd ja to znam? Pierwsze co przyszło mi do głowy to że ktoś się o coś kłóci zdrady itp. ...ale dosyć znany był ten głos Louisa i El. To jak oni się kłócili to chyba nikt nigdy tak nie wrzeszczał. Poszłam do pokoju przyjaciół. Przed drzwiami stał już Harry.
-Nic nie powiesz?-Zapytał
-A co niby mam powiedzieć? - Stanęłam obok niego i wsłuchiwałam się w kłótnię.
Nagle z pokoju wyleciała El, a za nią Louis.
-Myślisz że powinniśmy brać z nich przykład ? -Zaśmiał się loczek
Popchnęłam go i pobiegłam za dziewczyną. 

"Oczami Jasmine"
W końcu dojechaliśmy do tego Brighton.W połowie drogi Liam stwierdził że zaraz zaśnie i kierowałam.Na moje nieszczęście ciągle było "Jak ty jedziesz?""Hamulce zatrzesz jak tak będziesz hamować" i tylko modliłam się żeby poszedł spać ale niestety chyba mu wróciły siły bo jakoś nie mógł.Pierwsze to poszliśmy na plażę.Chłopcy oczywiście bawili się z dzieciakami a ja i Pezz robiłyśmy im fotki.Taylor stęsknił się za wujkiem Zayn'em i ciągle na nim wisiał.
-Tay nie męcz wujka.-powiedziałam.
-Jas to chyba odwrotnie.-odparła Perrie patrząc na Zayna który gonił Taylora.
Usiadłam sobie na murku i odpoczywałam.
-I co tam?-wskoczył Liam obok mnie.
-Chcesz żebym dostała zawału.-przestraszyłam się.
-Pamiętasz co obiecałaś Julce.
-No że się będę opiekować Feli.-odpowiedziałam a Payno przewrócił oczami.
-Miałaś wszystkich ucałować.-powiedział.
-O to ja lece do Malika bo o nim zapomniałam.-odpowiedziałam.-Żartuję.-dodałam i pocałowałam Li.
-Już mnie przestraszyłaś- odpowiedział
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wszystkich rodzinnych sprawach. Poszłam sobie pomoczyć trochę nogi bo naprawdę było strasznie ciepło.

"Oczami Julii"
 Porozmawiałam z El i wróciłyśmy do hotelu. posiedziałyśmy jeszcze nad basenem i dziewczyna poszła przeprosić Louisa, że mu nie wierzyła. Wszystko na szczęście skończyło się dobrze. Wróciłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Chłopak położył się obok mnie tak, że byliśmy "face to face". Obróciłam się plecami do niego.
-Coś się stało? -Zapytał
-Zdenerwowałeś mnie tekstem "Myślisz że powinniśmy brać z nich przykład?".-odpowiedziałam
-Ehh...wiesz, że ja zawsze coś palnę.
-No znam cię na tyle dobrze,że nie wiem- rzuciłam
-Ohh jeju przestań... przepraszam-Loczek podniósł się i położył się na mnie.
-Dobra to ja przepraszam o wszystko zawsze sie obrażam. - Pocałowałam chłopaka.- A teraz koniec czułości bierzemy walizki i spadamy bo nie zdążymy.
Wstaliśmy zostawiliśmy po sobie porządek i wróciliśmy po znajomych. Dosyć szybko dojechaliśmy na lotnisko. Co prawda w taksówce trochę ciasno było ale da się przeżyć. Przeszliśmy oczywiście przez tą odprawę etc. i wsiedliśmy do samolotu.