Sprawdziłam godzinę na telefonie była 2:07 nie mogłam spać. Wyszłam na dwór wszędzie było ciemno, jak to w lesie, zasięgu też nie było. To była najzimniejsza noc. Stałam oparta o drzewo nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie i ciepłymi ustami całuje moją szyję. Byłam przerażona. Całe ciało miałam w "gęsiej skórce"- z zimna.
-Zimno ci, zaraz cię rozgrzeję- Powiedział mi na ucho Kamil od razu je lekko przygryzając.
-Zostaw mnie. Puść to boli- wyrywałam się lecz to było na nic.
Całą siłą przyciągnął mnie do siebie i zaczął ściągać warstwy moich ubrań. Wreszcie się wyrwałam i uciekałam przed siebie. Zatrzymałam się i spojrzałam za siebie nikogo nie było odwróciłam się i on stał przede mną. Próbowałam znowu uciekać lecz ten zaczął mnie bić. Wtedy już poległam urwał mi się film.
"Oczami Olivera"
Wstałem rano i wyszedłem z namiotu z Sebastianem. Zdziwiliśmy sie bo nie było ani Kamila ani Julki auta tez nie było. Rozeszliśmy się na poszukiwania. Chodziłem w wszystkie strony świata mając nadzieję ze któregoś z nich znajdę. Usłyszałem jak Seba mnie woła lecz jego głos nie był już taki jak zawsze , był przeraźliwy. Przybiegłem do niego i zobaczyłem plamę krwi oraz pobitą Julkę nie wiedzieliśmy co robić zasięgu nie było bo byliśmy w lesie więc poszliśmy obudzić Alicję.
-Chłopaki zostawcie mnie
-Wstawaj szybko z Julką coś jest.
Ala przybiegła i chyba jako jedyna z nas zachowała zimną krew. Zabrałem ją na ręce i szybko pobiegliśmy w stronę ulicy. Na szczęście złapaliśmy na tyle wystarczająco zasięgu aby zadzwonić. Alicja zadzwoniła na pogotowie i karetka zabrała ją do szpitala.Seba wziął jej telefon i zobaczył w ostatnie połączenia było one do jakiejś ,,Jasmine" więc zadzwoniliśmy.
,,Oczami Jasmine"
Nagle mój telefon zaczął wibrować i na wyświetlaczu pojawiła mi się Julka.Odebrałam.
J:No hej kochana jak się bawisz.
S:Hej jestem Sebastian Julkę zabrało pogotowie do szpitala a do ciebie jako ostatniej dzwoniła.
J:Dobra wyślij mi sms'em adres i zaraz tam przyjadę.
S:Okey my już tam jesteśmy.
-Liam zostań z małym ja muszę jechać do szpitala.-powiedziałam.
-Ale co się stało.-odpowiedział chłopak.
-Julkę zabrało pogotowie.Dasz mi kluczyki?-zapytałam.
-Miałem dzisiaj jechać z autem do warsztatu.-odpowiedział chłopak.
Szybko pobiegłam się ubrać:
i na górę do Niall'a.Horana, otwarł mi drzwi.
-Niall szybko jedziemy do szpitala.-powiedziałam.
-Co się stało?-zapytał.
-Powiem ci w samochodzie.Szybko.-dodałam i wzięłam jego kluczyki.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu.
-Hej jestem Jasmine gdzie Julka?-zapytałam Alicji mniej więcej kojarzyłam ją.
-Hej Ala ,zabrali ją gdzieś.To jest Seba a tamten Oliver-powiedziała dziewczyna.
-Cholera jasna.-powiedziałam i łza spłynęła mi po policzku.
-Cicho Jas nie płacz.-przytulił mnie Niall.
-Ja Ciebie kojarzę tylko nie wiem z kąt?-powiedział Sebastian.
-Też chodziłam na warsztaty i sorry ,że nie mówię po polsku ale już aż szkoda gadać kaleczę ten język.-odpowiedziałam.
-Spoko nie ma problemu.-dodał Oliver.
-Jak to się w ogóle stało?-zapytał Niall.
-Sami nie wiemy jak wstaliśmy no to ją znaleźliśmy pobitą miała jakieś rany cięte i nie wiadomo czy nie została zgwałcona. Szukaliśmy jej i Kamila.-powiedziała Alicja.
-Czekaj,czekaj ten Kamil który omal nie wyleciał pierwszego dnia i leciał na każdą laskę.-coś mi się przypominało.
-No ten.-powiedział Oliver.
-Jak to on jej coś zrobił to wystarczy ,że go spotkam i będzie wąchał normalnie kwiatki od spodu.-już się wkurzyłam.
-Bardzo możliwe że on to zrobił ponieważ znaleźliśmy tylko Julkę, a mojego samochodu też nie było- Powiedziała Ala.
-Dzwonić po niego? -Zapytał Niall- W końcu chcemy żeby się pogodzili nie?
-Zaczekaj aż zrobią jej badania i wróci na salę.
-Dobra ale to reszty też nie informuję
-Ok później sie dowiedzą.
Siedzieliśmy tak chyba z 1h. Wreszcie z sali operacyjnej wyszedł lekarz oraz łóżko na którym leżała nieprzytomna Julka. Niall poszedł za Julką, a ja rozmawiałam z lekarzem.
-Panie doktorze co jej jest ?
-Ma dużo ran ciętych w okolicach brzucha, rąk i ogólnie ma dużo obrażeń typu pobicia.
-Można do niej wejść?
-Tak ale tylko na chwilę i tak dużo nie zobaczycie bo jest nieprzytomna niestety dalej.
-Dziękuję bardzo.
Poszłam do sali gdzie siedział już Niall.
-Jak tam ? -Zapytał chłopak
-Nie za dobrze- Powiedziałam mu wszystko co powiedział lekarz.- A gdzie reszta?
-Pojechali.
Przychodziliśmy tak do niej parę dni i siedzieliśmy tak cały dzień..., a ona dalej się nie wybudzała. Zaczęliśmy się martwić. Podeszłam do lekarza który prowadził jej badania.
-Panie doktorze? Kiedy ona się wybudzi?
-Czy ona? ...- Nawet nie dokończyłam, a z oczu zaczęły spływać mi pojedyncze łzy.
Lekarz poklepał mnie po ramieniu i odszedł. Szybko pobiegłam do sali i powiedziałam:
-Niall dzwoń bo Harrego.
-Ale dlaczego co się dzieje przecież mówiłaś że...
-Dzwoń po Harrego - Powiedziałam prawie wrzeszcząc.
"Oczami Harrego"
Bawiłem się z Feli gdy zaczął wibrować mi telefon. Odebrałem
N: Cześć stary przyjedź do szpitala wyślę ci adres sms.
H: Ale co się stało?
N: Jas wszystko ci opowie jak przyjedziesz.
H: Dobra zaraz będę.
Szybko ubrałem Feli i zawiozłem ją do Zayna i Perrie. Jechałem i miałem bardzo dziwne przeczucia. Julka miała jechać podobno na 2 dni pod namioty ,a nie ma jej do teraz. Gdy dojechałem zobaczyłem że na korytarzu siedzi Niall i Jas.
-Co się do cholery stało? -Zapytałem wściekły
-Julka... została ciężko pobita ma rany cięte w okolicach brzucha i rąk. Nie wybudza się już parę dni więc poszłam do lekarza i zapytałam się kiedy się wreszcie wybudzi na co on odpowiedział że trzeba czekać i że jej stan się pogarsza, a gdy zapytałam czy ona... to tylko poklepał mnie po ramieniu.
-Ile ona już tu jest?
-5 dni.- Powiedział Niall
-Czemu nic mi nie powiedzieliście ?
-Myśleliśmy że z tego wyjdzie na razie wiemy tylko ja , Jas , Li i ty więc proszę nie mów reszcie.- Powiedział z opuszczoną głową chłopak.
- Można do niej wejść?
-Tak.
Stanąłem we drzwiach i zobaczyłem ją. Dziewczyna leżała a do niej było przypiętych tysiące kabelków. Usiadłem i wziąłem jej dłoń-ciepła. Serce mi się kroiło i dopiero w tedy zdałem sobie sprawę jaki byłem głupi. Głupi? to mało powiedziane. Uświadomiłem sobie jak mocno ją zraniłem, że straciłem największy skarb jaki miałem przy sobie. Była taka chuda że spadła jej obrączka.
Chodziłem do niej dziennie przesiadywałem tam całe dnie, a słone łzy spływały. Tego dnia łza okazała się być magiczna bo gdy tylko spadła na jej dłoń dziewczyna się wybudziła. Od razu zawołałem lekarza.
-Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór pani Styles. Jak sie pani czuje?
-Nigdy nie czułam się lepiej - Zażartowała
-W takim razie jak już pani żartuje to jest bardzo dobrze.
Gdy tylko lekarz wyszedł Julka cały czas patrzała na spadający śnieg lecz nie puszczała mojej dłoni.
-Dlaczego tutaj jesteś żeby znowu mi coś powiedzieć ?
-Tak. Dlatego tutaj jestem...- Powtarzałem jej słowa które myślałem parę dni wcześniej.-... Proszę wróć do mnie.
-Jaką mam gwarancję że mnie nie zdradzisz ?
-Kocham cię i to się już nie zmieni. Dla ciebie zrobię wszystko skoczyłbym w ogień za tobą.
-Przemyślę jeszcze to, a teraz idź do domu bo jesteś pewnie zmęczony.
-Dziękuję- Powiedziałem i odszedłem.
Wróciłem do domu i zadzwoniłem do Jas i wszystko jej opowiedziałem. Poszedłem się wykąpać i spać.
,,Oczami Jasmine"
Rozłączyłam się z Harry'm.
-No Julka się wybudziła.
Małą przywieźliśmy do nas od Zayn'a i Pezz.Mała nagle przyszła rozespana.
-Co sie stalo ciociu?-zapytała.
-Nie nic idź już spać wiesz.-odpowiedział Liam.
-A kiedy mamusia przyjedzie.-zapytała ponownie.
-Za niedługo wróci z wycieczki wiesz.-odparłam.
Nie powiedzieliśmy jej bo baliśmy się w sumie jak zareaguje.
-Nie umiec spac.-powiedziała mała.
Liam wziął ją na kolana i razem oglądali jakąś komedię w TV a ja przygotowywałam picie w kuchni.
-Chcesz coś do picia Feli?-zapytała.
-Socek.-odpowiedziała dziewczynka.
Wzięłam szklanki z piciem i położyłam je na stoliku.Teraz ja zabrałam małą na kolana i usiadłam obok Payne'a.
-Idź się wykąpać.-powiedziałam do Liam'a
-Nie chce mi się.-odpowiedział chłopak.
-Popatrz Feli jaki ten nasz wujek maruda.-powiedziałam i zaczęłyśmy gilgotać Payne'a.
-Dobra już idę tylko przestańcie.-prawie krzyknął po kilku minutach i poszedł do łazienki.
-Piątka wygrałyśmy.-powiedziałam i przybiłyśmy sobie z Feli piątki.
Nagle zobaczyłam ,że dzwoni do mnie Ashton.Podałam małej telefon żeby odebrała.
-Cesc wujek.-powiedziała a potem oddała mi telefon.
J:No hej Ash co tam?
A:Hej Jas jest sprawa szukamy managera bo poprzedni nam nawalił
J:Musiała bym się nad tym zastanowić.
C:Nie chciała byś jechać z takimi przystojniakami w trasę.
A:Sorry to był Calum to się zastanów i oddzwoń my czekamy.
J:No Okey to paa.
A:No paaa pozdrów dzieciaki i Payno.
-Kto tam dzwonił?-zapytał Liam wychodząc z łazienki.
-Wujek Aston.-zawołała mała.
-No właśnie dzwonił wujek Ashton to znaczy Ashton i dostałam propozycję.-zaczęłam.
-Po nich mogę się wszystkiego spodziewać więc się boję jaką?-powiedział.
-Propozycję zostania ich managerem ale jeszcze muszę pogadać o tym z Paul'em bo nie wiem.-odpowiedziałam.
Wszyscy poszliśmy spać.Rano ubrałam się:
i obowiązkowo na górę kurtka.Pojechałam do biura.
-Hej Rose Paul u siebie?-zapytałam.
-Tak jasne.-odpowiedziała kobieta.
Zapukałam i weszłam.
-Słuchaj Paul wczoraj dostałam propozycję od chłopaków z 5SOS żeby...-zaczęłam.
-Wiem ,żebyś została ich managerem.Sam ich ciebie poleciłem bo jesteś młoda,energiczna i bardzo dobrze sprawdzasz się w roli zastępcy to teraz czas najwyższy ,żebyś sama została managerem.-po tych słowach trochę mnie zamurowało.
-Czyli?-zapytałam.
-Czyli co przyjmuj tą pracę w ciemno bo na serio ja aż taki ciemny nie jestem i chyba sobie bez ciebie dam radę.-powiedział Higgins.
Omal nie zaczęłam piszczeć.
-Dziękuję,dziękuję dziękuję.-przytuliłam mężczyznę.-Wiesz w razie problemów z papierami albo czegoś to dzwoń.-dodałam.
-Nie martw się dam sobie radę.-odpowiedział.
Później pojechałam na małe zakupy i do Julki do szpitala.
-Hej kochana jak się czujesz?-zapytałam wchodząc
-Nigdy się nie czułam lepiej.-powiedziała i się uśmiechnęła.
-Dobra tutaj masz owoce soki itp. itd.-powiedziałam wykładając wszystko na stolik.
-Dziękuję.-powiedziała.
-Nie ma za co musisz wracać do zdrowia bo córka się już o ciebie wypytuje.-odparłam.
-A co tam w ogóle się działo?-zapytała.
-No wczoraj zadzwonił wujek Ashton kurde Ashton a nie wujek Ashton zaczynam już normalnie gadać jak Feli.-powiedziałam.
-Hahhahahaha no ale co ten Ashton powiedział.-zapytała.
-No Ashton i reszta zaproponowali mi zostanie ich managerem a dzisiaj rano dowiedziałam się ,że to Paul mnie polecił no i nie wiem co mam robić.-odpowiedziałam.
-Bierz to nie mów ,że nie chciała byś z nimi pojechać w trasę.-powiedziała Julka
-No już jest wszystko załatwione. Zostałam managerem 5sos to takie super uczucie myśląc że będę miała ich pod opieką.
-Ej ej tylko mi się tutaj nie rozczulaj.- Powiedziała łapiąc sie za palce u dłoni.- Nie tylko nie to gdzie moja obrączka?
-Nie mam pojęcia nie zostawiałaś jej... ej to wy w końcu jesteście razem czy nie? Bo skoro tak ci na niej zależy.
-Przypomniałaś mi że muszę się zastanowić nad pewną propozycją.
-A jaka to propozycjaaa? -Powiedziałam mrugając słodko oczami.
-Nie n ...nie ważne, może dowiecie się później.
Domyślałam się o co chodzi. Posiedziałam jeszcze trochę u niej a następnie "zmienił wartę" Niall, a po chłopaku Hazz.
"Oczami Harry'ego"
Siedzieliśmy i patrzeliśmy na spadający śnieg.
-Zastanowiłaś się nad tym?
-Nad czym? Ahh...tak
-Ahh tak w senie że zgadzasz się? -Powiedziałem już cały Happy
-Nie ahh tak w sensie że się zastanowiłam. To co zrobiłeś i to na moich oczach było bardzo debilne, byłeś pod wpływem alkoholu rozumiem to. I nie powinieneś przepraszać tylko mnie ale też Ashtona bo to była jego dziewczyna. Harry ja nie mam do ciebie już sił ale nadal cię kocham. Czy naprawdę już ci się znudziłam? Po roku małżeństwa, opłacało się wo gule ze mną żenić? Mamy Feli, mamy super przyjaciół którzy zawsze pomogą. Czy tylko ty zawsze musisz wszystko zepsuć ?
-Oj Harry, Harry no i co ja mam ci powiedzieć? Że zgadzam się?
-A zgadzasz się ?
-To będzie trudne ale tak- Powiedziała z lekkim uśmieszkiem
-Naprawdę dziękuję Ci że dałaś mi szansę.
Wyciągnąłem obrączkę z kieszeni i włożyłem jej na palec, a następnie pocałowałem dłoń.
-Nie wieżę to ty ją miałeś przez cały czas? -Powiedziała dziewczyna z ochrypłym jeszcze głosem- Dziękuję
-Tak schudłaś że spadła ci na ziemię.
-Wiem, miałabym prośbę mógłbyś iść do lekarza i zapytać się kiedy wyjdę?
-Dla ciebie wszystko.
Szczęśliwy powędrowałem do lekarza.
-Panie doktorze kiedy Julka dostanie wypis ?
-Za jakieś 3,4 dni jest jeszcze osłabiona
-Aha rozumiem dziękuję.
4 DNI PÓŹNIEJ:
Przyjechałem po Julkę z Niall'em. Dziewczyna już czekała na korytarzu na wypis. Gdy go dostała pojechaliśmy do domu.
"Oczami Julii"
Wszystkie brudne ubrania wrzuciłam do pralki i nastawiłam na odpowiedni program.Następnie nalałam sobie szklankę wody i się położyłam. Weszłam na TT i oczywiście pełno informacji że byłam w szpitalu, czy będzie rozwód...brak słów.
-Jedziesz ze mną?- Zapytał Hazz ubierając buty.
-Gdzie?
-Do mojej mamy po Feli jadę.
-Zaczekaj na mnie muszę sie ogarnąć.- Powiedziałam biegnąc po schodach na górę.
-To potrwa z miesiąc. - Usłyszałam jak to powiedział i zrzuciłam mu na głowę ręcznik.
Poprawiłam makijaż, włosy, ubrałam kurtkę i buty a następnie jechaliśmy chyba z 5h. No wiecie śniegiem sypnęło. Wypiliśmy kawę i siedzieliśmy tak do wieczora. Później zjedliśmy kolację, a ja poszłam się okąpać.Zadzwoniła do mnie Jas.
J:No hejka co tam słychać.
Jas:No hej zgadnij co ja mogę robić.
J:Albo znowu siedzisz w jakiś papierach albo wylegujesz się z Paynem na kanapie.
Jas:Ta druga opcja na razie nie mam aż tyle pracy a co tam u was...u ciebie nie wiem jak mam określić.
J:U was może być właśnie wróciłam od mamy Harre'go bo pojechaliśmy odebrać Feli.
Jas:Aha.Czekaj co?Ty byłaś tam z Harry'm?(wyszło jej to dość piskliwie)
J:Jezu jaki pisk.Tak byłam tam z Harry'm bo się pogodziliśmy nie mówiłam ci?
Jas:A nie wiesz ominęłaś ten fakt.Aha i sorry za głos ale trochę mam chrypę.
J:To się kuruj.
Jas:Ehem Liam przed chwilą przyniósł całą siatkę leków z apteki i one są takie fujjjjjjjj nie dobre.
J:Jak do dziecka.Nie dobre ale pomogą.
Jas:Zaczynasz gadać jak Liam tylko on porównuje mnie częściej do Louis'a ale do dziecka też się zdarza.
J:Hahaha no widzisz.
Jas:A wiesz co jest najgorsze ,że teraz jak jestem chora zachciało mi się chodzić na spacery ale mój przyszły mąż uziemia mnie w domu na kanapie z pilotem od telewizora.
J:To ja proponuję ,że cię jutro odwiedzę co ty na to.
Jas:A nie zarażę cię?Bo wiesz ty dopiero co wyszłaś ze szpitala i...
J:I co to od razu mają mnie zamknąć w izolatce.Nic mi nie będzie może jestem trochę obita ale odporność mam dalej nie zawodną.
Jas:No to pa do jutra.(powiedziała chrząkając)
J:Lecz mi się.Paaa.
,,Oczami Jasmine"
Następnego dnia obudziłam się.
-Dzień dobry.-powiedział Payno i pocałował mnie w policzek.
-Cześć kochanie.-odpowiedziałam.
-Muszę dzisiaj tam jechać?-powiedział głaszcząc mnie po ramieniu.
Dzisiaj Liam musiał jechać do studia ,żeby nagrać materiał na nową płytę.
-Tak musisz.-odpowiedziałam.
-Ale bez ciebie i Taylora.-dodał.
-No niestety.-odpowiedziałam i już chciałam wstać.
-Poleż sobie jeszcze ja ci pójdę zrobić lekarstwa.-odparł chłopak.
-Te nie dobre?-zapytałam z kwaśną miną.
Chłopak tylko twierdząco pokiwał głową.Już czułam się lepiej niż kilka dni temu.Nie miałam gorączki a kaszel i katar już trochę ustąpiły.Szybko wstałam i poszłam do łazienki.Nagle zakręciło mi się w głowie i usiadłam na ubikacji.
-Chcesz kawę czy herbatę do śniada...?Co się stało?-zapytał Payno wchodząc do łazienki.
-Nic po prostu zakręciło mi się w głowie.-odpowiedziałam.
Poszłam jeszcze na chwilę położyć się do łóżka.
-Może nie pojadę jednak dzisiaj.Zadzwonić do lekarza.-mówił jak nakręcony Liam chodząc w tą i wewte po pokoju.
-Liam usiądź.-powiedziałam.
-Może ty dalej chora jesteś może to coś poważnego.-dalej gadał jak nakręcony.
-Na pewno mam malarię,cholerę i wszystkie najgorsze choroby świata.Po prostu za szybko wstałam i zakręciło mi się w głowie.Jasne?-powiedziałam i wstałam.
Już normalnie umyłam zęby,ogarnęłam się i ubrałam w to:
Następnie zadzwoniła do mnie Julka:
J:Hej jak sie czujesz?
Jas: Aaa wiesz dobrze
J:Nie wydaje mi się. Darmowe zakręty głowy?
Jas: Zabije go ja go po prostu zabije
J:Ale kogo? Jakby co to ja już jestem w domu, a Hazz jedzie do tego studia więc moge przyjechać.
Jas: Nie chcę cię zarazić ale jak chcesz to z buta wjeżdżaj.
J: No to 1h i z buta wjeżdżam.
Liam poszedł do studia i wstał mały.Julka przyszła po ok. godzinie.
-Co ty zajumałaś Harry'emu bluzę?-zapytała.
-Nieee akurat mieliśmy takie same.-odparłam.
Dostałam sms'a od Liam'a ,,Weź tabletki !!!Kocham cię xx".
-Oooo pora brania tabletek.-powiedziałam i wzięłam leki.
-Hhahaha a w ogóle co to za akcja rano.-zapytała dziewczyna.
-Za szybko po prostu wstałam z łóżka i zakręciło mi się w głowie.-odparłam.
-Mnie nie musisz okłamywać.-odpowiedziała Julka.
-Zapewniam cie ,że w ciąży nie jestem mówię ci szybko chciałam wstać.-odparłam.-Mogę się założyć ,że już wszyscy wiedzą.-dodałam.
-Na wszelki...-Dokończyłam
-...wypadek zrób test. Nieee dziękuję. Tylko mi nie mów że masz przy sobie. -Pokiwałam przecząco głową
Dziewczyna aby zakryć uśmiech przygryzła jeszcze bolącą dolną warkę i poruszała oczami w prawo i lewo.
-Nie ja nie wieżę czy jeśli zakręci się komuś w głowie od razu musi być...Dobra nie ważne.
-Wiesz przeważnie tak jest.
-Przeważnie to są wymioty ale zawroty głowy też. Wiem bo...-Przerwała mi dziewczyna.
-...byłam w ciąży. Hahaha nie oszukujmy się przyznałaś tą rację.
-Haha dobra przyznałam ale nie nie było tego jasne?
-Jasne ja się tam nie wtrącam.- Powiedziała dziewczyna mając ręce dźwignięte .
-Słuchaj a co z Niallem? -Zapytałam siadając na kanapie
-Ehhh... posypał się, wiesz w sensie takim, że jest ciągle samotny.
-To źle, nie spodziewałam się tego po nim. Taki promienny chłopak zawsze pomoże.
-Przypominam ci że jesteśmy 2 piętra niżej od niego, a skoro on was wtedy usłyszał na balkonie to uwierz tam słychać wszystko.
-Upss- Powiedziałam przewracając oczami.
-Nie wierzę, a jednak. Jak możesz kłamać hahhahah.-Zaśmiała się dziewczyna
-Coo? O co ci chodzi? Powiedziałaś że słychać wszystko.
-Ale nie dosłownie wszystko.
Zaczęłyśmy się śmiać. Resztę ranka spędziłyśmy na plotkach. To i owo sobie wyjaśniłyśmy i przyszedł czas na obiad.Przyszli już chłopcy.
-Jesteśmy!-zawołał Liam od drzwi.
-Hej.-dodał Harry-W ogóle witam nowego managera 5 Seconds Of Summer.Gratulacje!.-dodał i mnie przytulił.
-Dziękuję.-odpowiedziałam.
-Widzisz sie dzieciaki nowego managera dorobiły.A jak się czujesz?-powiedział Payno.
-Boże Liam. Umieram nie widać- Zaśmiałam się pod nosem
-No właśnie widzę że umierasz więc szoruj na spać.
-Liam, chyba cię pojebało.
-Hahaha nie zmykaj
-Nie nie zostawię Julki.
-Zmykaj my idziemy jeszcze do Nialla- Powiedział Hazz
-I ty przeciwko mnie.-powiedziałam do Harry'ego.
-Jesteś moją przyjaciółką i przyszłą żoną mojego kumpla więc wiesz ja o ciebie dbam.-odpowiedział Styles.
-Auaaaa.-krzyknął Liam.
-Co się stało?-zapytała Julka.
-Walnąłem się o szafkę.-odpowiedział chłopak.
-Gamoniu.-podeszłam do chłopaka.
-Okey my idziemy do tego Niall'a bo nas noc zastanie.Paaa-zawołał Harry
Liam trochę walnął się o tą szafkę nie powiem.Później poszłam do Tay'a.Trzymałam go na rękach i chodziłam po salonie.
-Daj mi go i idź się połóż.-powiedział Payno i zabrał mi synka.
-Taylor uważaj na tatusia bo to większe dziecko niż ty.-powiedziałam cicho do malucha.
Liam spojrzał na mnie miną zabójcy a ja poszłam się położyć.Nie chciało mi się aż tak spać więc wzięłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki.Nigdy nie słuchałam jej głośno.Oczywiście przeglądałam ZNOWU (już się sama na tym łapię) jakieś dokumenty.Liam jutro musiał jechać do studia a ja miałam zostać z małym.Znudziły mnie te dokumenty i poszłam spać.Rano zauważyłam sms'a od Calum'a ,,Jasmine ratuj!!!Mamy pustą lodówkę i musze jechać na mega zakupy a Ash z chłopakami gdzieś się rozpłynęli".W sumie to też musiałam zrobić zakupy.Spojrzałam czy Liam zostawił auto.Rzeczywiście kluczyki leżały na półce więc napisałam do chłopaka ,,Jasne będę za jakieś 30 minut".Ubrałam Tay'a i poszłam ogarnąć siebie.Ubrałam to:
i kurtkę.Pojechaliśmy pod dom chłopaków.Calum wsiadł do auta i pojechaliśmy do marketu.Wzięłam wózek z Taylorem i wybierałam jakieś chipsy a Cal poszedł szukać płatków.
-Hej Jasmine.-nagle ktoś do mnie powiedział.
Odwróciłam się i zobaczyłam Kamila którego poznałam podczas X FACTORA.
-Hej Kamil.-odpowiedziałam.
-To Louis już się dziecka dorobił?-zapytał uśmiechnięty chłopak.
-Nie to mój syn.-odpowiedziałam a Kamila zamurowało.-No trochę się pozmieniało mam narzeczonego,syna ale nie będę cię zanudzać a co u ciebie?.-zapytałam.
Nagle przyszedł Hood i zapytał:
-Jak myślisz które będą im bardziej smakować kukurydziane czy te drugie.
-Aha czyli to twój narzeczony.-powiedział Kamil
Mina Caluma-bezcenna.
-Nie to jest tylko mój kolega.-sprecyzowałam.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i dalej robiliśmy zakupy.
-Jeszcze nikt nie wziął mnie za twojego narzeczonego.-stwierdził Cal.
-No widzisz zawsze musi być ten pierwszy raz.-powiedziałam i się zaśmiałam.
Siedzieliśmy u chłopaków i graliśmy na XBOXIE oczywiście zeszła sie jeszcze cała reszta ferajny.Hemmings ciągle bawił się z Taylor'em swoją drogą fajnie wyglądali.
-Claire ma nowego narzeczonego.-powiedział radośnie Cal.
-CO?!-powiedział Liam i omal się nie zakrztusił głową.
-Ćwoku pamiętasz Kamila?Pomylił Calum'a i myślał ,że jest moim narzeczonym.-powiedziałam.-Hemmo ty mi syna zamęczysz.-dodałam.
-Jeju ale on jest fajny.-powiedział blondyn.
Później pojechałam do domu.
"Oczami Julii"
Siedziałam z małą w jej pokoiku i bawiłyśmy się w "dom". Każde dziecko lubi się w to bawić. Zadzwonił mi telefon.
J: Hej Michael
M: Hej słuchaj jesteś teraz zajęta jak chcesz to możesz wpaść do nas.
J: Aktualnie jestem zajęta boo bawię się z Feli w dom.
M: Nie strasz mnie. Czyli za ile będziesz.
J: Oj oj oj za dobrze mnie znasz, będę za jakieś 15 min jak nie więcej.
Zaczęłam ubierać Feli.
-Mamusiu a gdzie jedziemy? Tatus tes tam będzie?
-Jedziemy do wujków sosów, a tatuś przyjedzie tam później - Powiedziałam zapinając zamek.
Wstałam, wzięłam torebkę i poszłam do garażu po auto. Stałam chwilę w korku.
-Hej wszystkim- powiedziałam wchodząc do domu.- Feli wróć się, rozbierz buty.
-Dobze mamusiuu pseplasam.
-Nic sie nie stało- Rozebrałam kurtkę.
-Julka grasz z nami ?- Zapytał Cal
-W co ?
-Just Dance 2015
-Hahaha ja tańczyć ? chyba was powaliło...dobra.
-To wybierz sobie miejsce.
Wybrałam miejsce a następnie wybrałam piosenkę i zaczęłam tańczyć. Jak to ja nie wychodziło mi to fenomenalnie. Tak się rozkręciłam że tańczyłam chyba z 1h.
PIOSENKI: 1 , 2 , 3 . Gdy skończyłam tańczyć do 4 piosenki zauważyłam jak Liam z Harrym stoją a reszta siedzi i szczęki im opadają do ziemi.
-Beeez przesady. -Powiedziałam zdyszana.
-Koniec ja dzwonię do Francji. -Powiedział Li
-Jakiej Francji? Masz jakieś tajemnice- Powiedziała Jas wchodząc do domu.
-Do Francji do przyjaciela który ma szkołę tańca i grupę taneczną. Wygrali 5 pucharów i mają 2 złote medale.
-Spróbujesz zadzwonić to jeszcze zobaczysz.-Powiedziałam
Resztę popołudnia spędziłam tak samo. Siedziałam na kolanach Harrego bo dosłownie nie było już gdzie siedzieć. Do tego jeszcze przyszła Perrie i El.
-Idziemy już? - Szepnęłam chłopakowi na ucho na co ten się uśmiechnął.- I żebyś już wiedział nie mam żadnych zamiarów bo widząc po twoim uśmieszku wiem co masz na myśli więc chcę jechać do domu bo jestem zmęczona.
-Jak chcesz możemy jechać.
-Dobra ludzie haloo my się już zbieramy więc cześć i czołem. - Krzyknęłam bo był sam szum.
15 min i byliśmy w domu.
-Nareszcie- Powiedziałam rozbierając buty. - Chcesz coś jeść?
-To ma być pytanie? Znasz moją odpowiedź.
-Jasne.
Poszłam się przebrać i zabrałam się do robienia zapiekanki z serem. Wyciągając blachę z piekarnika usłyszałam kroki więc od razu powiedziałam:
-Nawet się nie waż bo jeszcze się poparzę.
Wtedy rozpędzony Harry walnął kolanem o gorący piekarnik, a ja mocno oparzyłam się o blachę.
-Ałaaa co robisz ? Przecież mówiłam ci żebyś uważał.
-Przepraszam daj pod zimną wodę. - Powiedział odkręcając kran z lodowatą wodą.
Zaczęło trochę ropieć więc zabandażowałam sobie rękę. Opatrzyłam kolano loczka. Wyglądało tak samo więc zrobiłam tą samą czynność co z moją ręką.
-Naprawdę nie chciałem nie moja wina że mamy tak śliskie kafelki w kuchni. Zresztą moja wina bo na skarpetkach się nieźle ślizga.
-No widzisz widzisz ile razy mam ci powtarzać żebyś nie chodził w samych skarpetkach?
Chłopak zrobił smutną minkę.
-No już dobrze tylko następnym razem jak masz zamiar takie coś robić to radzę ci ubrać długie spodnie bo widzisz jak skończyło twoje kolano w krótkich spodenkach.
-Będę pamiętał a teraz nie rób mi dodatkowych cierpień i chodź jeść bo umieram.- Powiedział trochę kulejąc.
Po zjedzonym obiedzie, a raczej obiado-kolacji poszłam umyć Feli, a następnie sama się wykąpałam. Byłam tak zmęczona że nie potrafiłam chodzić wszystkie kości mnie bolały, do tego zakwasy. To najgorsze co może być. Poszłam do apteczki i zmieniłam opatrunek.
-Idziesz spać?- Zapytał
-Tak. Jestem strasznie zmęczona- Powiedziałam pokazując na nogi.
-Rozumiem... więc ?- Chłopak wstał i rozłożył ręce.
Wiedziałam o co mu chodzi dlatego rozpędziłam się i chciałam skoczyć na niego lecz mi się to nie udało. Wiecie, zakwasy. Więc zrobiłam to pomału. Dźwignęłam jedną nogę następnie drugą, a później szło samo. Chłopak widział jak się męczę więc mnie dźwignął i przytulił, a następnie pocałował. Poszłam na górę i się położyłam. Leżałam i nie potrafiłam zasnąć. Wreszcie przyszedł Harry.
-No nareszcie- Powiedziałam przytulając się do jego torsu.
-Hehe wiedziałem w jakiej chwili mam przyjść.
-Nawet jeślibyś przyszedł za 5h i tak bym na ciebie czekała. Dobranoc - Pocałowałam chłopaka.
Oczywiście rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się całą noc bo nie szło zasnąć. Ok. 3 rano obudził mnie telefon. Z niechęcią odebrałam :
-Haloo?
-Witam z tej strony Karl czy mam przyjemność rozmawiać z Julią Styles?
-Eeem ? Tak o co chodzi ?
-Wczoraj dzwonił do mnie nasz wspólny przyjaciel Liam Payne- Po tych słowach myślałam że go zabiję
-Tak ale o co chodzi?
- Mam dla pani propozycję nie do odrzucenia. Została pani przyjęta do szkoły tańca w Paryżu.
-Słucham?! Ale to jest niemożliwe ja mam męża i małe dziecko do opieki. Co ja mam zrobić. Wie pan co ? Ja do pana zadzwonię albo jakoś się skontaktuję muszę to po prostu jeszcze przemyśleć.
-Dobrze dziękuję dowiedzenia.
Rzuciłam telefonem na półkę i wróciłam do poprzedniej czynności czyli spania.
-Kto to był?- Zapytał chrypkim głosem Harry
- Jakich facet proponował mi szkołę tańca w Paryżu. Powiedział że Li do niego dzwonił wczoraj i wgl. Dobranoc
,,Oczami Liam'a"
No wczoraj podzwoniłem gdzie trzeba bo talent się nie może zmarnować.Już wczoraj wieczorem trochę się pokłóciliśmy z Jasmine.Oczywiście tego ,że spałem na kanapie w salonie nie muszę pisać.Rano wstałem i jej już nie było zauważyłem kartkę ,,Jestem na konferencji jeśli cię to w ogóle obchodzi.Będę ok. 13".Popisałem trochę o tym z Louis'em.Chłopak napisał ,,A byliście gdzieś kiedyś razem bez Taylora i z wyłączonym telefonem zapominając o pracy".No w sumie nie ale teraz po tym wszystkim ona nigdzie ze mną nie pójdzie bo była wczoraj trochę zła a raczej nie należy do tych dziewczyn którym po jednym dniu przechodzi.Poszło znowu o prace i ,że za mało się w sumie wszystkim interesuję. Zadzwonił mi telefon. Na wyświetlaczu pojawił się napis : "Julka".
-Halo ? Co tam?
-A może ty mi powiesz co?- Powiedziała zdenerwowana
-Ale że co bo nie rozumiem?
-To może spotkajmy się, a ja ci wszystko wytłumaczę- Mówiła prawie krzycząc.
- Eee niee może lepiej przez telefon.
-Rozumiem że wiesz o co chodzi bo się cykasz. Czekam na ciebie o 12:00 w Starbucksie.
Z niechęcią odłożyłem słuchawkę bo wiedziałem że po tym incydencie Jas jeszcze bardziej się wścieknie. Zresztą nie tylko Jas ale też Julka i możliwe że Harry. Pojechałem na daną godzinę do Starbucksa. Czekałem na nią z niechęcią bo wiedziałem że mnie oryczy.
-Ooo widzę że się już nie cykasz. - Usłyszałem znany mi głos
-Hej usiądź, napijesz się czegoś?
-No ja myślę bo stać to chyba ja już nie dam rady. Prędzej owsików dostanę. - Dokończyła pod nosem na co się lekko zaśmiałem.- I co cię tak śmieszy? Tak powtórzę owsików prędzej dostanę. Przez ciebie nogi mi już do dupy włażą
-Ale sama mi to zaproponowałaś, a poza tym nogi chyba masz już w...-przerwała mi
-Nie dokańczaj i nie łap mnie za słówka tylko słucham wytłumaczenia.
-Ale jakiego wytłumaczenia?
-Ty już dobrze wiesz jakiego. No słucham dlaczego nieznany mi człowiek dzwonił do mnie o 3 nad ranem z nie wiadomo jakimi propozycjami i to na dodatek w Paryżu. Liam ja nigdy w życiu się nie zgodzę na tak długi wyjazd do Paryża ja mam tu dziecko męża przyjaciół. Co jak się coś stanie Harremu (plu plu)? Drugim prawnym opiekunem Feli jestem ja i co w tedy zrobię? Będę musiała wszystko opuścić tak? Nie pomyślałeś o tym?
-Gdzie ty to sobie wszystko zapisałaś?
-Nie wkurzaj mnie jeszcze bardziej bo normalnie nie wiem co ci zrobię.
-Dobra sorry, przyznam się dzwoniłem do niego ale sam mi powiedział że prowadzi tą szkołę tańca również w Londynie skąd miałem wiedzieć że powie ci o Paryżu ?
-Było mu powiedzieć że nie mieszkam we Francji tylko Anglii.
-Julka ale po co te nerwy? Uspokój się ,usiądź porozmawiajmy spokojnie. - Powiedziałem łapiąc ją za ramie i próbując usadzić dziewczynę. - Widzę że owsiki pomału ustępują.
Tym razem dziewczyna wstała i wyszła. Zostałem sam więc poszedłem do domu. Po drodze wstąpiłem do parku. Tam jest zawsze tak cicho więc pomyślałem że Tey zaśnie. Nie myliłem się wiedziałem gdzie mam pójść by zasnął.
"Oczami Julii"
Po powrocie do domu nie wiedziałam czy mam stać, chodzić, leżeć, siedzieć etc. WSZYSTKO dosłownie wszystko mnie bolało+ te wczorajsze zakwasy. Nie było to za fajne więc poszłam się przebrać w to:
Zrobiłam coś sobie do jedzenia i usiadłam obok Hazzy. Oglądał jakiś durnowaty serial dokumentalny o przyrodzie. Od razu zauważyłam że coś jest nie tak.
- Co jest?- Spojrzałam kątem oka, a chłopak zrobił to samo.
-Nie nic nic- Odpowiedział cicho.
-Przecież widzę. Znam cię nigdy nie oglądasz tych seriali bo cię to denerwuje sam mi to mówiłeś.- Chwila ciszy- Więc co jest?
-Nie chcę żebyś tam jechała. To zbyt za daleko
-Posłuchaj mnie- Odwróciłam jego głowę w moją stronę- Nigdzie nie jadę, do żadnego Paryża. Spotkałam się dzisiaj z Liamem i trochę go opierdoliłam za tą poranną akcję.
-No ale to dla ciebie szansa.
-Nie Harry to szansa na sukces dla tego całego szefa. Dzięki mnie zarobi więcej kasy i więcej ludzi mu przybędzie. Będzie sławny, a ja to co z tego będę miała 30% podatku? Reszta dla niego?
-Może masz rację. A co jeślibyś miała okazje w tej firmie pracować lecz w Londynie?
-Musiałaby się zastanowić.
Dokończyłam posiłek i położyłam się na chłopaku.
-Jestem straaasznie zmęczona a to dopiero początek dnia. Jakby co to... ja nigdzie nie idę !!!
-Łooj to naprawdę straszne
- Jeszcze ty do Liama dołącz będziecie idealną parą.
-Eee tam ja wolę ciebie- Powiedział dotykając mojego jeszcze fioletowego policzka.- Boli?
-Jak ty dotykasz to nie.
-To ma się rozumieć że cały czas mam z tobą chodzić żeby nie bolało.
-Nie musisz.
-A tu boli ? - Wziął owinięty gazą palec.
-Nie będę się powtarzać. A tu boli? -Dotknęłam zawiniętego kolana
-Nie będę papugować jak ty.
-Bezczelny jesteś dziewczynie dasz przegrać ?
-Pff co to za dziewczy...- Nie pozwoliłam mu dokończyć
Usiadłam mu na biodrach i zachłannie pocałowałam na co chłopak zareagował i odwdzięczył całusa.
,,Oczami Jasmine"
Super po prostu super ślub już za niedługo ale my się pokłóciliśmy.Jak wszystko,wszystkim wokoło się układa to u nas się pieprzy.Na konferencji miałam trochę problemów z koncentracją ale spięłam się i dałam radę.Omawialiśmy nowy singiel i tak dalej.
-Hej Jas co się stało?-zapytał Mikey i zaczął machać mi przed oczami rękami.
-Nic,nic.-odpowiedziałam.
Chłopcy spojrzeli się na mnie wzrokiem ,,Nas nie okłamiesz"
-Po prostu się nie wyspałam i tyle.-skłamałam bo nie chciałam im gadać o moich problemach.
-A to chyba się noc udała.-powiedział Luke i zaczął ruszać brwiami.
-Nic się nie działo po prostu Taylor nie umiał spać i z nim siedziałam.-odparłam bo na serio nie chciałam im o tym gadać.
Jak przyjechałam do domu to i Liam i Taylor spali.Pocałowałam mojego synka i przebrałam się:
Nawet nie wiem z kąt miałam tą koszulkę.Zrobiłam sobie coś do jedzenia usiadłam na kanapie i oglądałam serial.Liam wstał napił się wody i z powrotem wrócił do sypialni.Dobrze ,że się o nic nie pytał bo i tak nie miałam z nim ochoty gadać.Nie chodzi o to ,że go już nie kocham bo nadal jestem w nim zabujana jak głupia nastolatka.Zadzwoniłam potwierdzić listę gości i resztę rzeczy.Wolałam zostać na tej kanapie.Jak Tay się obudził to trochę się z nim pobawiłam. Następnie zrobiłam obiad małemu i poszłam z nim na spacer. Ja jakoś nie miałam ochoty na jedzenie czegokolwiek. Na dworze było zimno więc wstąpiłam po Latte do Starbucksa. Przeszłam jeszcze kawałek i znalazłam się obok domu Julki więc pomyślałam że wstąpię.
-Haloo jest tam kto? -Mówiłam pukając na drzwi i dzwoniąc na dzwonek.- No i co kochany? Nie ma cioci ani wujka więc idziemy do domciu co?- Powiedziałam do małego
Odchodząc usłyszałam jak otwierają się drzwi
-Haloo zaczekaj gdzie zmykasz ? - Usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos
-No hej już myślałam że mi nie otworzysz.
-Sorry ale nie chciało mi się wstać z łóżka.
-To ty?... to wy? ... ten tego? ... nie ważne- Powiedziałam wchodząc
-Hahah nie no coś ty loczka nie ma. Polazł gdzieś nawet nie wiem gdzie napisał tylko na kartce że mam się nie martwić- Powiedziała dziewczyna pokazując mi liścik.
Julka poszła po coś do sypialni, a ja usłyszałam dzwonek do drzwi. Poprosiła mnie abym otwarła je więc zrobiłam tą czynność. Zauważyłam przed sobą mega wielki bukiet czerwonych róż. Loczek wyłonił się z nich nadstawiając usta mając zamknięte oczy. Wychylając się do tyłu powiedziałam:
-Chyba pomyliłeś adresy kochany. - Po czym się zaśmiałam
Mina Harry'ego była bezcenna. Chłopak zdjął buty i poszedł do pomieszczenia gdzie znajdowała się Julka. Zakrył jej oczy rękoma na co ta szybko się wyrwała.
-Z jakiej to okazji? - Zapytała
-A musi być okazja po prostu są dla ciebie bo cię kocham. - Pocałowali się
Łza spłynęła mi po policzku. Widząc że moi przyjaciele idą w moją stronę szybko otarłam łzy.
-Idziesz mnie odprowadzić? -Zapytałam
-No dobra tylko się ubiorę.
Rozmawiałam z Harrym po czym poszliśmy. Rozmawiałyśmy o sprawach prywatnych jak i zespołowych, ploty ploteczki itp. Jak to dziewczyny. Usiadłyśmy na chwilkę w parku, a Feli bawiła się w śniegu z Julką.
Wróciłam do domu była godzina 15:30. Boże jak ten czas mija.Gdy weszłam do domu Liam był w kuchni a ja poszłam położyć małego do łóżeczka bo zasnął po drodze.Wychodziłam właśnie z jego pokoiku gdy mój brat wyszedł z łazienki.
-Hej siostrzyczko.-powiedział i mnie przytulił.
-Hej a co ty tu robisz?-zapytałam.
-Opiekuję się moim kochanym siostrzeńcem.-powiedział dumny Tommo.
-Ale my nigdzie nie idziemy.-powiedziałam
-Tak Jasmine idziemy.O 18 czekam przy samochodzie.-powiedział Payno.
Nie miałam ochoty z nim iść no ale trudno.Umyłam się i zrobiłam cały make up na nowo.Ubrałam się:
na to ubrałam czarny żakiet.Poszłam do garażu bo akurat się wyrobiłam.Nie wiadomo po co Liam założył mi opaskę na oczy.Pomógł mi wsiąść do auta i jechaliśmy w to ,,gdzieś".Później pomógł mi wysiąść i gdzieś weszliśmy bo poczułam ciepło.
-Uwaga.-powiedział Payne i ściągnął mi opaskę z oczu.
Byliśmy na...
-London Eye.-zdołałam wykrztusić
Londyn nocą,London Eye i my.
-Chciałem cię przeprosić i powiedzieć ,że jak zazwyczaj miałaś rację i jestem totalnym dupkiem.-powiedział.
Ja nic nie odpowiedziałam tylko go przytuliłam.
"Oczami Julii"
Gdy przeszłam do domu od razu się położyłam. Byłam wyczerpana. Oglądałam TV a Hazz bawił się z Feli.
Czas naprawdę szybko mijał. Zasnęłam przed telewizorem. Chłopak obudził mnie i kazał mi się iść wykąpać. Gdy już zrobiłam tę czynność położyłam się. Zasnęłam od razu. Gdy rano wstałam nie czułam ani jednej części ciała. Wygrzebałam coś z szafy :
-Hej misiu.- Powiedziałam wystawiając "dziubek".
-Hej- Dał całusa
Zaczęłam kichać jak nienormalna.
-Ohoo chyba ktoś tu dzisiaj w domu zostaje.
-A my wo gule mieliśmy gdzieś iść ? - Zapytałam biorąc tabletkę n gardło.
-No niee ale wiesz dla pewności wolę powiedzieć. I dla pewności zostanę w domu.
-Bozee ty też bawisz sie w Liama ? Jak Jas była chora to nie odstąpywał jej na krok.
-Noo wiesz jesteś dziewczyną, a o dziewczyny się troszczy dlatego zjesz śniadanie i pójdziemy do lekarza.
-Przecież sam powiedziałeś że nigdzie nie idziemy- Próbowałam wrobić Harry'ego bo nie chciałam iść do lekarza
-Aaaa no dlatego lekarz przyjdzie do nas.
-Niee proszę mi nic nie jest. Widzisz ? -Wstałam z kanapy i chciałam skoczyć lecz zakręciło mi się w głowie.
-No widzę, kładź się i nie marudź.
-Ale ja muszę pomyć.
-Aha więc ty będziesz chora myła a ja będę odpoczywał ? Nie ma mowy kładź się.
Zrobiłam tak jak kazał chłopak. Poszedł w stronę schodów więc wyszłam z łóżka schowałam się za ścianą i słyszałam całą rozmowę. Rozmawiał z lekarzem i umawiał mnie na wizytę domową. Zabije go.
-Harry ! - Specjalnie tak krzyknęłam jakby sie cos stało. Chłopak od razu przybiegł.
-Co się stało?
-Do kogo dzwoniłeś?
-Eeem dooo ee Louisa.
-Nie kłam właśnie z nim sms-uje
-Dobra do lekarza.
-Co ja mówiłam ? Miałeś nie dzwonić potrafię się sama wyleczyć.
-Mysiuu to dla twojego dobra.
-No ja myślę ale pamiętaj jak dostanę zastrzyki to obiecuję ci że sama ci je wbiję.
-Noo ale to ty jesteś chora.-Pech było nie dzwonić.
-Obiecuję ci że nie dostaniesz zastrzyków. - Harry usiadł obok mnie i przytulił.
W domu była cisza. Nic się nie działo oprócz lecącego telewizora. Postanowiłam przerwać ciszę i się pobawić:
-Harry?!
-Nom?
-Mamy ogórki kiszone? Normalnie mam takiego smaka.- Zażartowałam. Ukrywałam śmiech żując gumę.
Chłopaka zamurowało. Nie wiedział czy się śmiać czy płakać.
-Na co ty masz ochotę? Możesz powtórzyć ?
-Na ogórki kiszone.
-Kobieta musi mieć powód żeby jeść ogórki kiszone.
-No ale ja mam smaka to co mam zrobić? Nie zjeść ich ? Mamy czy nie?
-Nie ale Louis powinien mieć czekaj zadzwonie.
Poszedł w to samo miejsce gdzie poprzednio. Wiedziałam że ten kawał się uda. Oczywiście musiałam udawać poważną.
-Ma zaraz je przywiezie.
Tommo przyjechał chwila moment. Na oczach chłopaków wgryzałam się w soczyste ogórki. Każdy z nich wiedział, że kobieta ma smaka na ogórki kiszone gdy jest w ciąży. Tak naprawdę z niechęcią jadłam te ogórki ale co tam ważne że kawał się udał. Naprawdę były pyszne zjadłam cały słoik.
-Pycha.
-To się cieszę. Julka, a może ty w ciąży jesteś? - Zapytał Louis
-Hahahaa wiedziałam. Nie mogę haha wy się na wszystko nabieracie hahaa.
-O co ci chodzi? - Zapytał Hazz
-Hhahaa tak naprawdę nie miałam ochoty na te ogórki tylko chciałam zrobić wam kawał. Wiedziałam że wiecie że gdy kobieta ma ochotę na ogórki kiszone to prawdopodobnie jest w ciąży.
-Kobieta pff- Powiedział po nosem loczek
-Słyszałam to
-Dobra dobra. Czyli tak naprawdę daliśmy się zrobić w bambuko.
-No hahaha.
-To ja zadzwonię do Elki. Możemy zostać prawda? -Zapytał Lou
-No pewnie.
Następnie chłopak pojechał po nią. W tym czasie przyszedł lekarz. Zrobił co miał zrobić i poszedł. Oczywiście nie obędzie się od antybiotyku. Harry pojechał do apteki, a El i Lou przyjechali.
-Gdzie Hazz?- Zapytał chłopak
-Pojechał do apteki lekarz był i powiedział ANTYBIOTYKI!. Aż się boję to najgorsze co może być.
-Łoooj kochana kuruj się bo naprawdę jeszcze z nami nie polecisz.
-Gdzie ? Czemu ja znowu dowiaduję sie ostatnia? Ahaaa dobra czaje to takie odwdzięczenie się za ten mój żarcik. Dobra dobra
-Możemy ci nawet bilety pokazać byliśmy odebrać.
-Dajesz.
Pokazali nam bilety i rachunek. Zamówione bilety od Harre'ygo również. W tym samym czasie chłopak wszedł do domu. Podbiegłam do niego i skoczyłam mu na plecy .
-A to za co?
-Za wyjazd.
-Jaki wyjazd ?
-No teeen gdzieś tam. Właśnie gdzie jedziemy?
Chłopak postawił mnie na ziemię i objął w pasie.
-Lecimy do...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAMY NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
~Stylesowa i Peazer xx