poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 28

...
Wygodnie rozsiadłam się w fotelu i zabrałam się do pracy. Jakoś tak mało wydawało mi się tych papierów i nagle do mojego pomieszczenia wszedł Paul.
-Hej Jas słuchaj...-zaczął
-Hej Paul tylko mi nie mów że przyjechałeś specjalnie wcześniej żeby oszczędzić mi pracy.
-No tak jakby ale słuchaj mam dla ciebie super informację. Wiem że mogłaś papiery wziąć do domu i tam je uzupełniać ale to tylko niektóre, a teraz możesz wziąć wszystkie i będziesz po prostu mi je dostarczać. Starałem się to abyś mogła je brać ze sobą bo wiem że masz małego Taylor'a i po prostu w domu raźniej nie.
-Hahaha dziękuję ci z całego serca. Więc co mogę się zbierać ?
-No nie ma za co. Tak oczywiście.- Powiedział
Wyszłam z małym i napisałam sms do Liama "Sorry kotku ale dzisiaj pracuję w domciu, a tak właściwie to cały czas już będę. Biorę auto, a później po was przyjadę. Zadzwoń :* " 
Zapięłam małego w aucie i wyjechałam. Na ulicy był jakiś korek ale szybko minął. Weszłam do domu i zastałam ciszę. Włożyłam małego do łóżeczka i poszłam do salonu. Zauważyłam jak Julka leży i płacze na kanapie.
-Heej czemu płaczesz ? -Zapytałam głaszcząc ją po plecach
-Jas ja już tak dalej nie potrafię rozumiesz, a najgorsze we wszystkim jest to że ja go pokochałam ,a człowiek który kogoś pokocha nie potrafi się z tym pogodzić że stracił swoją druga połowę.
-Rozumiem cię ale dalej nie rozumiem jednej rzeczy. To ty chcesz do niego wrócić ale nie potrafisz bo to jest silniejsze od ciebie.
-Dokładnie- Powiedziała myśląc- Nie dam sobie jeszcze trochę czasu, a później...a później się zobaczy.
Podałam jej chusteczki dziewczyna otarła łzy a następnie poszła nalać coś do picia.
 -Eee Jas słuchaj, a wy już planujecie ślub?
-No niby tak- Powiedziałam upijając łyk pomarańczowej cieczy.
-Mam pytanie
-Dajesz
-Mogłabym z tobą wybrać sukienkę naprawdę poprawi mi to humor.
-No pewnie masz szczęście że się nie przebierałam bo się zbieramy.
-Dokąd?
-Do salonu sukien ślubnych kochana.
-Ale ja na początek chciałam po internecie się poszwendać po co od razu jechać do salonu.
-Widziałam bardzo fajny salon naprawdę.
Pojechałyśmy tam
-Mamusiuuu ile tutaj jest sukienek dla księznicek- Powiedziała z niedowierzaniem Feli
-No mamusia też była kiedyś taką księżniczką. -Oznajmiła dziewczyna- I ciocia też będzie.
-Jeśli to kiedykolwiek nadejdzie to będzie super.- Powiedziałam
Ponieważ był to salon ze sukniami ślubnymi oraz garniturami udałam się na dział męski. To co zobaczyłam było wstrząsające.
-Co wy tutaj robicie ? -Powiedziałam do chłopaków
-No wiesz zabrałaś nam auto więc przyszliśmy pooglądać garnitury na ślub - Powiedział Louis.
-No sorry  ja pisałam sms'a do Payne'a że po was przyjadę.-powiedziałam-Dobra to ja idę mierzyć sukienkę a wy mi ty wybierzcie jakiś garnitur dla niego.Ja wam ufam więc wiecie aha i zawieźcie potem małego do domu-dodałam odchodząc.
Szukałyśmy z sprzedawczynią odpowiednich sukienek a Julka z Feli czekały siedząc na kanapie.

,,Oczami Julki"
Po chwili dołączyli do nas Niall i Louis.
-Dobra miałem ci to już dawno zaproponować ale jakoś nie było okazji.-powiedział Niall do mnie.
-Jezu Horan ty zawsze musisz tam przedłużać i robić jakieś wstępy.-powiedział oburzony Lou.-Powiedz jej prosto z mostu.-dodał.
-Dobra.Przeprowadzcie się do mnie z Feli.-wykrztusił w końcu z siebie.
-No nie wiem Niall.-powiedziałam.
-Przeprowadzacie się do mnie i koniec.-powiedział stanowczo Horan.
-Dziękuję.-powiedziałam całując chłopaka w policzek.
-Siostra długo ci jeszcze zejdzie.-zawołał Louis.
-Tak.-odpowiedziała sarkastycznie Jas.
W końcu wyszła ubrana w suknię.
-WOW.-powiedział Louis.
-Super.-powiedziałam.
-Serio?-zapytała niezdecydowana dziewczyna
-Tak wyglądasz zaje...może ja jednak nie będę tego mówił przy dziecku.-powiedział Niall patrząc na małą Feli.
-No fajnie by było- Puściłam do niego oczko
Jas kupiła suknię ,a Li garnitur. Pojechaliśmy już do domu. Zjedliśmy w domu Jas kolację i wszyscy się rozeszli.
-No to co pierwsze? -Zapytał Niall
-Ale co co pierwsze? - Również zapytałam
-No torby? Tyle pyszności się zjadło to teraz trzeba to spalić, a rzeczy się same nie przeniosą- Oznajmił śmiejąc się
-No nie same się nie przeniosą znając życie winda je przeniesie. -Powiedziała Jas
-Hahahah nie no nie powiesz mi że nie jestem silny. Spójrz tylko na te bicepsy.- Powiedział Irlandczyk
-No są piękne na serio hahaha.- Powiedziałam wchodząc na górę.
Wzięłam wszystkie moje i od Feli urania no i zaniosłam na górę. Weszłam do mieszkania Nialla a tam czysto jak w jakimś królestwie.
-Już wiem że jak był bałagan u chłopaków to ty go nie robiłeś. Potwierdzone- Powiedziałam pokazując ręką na salon.
-Oj tam bez przesady. Chodź za mną.
Zrobiłam tak jak kazał. Otworzył drzwi, a tam sypialnia marzeń.
-Eeee ty to zrobiłeś tak ogólnie czy specjalnie dla mnie?
-Ogólnie
-To masz szczęście bo nie wiem co bym ci zrobiła jakby to było dla mnie.
-Cieszę się że ci się podoba. Tu możesz dać wszystkie ubrania- Wskazał na ogromną szafę.- No i czuj się jak u siebie jakby co jestem na tarasie.
Wyłożyłam wszystkie rzeczy i poszłam wykąpać Feli. Gdy już zasnęła poszłam do Nialla.
-Ty palisz?- Powiedziałam z niedowierzaniem
-Tylko jak się denerwuję.
-Przed czym się denerwujesz ?
-No to wpadłem- Powiedział pod nosem.
-Dlaczego? No powiedz jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele trzymają się razem.
-Julka kurde no....
-Wykrztuś to wreszcie z siebie
-Cholernie mi się podobasz
Zamilkłam. Totalnie mnie zamurowało myślałam że już mu przeszło. Podeszłam do niego i usidłam mu na kolanach.
-Niall popatrz na mnie i odłóż tego papierosa. -Wykonał tą czynność- Ja... nie będę oszukiwać że też mi sie podobasz ale ja nie mogę ja mam męża i córeczkę.
-Męża właśnie. Jak z Harrym wybaczysz mu ?
-Nie mam pojęcia kocham go ale nie potrafię mu wybaczyć.
-Rozumiem. Słuchaj ja nie chciałem przepraszam.
-Nie no ja cię rozumiem też to czuję więc nie ma za co przepraszać.
-Idź spać bo jutro czeka nas ciężki dzień.
-Jak to? Czemu ja nic znowu nie wiem ?
-No idziemy wybierać sale na wesele z Jas i Li.
- No spoko, a ty nie idziesz spać?
-Idę. Dobranoc- Pocałował mnie w czoło.
Umyłam się założyłam na siebie za duży t-shirt i poszłam spać. Rano obudził mnie Niall. Z samego rana ujrzeć niebieskie oczy to tylko marzenie.
-Dzień dobry wstajemy.
-Dzień dobry która godzina? -Powiedziałam z chrypką w gardle.
-Jest aktualnie 11:27 i za godzinę mamy być przy garażu Li.
-Nooo mądry jesteś? Przecież ja się nie wyrobię- Wyskoczyłam z łóżka niczym puma wzięłam ubrania i wybiegłam w stronę łazienki.
-Kąpiel już na ciebie czeka.- Powiedział stojąc oparty o ramę drzwi.
W sekundzie się zatrzymałam odwróciłam zrobiłam duży krok przytuliłam chłopaka i dałam mu całusa następnie udając się do łazienki. Po kąpieli zrobiłam makijaż i ubrałam się w poprzednio wzięte ciuchy :
   I can make the stars dance Light up the moon I can make the stars dance If you want me to
Zeszliśmy na dół pod sam garaż. Jas i Li już na nas czekali.
-Ces wuuujek- Zawołała Feli
-Cześć szkrabie.
-Będziemy tancyć dzisiaj?
-Dzisiaj nie ale za nie długo tak, a teraz wskakuj do auta.
Dzisiaj odmiennie nie prowadziła Jas tylko Liam
-Miałaś o czymś powiedzieć.-powiedział Liam gdy staliśmy na światłach.
-O czym?-zapytała zaskoczona Jas.
-Boże z kim ja się żenię.-powiedział cicho Liam.
-Ze mną.-powiedziała śmiejąc się dziewczyna.-Ale o czym miałam powiedzieć?-zapytała jeszcze raz
-No bo chcieliśmy się zapytać czy nie będziecie świadkami na naszym ślubie.-powiedział Payne'a.
My z Nialler'em zgodziliśmy się.

,,Oczami Jasmine"
-Jeśli mam być szczera to ciekawi mnie jaki garnitur wczoraj wybraliście i jak będziesz w nim wyglądał.-powiedziałam do Liam'a.
-To tak jakbyś wyobraziła sobie David'a Beckham'a w garniturze.-powiedział pewny Daddy na co zaczęliśmy się śmiać.
-Sorry Beckham'a widziałam tylko w bokserkach.-powiedziałam.
-Jak?Gdzie?Kiedy?-zapytał zaniepokojony Payne.
-Jasmine nie bój się wszystko będzie git może nie będzie jak wyglądać David Beckham ale będzie wyglądać super.-powiedział Niall.
-Dziękuje Niall trochę mnie uspokoiłeś.Na reklamie sieroto.-powiedziałam do Daddy'ego
Nagle zadzwonił Lou,
J:Hej Louis co tam
L:Wszystko w porządku ale wiesz co mama wymyśliła
J:Mam się bać?Nawijaj puki siedzę.
L:Że Ja,Ty,Liam,El i mały mamy przyjechać do Doncaster jutro na obiad.
J:No spoko ale jedziemy jednym autem czy jak?
L:Może lepiej jednym bo jak ja coś wiesz wypiję i Liam no to ty nam zostajesz
J:Aha czyli będę wykorzystywana wtedy jako kierowca
L:No tak jakby.Wiesz ja się nie będę upijał w trupa ale wiesz po jednym piwie z Dan'em.
J:Dobra ja kończę.Paa
L:No Pa
-Jutro Liam jedziemy do Doncaster na obiad.-powiedziałam.
-No spoko.-powiedział chłopak wysiadając z auta.
Później poszliśmy zobaczyć salę.Była ogromna i piękna.Liam i Niall wygłupiali się z dzieciakami a ja z Julką siedziałyśmy i wybierałyśmy.
-Liam chodź na chwilę.-zawołałam.-Który tort?-zapytałam
I później w wyborach pomagał nam Liam.Gdy już wszystko pozałatwialiśmy otwarłam mój notatnik.Chłopaki bawili się z dzieciakami a my sprawdzałyśmy co jest kolejne na liście.
-No dobra teraz trzeba odebrać zaproszenia ale to już nie będziemy was ciągnąć.-powiedziałam.
-Nie no spoko nie ma sprawy.-powiedziała Julka.
Spakowałam notatnik do torby i wstałam z krzesła.
-Zatańczy pani?-zapytał Liam pokazując rękę
-Sorry ale nie.-powiedziałam na co chłopak zrobił smutną minkę.
-Nie bądź taka.-powiedział chłopak-Musisz mnie nauczyć.-dodał po chwili.
-Dobra chodź.-powiedziałam.-Ta ręka tutaj a druga tu.Nogi prosto i głowa do góry.-dodałam.
-Widać że kiedyś tańczyłaś.-powiedział Nialler.
-Ja tes chce tancyc.-zawołała Feli a Horan wziął ją na ręce i zaczął z nią tańczyć.
-Dobra dosyć tego dobrego zwijamy się.- Powiedziałam- Mamy jeszcze odebrać zaproszenia, a Liam musimy jeszcze parę wypisać bo jutro jedziemy do mojej mamy i wypadałoby im już dać.
-No dobra chodźcie łobuzy.- Powiedział Liam
Li wychodząc przewrócił stojak na kwiaty.
-I kto tu kogo nazywa łobuzami- Powiedzieli w tym samym czasie Niall i Julia.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Odebraliśmy zaproszenia i pojechaliśmy odebrać sukienkę dla świadkowej.Po przymiarce kupiliśmy 2.
-A po co nam aż 2?-zapytał Niall.
-Kojarzysz moją siostrę Lottie.Niska blondynka.-powiedziałam.
-No kojarzę a co.-powiedział Horan.
-To druga jest dla niej.-dodałam.
-Czyli kto jest drugim świadkiem.-dopytywała Julka.
-Ktoś dla mnie ważny kogo znacie no i wiecie kto to jest.-powiedziałam.
-Louis ha ja wiedziałem od początku.-zawołał Niall.
-No brawo Sherlocku.-dodałam i pojechaliśmy z powrotem do domu.
Julka,Niall i Feli poszli do siebie a my do swojego mieszkania.O dziwo Liam zabrał się do wypisywania zaproszeń a ja robiłam obiad.Wypisał już chyba połowę gdy skończyłam robić posiłek.Po obiedzie Liam rozwalił się na kanapie w salonie a ja pozmywałam zaczynia.
-Liaś.-powiedziałam siadając obok chłopaka-Chodź pójdziemy się gdzieś przejść do parku hmm-dodałam.
Chłopak spojrzał na mnie i powiedział:
-To idź się ubierz a ja ubiorę małego.
Ubrałam się w to:
na randke lub spacer :)

i poszliśmy we trójkę do parku.Spacerowaliśmy sobie alejkami i poszliśmy na plac zabaw.Posadziliśmy Taylora w huśtawce dla małych dzieci a ja usiadłam obok niego ,że tak powiem w huśtawce dla ,,starszych" dzieciaków.

,,Oczami Liam'a"
Wyciągnąłem z kieszeni telefon i zrobiłem im fotkę.Dodałem ją z podpisem ,,Dwie najważniejsze osoby w moim życiu bez których ono nie ma sensu ♥".Pochodziliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do domu.Tay zasnął w drodze powrotnej więc od razu poszedłem położyć go do łóżeczka a Jas poszła się przebrać i wypełniać raporty bo jeszcze kilka jej zostało.
-I koniec.-powiedziała gdy skończyła.-W końcu bo myślałam ,że w życiu tego nie skończę.-dodała
-To teraz idź po odpoczywaj w wannie.-powiedziałem.
-O dobra chyba tylko tego potrzebuję do szczęścia.-odparła dziewczyna całując mnie.

,,Oczami Jasmine"
Wykąpałam się i przebrałam w luźniejsze rzeczy.Położyłam się obok Payna na kanapie w salonie i oglądaliśmy jakiś denny serial.W końcu usnęłam.Rano obudził mnie buziak w policzek.Otworzyłam oczy a przy łóżku klęczał Liam z Taylor'em na rękach.
-Hej kochany maluszku.-powiedziałam całując w nosek malucha.-Hej kochanie.-dodałam całując Liam'a.
-Wstajemy myszko mamy jechać do Doncaster.-powiedział chłopak.
-O kurcze racja dobra idź się ubierz a ja ubiorę małego.Okey?-powiedziałam.
-Dobra.-odparł Payne.
Później ja się ubrałam:
#11 Melocotón Elegante
i dostałam sms'a od Louis'a ,,Czekamy na dole ;)".Zeszliśmy na dół do samochodu.Droga minęła nam dość szybko.Weszliśmy do domu.
-Hej więc wy już raczej Liam'a znacie.-powiedziałam.
-Tak jasne chodźcie usiądźcie przy stole.-powiedziała mama.
Usiedliśmy przy stole.Po zjedzonym obiedzie ja zaczęłam:
-No więc ostatnio postanowiliśmy z Liam'em ,że weźmiemy ślub.
-Gratulacje.-powiedziała mama.
-Dobra ale to jeszcze nie koniec wrażeń.Chcieliśmy się zapytać czy Louis i Lottie nie zostali by naszymi świadkami.-powiedział Payno.
Oczywiście oni zgodzili się a ja jeszcze dodałam
-No i Dan wiem ,że raczej traktujesz mnie jak córkę i czy zgodziłbyś się by odprowadzić mnie do ołtarza.
-Jasne no oczywiście jesteś tą moją najstarszą córką.-odparł Dan.
Siedzieliśmy i gadaliśmy przy stole gdy nagle Liam przeprosił i wyszedł na chwilę do ogrodu.Ja po chwili wyszłam za nim.Gdy go zobaczyłam myślałam ,że coś mu zrobię.Payne stał z papierosem w ręku.
-Liam co ty robisz?-zapytałam.
-Sorki to tylko tak bo się denerwuję.-odparł chłopak.
-Czym ty się denerwujesz?-zapytałam ponownie.
-No bo twoi rodzice chyba nie zbyt mnie lubią.-dodał Liam.
-Przecież oni cię uwielbiają nie widzisz tego.-odparłam.
-Tak myślisz?-powiedział niepewny Liam.
-Ja jestem tego pewna.-odpowiedziałam na co chłopak rzucił papierosa na ziemię.-A następnym razem to ci wiesz gdzie tego papierosa wsadzę.-dodałam.
-Słodko wyglądasz jak się złościsz.-odpowiedział Payno.
-Już ja ci się będę złościć.-powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
Wieczorem wróciliśmy do domu bo Liam miał jutro wywiad na który miał iść z Zayn'em i Harry'm.Padnięta poszłam spać.Rano obudził mnie trzask.Spojrzałam na zegarek na którym widniała godzina 7.06.Pobiegłam no łazienki bo stamtąd dobiegł hałas.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Liam'a który spoglądał na rozwaloną półkę.Ja dostałam nagłego ataku śmiechu.
-No co spadła.-powiedział niewinnie chłopak.
Później Liam pojechał na wywiad a ja zaczęłam sprzątać.Później wstał Taylor więc nakarmiłam go i ubrałam.Siedziałam teraz w salonie i wypisywałam resztę zaproszeń gdy zauważyłam ,że Louis dzwoni do mnie na Skype.
L:Hej Jas!
J:No hej Loui co tam ciekawego robisz.
L:Wymyślam przemówienie
J:Jakie przemówienie na co?
L:Hahahaha jednak coś po mnie odziedziczyłaś ale ja o własnym ślubie raczej bym nie zapomniał.
Ja zrobiłam facepalm'a.
J:Louis ja nie kontaktuję dzisiaj 7 rano a Payne zdemolował półkę w łazience.
L:Hahahaha co za sierota hahaha
J:Patentowana jak ty.
L:Jak ja ? Dlaczego?
J:Wczoraj wieczorem jak nas odwoziłeś to pomyliłeś bloki i nie powiem taki 5 minutowy spacerek nam zafundowałeś.
L:No bo ciemno było.Hah Serio?
J:Nie wiesz na niby spacer o 23 w nocy pffff. Dobra ja już kończę trzeba jakieś panieńskie zorganizować hehe.
Rozłączyłam się i skończyłam wypisywać zaproszenia. Pojechałam na pocztę i wysłałam zaproszenia.

"Oczami Julii"
Weszłam na Fb i zobaczyłam że mam wiadomość od koleżanki Alicji z warsztatów Przeczytałam ją "Hej kochana mam dla ciebie informację. Po jutrze organizujemy spotkanie z ludźmi z warsztatów, jutro jadę do Londynu i jak chcesz jechać na te spotkanie to mogę cię zabrać. Tylko zabierz coś ciepłego bo to pod namiotami będzie. " 
Zaskoczyła mnie ta wiadomość ale postanowiłam że się trochę rozerwę, a nie tylko będę zamulała w domu.
-Niall emm słuchaj nie będzie mnie po jutrze bo jadę na spotkanie warsztatowe pod namioty.
-No spoczko chodź może na dół bo Jas na pewno się nudzi.
-Dobra to chodź- Powiedziałam biorąc Feli na ręce.
-Hej Jaas przyszlismy na kawę
-Jasne wchodzcie. Już uprzedzam nikogo nie ma Li z Harrym  i Zaynem jechali na wywiad
-No spokoo tylko jakbyś potrzebowała jakiej kolwiek pomocy przy ślubie to po jutrze pomaga ci Niall
-Dobra to robię tą kawę.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Nagle do domu weszli chłopacy.
-Wy już ? Tak szybko- zapytałam
-No zadali tylko parę pytań więc sam nie wiem po co tam jechaliśmy.- Powiedział Zayn
 -Dobra ja się zbieram idę się pakować.- Powiedziałam wychodząc
-Eee zaczekaj chciałbym cię o coś zapytać.- Zatrzymał mnie Hazz
-Dobra to chodź do mnie. Może co nie? - Zapytałam Nialla
-Nie nie może. Normalnie takie pytania zadajesz że masakra.- Spojżał na nas kątem oka i zobaczył że Hazz robi maślane oczy.- No mówię przecież że macie iść - Wydarł się
-Dziękujemy- powiedziałam z śmiechem.
Wychodząc usłyszałam pytanie Nialla do reszty "Jak myślicie pogodzą się ". Od razu wszystko mi się przypomniało. Weszliśmy do mieszkania i wyciągnęłam małą torbę do której schowałam najpotrzebniejsze rzeczy.
-Pozwolisz że się spakuję, a o czym chciałeś porozmawiać?
-Eeee...a tego no.
-Nie krępuj się jestem przygotowana psychicznie na najgorsze.
-Chciałem zabrać Feli na parę dni, w końcu to też jest moja córka.
-Ta spodziewałam się czegoś gorszego od ciebie no ale jak tak bardzo ci zależy to możesz ją zabrać do siebie. Tylko jak jej się coś stanie to pamiętaj że cię zabiję. Pff co ja mówię? Dawno już cię miałam zabić.
-Obiecuję że nic jej się nie stanie. Dziękuję
-Ależ proszę bardzo z resztą sama miałam ci to zaproponować żebyś zajął się nią przez parę dni.
-Aha, a jeśli można wiedzieć to gdzie wyjeżdżasz ?
-Pod namioty na spotkanie warsztatowe w sensie że spotykam sie z ludźmi z którymi chodziłam na warsztaty- zaczęłam mu tłumaczyć
-Aha jasne spoko jeszcze raz dziękuję. - Wyszedł
Dopakowałam resztę rzeczy i położyłam się. Plecy mi tak nawalały że nie wiedziałam co mam zrobić. Po jakimś czasie zasnęłam. Nie mam pojęcia ile spałam ale na pewno bardzo długo skoro obudziłam się jak już było ciemno. Wzięłam piżamę i poszłam nalać sobie wody do wanny. Było bardzo cicho w domu , zdziwiłam się więc poszłam zobaczyć na taras. Blondyn siedział z śpiącą Feli na rękach. Od razu podeszłam do niego i zabrałam mu dziecko.
-Dlaczego mnie nie obudziłeś.
-Przed chwileczką zasnęła.
-Aha dobra jakby co to ja idę ją położyć do łóżeczka.
-Serio?! Nie wiedziałem - Zaśmiał się
Położyłam ją i poszłam się położyć do ciepłej wody z mnóstwem piany. Leżałam tak, a czas za wolno mijał.
-Juliaaaa gdzie jesteś nie chowaj mi się i tak cię znajdę tylko pójdę do łazienki i szukam dalej.- Wołał cicho otwierając drzwi od łazienki. Zaczęłam się śmiać
- Upss sory, ale miałem rację że cię znajdę.
-Nic się nie stało co chciałeś ?
-Aaa nic tak tylko pogadać- Powiedział jakoś smutny. 
-Czyli coś się stało
-Nie nic się nie stało tylko jakoś tak smutno.
-Dlatego wszedłeś mi do łazienki żeby powiedzieć że ci smutno. Poczekaj chwilę i wyjdę.
-Dobra. - Siedział dalej
-Na zewnątrz- Wrzasnęłam na co ten się momentalnie ocknął
Wypuściłam wodę otarłam się ręcznikiem i wyszłam na taras. Oparłam się o rurkę z balkonu i skryłam głowę w ramionach. Plecy miałam na pół odkryte.
-No i co się patrzysz ? -Powiedziałam ze śmiechem
-Podobno jesteśmy przyjaciółmi bardzo bliskimi.
-Taak dlatego mógłbyś mi zrobić masaż?
-Coo? Chyba sobie jaja robisz.
-Jesteśmy bliskimi przyjaciółmi podobno więc możesz chyba mi zrobić masaż.
-Luudzie tylko mi się tutaj proszę nie, że tak powiem ładnie kochać.- Powiedział z dołu Li
-Hahaha nie wieżę słyszysz nas ? - Zapytałam
-Nom ja tez was słyszę haha- Odezwała się Jas
-Noo to już mamy receptę na nudę haha. Poczekajcie chwilkę tylko kochany Niall zrobi mi masaż bo padam.
-Oki pamiętaj moje słowa- Jeszcze zwołał Liam
Położyłam się na kanapie i Niall zaczął masaż.

,,Oczami Jasmine"
Siedziałam z nogami opartymi o rurki z balkonu.
-Idioci!-powiedział z góry Niall.
Liam siedział obok trzymając małego na kolanach.Wzięłam szklankę i postanowiłam iść do kuchni ,żeby nalać sobie picia.Uklęknęłam jeszcze i pocałowałam małego w nosek.
-Chcesz coś do picia?-zapytałam Liam'a.
-Piwko.-odpowiedział chłopak.
-Liam z twoimi nerkami.-odpowiedziałam patrząc na chłopaka.
-Pilnujesz mnie gorzej niż moja mama a jedno nie zaszkodzi.-odparł Payno.
-Musisz mi przynajmniej do ślubu dożyć.-powiedziałam.
-A potem?-zapytał chłopak.
-A potem chyba jakoś sobie radę dam co nie.-odpowiedziałam w żartach.
Wzięłam dla niego to piwo z lodówki (na jedno się mogę zgodzić) i nalałam sobie wody.Położyłam wszystko na stoliku.
-Nie przeżyła bym bez ciebie ani chwili dlatego tak cię pilnuje.-powiedziałam i pocałowałam chłopaka.
-Ja bez ciebie też.-odpowiedział.-Idę go położyć do łóżeczka bo już prawie mi tu zasypia.-dodał po chwili.
Siedziałam i podziwiałam krajobraz Londynu.Po chwili przyszedł Liam.
-Wstań na chwilę.-powiedział siadając na moim krześle.-Usiądź mi na kolanach.-dodał po chwili.
-Żartujesz połamię cię jestem za ciężka.-powiedziałam.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i usiadłam na jego kolanach.
-No tak rzeczywiście jesteś bardzo ciężka.-powiedział sarkastycznie Payno.
Położyłam moją głowę na ramieniu chłopaka i trzymałam swoją rękę na jego torsie.Liam objął mnie rękami i pocałował w głowę.Później poszliśmy spać.Rano pierwsza wstałam ja więc poszłam zrobić śniadanie.Niedługo po mnie wstał Liam.Chłopak podszedł do mnie i namiętnie mnie pocałował.
-Mmm a to co?-zapytałam.
-Buziak na dzień dobry dla najlepszej przyszłej żony na świecie.-odpowiedział chłopak.
Przytuliłam się do niego.
-Jasmine Tomlinson.-powiedział Payne.-Nie,nie Jasmine Payne zdecydowanie bardziej pasuje.-dodał po chwili.
Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam do kończenia śniadania.

"Oczami Julii"
Po zjedzeniu śniadania ubrałam się już do "wyjścia" bo w każdej chwili mogła zadzwonić Alicja.

:)Było już czuć zimą.
-Ty już ubrana ?
-No wiesz w każdej chwili mogę dostać sms.
-No okej ale przynajmniej kurtkę rozbierz.
-Mam ci przypomnieć wczorajsze słowa...-przerwał mi
-Nie musisz ale się zagrzejesz i jeszcze mi się rozchorujesz dziecko.
-Ej dziecko uważaj dziecko bo jak ja ci dam dziecko to jeszcze pożałujesz dziecko.
-Dobra bo jeszcze będę miał przesrane.
Mijały minuty aż wreszcie nadeszła godzina 11:00. Miał Hazz przyjechać po Feli.
-Otworzę- Powiedziałam biegnąc do drzwi.
-Hej wejdź
-Hej to mogę już ją zabrać?
-No możesz ale jeszcze nie teraz. Śpi ale zaraz powinna wstać
-No ok to ja poczekam na zewnątrz jak wstanie to napisz mi sms albo po prostu przynieś ją do auta- Powiedział wchodząc
-No coś ty nie wygłupiaj się nie będziesz stał na takim mrozie wchodź.
-Ale ja nie...
-Nie ma żadnego "Ale ja nie chcę przeszkadzać" siadaj. Coś do picia chcesz?
-Nie dzięki. Jeśli można wiedzieć dlaczego jesteś dla mnie taka miła?
-Miła? Zawsze taka jestem, a zaprosiłam cię do środka bo nie pozwoliłabym na to żebyś stał na mrozie.
-Mamusiuu cio tutaj tak głośnio ? -Zapytała zaspana Feli ocierając oczy - Tatuuuś psysedłeś do mnie.
-Tak myszko będziesz parę dni mieszkała ze mną wiesz?
-Suuupel, a dlacego mieszkacie osobno z mamusią ?
-Eee... idź się ubierać szkrabie mały.
Poszłam ubrać Feli. Mała wzięła swój plecaczek i powędrowała do chłopaka.
-Dobra to my lecimy uważaj na siebie- Powiedział
Zamknęłam drzwi i powiedziałam szeptem
-Ty też - Łza spłynęła mi po gorącym policzku
-Dlaczego płaczesz- Usłyszałam znajomy głos blondyna.
Szybko otarłam łzy i udałam się na balkon żeby pomachać mojej córeczce.
-Ja nie płaczę tylko ci się zdaje.
-Zrobił ci coś?
-Nie... - Odpowiedziałam stanowczo, chciałam dokończyć ale przyszedł mi sms od "Alicja :) " - Dobra ja zmykam trzymaj się paa.
Poszłam na miejsce gdzie miałyśmy sie spotkać. Zauważyłam samochód który był opisany w sms i podeszłam.
-Hej Alicja
-Noo heej wsiadaj jedziemy po chłopaków.
-Jakich chłopaków? -Zapytałam ze zdziwieniem
-No z innej klasy nie wiem czy znasz Kamil, Sebastian i Oliver.
-Nie słyszałam nigdy o nich, a tym bardziej nie widziałam.
-No to poznasz
-Ta super normalnie mam ochotę wrócić do domu.
-Dlaczego będzie fajnie zobaczysz zabawimy się trochę
-Mam dosyć chłopaków
-Eeee tam oni są spoko
-No ja myślę.
Gdy dojechaliśmy na miejsce do auta weszło 3 chłopaków.
Sebastian-http://31.media.tumblr.com/tumblr_mb6m51EmHu1rdissyo1_500.png
Oliver-https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQwgEf0k1o_42DAD_-WTaTdncPYuucF6bF6JJMTdUdLyRkuAtOz
Kamil- http://www4.pictures.zimbio.com/gi/Ansel+Elgort+Place+Beyond+Pines+Premieres+ySxa8Ix95Rpl.jpg
Zaczęłam się bać ale grzecznie sie przywitałam. Kamil siedział w środku więc widziałam jak mi sie przygląda. Oliver wytrącił go z transu i powiedział:
-Julia opowiedz cos o sobie
-Co tu dużo mówić nazywam się Julia mam 20 lat, śliczna córeczkę i...-Kamil mi przerwał
-Jesteś mężatką ?
-Aaa tak ale wolę o tym nie mówić
-Sorry za niego zawsze sie tak zachowuje gdy widzi takie dziewczyny.- Oznajmił Sebastian
-Takie? Czyli jakie? Brzydkie, niemądre, które boją się własnego życia?
-Nie nie miałem na myśli piękne mądre które są zawsze otwarte i chętnie o sobie mówią.
-No to nie powinien taki być rozmawiając ze mną chyba że jestem wyjątkiem.
-No chyba mi nie powiesz że nie jesteś ładna inteligentna etc.-Zaśmiał się Seba
-Dobra nie mówmy o tym. Alicja daleko jeszcze
-Nie no coś ty już jesteśmy praktycznie na miejscu tylko wjadę w tą uliczkę i jesteśmy.
Więc tak jak powiedziała Alicja chwilka i byliśmy na miejscu. Wyszłam z auta i zaczęliśmy stawiać namiot.
Nieźle się przy tym bawiliśmy. Było zimno jak nie wiem. Już myślałam że będziemy się wracać do domów bo za Chiny ludowe nie potrafiliśmy rozłożyć namiotu (była instrukcja nawet). Miałam złe przeczucia.

"Oczami Alicji"
Wszystkim było tak zimno że nie wiedzieli co robić. Wpadłam na pomysł. Puściłam w aucie muzykę i wszyscy zaczęli poruszać sie w rytmie muzyki. Od razu zrobiło sie cieplej.
-Julka ty sie zapisz gdzieś na tańce bo tańczysz serio nieziemsko.
- No chyba nie ? Ile razy jeszcze ktoś mi to powie?
-Dobra ludziska robi się ciemno zapalamy ognisko.
Poszłam z Julką po jakieś deski żeby mieć na czym siedzieć. Ułożyłyśmy je i wyciągnęłam gitarę z auta.
-Grasz na gitarze? -Zapytała dziewczyna
-Tak to jest moje jedyne życie.
-Oj tam oj tam. dajesz zagraj coś.
Więc usiedliśmy wszyscy i zaczęłam od Amnesia. Na buźce Julki od razu pojawił się uśmiech, a w oczach łzy. Siedzieliśmy, śpiewaliśmy i nawet nie wiedzieliśmy która godzina. Wszyscy poszliśmy już spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ROZDZIAŁ W KONTYNUACJI
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
~Stylesowa xx 
~Peazer  xx

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 27

...
Opadała mi szczęka. Nie miałam pojęcia co powiedzieć.
-To pani je kupiła ? - Zapytałam mamy Liama na co ta sie tylko uśmiechnęła - Nie musiała pa...
-Po 1 nie mów do mnie pani bo to mnie strasznie denerwuje mów do mnie Karen albo mamo bo tak jakby już jesteśmy rodziną, a po 2 to nie ja tylko Liaś.
-Dobrze...mamo. Nie wiem jak mam mu dziękować.
-Już mu dużo dałaś aby podziękować. Zostań jeszcze trochę a później z tobą pojedziemy do domu. Zajmiemy się małym, a ty spokojnie się spakujesz.
Minęły 3h i pojechałyśmy do naszego mieszkania (Londyn). Mamy się bawiły z Tayem, a ja spokojnie szykowałam rzeczy na wyjazd. Nie wiedziałam od czego zacząć ale jakoś się pozbierałam. Swoje rzeczy spakowałam do większej walizki a od małego do mniejszej. Gdy już zapinałam walizki zadzwoniła do mnie Julka.
Ju: Hej przyjdziesz jutro do mnie ?
J: Wiesz co no właśnie nie za bardzo. I miałabym prośbę zawiozłabyś mnie jutro na lotnisko ?
Ju: No pewnie ale wybierasz się gdzieś ?
J: No...tak Liam posłał mi bilety do LA i lecę do nich.
Ju: To super o której masz samolot ?
J: No właśnie o 6:00 rano i ja nie wiem jak zabiorę małego. Będę go na śpiąco ubierać
Ju: To o której mam przyjechać ? 3:30 ?
J: No fajnie by było
Ju: Okej to przyjadę o 3:00. Pomogę ci przy małym.
J: Serio? Jejuu dzięki ci, a z Feli kto zostanie ?
Ju: Perrie i El u mnie dzisiaj śpią więc luz
J: Mimo że jest dopiero po 8 pm ja i tak idę spać bo jutro czeka mnie bardzo ciężki dzień pa.
Ju: No ok pa

Gdy już leżałam w łóżku nie umiałam zasnąć. Tak było codziennie od miesiąca. Jest tylko jeden tego powód...brak Liama obok. Wzięłam na kolana laptopa i dodałam notkę na TT:
"Jestem już spakowana...Li jak ci mogę dziękować ? Pozdrów wszystkich xoxo"  

"Oczami Julii"

Wstałam ubrałam sie w to :
USA jeszcze coś przekąsiłam i pojechałam do Jas.
Nie powiem ubieranie małego dziecka jak śpi nie należy do najłatwiejszych zadań. Ale jakoś dałyśmy radę. Chwila moment a byłyśmy na lotnisku. Dokładnie była godzina 4:27 am.
-Na pewno dasz sobie radę ? Te 2 walizki jeszcze mały i wo gule.
-Tak dam sobie radę. Najwyżej ktoś mi pomoże...- przerwała jej informacja która dotyczyła jej lotu.
-Jas ostatni dzwonek dasz sobie radę ?
-Tak dam pa trzymaj się i uściskaj dziewczyny.
-Dobrze ty też uściskaj wszystkich. Doleć szczęśliwie- przytuliłam ją a następnie obserwowałam jak sie oddala.
Wróciłam do domu, usiadłam na fotelu i puściłam sobie film na laptopie.

"Oczami Liama"

Pojechałem po Jas na lotnisko. Nie ciężko było ją zauważyć zawsze się wyróżniała a teraz jeszcze z tymi 2 walizkami i małym to tym bardziej. Szybko do niej podbiegłem i przytuliłem.
-Tak się cieszę że cię widzę nawet nie wiesz jak się stęskniłam. - Powiedziała
-Ja też to dla ciebie - wręczyłem jej mały bukiecik kwiatków.
-Dziękuję są śliczne.
-Jesteś zmęczona ?
-Da się przeżyć- dała mi całusa w policzek.
Udaliśmy się do hotelu. Położyłem małego na łóżku i po cichu chciałem wyjść z pokoju ale się nie udało. Tey zaczął płakać. Wziąłem go na ręce i razem z Jas poszliśmy do chłopaków na dół.
-Heeej jaki on słodki mogę go schrupać? - Zaczął Niall
-Heeej Niall- powiedziałam- ...Liam nie dawaj dziecka blondynowi-szepnęłam mu na ucho na co ten się zaśmiał. 
-Cześć siostra.Tęskniłem wiesz?-powiedział Louis idąc do mnie z rozłożonymi rękami by się przytulić-O Taylor.-nagle skręcił i poszedł do Taya.
Wszyscy chłopcy zaczęli się śmiać a Louis podszedł do mnie i mocno przytulił.Wzięłam małego na ręce usiadłam na krześle i bawiłam się z nim zabawką.Liam podszedł od tyłu objął mnie rękami i powiedział na ucho:
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.
Nagle powiedział Louis:
-Okej to my zgarniamy malucha a wy sobie tu zostańcie.Tylko Payne nie zapomnij o dzisiejszym koncercie-powiedział biorąc Taylora na ręce.
-Daj mi go.-zawołał oburzony Niall.
Chłopcy poszli do siebie.Liam usiadł obok mnie spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział:
-To co robimy?
Nagle do pokoju weszli chłopcy z 5SOS
-Hej Jasmine.-zawołali chórem
Mina Liam'a była bezcenna.Chłopcy przywitali się ze mną i oczywiście pierwsze pytanie jakie padło to:
-Gdzie Taylor?
Powiedziałam gdzie znajduje się mój synek i powrotem usiadłam obok Payne'a.
-No to co robimy.-powiedziałam całując go.
-Może najpierw zobaczmy czy Taylor jeszcze żyje bo z nimi to nigdy nic nie wiadomo a później może na miasto.-powiedział Liam.
Ja przytaknęłam.Gdy wychodziliśmy spotkaliśmy jeszcze Paul'a,Josh'a,Lou z Lux i kilka innych osób.Wyszliśmy na miasto i w objęciach powędrowaliśmy do parku.
-Wiesz co stwierdziła twoja mama?Że denerwuje ją jak mówię do niej pani i kazała mi mówić do siebie mamo bo tak jakby jesteśmy rodziną.-powiedziałam
-No i tak ma być.Nie jesteśmy tak jakby rodziną tyko jesteśmy rodziną.Zmieniliście się przez ten miesiąc?-powiedział chłopak.
-Jak się zmieniliśmy?-zapytałam
-No ty jeszcze ładniejsza niż byłaś...-zaczął chłopak.
-A Taylor tak przystojny jak tatuś.-przerwałam Liam'owi.
Zaśmialiśmy się i weszliśmy do parku.
Rozmawialiśmy i chodziliśmy przez prawie 3h.
-...No, a co z Harrym ? -zapytałam
-Totalnie załamany. Cały dzień chodzi przymulony tylko jak zbliża się koncert to próbuje udawać że jest ok.
-Hmm...więc to chyba prawda że nie chciał jej zdradzić. Po prostu na niego ten alkohol tak działa.
-No chyba tak. Ale nie poruszajmy od nowa tego tematu wszystko już się wyjaśniło i jest okej.

"Oczami Harrego"

Siedziałem na łóżku i rozmyślałem. Telefon cały czas trzymałem w ręce z nadzieją że zadzwoni. Jednak się myliłem. Wziąłem laptopa i napisałem do Julii na TT "Julia jeśli jesteś to wejdź na ...kamerkę"
Włączyłem kamerkę i przez jakieś 5 min nic nie było.
-...Haloooo Harry - zawołał mnie Louis
-Co?! Sorry zamyśliłem się.
-No właśnie widzę. Obiecuję ci że zadzwoni - powiedział na co rozległ sie po pokoju dźwięk połączenia z Julią.
-Louis ty jesteś czarodziejem. Dziękuję- Powiedziałem i zacząłem rozmawiać z Julką.
Mijały godziny, a my nadal rozmawialiśmy.
-...Kochanie wytrzymasz jeszcze tylko miesiąc. Zobaczysz to przeleci szybko- Oznajmiła
-Wiem ale ja za tobą tak cholernie tęsknię ze po nocach nie śpię. Dzień w dzień chodzę przymulony.
-Harry- zamilczała
-Tak? Co się dzieje kochanie ?
-Tęsknię za tobą i pamiętaj że cię kocham. Muszę już iść kocham cię pa
-Też cię kocham pa.
Odłożyłem laptopa na stolik i zszedłem na dół się czegoś napić.
-Już jesteśmy -Zawołał Liam
Odłożyłem szklankę z sokiem na blat i podbiegłem do Li.
-Ona zadzwoniła, rozmawialiśmy, i ...dopiero teraz czuję jak ją kocham.
-No widzisz i było się tak cały miesiąc zamartwiać.
-Tak właściwie to miesiąc 14h 23 min, i 14, 15, 16, 17, 18...-Mówił kolejno Liam.
-A idź ty profesorze od siedmiu boleści. -Powiedziałem śmiejąc sie pod nosem i odchodząc z powrotem do kuchni.
Tak mijały kolejne sekundy , minuty, godziny , dni, tygodnie aż minął miesiąc.
-Eeee...Harry ?! Ty już spakowany? Jestem oszołomiona- Powiedziała Jas.
-Tak, a wy jeszcze nie? Przecież dzisiaj wylatujemy.
-No tak ale dopiero za 6h 30min i 50, 51,52,53,54... -Kolejno odliczała
-Liam cię przysłał ?!
-Yyy...no tak -powiedziała taka bezbronna.
-Hahaha oj ten Liaś.
-Dobra idę się pakować paa.
-No do zobaczenia. - Po czym wyparowała z pokoju.

"Oczami Jasmine"

Otworzyłam szafę i zaczęłam się pakować. Liam przyglądał mi się od kilku minut
-Coś się stało??? -zapytałam
-Nie tylko zastanawiam się dlaczego jesteś tak cholernie idealna i jesteś z takim półmózgiem jak ja?
-Wariat z ciebie- Rzuciłam w niego pierwszą lepszą szmatką na co ten stracił równowagę i zleciał z łóżka.
-Heeej bez takich hahahaha...
Pakowałam się i pakowałam, a później sobie przypomniałam że Tey jest u chłopaków.
-Liam pójdziesz po naszego synusia ?
-Pójdę -wstał dał mi całusa w czoło i wyszedł.
Szybko minęły te 3h, a my już wychodziliśmy z hotelu. Siedzenie na lotnisku...bezcenne.Byłam taka zmęczona że jak lecieliśmy to zasnęłam.
-Jaas wstawaj jesteśmy na miejscu.- Powiedział Li biorąc małego.
-Wreeeszcie ile spałam ?
-Cały lot
-Woow dobra chodźmy.

"Oczami Julii"

Wyczekiwaliśmy z Pezz i El na chłopaków i Jas. Gdy ujrzałam osobę którą pragnęłam zobaczyć od razu do niej podbiegłam. Harry rzucił walizki a ja się na niego rzuciłam tak samo wyglądało z Louisem i El, Zaynem i Pezz, Liamem i Jas mimo tego że przyjechali razem i tak się tulili. Harry zaczął się śmiać.
-Z czego się lejesz ?
-Popatrz na Nialla.- oznajmnił
Chłopak na prawdę wyglądał śmiesznie ale też smutno. Siedział w samotności na walizce z rękami opartymi o kolana i brodę. Bożee nie potrafiłam tak na niego patrzeć. Podeszłam do niego.
-Wy to się macie fajnie wszyscy  - Zaczął pierwszy
-Niall pamiętaj nie jesteś sam.
-Niee wcale- Nabierały mu się łzy w oczach
-Proszę cię tylko nie płacz mi tutaj
-Nie mam zamiaru
-Ohhh Niall...chodź tutaj do mnie- Przytuliłam go mocno, a następnie wzięłam go za rękę i powędrowaliśmy do auta.
15min i byliśmy na miejscu. Niall pożegnał się z nami a następnie udał się do domu chłopaków. Gdy zniknął z mojego punktu widzenia ruszyłam.
-Zostawiłaś mnie.
-Przecież sam widziałeś jak wyglądał. Musiałam coś zrobić jak ja widzę takich samotnych chłopaków to aż mi się płakać chce.
-To czemu teraz nie płaczesz ?
-Po co miałabym płakać ?
-No bo mnie zostawiłaś i jestem samotny
-Harry dość.
-A tak wo gule gdzie jest Feli?
-Zawiozłam ją do twojej mamy. -Powiedziałam z uśmieszkiem
-Ahaa tak to sobie uknułaś.
-Haahahah, a co ty myślałeś przecież muszę cię jakoś powitać nie ?
-Ale żeby od razu tak ?
-Nie chcesz to nie. -Wzruszyłam ramionami
-Nieee jest okej.
Weszliśmy do domu i wreszcie mieliśmy swobodę.
-To co? Najpierw góra czy dół?
-Hazz ty zboku. Najpierw obiad późnej wieczorem przejdziemy do tego.
-Jak chcesz to co jemy ? -usiadł i się uśmiechnął
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.Poszłam otworzyć i moim oczom ukazała się ta blond plastikowa lala z którą Harry miał romans.
-HARRY!!!-wrzasnęłam.
Chłopak szybko przybiegł do drzwi a dziewczyna zaczęła mu machać jakąś kartką przed twarzą.
-Co to jest?-zapytał Hazz.
-Twoje dziecko.-powiedziała dziewczyna odwracając się na pięcie i odchodząc.
-Fajnie ,że obiecywałeś.Teraz już tego za dużo wyprowadzam się.-powiedziałam.
Wyszłam z tego domu i nie wiedziałam gdzie mam iść.W końcu poszłam do Jas.

,,Oczami Jasmine"
-Liam zostaw.-wrzasnęłam bo chłopak zaczął mnie łaskotać.
Mały spał a my zachowywaliśmy się jak dwójka idiotów.Nagle ktoś zadzwonił do drzwi i Payne poszedł otworzyć.Usłyszałam głos Julii:
-Jest Jasmine?
Szybko wypadłam z pokoju i zobaczyłam w drzwiach zapłakaną Julke.
-Kochanie pójdziesz rozpakować nasze rzeczy.-powiedziałam do Liam'a.
-Jasne.-powiedział chłopak całując mnie w policzek.
Zaprowadziłam przyjaciółkę do kuchni.
-Co się stało?-zapytałam nalewając wody.
-Pamiętasz tą laskę tą co z nią Hazz romansował.-powiedziała.
-Ta pani blondyna z kilem tapety na twarzy.Jasne-powiedziałam.
-No więc przyszła do nas i stwierdziła ,że Hazz jest ojcem jej dziecka.-mówiła Julia płacząc.
-Boże bez urazy ale jaka z niego jest sierota losu.-powiedziałam-Dzisiaj możesz spać u nas a jutro pomyślimy.-dodałam.
Zaprowadziłam Julkę do wolnego pokoju i poszłam do Liam'a.
-Co za dupek.-usłyszałam.
-Podsłuchiwałeś.-powiedziałam patrząc się na chłopaka wzrokiem zabójcy.
-Nie,nie.-powiedział Payne robiąc się czerwony.
-Trzeba jechać.
-Gdzie ? -zapytał oszołomiony
-No do Hazzy. Wiesz co zrobimy tak ja pojadę do niego wezmę najpotrzebniejsze rzeczy od Julki a ty z nią zostaniesz.
-No okej
-Zaopiekuj się nią ona teraz nie może zostać sama.
-Czekaj no a co będzie z Feli?
-Nie wiem później o tym porozmawiamy jak ochłonie. Pa
Wzięłam kluczyki i pojechałam.
-Oooo...Hej Jas.-milczałam -Nic nie powiesz ?
-Hej Jas?! Teraz to ooo hej Jas? Wiesz co nie wieżę że to mówię ale jesteś po prostu zwykłym skurwisynem. Było jej z tobą dobrze ale ty to wszystko spierdoliłeś za przeproszeniem. -Mówiłam cała wściekła.
-No oczywiście znowu ja coś musiałem spierdolić nie? Tak jakby nie było nikogo innego na tym świecie.
-Tak ty bo zanim się coś takiego robi to się myśli.
-Ale do cholery ja byłem pijany. Skąd miałem wiedzieć co robię ?
-Liam też był nachlany, a jakoś potrafił założyć sobie prezerwatywę.
- A ty niby skąd o tym wiesz ? A poza tym i tak chyba mu pękła bo jakoś Brittany ma z nim dziecko.
-Po pierwsze mówił mi o tym a po drugie okazało się że to nie jego dziecko jakbyś pomyślał. -Powiedziałam wchodząc na górę. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wróciłam do domu. Zapukałam do pokoju gdzie znajdowała się Julka.
-No i co pukasz przecież jesteś u siebie.- usłyszałam głos Julki
Gdy weszłam do środka była wtulona w Liama. Nie przeszkadzało mi to bo wiem że potrzebowała pomocy.
-Przywiozłam ci ubrania.
-Dziękuję ci Jas. Ale nie musiałaś przywozić całej walizki jutro bym po to pojechała, a i tak zostaję tylko na noc dzisiaj.
-Oooo nie! Zostaniesz tyle ile będziesz potrzebowała.
-Ale Jas wy też musicie mieć trochę prywatności przecież. Ja wam tylko na głowie będę siedzieć.
-Julka posłuchaj mnie.-Usiadłam wygodnie i zaczęłam mówić - Zostaniesz ile będziesz chciała ile będziesz musiała jesteś naszą przyjaciółką więc nikomu nie będziesz na głowie siedziała. Mieszkanie jest duże więc się pomieścimy.
-Jas ale ja naprawdę nie...
-...mogę haha jeszcze raz powtarzam że możesz.
-Dziękuję wam. -Powiedziała po czym przytuliła się do nas.
-Co dzisiaj robimy ? Może pójdziemy do chłopaków ?
-No dobra jak chcecie tylko nie wiem co z Feli. Może po nią pojadę. Harry później znowu będzie miał wyrzuty że to on musi być z dzieckiem blablablabla...albo nie bo będziemy wam na głowie obie siedzieć i wgl. Dobra to wbijamy do nich.- Powiedziała Julka

"Oczami Julii"
Aby nie marnować czasu przebrałam się w to:


 Something Great...
i czekałam na przyjaciół.
-Liam kurde oddaj.-krzyknęła Jas-Daj mi tą bluzkę.
Później zza drzwi było słychać śmiechy.Później wyszła Jasmine ubrana w to:
hehsy <3
a za nią Liam.

,,Oczami Jasmine"
Poszłam jeszcze ubrać Taylora i przy okazji go nakarmiłam bo był głodny.Wyszłam z synkiem na rękach i poszłyśmy z Julką do samochodu.Czekałyśmy w nim 5..10 minut aż w końcu się wkurzyłam i zadzwoniłam do Liam'a.
J:Liam kurde ile ci jeszcze zejdzie?
L:Już idę sie nie denerwuj.
Później chłopak odłożył słuchawkę.
-Ja go kiedyś po prostu zabiję.-powiedziałam.
-Nie denerwuj się każdemu się zdarza dłużej posiedzieć w łazience.-powiedziała Julka.
-Teraz widzisz jak fajnie sie na ciebie czeka jak siedzisz godzinę w kiblu.-powiedział wsiadający do auta Payne.
-Zrobiłeś to specjalnie tak?-zapytałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
-Bożee jak wy słodko wyglądacie.-Powiedziała Julka spuszczając wzrok na dół.
-Julka nie przejmuj się nim już tak. - Powiedział chłopak tuląc ją
-Dziękuję wam za wszystko.
Przy okazji weszliśmy jeszcze do sklepu po jakieś winko, szampana itp. Weszliśmy do domu chłopaków, a tam cisza jakby ktoś umarł normalnie. Odezwałam się pierwsza.
-Haloo jest tu kto?
Momentalnie wszyscy przybiegli. O mało co by się na schodach nie pozabijali. Od razu każdy nachylił się do nosidełka które trzymałam.Wiedziałam że tak będzie więc chybkim ruchem odchyliłam je do tyłu.
-No Jaaas daj nam go nie bądź taka. - Powiedzieli chórkiem ze złą miną.
-Macie dziewczy...dobra ja już nic nie mówię- Powiedziałam zacinając się i patrząc kątem oka na Nialla.
Po chwili na dół zeszły Perrie i Eleunor.
-Kochani postanowiliśmy że uczcimy nasz przyjazd i nachlejemy się ile wlezie- Wyciągając butelki zza pleców oznajmnił Li
-Hahaha nooo i to mi się podoba. -Zaśmiał się Zayn na co Pezz od razu go szturchnęła.
-Chodźcie dziewczyny z małym na górę, a wy sobie tu zostańcie chłopcy.
-Heeej ?! Co jest a Tey to już nie chłopak ? -Powiedział wściekły Horan
-Hahaha chodźcie.
Siedziałyśmy i plotkowałyśmy z 3h, a mały robił się śpiący. Położyłam go do łóżka, 5min a on już spał. Zeszłyśmy na dół Julka szła ostatnia. Zobaczyła Harrego siedzącego pomiędzy Louisem a Liamem.
-Yyy wiecie co ja się przewietrzę.- Powiedziała ze łzami w oczach dziewczyna.
Zaraz za nią wybiegł loczek.
-No to się porobiło- powiedziałam pod nosem.
Usiadłam wygodnie na kolanach Li i zaczęliśmy konwersację. Nie potrafiłam się skupić cały czas myślałam o czym teraz rozmawiają, a może inaczej...kłócą się.Nagle z rozmyślania co robią Julka i Hazz wyrwali mnie chłopcy z 5SOS i Scarlett . Podeszłam do każdego i na powitanie się przytuliłam.
-A gdzie Ashtona żeście zgubili?-zapytał Zayn.
-Poszedł się przewietrzyć.-powiedział Mickey.
-El,Pezz idziecie na górę bo chyba się mały obudził.-powiedziałam na co dziewczyny się zgodziły-I mi tu młodzieży nie upijcie.-powiedziałam z uśmiechem.
-Oh Jas mamy już prawie po 20 lat.-powiedział Luke.
-Dobra,dobra my też mamy.-powiedziała Pezz.
Poszłyśmy na górę zabrałyśmy małego i z racji że była ładna pogoda poszłyśmy z małym na taras.Chłopcy wpadli na pomysł ,że pograją sobie w piłkę nożną.
-Brakuje nam jednego zawodnika.-powiedział Liam.
-Jasmine grasz z nami-krzyknął Lou.
-Popilnujesz małego?-zapytałam na co dziewczyny przytaknęła.
Byłam w drużynie z Louis'em,Luki'em,Calum'em i Michael'em w przeciwnej była reszta chłopaków z 1D i Scarlett.Nasza drużyna wygrała 3:0.Michael bardzo dobrze bronił (no Harry trochę gorzej:P).
-Gdzie się tak nauczyłaś grać?-zapytał zdyszany Zayn.
-Jakoś tak wyszło...-zaczęłam.
-A poza tym krew Tomlinsonów hellow.-powiedział Louis

"Oczami Julii"
Nie miałam zamiaru go słuchać, wo gule nie miałam zamiaru go widzieć, co było najgorszą rzeczą na świecie.
-Wysłuchasz mnie czy ...- przerwałam mu
-Nie nie mam zamiaru cię słuchać. Harry nie rozumiesz z nami koniec. -Krzyknęłam a słone łzy spływały mi po policzkach
-Koniec?! Tak po prostu?
-Tak tak po prostu...trzeba było myśleć.
-Myślałem, a ty to co? niewinna jesteś? Myślisz że zapomniałem o tej sprawie z dzieckiem twoim i Nialla?
-Ale tego dziecka już nie ma. I jak zwykle musisz robić mi na złość wspominając o nim. Ty nie wiesz jak ja się teraz czuję to ja w moim łonie to dziecko nosiłam, to ja je bym rodziła, to ja męczyłabym się z porodem ok.12 h, to ja bym cierpiała ale byłabym szczęśliwa, to ja je bym karmiła, co jeszcze ci mało wymieniać dalej?- Mówiłam, a łez tylko przybywało więcej i więcej.
Podszedł do mnie przytulił mnie i wypowiedział słowo.
-Przepraszam.
Wyrwałam się z jego rąk i pobiegłam przed siebie. Nie biegł już za mną.
Usiadłam na pierwszej lepszej ławce.
-Julia? To ty? Co tutaj robisz?-Usłyszałam Ashtona
-Zostaw mnie.- Usiadł obok mnie
-Co się stało dlaczego płaczesz?!
-Nie ważne wolę nikomu o tym nie mówić.
-No mi nie powiesz przyjacielowi?
-Ashton nie obraź się ty jesteś moim przyjacielem ale na prawdę nie mogę ci powiedzieć.-Jednak pragnęłam tego żeby mu powiedzieć ale ja mam bardzo długi jęzor i wszystko zawsze wypaplam. Tym razem się powstrzymałam.
-Jak chcesz nie namawiam.
-Przytulisz mnie?
-Noo jasne chodź tu
Objął mnie w ramionach. Wiatr sprawiał że moje włosy kręciły się na wszystkie strony świata. Pachniał tak samo jak Harry gdy mnie zdradzał. Oświeciła mi się czerwona lampka w głowie.
-Eeee... Ashton a ty masz dziewczynę ?
-No mam ale coś czuje że mnie zdradza.
-A jak ona wygląda ?
-Mmmm... jest piękna ma blond włosy długie nogi, maluje się troszeczkę za dużo ale i tak jest ładna co nie zmienia faktu że ty taka nie jesteś.
-Aha - Powiedziałam zamyślona. - Ashton ? A przedstawiłbyś mi ją ? Najlepiej dzisiaj.
-No okeej chodźmy jest u siebie.
Szliśmy spacerem dość dłuższą drogę w końcu postanowiliśmy wsiąść do autobusu. Podwiózł nas pod sam budynek. Wysoki wieżowiec? Nic dziwnego jesteśmy w Londynie. Weszliśmy na 4 piętro.
-Kto tam? - Usłyszałam pasujący do opisu głos.
-To ja kochanie otwórz chciałbym ci kogoś przedstawić.
Otworzyła drzwi na co ja tylko przytaknęłam.
-To ty ??? - Zapytałyśmy siebie obie zdziwione.
-Eee... to wy się znacie ? -Zapytał zakłopotany Ashton
-Tak znamy się. Ashton pamiętasz jak płakałam dzisiaj na ławce, a ja nie chciałam ci powiedzieć o co chodzi?
-No trudno nie pamiętać to było jakieś 30min temu.
-To już ci wszystko wyjaśniam. Płakałam dlatego że twoja dziewczyna przyszła do naszego domu i oznajmiła że dziecko które ma jest dzieckiem jej i Harrego. Tak Harry mnie zdradził.
-Że co? To prawda koch... dziewczyno?- Poprawił się
-Wiesz jak do tego doszłam? Gdy mnie przytuliłeś poczułam te same perfumy co u Harrego podczas zdrady.
-Ale ze moje perfumy ? Każdy inny mógł je mieć.
-Słyszałam że gdy się popsikasz nimi to zawsze robisz kreskę ile jeszcze go jest.
-Tak to prawda.
-Kiedy ostatnio zrobiłeś kreskę ?
-Nooo dość długo temu. Czekaj chodźmy zobaczyć. Pamiętam że zrobiłem ostatnią  kreskę po środku litery "U" no i faktycznie dużo ich ubyło.
-Widzisz ?
-Ashton przepraszam ja nie chciałam ja, ja , ja... ja byłam pijana.
-No własnie widzę Harry też mi tak mówił.
-Ale jak to ? Płaciłem ci za wszystko za mieszkanie, ubrania, kosmetyki itp. , a ty jeszcze mi się tak odpłacasz ? Niee koniec z tym, a połowę to co na ciebie dałem mi oddasz.
-Ale...
-Żadnego ale koniec z nami rozumiesz ?
Wyszliśmy z budynku i pojechaliśmy do reszty.
-Jesteśmy już.- zawołałam z końca.
-Nooooo pojawiły nam się zguby. Słuchajcie gramy w butelkę gracie z nami?- Zapytał Louis.
Popatrzałam na Ashtona na co ten pokiwał głową.
-No pewnie.
-Ok to siadajcie i dobierzcie się w pary dzisiaj gramy w nowszą wersję.
-To mi ale wytłumacz na czym to polega. Jakby co jestem z Niallem -Powiedziałam śmiejąc się
-No paczcie jesteśmy w parach i siadamy razem w kółku i kręcimy butelką. I np koniec butelki ten gdzie się pije wypadnie na  ciebie i Nialla a drugi koniec np na Pezz i Zayna i oni muszą wam zadać wyzwanie.
-Aaaaa... no oki wchodzę w to. Niall łobuzie chodź tu do mnie- Powiedziałam
Zaczęliśmy grę. Upływały godziny, a wszyscy znajdowali się już w samej bieliźnie.

,,Oczami Jasmine"
Jakoś tak wyszło ,że wszyscy poszliśmy spać w naszych starych sypialniach.Rano obudziło mnie:
-Jasmine macie jakieś tabletki.
Otworzyłam oczy i ujrzałam Calum'a i Luke'a.Wstałam i poszłam z chłopakami do kuchni.
-Przypomnijcie mi jeszcze raz ile macie lat?-powiedziałam z sarkazmem.
-No 20.-powiedział Calum.
-Tylko teoretycznie bo mentalnie to chyba z 5.-powiedziałam uśmiechając się.
Później w drzwiach pojawił się lekko chwiejący się Louis.
-To twój brat.-powiedzieli chłopcy powstrzymując śmiech.
-Sorry ja go nie znam.-powiedziałam śmiejąc się i biorąc łyk wody.
-Hej kochanie.-powiedział Liam wchodząc z małym do kuchni-Wohhow widzę ofiary w ludziach po wczorajszej imprezie.-powiedział śmiejąc się.
-O kurde mama dzwoni.-wybełkotał nie wyraźnie Louis.-Ona mnie zabije.
Wzięłam telefon i odebrałam:
J:Hej mamuś.
M:Hej Jasmine ja nie dzwonię do Louis'a
J:Wiesz Louis śpi.
M:To ty jesteś u siebie czy u chłopaków.
J:U Chłopaków
M:A co ty tam robisz?
J:No bo wiesz wczoraj mieliśmy tu takie małe zebranie co do trasy i one do późna trwało.
M:No to powiedz Louis'owi ,że jak wstanie żeby do mnie zadzwonił.
J:Dobra.Paaaaa.
-Hhaha Małe zebranie haha dotyczące trasy jesteś świetna.-powiedział Luke.
-Jasmine obiecuję ostatni raz mi ratujesz dupę.-powiedział Lou.
-Czekaj,Czekaj ostatni raz był jak zapomniałeś o urodzinach bliźniaczek.-powiedziałam z uśmiechem oddając chłopakowi telefon.
-Eeee... nie przypominam sobie. No ej ale czekaj porozmawiajmy jak rodzina gdzie ty idziesz. -Zapytał
-Obudzić Julkę.
Zapukałam do jej pokoju, a następnie cicho weszłam. Nikogo nie było nie miałam pojęcia gdzie mogła by być. Zamknęłam drzwi kierując sie w stronę pokoju loczka. Zrobiłam tą samą czynność co poprzednio. Zdziwił mnie ten widok. Julia leżała na jego torsie. Obudziłam ją i szybko wyciągnęłam za drzwi.
-Co to ma znaczyć ?
-Jas ja nie wiem film mi się urwał przy "Chodź ze mną"
-To ile ty wypiłaś?
-No tyle co wszyscy może troszeczkę więcej.
-Julia ja już nie wiem co o tym myśleć. Dobra zapomnijmy o tym.
-Jas ale nie rozumiesz mi się urwał film ja nie wiem co było dalej, a co jeśli on wie co było dalej przyjdzie tutaj o zrobi pośmiewisko ze mnie ? On chce się na mnie zemścić.
-Julka słuchaj. Może i on chce się zemścić ale na pewno nie ośmieszy cię przed nami bo wszyscy jesteśmy z tobą.
-Dziękuję- Przytuliła mnie
-Dobra idź się ogarnąć, a ja pójdę wszystkich obudzić.
Tak jak już powiedziałam szłam wszystkich budzić.Nagle mój telefon zaczął wibrować.Na wyświetlaczu pojawiło mi się Paul.
J:Hej Paul co tam?
P:Hej Jasmine a dobrze.Jesteś jakoś blisko chłopaków.
J:Tak jasne a co się stało.
P:To powiedz im że mają dzisiaj wolne ale ty niestety musisz się zjawić w firmie i uwierz mi to nie mój wymysł też miałem dzisiaj jechać do rodziców ale kazali nam przyjść jakieś kijowe raporty wypełniać.
J:Okej Paul daj mi godzinę i będę w pracy.
Rozłączyłam się i zbiegłam na dół.
-Dobra więc chłopaki macie dzisiaj wolne.-powiedziałam ubierając buty.
-A gdzie ty idziesz?-zapytał Liam.
-Do pracy jak to Paul ujął wypełniać kijowe raporty.Paaaa-powiedziałam wychodząc.
Szybko pobiegłam(dosłownie) na stację metra i wpadłam do domu jak poparzona.Szybki prysznic make-up i ubrałam się w to:
#7 It's your life and your rules
i znowu poszłam na stację by tym razem pojechać do pracy.Wstąpiłam jeszcze do Starbucks'a po śniadanie i kawę i ok.8 wkroczyłam do firmy.
-Hej Jasmine-zawołała Rose jedna z moich współpracowniczek.
Weszłam do pomieszczenia gdzie stały 3 biórka.Moje,Rose i jedno wole gdyż mieli znaleźć nowego pracownika.Położyłam torbę,kawę i śniadanie na swoim biórku.
-Hej Rose.I co tam?-zapytałam.
-A nic był Paul powiedział ,że zaraz jak przyjdziesz do pracy masz do niego iść.-powiedziała.
Udałam się do pomieszczenia obok gdzie siedział Paul a obok niego góra papierów.
-Czy to są te kijowe raporty?-zapytałam niepewnie.
Mężczyzna tylko niechętne i oznajmująco pokiwał głową.
-I mamy to zrobić no bo ja jestem menażerem trasy a ty moim zastępcą.-powiedział Paul.
Siedzieliśmy na zmianę biorąc kartki i wypisując je.
-Która godzina?-zapytałam.
-12 to co robimy przerwę?-zapytał Paul.
-Taaak.-powiedziałam wychodząc z pomieszczenia.
Poszłam po śniadanie szybko je zjadłam i z powrotem do papierów.
-Paul mógłbyś napisać do Liam'a ,żeby poszedł na zakupy bo jeszcze trochę tego zostało a jak się oderwę to wiesz co będzie.-powiedziałam.
Higgins napisał sms'a i wróciliśmy do pracy.Ok.16 ledwo żywa wyszłam z firmy zauważyłam 20 nieodebranych połączeń od Liam'a chciałam zadzwonić ale mój telefon się rozładował i wyłączył.Na szczęście Paul podwiózł mnie do domu.Gdy weszłam zauważyłam Liam'a zapytałam:
-Liam co się stało.
-To raczej ja powinienem zapytać co się stało dzwoniłem 20 razy a ty ani nie odebrałaś ani nie oddzwoniłaś.-powiedział oburzony chłopak.
-Mieliśmy z Paul'em mnóstwo pracy i telefon miałam w torbie a jak chciałam oddzwonić to mi padł.-powiedziałam.-Ale coś z Taylor'em.-dodałam po chwili.
-Nie po prostu chciałem do ciebie zadzwonić.-powiedział smutny chłopak.
-Przepraszam.-powiedziałam całując Payne'a.
-Kocham cię.-powiedział Liam przytulając mnie.
Poszłam jeszcze zobaczyć co u Tay'a.Gdy weszłam do pokoju chłopczyk się obudził.
-Hej maluchu.-powiedziałam biorąc synka na ręce.
Nakarmiłam chłopczyka później posadziłam go w łóżeczku i bawiłam się z nim zabawką.Nagle w drzwiach stanął Liam i powiedział:
-Kochanie idź odpocznij ja się nim zajmę.
Poszłam wziąć gorącą i długą kąpiel.Później ubrałam dresy i starą szeroką bluzę Liam'a.Gdy weszłam do kuchni zauważyłam naszykowaną kolację.Wzięłam małego i usiadłam z nim na krześle na przeciwko Payne'a.Chłopak przygotował pyszną lasange.
-Liam to było przepyszne. Od dzisiaj gotujesz.
-Haahaha śnisz bejbe.
-Nie nie śnię chociaż bardzo mi się chce spaać. Liam jeśli mamy już taką okazję do pomówienia to trzeba już pomyśleć o ślubie nie sądzisz?
-Noo powinniśmy mamy teraz długo wolne bo trasa sie skończyła, a jak już mamy coś do roboty to w studiu jakieś wywiady ale to taka drobnostka.
-Ja już sama nie wiem od czego wo gule mamy zacząć?
-No ja nie wiem myślę że na początek ustalimy datę ślubu później obrączki, jakąś restaurację czy coś no a później wiadomo, kościół, suknia garnitur zaproszenia świadkowie. Nawet się nie obejrzysz, a znowu znajdziemy Nialla nachlanego w kiblu.
-Hahah no właśnie nie mogę się doczekać. Nie potrafię się z tym pogodzić, że Julka dopiero co po ślubie, a już to jest druga taka większa kłótnia.
-No ja też nie oni muszą sobie dać czas a na pewno się ułoży, a wracając dużo wam jeszcze tej pracy zostało?
-No zrobiliśmy gdzieś tak więcej niż połowę.A uwierz mi na jeden koncert przypada kilka kartek więc jeszcze trochę.
-Bo my jutro mamy wywiad i ja nie mogę zostać z Taylor'em ale Calum się zgodził przyjść.
-Czekaj,czekaj powtórz Calum.-powiedziałam.
-No Calum Hood.-odpowiedział Payne.
-Liam z tego co wiem jesteś na tyle inteligentny żeby zawieść go do kogoś inteligentnego.
-Przecież ja z nim mogę zostać. -Usłyszałam zapłakany, a zarazem śmiejący się głos.
-Julka ty masz odpoczywać, a nie zajmować mi się maluchem.
-Dla mnie to jest czysta przyjemność. Aha właśnie słuchajcie ja się wieczorem zbieram bo muszę Feli odebrać, a nie chce wam na głowie siedzieć. Poszukam czegoś, wynajmę coś.
-Dziękuję Ci że zostaniesz z nim. Julka ile razy mam Ci powtarzać że nie siedzisz nam na głowie, ty jesteś dla nas jak rodzina, a Feli się nie przejmuj dla niej też jest miejsce.
-Nie wiem jak wam dziękować. Obiecuję że to jest ostatni raz. Wiecie co po co mam czekać do wieczora pójdę się ogarnąć i jadę.
-Jak chcesz to cię zawiozę bo jadę na zakupy w tą stronę. -Powiedział Li
-Ooo to super idę się przebrać i zaraz schodzę.

"Oczami Julii"

Pobiegłam do walizki i wyciągnęłam jakieś ubrania :

the walking dead
15 min. później:
-Czemu znowu jest korek? Ja pierdziele jak tak dalej będzie to będę z powrotem o północy.
-Oj tam oj tam my na ciebie zaczekamy.- Oznajmił
-Hahaha na wycieraczce będę spać- Powiedziałam śmiejąc się
-Hahaha o już wolne jedziemy.
Wysadził mnie przy sklepie a dalej już szłam sama.
-Dzień dobry ja przyszłam po Fel.
-Dzień dobry kochanie wejdź - Zdziwiłam się że powiedziała do mnie kochanie, a może ona jeszcze o niczym nie wie ?
-Felicja mama przyszła
-Mamusiaaaa- Przybiegła do mnie po czym przytuliła się do mojej nogi. - A gdzie tatuuus? - Spojrzałam na Annie
-Wiesz tatuś jest w domu. -Odpowiedziałam z nabierającymi się w oczach łzami.
-Eee... Feli pożegnaj się z dziadkiem.- Powiedziała- Julka co się stało? Co z nim ?- Milczałam
-Niech pani go sama zapyta.
-Nie mów do mnie pani
-Przepraszam. Zapytaj go sama bo ja nie będę się za niego tłumaczyć. Dobranoc- Powiedziałam biorąc Feli na ręce i wychodząc.
Długa droga spowodowała że zasnęłam w aucie. Obudziłam się dopiero w łóżku. Zeszłam na dół.
-Ile spałam ?
-Teraz w domu jakieś 30 min. Wiem że jest późno ale chcesz coś zjeść? -Zapytała Jas
-Nie dzięki pójdę wykąpać Feli.
-Julia?! Ona już jest wykąpana i dawno śpi. Umyłam ją, a Li mył małego.
-Gdzie on ?
-Usypia go. Wiesz co? Chodź wyjdziemy na taras i wypijemy sobie lampkę czerwonego wina.
-Jak chcesz.
Usiadłam na krześle i popatrzyłam przed siebie. Widok Londynu...coś pięknego.
-Boże z kąt on wiedział?-powiedziała Jas.
-Co?Kto?-zapytałam.
-Liam,że kocham Londyn i uwielbiam taki widok.-dodała dziewczyna
-Widzisz magia kotku.-powiedział Li całując Jas w policzek.
-Czekaj ta magia nie nazywa się Julia i Louis hmm?-zapytała dziewczyna.

,,Oczami Jasmine"
-Dobra ja się idę kąpać a wy sobie tu plotkujcie.-powiedział Liam.
-Zobacz jeszcze czy dzieciaki śpią.-powiedziałam.
-Szkoła usypiania Liam Payne śpią jak zabici.-powiedział Payne.
-Wujku ja nie umiem spac.-powiedziała mała Feli.
Ja zaczęłam się śmiać jak nie normalna a Julka wzięła małą na ręce.Nagle na wyświetlaczu telefonu pojawiło mi się Niall.Odbrałama.
J:Hej Nialler co się stało.
N:Hej Jasmine chciałem się zapytać czy jutro na ten wywiad mogę się zgarnąć z Payno bo już się wprowadziłem.
-Liam może Niall jutro jechać z tobą na wywiad.-wrzasnęłam.
-Taaaaaaaaaaak.-krzyknął 3 razy głośniej Payne
N:Boże co on się tak drze siedzie w łazience 2 piętra wyżej go słyszę.A co robicie?
J:Liam jak zauważyłeś się kąpie a my z Julką i małą siedzimy na tarasie
N: To Feli jeszcze nie śpi?
J: No nie ta słynna szkoła usypiania Li nie działa chyba, a tak ogółem to czemu nam nie powiedziałeś że już się wprowadziłeś ?
N: Nie mówiłem bo dopiero dzisiaj się wprowadziłem
J: Aha jak chcesz to możesz wpaść pa
N: No zobaczę moze wpadnę pa.
-Mamusiu a dlacego Taylor jest taki mały?-zapytała Feli.
-Bo on niedawno dopiero się urodził ty też kiedyś byłaś taka mała.-powiedział Julka.
-Feli uwierz mi nawet wujek Louis był kiedyś taki mały.Każdy taki był.-powiedziałam.
-Dobra Feli idziemy spać.-powiedziała Julka.
-Ale ciocia jesce nie idzie spac.-powiedziała dziewczynka.
-Tylko ciocia jutro pewnie ledwo co do pracy wstanie i będzie nie wyspana a ty sie wyśpisz.-powiedział Liam wycierając włosy ręcznikiem.
-To Dobranoc.-powiedziała Julka biorąc małą za rękę.
-Dobra ty też się zbieraj bo na serio jutro nie wstaniesz.-powiedział Payno
-Muszę?-zapytałam.
-Identycznie jak z Louis'em.-powiedział Li biorąc mnie na ręce.-Tylko nie krzycz bo pobudzisz cały blok.-dodał śmiejąc się.
-Przecież ja idioto jestem ciężka.-powiedziałam.
-Taaak a jestem słoń.-powiedział chłopak.
Położyliśmy się i już prawie zasypialiśmy gdy zaczął dzwonić mój telefon.Ledwo co otwierając oczy zauważyłam na wyświetlaczu Louis.Odebrałam.
J:Louis czy ty wiesz która jest godzina?
L:A śpisz już?
J:Nie kurde skacze na bungee a co się stało
L:No bo auto mi się zepsuło i oddałem je do warsztatu.Mogę się jutro z wami zabrać?
J:Tsssa jasne o 8.30 macie ten wywiad a ja mam na 8 do pracy czyli będziemy po ciebie ok.7.40.
L:Dobra dzięki ja już jestem u Eleanor.Kocham cię.
J:Ta no ja ciebie też.Dobranoc.
No i z powrotem poszłam spać.Rano obudził mnie Taylor.Szybko do niego poszłam ,żeby nie obudził reszty.Przebrałam go ,nakarmiłam i poszłam obudzić Liam'a.
-Ej wstawaj bo się spóźnimy wszyscy.-powiedziałam zniecierpliwiona.
W końcu chłopak wstał i poszedł robić śniadanie a ja zajęłam łazienkę.Ubrałam się w to:
Katie
zrobiłam makijaż i napisałam do Niall'a sms'a ,żeby zszedł do nas na dół.
-Hej Jasmine.-powiedział całując mnie w policzek.
-Hej Nialler wejdź.Zaczekamy jeszcze chwilę na Payne'a bo się ubiera.-powiedziałam.
-I już gotowy.-powiedział Liam wychodząc z łazienki.
Zabrałam kluczyki i zeszliśmy na dół.
-Liam dzisiaj ja prowadzę.-powiedziałam z uśmiechem.-Jedziemy jeszcze po Louis'a.-dodałam.
Chwilę później byliśmy już pod mieszkaniem El i Louis szybko wsiadł do samochodu.
-Hej Loui.-powiedziałam.
-Hej siostra.-odparł.
-Dobra ja dzisiaj potrzebuję auta ale załatwiłam wam że po wywiadzie wracacie z Zayn'em aha i Louis następnym razem wystarczy sms.
-No właśnie nie umiałem wysłać bo mi telefon z pralki spadł i sie klawiatura popsuła.-powiedział mój brat.
Ja zaczęłam się z niego śmiać.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAM NA ROZDZIAŁ 28 !!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
~Stylesowa i Peazer xoxo