wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 26

"Oczami Liama"

Byłem w sklepie po..."zakupy". Namyślałem się jaki wybrać popcorn, solony czy maślany. Wziąłem oba. Wychodziłem z działu z chipsami i uderzyłem w wózek dziewczyny.
-Oj przepraszam bardzo- Powiedziałem -Hej Scarlett
-Ooo hej. Widzę że Jasmine posłała cię po zakupy.
-Taak mamy dzisiaj zamiar obejrzeć jakiś film
-To fajnie że wam się układa. Teraz jeszcze Tay i ślub super.
-No fajn...eee a skąd ty wiesz o Tayu ?
-Jak to skąd? Przecież ja jestem z Lukiem, a na korytarzy przy porodzie było całe 5SOS.
-Noo tak faktycznie, zapomniałem. Eeee, a o ślubie kto ci powiedział ?
-Liam ?! Ty kpisz czy o droge pytasz?
-No tak sorki.
-Spoko wiem rozumie cię emocje.
-Tssa wiesz ja już muszę lecieć pa
Kupiłem co miałem kupić i wróciłem do domu. Mały spał , Jas włączała film , a ja robiłem popcorn.
-To co oglądamy? -Zapytałem - Może jakiś Horror ?
-Horror? Dobra jak chcesz ale jak w nocy cię obudzi płacz to nie będzie mały tylko ja.
-Hahaha Jas ty wszystkich potrafisz rozwalić.
-Dobra to może obecność ?
-Uuuuuu może być.
-Dobra bierz żarcie i oglądamy.
 Siedziałem i oglądałem z zaciekawieniem, Jasmine natomiast siedziała pod kocem z latarką.
-Jas jesteś tam? Wyjdź proszę cię.
-Tak jestem i nie wyjdę puki tego nie wyłączysz- Mówiła , a ledwo było ją słyszeć bo przecież była pod kocem.
-Noo Jas proszę a zresztą jak chcesz ale pamiętaj o tym że to ty wybrałaś ten film nie ja.
-Tak wiem i żałuję bo mogłam ta komedię włączyć.
Siedziałem tak dalej 15 min aż Jas się uspokoi i będzie cisza. Oglądałem dalej nagle wpadłem na pomysł.
Postanowiłem ją przestraszyć. Odłożyłem po cichu miskę uklęknąłem przed sofą i szybko dźwignąłem koc.
-Aaaarrrrrrrrrrrr- Przestraszyłem ją
-Co ty robisz ćwoku jeden. Chcesz żebym zawału dostała?
-Hahah wiedziałem że zadziała miałem jeszcze inny pomysł ale ten był lepszy.
-Oooo boże - Powiedziała cała blada z miną jak by coś ją przestraszyło.
-Co się dzieje?
-Papapapapa...PAJĄK aaaaaaaa.
Odwróciłem się i zobaczyłem na oparciu owłosionego pająka. Zacząłem krzyczeć i uciekać.
-Hahahah widzisz i kto tu się boi? Debilu to jest tylko zabawka.
-Matkoo ale mnie wystraszyłaś. Koniec ja już idę spać. Dobranoc.
 -Heeej gdzie tak pędzisz ? Chyba o czymś zapomniałeś. - Odwróciłem się na co Jas mnie pociągła za koszulkę i pocałowała.
-Aaa no tak dobranoc. -Zwiałem
30min później przyszła do mnie Jas. Był to meczący dzień więc szybko zasnęliśmy.

"Oczami Jasmine"
Rano obudziłam się i Liam'a nie było już obok mnie.Postanowiłam pójść do kuchni.Rozespana weszłam do pomieszczenia gdzie przy blacie stał Liam:
-Hej Kotku.-powiedział obracając się w moją stronę.
-No hej przystojniaku.-powiedziałam całując chłopaka.
Ten chwycił mnie za biodra,podniósł i posadził na blacie w kuchni.
-Co tam nasz maluszek robi?-zapytałam.
-Jeszcze śpi.W nocy się kilka razy budził to mu się nie dziwię.-powiedział Liam.
-Hahaha ale ja sie nie obudziłam na szczęście.
-Noo na szczęście bo bym wo gule nie spał w nocy.
-Hahaaha jaką to mamy dzisiaj pogodę ?
-Ciepłooo kochanie.
-Ooo nieeee tylko nie to.
-Czemu niby co się stało?
-No bo mam z Julką i Perrie iść do parku a mi się tak nie chce. 
-Oj tam oj tam...ohoo chyba ktoś nam się obudził.

"Oczami Julii"
Obudziło mnie wołanie. To była Feli. Przybiegła do mnie i Hazzy i zaczęła skakać po łóżku.
-Feli idź jeszcze spać. - Powiedział Hazz
-Mamusiuuuuu tatusiuuuuuuu a pojedziemy dzisiaj do klainy zabawy.
-Coo? Gdzie? -Zapytał Hazz a ja zaczęłam sie śmiać
-Do klainy zabawy no wies tatus takie kololowe piłecki zjezdzalnie.
-Ahaaa nie Feli nie chce mi sie.
-A co z nią będziesz cały dzień robił ?
-Jak to cały dzień ? Coo chyba nie gadasz serio ?
-Gadam idę z Perrie i Jas do parku mamy dla małego niespodziankę.
-Eeeee idziemy z wami.
-Niee zostajesz w domu.
-Ale..- żadne ale -przybliżyłam moje usta do jego ust, a następnie poszłam się umyć i ubrać w to :
asdffg
-Wychodzę - Zawołałam
-Czekaj czekaj- Mówił zdyszany Harry zbiegając bo schodach w samych bokserkach.
-Czegoś zapomniałam ?- Zapytałam obracając się. -Harry serio?! Mógłbyś się przynajmniej ubrać.
-Ojjj przecież widziałaś mnie już w innych rzeczach. A właściwie nawet bez- Powiedział zeskakując z ostatniego schodka i zaczynając mnie całować.
Było mi wtedy tak przyjemnie.
-Mmmmm...dobra już dobra tlenu mi brakuje - Mówiłam odrywając usta.- Już spadam paa- Dałam mu jeszcze jednego całusa.                          
W parku byłam lada chwila, a Perrie już na mnie czekała. Szybko rozłożyłyśmy zamek dmuchany i usiadłśmy na ławce obok.
-Hej dziewczyny- Powiedziała Jas
-Hej. Tadaaaaam.
-Hahahah co to jest ?
-Niespodzianka dla malucha naszego.
-A z jakiej okazji ?
-Z takiej że nie dałyśmy mu nic po urodzeniu dlatego zrzuciłyśmy się na prezent i kupiłyśmy mu zamek dmuchany.
-Jejuu nie wiem jak mam wam dziękować. Dziękuje bardzo.
-Proszę.
Posiedziałyśmy jeszcze trochę w parku a następnie poszłyśmy do Starbaucksa. Wyciągnęłam z torebki telefon i zobaczyłam że na wyświetlaczu pisze Harry więc odebrałam.
-Co się stało?- Zapytałam
-Kiedy będziesz? - Powiedział ze smutkiem
-Harry nie ma mnie od prawie 2h a ty sobie nie radzisz z 3-letnią dziewczynką.
-A czy ja mówię że sobie nie radzę ? Usnęła.
-Serio? To w czym rzecz ?
-Proszę cię przyjedź już, stęskniłem się.
-Naprawdę? Harry daj mi pospędzać trochę czasu z przyjaciółkami.
-Ale Julka ty możesz się z nimi codziennie widywać a ja za 2 dni jadę.
-Noo faktycznie. Hmmm dobra zaraz będę.
-Dzięki paa.

Odłożyłam telefon do torebki.
-Dziewczyny ja spadam i radze wam też bo wiecie że chłopaki wyjeżdżają za 2 dni?
-Eeeem no faktycznie o kurcze zapomniałam. A gdzie właściwie wyjeżdżają ? -Zapytała Jas
-Do LA na jakieś wywiady czy coś.
-Ahaa dobra my też spadamy paa Julka.
-No pa.
Chwilę później byłam już w domu. Weszłam dumnym krokiem do domu i zawołałam
-Już jesteem.
W salonie ujrzałam śpiącego Harrego. Podeszłam do niego, zgarnęłam jego loka z policzka i pocałowałam. Hazz zaczął się uśmiechać.
-Harry jesteś okropny- Powiedziałam śmiejąc się
-Nawet nie wiesz jak sie cieszę że ciebie mam i że już jesteś.
-Ty też nie wiesz jak się cieszę. -Pocałowałam go.
Dla mnie "TE" chwile mogły by trwać wiecznie. Kiedyś jednak musi się to skończyć.
-Mała jeszcze śpi ? - Zapytałam
-Tak i niech śpi jak najdłużej bo będziemy mieli dużo czasu dla siebie, a jakoś go musimy wykorzystać.
-Hahahah Harry przestań- Powiedziałam przygryzając dolną wargę.
-Pokaż brzuch.- Odsłonił materiał i przejechał po bliźnie rany ciętej.- Boli cię?
-No coś ty to tylko blizna, przez którą straciłam dziecko- Uśmiech z twarzy w sekundzie mi zniknął.
-Julia to już przeszłość trzeba się z tym pogodzić przecież.
-Taaak wiem ale... z drugiej strony może i dobrze. Ja już sama nie wiem co o tym myśleć.
-Najlepiej wcale o tym nie myśl- Przytulił mnie.
Mogłam przez wieki tulić się do niego i wąchać jego perfumy.
-To co dzisiaj robimy ? - zapytałam ?
-Nie wiem jak na razie to się będziemy kochać ?
-Harry nie jesteś już małym dzieckiem nie musisz mówić "kochać się"
-Przepraszam będziemy u...
-Nie nie kończ nie chcę tego słuchać.
-Ale przecież nie jesteś już małą dziewczynką i możemy tego słuchać.
-Eeej nie łap mnie za słówka kolego.
-Mmmm kolego bawimy się w nieznajomych ? Dobra mi to pasuje.
-Co za debil. -Powiedziałam łapiąc się za głowę (FACEPLAM) 
Później Harry zabrał mnie do góry.

"Oczami Jasmine"
Chwilkę po Julii również zaczęłam się zbierać i wróciłam do domu.Mały po drodze zasnął mi na rękach.Po cichu weszłam do domu.Zobaczyłam na kanapie śpiącego Liam'a.Oczywiście w telewizji leciał mecz.Położyłam małego obok Payne'a i strzeliłam im fotke dodając na instagrama z podpisem ,,Moi dwaj przystojni faceci ♥♥" .Mały się obudził więc szybko wzięłam go żeby nie zrobił on pobudki Liam'owi i poszłam go wykąpać.Po kąpieli i przebraniu malucha w piżamkę położyłam go do łóżeczka.Sama przebrałam się w piżamę i udałam się do salonu gdzie na kanapie dalej spał Payne.Podeszłam do niego po cichu i pocałowałam go lekko w policzek.Liam lekko się uśmiechnął i otworzył oczy.
-Zaczął się już mecz?-zapytał zaspany chłopak.
-Liaś on już się skończył.Ale nasi wygrali.-powiedziałam.
-Dobra to ja się idę kąpać a gdzie jest mały?-zapytał Payne.
-Śpi ale coś ci pokaże.-powiedziałam biorąc do ręki telefon i szukając wcześniej zrobionego zdjęcia.
Liam zrobił smutną minkę.
-Szkoda ,że nie będę tu mógł być z wami.-powiedział
Chłopak poszedł się wykąpać a ja zadzwoniłam do Louis'a.
L:Hej co tam?
J:A nic już spakowani?
L:No tak jakby.Słyszałaś info.
J:Nie jakie?
L:To Liam ci nie powiedział.
J:No niezbyt bo pół dnia przespał na kanapie
L:No to ja ci mówię. Sprzedajemy dom.Zdecydowaliśmy ,że tak będzie lepiej a i będziecie mieli nowego sąsiada.
J:Kogo?
L:No Niall się wprowadza 2 piętra wyżej.Dobra kończę bo Eleanor kolację zrobiła.Paaa.
J:Smacznego pozdrów El.Paa.
Zaczęłam przełączać po programach ale zbytnio nic ciekawego nie leciało więc poszłam się położyć do sypialni.Już prawie zasypiałam gdy to sypialni wszedł Liam położył się obok mnie.Przytuliłam się do niego mocno i zasnęłam.Rano obudziłam się i Liam'a już nie było.Poszłam do pokoiku Taylor'a i tam zauważyłam jak Liam bawi się z Tay'em.Ja oparłam się o futrynę i patrzałam na nich. Nie mam pojęcia ile tam stałam ale musiałam się napatrzeć bo przecież dzisiaj wieczorem wylatują.Następnie poszłam do kuchni przygotować śniadanie.Po zjedzeniu zrobionej jajecznicy i nakarmieniu małego poszłam się przebrać w to:
Nie wyszło :/
A Liam w tym czasie się pakował.
-Ja nie wiem jak ja wytrzymam te dwa miesiące.-powiedział Liam.
-Ja też chyba sie tu zanudze na śmierć,chodź z małym to nigdy nic nie wiadomo.-odparłam
-Mam nadzieję że nie da ci popalić.- Powiedział na co odwrócił się do małego i zaczął do niego mówić na co Tay się zaczął śmiać.
-Hahahahaha oj Liaś, Liaś
-No co ? Z własnym dzieckiem nie można się pobawić?
-No można oczywiście że można. Ciesz się puki jesteś bo za 12h 30min i 50s. macie wylot.
-Ja już widzę że ty chcesz mnie się pozbyć szybko co? Skoro już tak odliczasz co do sekundy.
-Nie ma mowy. Pozbyć się nie chcę ale wolę żebyś został. A tak ogólnie czemu ty mi nie mówisz o takich rzeczach ?
-Jakich?
-Że Niall się wprowadza 2 piętra wyżej.
-Tsssa sorki zapomniałem. Hmmmm... ale jakby tak pomyśleć to i morze dobrze, codziennie wieczorem będziemy sobie słuchać muzyki i się zrelaksujemy.
-Taaak przy Niallu ? Pomarzyć tylko możesz. A jak coś to dopiero za jakieś 3 mies.

"Oczami Julii"

Obudziły mnie promienie słońca. Przetarłam oczy i chcąc zobaczyć czy chłopak leży obok mnie natrafiłam na umięśnione ręce. Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam która godzina, własnie wtedy zdałam sobie sprawę że pora wstawać. Jeździłam ręką po ziemi aby złapać za pierwszą lepszą koszulkę Harrego. Założyłam na siebie czarny bawełniany materiał do połowy ud i udałam się robić śniadanie.
Minęło już pół godziny. Czas zdecydowanie za szybko leci. Poszłam obudzić mego męża. Boże jak to brzmi, powinnam się już chyba przyzwyczajać nie ?.
-Halo pobudka kotku.
-Kotku, kotku , kotku , ko... która godzina ?
-Dokładnie to 8:33 rano dlaczego pytasz?
-Bo właśnie zdałem sobie sprawę że budzisz mnie za wcześnie. Dobranoc kotku.
O nie! Tak pogrywać nie będziemy...kotku. W momencie pociągnęłam za róg kołdry.
-Kotkuuu...
-Dzień dobry zaczynamy nowy dzień ... KOTKU?!!! -Powiedziałam z dosyć "wściekła"  ,
a zarazem szczęśliwa.
-Dobra już wstaję.
-No ja myślę- Stałam dalej z kołdrą w ręce.
Harry przeszedł obok mnie. Gdy już miałam zamiar się obracać ten się rozpędził i wylądowaliśmy oboje na łóżku.
- Harry? Masz świadomość że właśnie an mnie leżysz ?
-Mam, i...?
- ...i, w tej chwili wyciągaj walizkę i pakuj się bo jeszcze na samolot nie zdążysz znając ciebie.
-Oj tam oj tam. Wolę się tobą nacieszyć

"Oczami Jasmine"
-Kochaniiiiie gdzie jest moja koszulka z IRONMAN'a.-zawołał Liam.
No tak a ten podobno ,,najbardziej odpowiedzialny" z zespołu znowu pakuje się na ostatnią chwilę.
-Liaś jestem w łazience nie wiem jak wyjdę to zobaczę.-odparłam
Po kilku minutach ubrałam to :
nie wiem ;-;

i wyszłam z łazienki.Oczywiście koszulka leżała na kanapie w salonie.Poszłam w stronę sypialni o oparłam się o drzwi.Na łóżku spał Taylor obok niego leżała walizka a Liam krzątał się po pokoju szukając potrzebnych rzeczy.
-O dziękuję koch...-zaczął Liam gdy ja odsunęłam t-shirt na taką odległość my nie mógł jej wziąć.
-Jesteś idiotą wiesz zostawiłeś ją w salonie.-powiedziałam.
Chłopak mocno mnie przytulił a ja się rozpłakałam.
-Nie płacz myszko wszystko będzie dobrze.
-Ja się boję ,że nie dam sobie rady.-powiedziałam.
-Dasz sobie radę wierzę w ciebie.
-A co jeśli nie ? Co jeśli coś się stanie. Ja sobie bez ciebie nie poradzę.
-Poradzisz uwierz w siebie- Mocno mnie przytulił- Nawet się nie obrócisz, a ja już będę z powrotem
-Tak tylko że o 2 miesiące starszy- Zachichotałam pod nosem
-Nie rób ze mnie aż takiego starucha.
-Mój młodzieniec kochany. - Złączyłam nasze usta w jednym pocałunku. 
-Dobra zbieraj się na lotnisko.Staruszku.-powiedziałam z łobuzerskim uśmiechem biorąc małego na ręce.
Liam zniósł swoje walizki do samochodu..
-Kluczyki!!!-zawołałam gdy byliśmy przy samochodzie.
Liam zrobił przerażona minę.
-No co boisz się jak dziewczyna prowadzi.-dodałam po chwili.
Payne zapiął małego w nosidełku i podał mi kluczyki.Po ok. 20 minutach byliśmy na lotnisku.Tam czekali już Paul,Louis i Eleanor.
-Wohhhhow moja siostra za kierownicą co to rajd formuły 1.-powiedział Louis.
-Też cie kocham braciszku.-powiedziałam całując chłopaka w policzek.
-A kogo ja widzę?Mój ulubiony siostrzeniec.-powiedział Lou biorąc Tay'a na ręce.
-Jak na razie ulubiony i jedyny.-dodała Eleanor.
Chwilę po nas przyjechał Niall i razem z Louisem bawili się z Taylorem.Ja z El rozmawiałyśmy a Liam i Paul coś tam omawiali.Nie obyło się bez fanek które pojedyńczo co chwilę podchodziły i prosiły chłopaków o autografy.Po 30 minutach zjechała się reszta.I w tym samym czasie zbiegł się dosłowny tłum fanek.Ochroniarze szybko zaprowadzili chłopaków do odprawy a nam kazano wrócić do domów.Nawet nie zdążyłam pożegnać się z Liam'em.Mijały dni i tygodnie i w końcu minął miesiąc.Codziennie rozmawiałam z chłopakami na skype.Jakieś dwa dni temu przyjechałam z Doncaster do Wolverhampton.Mama Liam'a zaprosiła mnie do nich.Jak byłam w Doncaster ,Taylor był w 7 niebie bo dziewczynki ciągle się z nim bawiły.Ale tutaj w Doncaster miał 2 ciocie Ruth i Nicolę oraz babcię Karen które były w nim zapatrzone.Dzisiaj wybrałam się z mamą Liam'a na zakupy bo moja mama miała przyjechać do Karen na kawę czyli na ploty.Po małej przechadzce gdy wróciłyśmy do domu zauważyłam kopertę na blacie w kuchni.Był na niej adres domu rodziny Payne ale było na nim moje imię i nazwisko.Otworzyłam i ujrzałam bilety na lot do LA na jutro.Była dołączona kartka ,,Kocham cię Liam♥"a na odwocie ,,KOCHAMY CIĘ Niall,Louis,Harry i Zayn ♥♥♥♥".


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAMY NA NOWY ROZDZIAŁ !!! Polecam Obecność :D
CZYTASZ= KOMENTUJESZ 
~Stylesowa i Peazer xoxox