Wygodnie rozsiadłam się w fotelu i zabrałam się do pracy. Jakoś tak mało wydawało mi się tych papierów i nagle do mojego pomieszczenia wszedł Paul.
-Hej Jas słuchaj...-zaczął
-Hej Paul tylko mi nie mów że przyjechałeś specjalnie wcześniej żeby oszczędzić mi pracy.
-No tak jakby ale słuchaj mam dla ciebie super informację. Wiem że mogłaś papiery wziąć do domu i tam je uzupełniać ale to tylko niektóre, a teraz możesz wziąć wszystkie i będziesz po prostu mi je dostarczać. Starałem się to abyś mogła je brać ze sobą bo wiem że masz małego Taylor'a i po prostu w domu raźniej nie.
-Hahaha dziękuję ci z całego serca. Więc co mogę się zbierać ?
-No nie ma za co. Tak oczywiście.- Powiedział
Wyszłam z małym i napisałam sms do Liama "Sorry kotku ale dzisiaj pracuję w domciu, a tak właściwie to cały czas już będę. Biorę auto, a później po was przyjadę. Zadzwoń :* "
Zapięłam małego w aucie i wyjechałam. Na ulicy był jakiś korek ale szybko minął. Weszłam do domu i zastałam ciszę. Włożyłam małego do łóżeczka i poszłam do salonu. Zauważyłam jak Julka leży i płacze na kanapie.
-Heej czemu płaczesz ? -Zapytałam głaszcząc ją po plecach
-Jas ja już tak dalej nie potrafię rozumiesz, a najgorsze we wszystkim jest to że ja go pokochałam ,a człowiek który kogoś pokocha nie potrafi się z tym pogodzić że stracił swoją druga połowę.
-Rozumiem cię ale dalej nie rozumiem jednej rzeczy. To ty chcesz do niego wrócić ale nie potrafisz bo to jest silniejsze od ciebie.
-Dokładnie- Powiedziała myśląc- Nie dam sobie jeszcze trochę czasu, a później...a później się zobaczy.
Podałam jej chusteczki dziewczyna otarła łzy a następnie poszła nalać coś do picia.
-Eee Jas słuchaj, a wy już planujecie ślub?
-No niby tak- Powiedziałam upijając łyk pomarańczowej cieczy.
-Mam pytanie
-Dajesz
-Mogłabym z tobą wybrać sukienkę naprawdę poprawi mi to humor.
-No pewnie masz szczęście że się nie przebierałam bo się zbieramy.
-Dokąd?
-Do salonu sukien ślubnych kochana.
-Ale ja na początek chciałam po internecie się poszwendać po co od razu jechać do salonu.
-Widziałam bardzo fajny salon naprawdę.
Pojechałyśmy tam
-Mamusiuuu ile tutaj jest sukienek dla księznicek- Powiedziała z niedowierzaniem Feli
-No mamusia też była kiedyś taką księżniczką. -Oznajmiła dziewczyna- I ciocia też będzie.
-Jeśli to kiedykolwiek nadejdzie to będzie super.- Powiedziałam
Ponieważ był to salon ze sukniami ślubnymi oraz garniturami udałam się na dział męski. To co zobaczyłam było wstrząsające.
-Co wy tutaj robicie ? -Powiedziałam do chłopaków
-No wiesz zabrałaś nam auto więc przyszliśmy pooglądać garnitury na ślub - Powiedział Louis.
-No sorry ja pisałam sms'a do Payne'a że po was przyjadę.-powiedziałam-Dobra to ja idę mierzyć sukienkę a wy mi ty wybierzcie jakiś garnitur dla niego.Ja wam ufam więc wiecie aha i zawieźcie potem małego do domu-dodałam odchodząc.
Szukałyśmy z sprzedawczynią odpowiednich sukienek a Julka z Feli czekały siedząc na kanapie.
,,Oczami Julki"
Po chwili dołączyli do nas Niall i Louis.
-Dobra miałem ci to już dawno zaproponować ale jakoś nie było okazji.-powiedział Niall do mnie.
-Jezu Horan ty zawsze musisz tam przedłużać i robić jakieś wstępy.-powiedział oburzony Lou.-Powiedz jej prosto z mostu.-dodał.
-Dobra.Przeprowadzcie się do mnie z Feli.-wykrztusił w końcu z siebie.
-No nie wiem Niall.-powiedziałam.
-Przeprowadzacie się do mnie i koniec.-powiedział stanowczo Horan.
-Dziękuję.-powiedziałam całując chłopaka w policzek.
-Siostra długo ci jeszcze zejdzie.-zawołał Louis.
-Tak.-odpowiedziała sarkastycznie Jas.
W końcu wyszła ubrana w suknię.
-WOW.-powiedział Louis.
-Super.-powiedziałam.
-Serio?-zapytała niezdecydowana dziewczyna
-Tak wyglądasz zaje...może ja jednak nie będę tego mówił przy dziecku.-powiedział Niall patrząc na małą Feli.
-No fajnie by było- Puściłam do niego oczko
Jas kupiła suknię ,a Li garnitur. Pojechaliśmy już do domu. Zjedliśmy w domu Jas kolację i wszyscy się rozeszli.
-No to co pierwsze? -Zapytał Niall
-Ale co co pierwsze? - Również zapytałam
-No torby? Tyle pyszności się zjadło to teraz trzeba to spalić, a rzeczy się same nie przeniosą- Oznajmił śmiejąc się
-No nie same się nie przeniosą znając życie winda je przeniesie. -Powiedziała Jas
-Hahahah nie no nie powiesz mi że nie jestem silny. Spójrz tylko na te bicepsy.- Powiedział Irlandczyk
-No są piękne na serio hahaha.- Powiedziałam wchodząc na górę.
Wzięłam wszystkie moje i od Feli urania no i zaniosłam na górę. Weszłam do mieszkania Nialla a tam czysto jak w jakimś królestwie.
-Już wiem że jak był bałagan u chłopaków to ty go nie robiłeś. Potwierdzone- Powiedziałam pokazując ręką na salon.
-Oj tam bez przesady. Chodź za mną.
Zrobiłam tak jak kazał. Otworzył drzwi, a tam sypialnia marzeń.
-Eeee ty to zrobiłeś tak ogólnie czy specjalnie dla mnie?
-Ogólnie
-To masz szczęście bo nie wiem co bym ci zrobiła jakby to było dla mnie.
-Cieszę się że ci się podoba. Tu możesz dać wszystkie ubrania- Wskazał na ogromną szafę.- No i czuj się jak u siebie jakby co jestem na tarasie.
Wyłożyłam wszystkie rzeczy i poszłam wykąpać Feli. Gdy już zasnęła poszłam do Nialla.
-Ty palisz?- Powiedziałam z niedowierzaniem
-Tylko jak się denerwuję.
-Przed czym się denerwujesz ?
-No to wpadłem- Powiedział pod nosem.
-Dlaczego? No powiedz jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele trzymają się razem.
-Julka kurde no....
-Wykrztuś to wreszcie z siebie
-Cholernie mi się podobasz
Zamilkłam. Totalnie mnie zamurowało myślałam że już mu przeszło. Podeszłam do niego i usidłam mu na kolanach.
-Niall popatrz na mnie i odłóż tego papierosa. -Wykonał tą czynność- Ja... nie będę oszukiwać że też mi sie podobasz ale ja nie mogę ja mam męża i córeczkę.
-Męża właśnie. Jak z Harrym wybaczysz mu ?
-Nie mam pojęcia kocham go ale nie potrafię mu wybaczyć.
-Rozumiem. Słuchaj ja nie chciałem przepraszam.
-Nie no ja cię rozumiem też to czuję więc nie ma za co przepraszać.
-Idź spać bo jutro czeka nas ciężki dzień.
-Jak to? Czemu ja nic znowu nie wiem ?
-No idziemy wybierać sale na wesele z Jas i Li.
- No spoko, a ty nie idziesz spać?
-Idę. Dobranoc- Pocałował mnie w czoło.
Umyłam się założyłam na siebie za duży t-shirt i poszłam spać. Rano obudził mnie Niall. Z samego rana ujrzeć niebieskie oczy to tylko marzenie.
-Dzień dobry wstajemy.
-Dzień dobry która godzina? -Powiedziałam z chrypką w gardle.
-Jest aktualnie 11:27 i za godzinę mamy być przy garażu Li.
-Nooo mądry jesteś? Przecież ja się nie wyrobię- Wyskoczyłam z łóżka niczym puma wzięłam ubrania i wybiegłam w stronę łazienki.
-Kąpiel już na ciebie czeka.- Powiedział stojąc oparty o ramę drzwi.
W sekundzie się zatrzymałam odwróciłam zrobiłam duży krok przytuliłam chłopaka i dałam mu całusa następnie udając się do łazienki. Po kąpieli zrobiłam makijaż i ubrałam się w poprzednio wzięte ciuchy :
Zeszliśmy na dół pod sam garaż. Jas i Li już na nas czekali.
-Ces wuuujek- Zawołała Feli
-Cześć szkrabie.
-Będziemy tancyć dzisiaj?
-Dzisiaj nie ale za nie długo tak, a teraz wskakuj do auta.
Dzisiaj odmiennie nie prowadziła Jas tylko Liam
-Miałaś o czymś powiedzieć.-powiedział Liam gdy staliśmy na światłach.
-O czym?-zapytała zaskoczona Jas.
-Boże z kim ja się żenię.-powiedział cicho Liam.
-Ze mną.-powiedziała śmiejąc się dziewczyna.-Ale o czym miałam powiedzieć?-zapytała jeszcze raz
-No bo chcieliśmy się zapytać czy nie będziecie świadkami na naszym ślubie.-powiedział Payne'a.
My z Nialler'em zgodziliśmy się.
,,Oczami Jasmine"
-Jeśli mam być szczera to ciekawi mnie jaki garnitur wczoraj wybraliście i jak będziesz w nim wyglądał.-powiedziałam do Liam'a.
-To tak jakbyś wyobraziła sobie David'a Beckham'a w garniturze.-powiedział pewny Daddy na co zaczęliśmy się śmiać.
-Sorry Beckham'a widziałam tylko w bokserkach.-powiedziałam.
-Jak?Gdzie?Kiedy?-zapytał zaniepokojony Payne.
-Jasmine nie bój się wszystko będzie git może nie będzie jak wyglądać David Beckham ale będzie wyglądać super.-powiedział Niall.
-Dziękuje Niall trochę mnie uspokoiłeś.Na reklamie sieroto.-powiedziałam do Daddy'ego
Nagle zadzwonił Lou,
J:Hej Louis co tam
L:Wszystko w porządku ale wiesz co mama wymyśliła
J:Mam się bać?Nawijaj puki siedzę.
L:Że Ja,Ty,Liam,El i mały mamy przyjechać do Doncaster jutro na obiad.
J:No spoko ale jedziemy jednym autem czy jak?
L:Może lepiej jednym bo jak ja coś wiesz wypiję i Liam no to ty nam zostajesz
J:Aha czyli będę wykorzystywana wtedy jako kierowca
L:No tak jakby.Wiesz ja się nie będę upijał w trupa ale wiesz po jednym piwie z Dan'em.
J:Dobra ja kończę.Paa
L:No Pa
-Jutro Liam jedziemy do Doncaster na obiad.-powiedziałam.
-No spoko.-powiedział chłopak wysiadając z auta.
Później poszliśmy zobaczyć salę.Była ogromna i piękna.Liam i Niall wygłupiali się z dzieciakami a ja z Julką siedziałyśmy i wybierałyśmy.
-Liam chodź na chwilę.-zawołałam.-Który tort?-zapytałam
I później w wyborach pomagał nam Liam.Gdy już wszystko pozałatwialiśmy otwarłam mój notatnik.Chłopaki bawili się z dzieciakami a my sprawdzałyśmy co jest kolejne na liście.
-No dobra teraz trzeba odebrać zaproszenia ale to już nie będziemy was ciągnąć.-powiedziałam.
-Nie no spoko nie ma sprawy.-powiedziała Julka.
Spakowałam notatnik do torby i wstałam z krzesła.
-Zatańczy pani?-zapytał Liam pokazując rękę
-Sorry ale nie.-powiedziałam na co chłopak zrobił smutną minkę.
-Nie bądź taka.-powiedział chłopak-Musisz mnie nauczyć.-dodał po chwili.
-Dobra chodź.-powiedziałam.-Ta ręka tutaj a druga tu.Nogi prosto i głowa do góry.-dodałam.
-Widać że kiedyś tańczyłaś.-powiedział Nialler.
-Ja tes chce tancyc.-zawołała Feli a Horan wziął ją na ręce i zaczął z nią tańczyć.
-Dobra dosyć tego dobrego zwijamy się.- Powiedziałam- Mamy jeszcze odebrać zaproszenia, a Liam musimy jeszcze parę wypisać bo jutro jedziemy do mojej mamy i wypadałoby im już dać.
-No dobra chodźcie łobuzy.- Powiedział Liam
Li wychodząc przewrócił stojak na kwiaty.
-I kto tu kogo nazywa łobuzami- Powiedzieli w tym samym czasie Niall i Julia.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Odebraliśmy zaproszenia i pojechaliśmy odebrać sukienkę dla świadkowej.Po przymiarce kupiliśmy 2.
-A po co nam aż 2?-zapytał Niall.
-Kojarzysz moją siostrę Lottie.Niska blondynka.-powiedziałam.
-No kojarzę a co.-powiedział Horan.
-To druga jest dla niej.-dodałam.
-Czyli kto jest drugim świadkiem.-dopytywała Julka.
-Ktoś dla mnie ważny kogo znacie no i wiecie kto to jest.-powiedziałam.
-Louis ha ja wiedziałem od początku.-zawołał Niall.
-No brawo Sherlocku.-dodałam i pojechaliśmy z powrotem do domu.
Julka,Niall i Feli poszli do siebie a my do swojego mieszkania.O dziwo Liam zabrał się do wypisywania zaproszeń a ja robiłam obiad.Wypisał już chyba połowę gdy skończyłam robić posiłek.Po obiedzie Liam rozwalił się na kanapie w salonie a ja pozmywałam zaczynia.
-Liaś.-powiedziałam siadając obok chłopaka-Chodź pójdziemy się gdzieś przejść do parku hmm-dodałam.
Chłopak spojrzał na mnie i powiedział:
-To idź się ubierz a ja ubiorę małego.
Ubrałam się w to:
i poszliśmy we trójkę do parku.Spacerowaliśmy sobie alejkami i poszliśmy na plac zabaw.Posadziliśmy Taylora w huśtawce dla małych dzieci a ja usiadłam obok niego ,że tak powiem w huśtawce dla ,,starszych" dzieciaków.
,,Oczami Liam'a"
Wyciągnąłem z kieszeni telefon i zrobiłem im fotkę.Dodałem ją z podpisem ,,Dwie najważniejsze osoby w moim życiu bez których ono nie ma sensu ♥".Pochodziliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do domu.Tay zasnął w drodze powrotnej więc od razu poszedłem położyć go do łóżeczka a Jas poszła się przebrać i wypełniać raporty bo jeszcze kilka jej zostało.
-I koniec.-powiedziała gdy skończyła.-W końcu bo myślałam ,że w życiu tego nie skończę.-dodała
-To teraz idź po odpoczywaj w wannie.-powiedziałem.
-O dobra chyba tylko tego potrzebuję do szczęścia.-odparła dziewczyna całując mnie.
,,Oczami Jasmine"
Wykąpałam się i przebrałam w luźniejsze rzeczy.Położyłam się obok Payna na kanapie w salonie i oglądaliśmy jakiś denny serial.W końcu usnęłam.Rano obudził mnie buziak w policzek.Otworzyłam oczy a przy łóżku klęczał Liam z Taylor'em na rękach.
-Hej kochany maluszku.-powiedziałam całując w nosek malucha.-Hej kochanie.-dodałam całując Liam'a.
-Wstajemy myszko mamy jechać do Doncaster.-powiedział chłopak.
-O kurcze racja dobra idź się ubierz a ja ubiorę małego.Okey?-powiedziałam.
-Dobra.-odparł Payne.
Później ja się ubrałam:
i dostałam sms'a od Louis'a ,,Czekamy na dole ;)".Zeszliśmy na dół do samochodu.Droga minęła nam dość szybko.Weszliśmy do domu.
-Hej więc wy już raczej Liam'a znacie.-powiedziałam.
-Tak jasne chodźcie usiądźcie przy stole.-powiedziała mama.
Usiedliśmy przy stole.Po zjedzonym obiedzie ja zaczęłam:
-No więc ostatnio postanowiliśmy z Liam'em ,że weźmiemy ślub.
-Gratulacje.-powiedziała mama.
-Dobra ale to jeszcze nie koniec wrażeń.Chcieliśmy się zapytać czy Louis i Lottie nie zostali by naszymi świadkami.-powiedział Payno.
Oczywiście oni zgodzili się a ja jeszcze dodałam
-No i Dan wiem ,że raczej traktujesz mnie jak córkę i czy zgodziłbyś się by odprowadzić mnie do ołtarza.
-Jasne no oczywiście jesteś tą moją najstarszą córką.-odparł Dan.
Siedzieliśmy i gadaliśmy przy stole gdy nagle Liam przeprosił i wyszedł na chwilę do ogrodu.Ja po chwili wyszłam za nim.Gdy go zobaczyłam myślałam ,że coś mu zrobię.Payne stał z papierosem w ręku.
-Liam co ty robisz?-zapytałam.
-Sorki to tylko tak bo się denerwuję.-odparł chłopak.
-Czym ty się denerwujesz?-zapytałam ponownie.
-No bo twoi rodzice chyba nie zbyt mnie lubią.-dodał Liam.
-Przecież oni cię uwielbiają nie widzisz tego.-odparłam.
-Tak myślisz?-powiedział niepewny Liam.
-Ja jestem tego pewna.-odpowiedziałam na co chłopak rzucił papierosa na ziemię.-A następnym razem to ci wiesz gdzie tego papierosa wsadzę.-dodałam.
-Słodko wyglądasz jak się złościsz.-odpowiedział Payno.
-Już ja ci się będę złościć.-powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
Wieczorem wróciliśmy do domu bo Liam miał jutro wywiad na który miał iść z Zayn'em i Harry'm.Padnięta poszłam spać.Rano obudził mnie trzask.Spojrzałam na zegarek na którym widniała godzina 7.06.Pobiegłam no łazienki bo stamtąd dobiegł hałas.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Liam'a który spoglądał na rozwaloną półkę.Ja dostałam nagłego ataku śmiechu.
-No co spadła.-powiedział niewinnie chłopak.
Później Liam pojechał na wywiad a ja zaczęłam sprzątać.Później wstał Taylor więc nakarmiłam go i ubrałam.Siedziałam teraz w salonie i wypisywałam resztę zaproszeń gdy zauważyłam ,że Louis dzwoni do mnie na Skype.
L:Hej Jas!
J:No hej Loui co tam ciekawego robisz.
L:Wymyślam przemówienie
J:Jakie przemówienie na co?
L:Hahahaha jednak coś po mnie odziedziczyłaś ale ja o własnym ślubie raczej bym nie zapomniał.
Ja zrobiłam facepalm'a.
J:Louis ja nie kontaktuję dzisiaj 7 rano a Payne zdemolował półkę w łazience.
L:Hahahaha co za sierota hahaha
J:Patentowana jak ty.
L:Jak ja ? Dlaczego?
J:Wczoraj wieczorem jak nas odwoziłeś to pomyliłeś bloki i nie powiem taki 5 minutowy spacerek nam zafundowałeś.
L:No bo ciemno było.Hah Serio?
J:Nie wiesz na niby spacer o 23 w nocy pffff. Dobra ja już kończę trzeba jakieś panieńskie zorganizować hehe.
Rozłączyłam się i skończyłam wypisywać zaproszenia. Pojechałam na pocztę i wysłałam zaproszenia.
"Oczami Julii"
Weszłam na Fb i zobaczyłam że mam wiadomość od koleżanki Alicji z warsztatów Przeczytałam ją "Hej kochana mam dla ciebie informację. Po jutrze organizujemy spotkanie z ludźmi z warsztatów, jutro jadę do Londynu i jak chcesz jechać na te spotkanie to mogę cię zabrać. Tylko zabierz coś ciepłego bo to pod namiotami będzie. "
Zaskoczyła mnie ta wiadomość ale postanowiłam że się trochę rozerwę, a nie tylko będę zamulała w domu.
-Niall emm słuchaj nie będzie mnie po jutrze bo jadę na spotkanie warsztatowe pod namioty.
-No spoczko chodź może na dół bo Jas na pewno się nudzi.
-Dobra to chodź- Powiedziałam biorąc Feli na ręce.
-Hej Jaas przyszlismy na kawę
-Jasne wchodzcie. Już uprzedzam nikogo nie ma Li z Harrym i Zaynem jechali na wywiad
-No spokoo tylko jakbyś potrzebowała jakiej kolwiek pomocy przy ślubie to po jutrze pomaga ci Niall
-Dobra to robię tą kawę.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Nagle do domu weszli chłopacy.
-Wy już ? Tak szybko- zapytałam
-No zadali tylko parę pytań więc sam nie wiem po co tam jechaliśmy.- Powiedział Zayn
-Dobra ja się zbieram idę się pakować.- Powiedziałam wychodząc
-Eee zaczekaj chciałbym cię o coś zapytać.- Zatrzymał mnie Hazz
-Dobra to chodź do mnie. Może co nie? - Zapytałam Nialla
-Nie nie może. Normalnie takie pytania zadajesz że masakra.- Spojżał na nas kątem oka i zobaczył że Hazz robi maślane oczy.- No mówię przecież że macie iść - Wydarł się
-Dziękujemy- powiedziałam z śmiechem.
Wychodząc usłyszałam pytanie Nialla do reszty "Jak myślicie pogodzą się ". Od razu wszystko mi się przypomniało. Weszliśmy do mieszkania i wyciągnęłam małą torbę do której schowałam najpotrzebniejsze rzeczy.
-Pozwolisz że się spakuję, a o czym chciałeś porozmawiać?
-Eeee...a tego no.
-Nie krępuj się jestem przygotowana psychicznie na najgorsze.
-Chciałem zabrać Feli na parę dni, w końcu to też jest moja córka.
-Ta spodziewałam się czegoś gorszego od ciebie no ale jak tak bardzo ci zależy to możesz ją zabrać do siebie. Tylko jak jej się coś stanie to pamiętaj że cię zabiję. Pff co ja mówię? Dawno już cię miałam zabić.
-Obiecuję że nic jej się nie stanie. Dziękuję
-Ależ proszę bardzo z resztą sama miałam ci to zaproponować żebyś zajął się nią przez parę dni.
-Aha, a jeśli można wiedzieć to gdzie wyjeżdżasz ?
-Pod namioty na spotkanie warsztatowe w sensie że spotykam sie z ludźmi z którymi chodziłam na warsztaty- zaczęłam mu tłumaczyć
-Aha jasne spoko jeszcze raz dziękuję. - Wyszedł
Dopakowałam resztę rzeczy i położyłam się. Plecy mi tak nawalały że nie wiedziałam co mam zrobić. Po jakimś czasie zasnęłam. Nie mam pojęcia ile spałam ale na pewno bardzo długo skoro obudziłam się jak już było ciemno. Wzięłam piżamę i poszłam nalać sobie wody do wanny. Było bardzo cicho w domu , zdziwiłam się więc poszłam zobaczyć na taras. Blondyn siedział z śpiącą Feli na rękach. Od razu podeszłam do niego i zabrałam mu dziecko.
-Dlaczego mnie nie obudziłeś.
-Przed chwileczką zasnęła.
-Aha dobra jakby co to ja idę ją położyć do łóżeczka.
-Serio?! Nie wiedziałem - Zaśmiał się
Położyłam ją i poszłam się położyć do ciepłej wody z mnóstwem piany. Leżałam tak, a czas za wolno mijał.
-Juliaaaa gdzie jesteś nie chowaj mi się i tak cię znajdę tylko pójdę do łazienki i szukam dalej.- Wołał cicho otwierając drzwi od łazienki. Zaczęłam się śmiać
- Upss sory, ale miałem rację że cię znajdę.
-Nic się nie stało co chciałeś ?
-Aaa nic tak tylko pogadać- Powiedział jakoś smutny.
-Czyli coś się stało
-Nie nic się nie stało tylko jakoś tak smutno.
-Dlatego wszedłeś mi do łazienki żeby powiedzieć że ci smutno. Poczekaj chwilę i wyjdę.
-Dobra. - Siedział dalej
-Na zewnątrz- Wrzasnęłam na co ten się momentalnie ocknął
Wypuściłam wodę otarłam się ręcznikiem i wyszłam na taras. Oparłam się o rurkę z balkonu i skryłam głowę w ramionach. Plecy miałam na pół odkryte.
-No i co się patrzysz ? -Powiedziałam ze śmiechem
-Podobno jesteśmy przyjaciółmi bardzo bliskimi.
-Taak dlatego mógłbyś mi zrobić masaż?
-Coo? Chyba sobie jaja robisz.
-Jesteśmy bliskimi przyjaciółmi podobno więc możesz chyba mi zrobić masaż.
-Luudzie tylko mi się tutaj proszę nie, że tak powiem ładnie kochać.- Powiedział z dołu Li
-Hahaha nie wieżę słyszysz nas ? - Zapytałam
-Nom ja tez was słyszę haha- Odezwała się Jas
-Noo to już mamy receptę na nudę haha. Poczekajcie chwilkę tylko kochany Niall zrobi mi masaż bo padam.
-Oki pamiętaj moje słowa- Jeszcze zwołał Liam
Położyłam się na kanapie i Niall zaczął masaż.
,,Oczami Jasmine"
Siedziałam z nogami opartymi o rurki z balkonu.
-Idioci!-powiedział z góry Niall.
Liam siedział obok trzymając małego na kolanach.Wzięłam szklankę i postanowiłam iść do kuchni ,żeby nalać sobie picia.Uklęknęłam jeszcze i pocałowałam małego w nosek.
-Chcesz coś do picia?-zapytałam Liam'a.
-Piwko.-odpowiedział chłopak.
-Liam z twoimi nerkami.-odpowiedziałam patrząc na chłopaka.
-Pilnujesz mnie gorzej niż moja mama a jedno nie zaszkodzi.-odparł Payno.
-Musisz mi przynajmniej do ślubu dożyć.-powiedziałam.
-A potem?-zapytał chłopak.
-A potem chyba jakoś sobie radę dam co nie.-odpowiedziałam w żartach.
Wzięłam dla niego to piwo z lodówki (na jedno się mogę zgodzić) i nalałam sobie wody.Położyłam wszystko na stoliku.
-Nie przeżyła bym bez ciebie ani chwili dlatego tak cię pilnuje.-powiedziałam i pocałowałam chłopaka.
-Ja bez ciebie też.-odpowiedział.-Idę go położyć do łóżeczka bo już prawie mi tu zasypia.-dodał po chwili.
Siedziałam i podziwiałam krajobraz Londynu.Po chwili przyszedł Liam.
-Wstań na chwilę.-powiedział siadając na moim krześle.-Usiądź mi na kolanach.-dodał po chwili.
-Żartujesz połamię cię jestem za ciężka.-powiedziałam.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i usiadłam na jego kolanach.
-No tak rzeczywiście jesteś bardzo ciężka.-powiedział sarkastycznie Payno.
Położyłam moją głowę na ramieniu chłopaka i trzymałam swoją rękę na jego torsie.Liam objął mnie rękami i pocałował w głowę.Później poszliśmy spać.Rano pierwsza wstałam ja więc poszłam zrobić śniadanie.Niedługo po mnie wstał Liam.Chłopak podszedł do mnie i namiętnie mnie pocałował.
-Mmm a to co?-zapytałam.
-Buziak na dzień dobry dla najlepszej przyszłej żony na świecie.-odpowiedział chłopak.
Przytuliłam się do niego.
-Jasmine Tomlinson.-powiedział Payne.-Nie,nie Jasmine Payne zdecydowanie bardziej pasuje.-dodał po chwili.
Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam do kończenia śniadania.
"Oczami Julii"
Po zjedzeniu śniadania ubrałam się już do "wyjścia" bo w każdej chwili mogła zadzwonić Alicja.
-Ty już ubrana ?
-No wiesz w każdej chwili mogę dostać sms.
-No okej ale przynajmniej kurtkę rozbierz.
-Mam ci przypomnieć wczorajsze słowa...-przerwał mi
-Nie musisz ale się zagrzejesz i jeszcze mi się rozchorujesz dziecko.
-Ej dziecko uważaj dziecko bo jak ja ci dam dziecko to jeszcze pożałujesz dziecko.
-Dobra bo jeszcze będę miał przesrane.
Mijały minuty aż wreszcie nadeszła godzina 11:00. Miał Hazz przyjechać po Feli.
-Otworzę- Powiedziałam biegnąc do drzwi.
-Hej wejdź
-Hej to mogę już ją zabrać?
-No możesz ale jeszcze nie teraz. Śpi ale zaraz powinna wstać
-No ok to ja poczekam na zewnątrz jak wstanie to napisz mi sms albo po prostu przynieś ją do auta- Powiedział wchodząc
-No coś ty nie wygłupiaj się nie będziesz stał na takim mrozie wchodź.
-Ale ja nie...
-Nie ma żadnego "Ale ja nie chcę przeszkadzać" siadaj. Coś do picia chcesz?
-Nie dzięki. Jeśli można wiedzieć dlaczego jesteś dla mnie taka miła?
-Miła? Zawsze taka jestem, a zaprosiłam cię do środka bo nie pozwoliłabym na to żebyś stał na mrozie.
-Mamusiuu cio tutaj tak głośnio ? -Zapytała zaspana Feli ocierając oczy - Tatuuuś psysedłeś do mnie.
-Tak myszko będziesz parę dni mieszkała ze mną wiesz?
-Suuupel, a dlacego mieszkacie osobno z mamusią ?
-Eee... idź się ubierać szkrabie mały.
Poszłam ubrać Feli. Mała wzięła swój plecaczek i powędrowała do chłopaka.
-Dobra to my lecimy uważaj na siebie- Powiedział
Zamknęłam drzwi i powiedziałam szeptem
-Ty też - Łza spłynęła mi po gorącym policzku
-Dlaczego płaczesz- Usłyszałam znajomy głos blondyna.
Szybko otarłam łzy i udałam się na balkon żeby pomachać mojej córeczce.
-Ja nie płaczę tylko ci się zdaje.
-Zrobił ci coś?
-Nie... - Odpowiedziałam stanowczo, chciałam dokończyć ale przyszedł mi sms od "Alicja :) " - Dobra ja zmykam trzymaj się paa.
Poszłam na miejsce gdzie miałyśmy sie spotkać. Zauważyłam samochód który był opisany w sms i podeszłam.
-Hej Alicja
-Noo heej wsiadaj jedziemy po chłopaków.
-Jakich chłopaków? -Zapytałam ze zdziwieniem
-No z innej klasy nie wiem czy znasz Kamil, Sebastian i Oliver.
-Nie słyszałam nigdy o nich, a tym bardziej nie widziałam.
-No to poznasz
-Ta super normalnie mam ochotę wrócić do domu.
-Dlaczego będzie fajnie zobaczysz zabawimy się trochę
-Mam dosyć chłopaków
-Eeee tam oni są spoko
-No ja myślę.
Gdy dojechaliśmy na miejsce do auta weszło 3 chłopaków.
Sebastian-
Oliver-
Kamil-
Zaczęłam się bać ale grzecznie sie przywitałam. Kamil siedział w środku więc widziałam jak mi sie przygląda. Oliver wytrącił go z transu i powiedział:
-Julia opowiedz cos o sobie
-Co tu dużo mówić nazywam się Julia mam 20 lat, śliczna córeczkę i...-Kamil mi przerwał
-Jesteś mężatką ?
-Aaa tak ale wolę o tym nie mówić
-Sorry za niego zawsze sie tak zachowuje gdy widzi takie dziewczyny.- Oznajmił Sebastian
-Takie? Czyli jakie? Brzydkie, niemądre, które boją się własnego życia?
-Nie nie miałem na myśli piękne mądre które są zawsze otwarte i chętnie o sobie mówią.
-No to nie powinien taki być rozmawiając ze mną chyba że jestem wyjątkiem.
-No chyba mi nie powiesz że nie jesteś ładna inteligentna etc.-Zaśmiał się Seba
-Dobra nie mówmy o tym. Alicja daleko jeszcze
-Nie no coś ty już jesteśmy praktycznie na miejscu tylko wjadę w tą uliczkę i jesteśmy.
Więc tak jak powiedziała Alicja chwilka i byliśmy na miejscu. Wyszłam z auta i zaczęliśmy stawiać namiot.
Nieźle się przy tym bawiliśmy. Było zimno jak nie wiem. Już myślałam że będziemy się wracać do domów bo za Chiny ludowe nie potrafiliśmy rozłożyć namiotu (była instrukcja nawet). Miałam złe przeczucia.
"Oczami Alicji"
Wszystkim było tak zimno że nie wiedzieli co robić. Wpadłam na pomysł. Puściłam w aucie muzykę i wszyscy zaczęli poruszać sie w rytmie muzyki. Od razu zrobiło sie cieplej.
-Julka ty sie zapisz gdzieś na tańce bo tańczysz serio nieziemsko.
- No chyba nie ? Ile razy jeszcze ktoś mi to powie?
-Dobra ludziska robi się ciemno zapalamy ognisko.
Poszłam z Julką po jakieś deski żeby mieć na czym siedzieć. Ułożyłyśmy je i wyciągnęłam gitarę z auta.
-Grasz na gitarze? -Zapytała dziewczyna
-Tak to jest moje jedyne życie.
-Oj tam oj tam. dajesz zagraj coś.
Więc usiedliśmy wszyscy i zaczęłam od Amnesia. Na buźce Julki od razu pojawił się uśmiech, a w oczach łzy. Siedzieliśmy, śpiewaliśmy i nawet nie wiedzieliśmy która godzina. Wszyscy poszliśmy już spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ROZDZIAŁ W KONTYNUACJI
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
~Stylesowa xx
~Peazer xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz