środa, 2 lipca 2014

Rozdział 27

...
Opadała mi szczęka. Nie miałam pojęcia co powiedzieć.
-To pani je kupiła ? - Zapytałam mamy Liama na co ta sie tylko uśmiechnęła - Nie musiała pa...
-Po 1 nie mów do mnie pani bo to mnie strasznie denerwuje mów do mnie Karen albo mamo bo tak jakby już jesteśmy rodziną, a po 2 to nie ja tylko Liaś.
-Dobrze...mamo. Nie wiem jak mam mu dziękować.
-Już mu dużo dałaś aby podziękować. Zostań jeszcze trochę a później z tobą pojedziemy do domu. Zajmiemy się małym, a ty spokojnie się spakujesz.
Minęły 3h i pojechałyśmy do naszego mieszkania (Londyn). Mamy się bawiły z Tayem, a ja spokojnie szykowałam rzeczy na wyjazd. Nie wiedziałam od czego zacząć ale jakoś się pozbierałam. Swoje rzeczy spakowałam do większej walizki a od małego do mniejszej. Gdy już zapinałam walizki zadzwoniła do mnie Julka.
Ju: Hej przyjdziesz jutro do mnie ?
J: Wiesz co no właśnie nie za bardzo. I miałabym prośbę zawiozłabyś mnie jutro na lotnisko ?
Ju: No pewnie ale wybierasz się gdzieś ?
J: No...tak Liam posłał mi bilety do LA i lecę do nich.
Ju: To super o której masz samolot ?
J: No właśnie o 6:00 rano i ja nie wiem jak zabiorę małego. Będę go na śpiąco ubierać
Ju: To o której mam przyjechać ? 3:30 ?
J: No fajnie by było
Ju: Okej to przyjadę o 3:00. Pomogę ci przy małym.
J: Serio? Jejuu dzięki ci, a z Feli kto zostanie ?
Ju: Perrie i El u mnie dzisiaj śpią więc luz
J: Mimo że jest dopiero po 8 pm ja i tak idę spać bo jutro czeka mnie bardzo ciężki dzień pa.
Ju: No ok pa

Gdy już leżałam w łóżku nie umiałam zasnąć. Tak było codziennie od miesiąca. Jest tylko jeden tego powód...brak Liama obok. Wzięłam na kolana laptopa i dodałam notkę na TT:
"Jestem już spakowana...Li jak ci mogę dziękować ? Pozdrów wszystkich xoxo"  

"Oczami Julii"

Wstałam ubrałam sie w to :
USA jeszcze coś przekąsiłam i pojechałam do Jas.
Nie powiem ubieranie małego dziecka jak śpi nie należy do najłatwiejszych zadań. Ale jakoś dałyśmy radę. Chwila moment a byłyśmy na lotnisku. Dokładnie była godzina 4:27 am.
-Na pewno dasz sobie radę ? Te 2 walizki jeszcze mały i wo gule.
-Tak dam sobie radę. Najwyżej ktoś mi pomoże...- przerwała jej informacja która dotyczyła jej lotu.
-Jas ostatni dzwonek dasz sobie radę ?
-Tak dam pa trzymaj się i uściskaj dziewczyny.
-Dobrze ty też uściskaj wszystkich. Doleć szczęśliwie- przytuliłam ją a następnie obserwowałam jak sie oddala.
Wróciłam do domu, usiadłam na fotelu i puściłam sobie film na laptopie.

"Oczami Liama"

Pojechałem po Jas na lotnisko. Nie ciężko było ją zauważyć zawsze się wyróżniała a teraz jeszcze z tymi 2 walizkami i małym to tym bardziej. Szybko do niej podbiegłem i przytuliłem.
-Tak się cieszę że cię widzę nawet nie wiesz jak się stęskniłam. - Powiedziała
-Ja też to dla ciebie - wręczyłem jej mały bukiecik kwiatków.
-Dziękuję są śliczne.
-Jesteś zmęczona ?
-Da się przeżyć- dała mi całusa w policzek.
Udaliśmy się do hotelu. Położyłem małego na łóżku i po cichu chciałem wyjść z pokoju ale się nie udało. Tey zaczął płakać. Wziąłem go na ręce i razem z Jas poszliśmy do chłopaków na dół.
-Heeej jaki on słodki mogę go schrupać? - Zaczął Niall
-Heeej Niall- powiedziałam- ...Liam nie dawaj dziecka blondynowi-szepnęłam mu na ucho na co ten się zaśmiał. 
-Cześć siostra.Tęskniłem wiesz?-powiedział Louis idąc do mnie z rozłożonymi rękami by się przytulić-O Taylor.-nagle skręcił i poszedł do Taya.
Wszyscy chłopcy zaczęli się śmiać a Louis podszedł do mnie i mocno przytulił.Wzięłam małego na ręce usiadłam na krześle i bawiłam się z nim zabawką.Liam podszedł od tyłu objął mnie rękami i powiedział na ucho:
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.
Nagle powiedział Louis:
-Okej to my zgarniamy malucha a wy sobie tu zostańcie.Tylko Payne nie zapomnij o dzisiejszym koncercie-powiedział biorąc Taylora na ręce.
-Daj mi go.-zawołał oburzony Niall.
Chłopcy poszli do siebie.Liam usiadł obok mnie spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział:
-To co robimy?
Nagle do pokoju weszli chłopcy z 5SOS
-Hej Jasmine.-zawołali chórem
Mina Liam'a była bezcenna.Chłopcy przywitali się ze mną i oczywiście pierwsze pytanie jakie padło to:
-Gdzie Taylor?
Powiedziałam gdzie znajduje się mój synek i powrotem usiadłam obok Payne'a.
-No to co robimy.-powiedziałam całując go.
-Może najpierw zobaczmy czy Taylor jeszcze żyje bo z nimi to nigdy nic nie wiadomo a później może na miasto.-powiedział Liam.
Ja przytaknęłam.Gdy wychodziliśmy spotkaliśmy jeszcze Paul'a,Josh'a,Lou z Lux i kilka innych osób.Wyszliśmy na miasto i w objęciach powędrowaliśmy do parku.
-Wiesz co stwierdziła twoja mama?Że denerwuje ją jak mówię do niej pani i kazała mi mówić do siebie mamo bo tak jakby jesteśmy rodziną.-powiedziałam
-No i tak ma być.Nie jesteśmy tak jakby rodziną tyko jesteśmy rodziną.Zmieniliście się przez ten miesiąc?-powiedział chłopak.
-Jak się zmieniliśmy?-zapytałam
-No ty jeszcze ładniejsza niż byłaś...-zaczął chłopak.
-A Taylor tak przystojny jak tatuś.-przerwałam Liam'owi.
Zaśmialiśmy się i weszliśmy do parku.
Rozmawialiśmy i chodziliśmy przez prawie 3h.
-...No, a co z Harrym ? -zapytałam
-Totalnie załamany. Cały dzień chodzi przymulony tylko jak zbliża się koncert to próbuje udawać że jest ok.
-Hmm...więc to chyba prawda że nie chciał jej zdradzić. Po prostu na niego ten alkohol tak działa.
-No chyba tak. Ale nie poruszajmy od nowa tego tematu wszystko już się wyjaśniło i jest okej.

"Oczami Harrego"

Siedziałem na łóżku i rozmyślałem. Telefon cały czas trzymałem w ręce z nadzieją że zadzwoni. Jednak się myliłem. Wziąłem laptopa i napisałem do Julii na TT "Julia jeśli jesteś to wejdź na ...kamerkę"
Włączyłem kamerkę i przez jakieś 5 min nic nie było.
-...Haloooo Harry - zawołał mnie Louis
-Co?! Sorry zamyśliłem się.
-No właśnie widzę. Obiecuję ci że zadzwoni - powiedział na co rozległ sie po pokoju dźwięk połączenia z Julią.
-Louis ty jesteś czarodziejem. Dziękuję- Powiedziałem i zacząłem rozmawiać z Julką.
Mijały godziny, a my nadal rozmawialiśmy.
-...Kochanie wytrzymasz jeszcze tylko miesiąc. Zobaczysz to przeleci szybko- Oznajmiła
-Wiem ale ja za tobą tak cholernie tęsknię ze po nocach nie śpię. Dzień w dzień chodzę przymulony.
-Harry- zamilczała
-Tak? Co się dzieje kochanie ?
-Tęsknię za tobą i pamiętaj że cię kocham. Muszę już iść kocham cię pa
-Też cię kocham pa.
Odłożyłem laptopa na stolik i zszedłem na dół się czegoś napić.
-Już jesteśmy -Zawołał Liam
Odłożyłem szklankę z sokiem na blat i podbiegłem do Li.
-Ona zadzwoniła, rozmawialiśmy, i ...dopiero teraz czuję jak ją kocham.
-No widzisz i było się tak cały miesiąc zamartwiać.
-Tak właściwie to miesiąc 14h 23 min, i 14, 15, 16, 17, 18...-Mówił kolejno Liam.
-A idź ty profesorze od siedmiu boleści. -Powiedziałem śmiejąc sie pod nosem i odchodząc z powrotem do kuchni.
Tak mijały kolejne sekundy , minuty, godziny , dni, tygodnie aż minął miesiąc.
-Eeee...Harry ?! Ty już spakowany? Jestem oszołomiona- Powiedziała Jas.
-Tak, a wy jeszcze nie? Przecież dzisiaj wylatujemy.
-No tak ale dopiero za 6h 30min i 50, 51,52,53,54... -Kolejno odliczała
-Liam cię przysłał ?!
-Yyy...no tak -powiedziała taka bezbronna.
-Hahaha oj ten Liaś.
-Dobra idę się pakować paa.
-No do zobaczenia. - Po czym wyparowała z pokoju.

"Oczami Jasmine"

Otworzyłam szafę i zaczęłam się pakować. Liam przyglądał mi się od kilku minut
-Coś się stało??? -zapytałam
-Nie tylko zastanawiam się dlaczego jesteś tak cholernie idealna i jesteś z takim półmózgiem jak ja?
-Wariat z ciebie- Rzuciłam w niego pierwszą lepszą szmatką na co ten stracił równowagę i zleciał z łóżka.
-Heeej bez takich hahahaha...
Pakowałam się i pakowałam, a później sobie przypomniałam że Tey jest u chłopaków.
-Liam pójdziesz po naszego synusia ?
-Pójdę -wstał dał mi całusa w czoło i wyszedł.
Szybko minęły te 3h, a my już wychodziliśmy z hotelu. Siedzenie na lotnisku...bezcenne.Byłam taka zmęczona że jak lecieliśmy to zasnęłam.
-Jaas wstawaj jesteśmy na miejscu.- Powiedział Li biorąc małego.
-Wreeeszcie ile spałam ?
-Cały lot
-Woow dobra chodźmy.

"Oczami Julii"

Wyczekiwaliśmy z Pezz i El na chłopaków i Jas. Gdy ujrzałam osobę którą pragnęłam zobaczyć od razu do niej podbiegłam. Harry rzucił walizki a ja się na niego rzuciłam tak samo wyglądało z Louisem i El, Zaynem i Pezz, Liamem i Jas mimo tego że przyjechali razem i tak się tulili. Harry zaczął się śmiać.
-Z czego się lejesz ?
-Popatrz na Nialla.- oznajmnił
Chłopak na prawdę wyglądał śmiesznie ale też smutno. Siedział w samotności na walizce z rękami opartymi o kolana i brodę. Bożee nie potrafiłam tak na niego patrzeć. Podeszłam do niego.
-Wy to się macie fajnie wszyscy  - Zaczął pierwszy
-Niall pamiętaj nie jesteś sam.
-Niee wcale- Nabierały mu się łzy w oczach
-Proszę cię tylko nie płacz mi tutaj
-Nie mam zamiaru
-Ohhh Niall...chodź tutaj do mnie- Przytuliłam go mocno, a następnie wzięłam go za rękę i powędrowaliśmy do auta.
15min i byliśmy na miejscu. Niall pożegnał się z nami a następnie udał się do domu chłopaków. Gdy zniknął z mojego punktu widzenia ruszyłam.
-Zostawiłaś mnie.
-Przecież sam widziałeś jak wyglądał. Musiałam coś zrobić jak ja widzę takich samotnych chłopaków to aż mi się płakać chce.
-To czemu teraz nie płaczesz ?
-Po co miałabym płakać ?
-No bo mnie zostawiłaś i jestem samotny
-Harry dość.
-A tak wo gule gdzie jest Feli?
-Zawiozłam ją do twojej mamy. -Powiedziałam z uśmieszkiem
-Ahaa tak to sobie uknułaś.
-Haahahah, a co ty myślałeś przecież muszę cię jakoś powitać nie ?
-Ale żeby od razu tak ?
-Nie chcesz to nie. -Wzruszyłam ramionami
-Nieee jest okej.
Weszliśmy do domu i wreszcie mieliśmy swobodę.
-To co? Najpierw góra czy dół?
-Hazz ty zboku. Najpierw obiad późnej wieczorem przejdziemy do tego.
-Jak chcesz to co jemy ? -usiadł i się uśmiechnął
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.Poszłam otworzyć i moim oczom ukazała się ta blond plastikowa lala z którą Harry miał romans.
-HARRY!!!-wrzasnęłam.
Chłopak szybko przybiegł do drzwi a dziewczyna zaczęła mu machać jakąś kartką przed twarzą.
-Co to jest?-zapytał Hazz.
-Twoje dziecko.-powiedziała dziewczyna odwracając się na pięcie i odchodząc.
-Fajnie ,że obiecywałeś.Teraz już tego za dużo wyprowadzam się.-powiedziałam.
Wyszłam z tego domu i nie wiedziałam gdzie mam iść.W końcu poszłam do Jas.

,,Oczami Jasmine"
-Liam zostaw.-wrzasnęłam bo chłopak zaczął mnie łaskotać.
Mały spał a my zachowywaliśmy się jak dwójka idiotów.Nagle ktoś zadzwonił do drzwi i Payne poszedł otworzyć.Usłyszałam głos Julii:
-Jest Jasmine?
Szybko wypadłam z pokoju i zobaczyłam w drzwiach zapłakaną Julke.
-Kochanie pójdziesz rozpakować nasze rzeczy.-powiedziałam do Liam'a.
-Jasne.-powiedział chłopak całując mnie w policzek.
Zaprowadziłam przyjaciółkę do kuchni.
-Co się stało?-zapytałam nalewając wody.
-Pamiętasz tą laskę tą co z nią Hazz romansował.-powiedziała.
-Ta pani blondyna z kilem tapety na twarzy.Jasne-powiedziałam.
-No więc przyszła do nas i stwierdziła ,że Hazz jest ojcem jej dziecka.-mówiła Julia płacząc.
-Boże bez urazy ale jaka z niego jest sierota losu.-powiedziałam-Dzisiaj możesz spać u nas a jutro pomyślimy.-dodałam.
Zaprowadziłam Julkę do wolnego pokoju i poszłam do Liam'a.
-Co za dupek.-usłyszałam.
-Podsłuchiwałeś.-powiedziałam patrząc się na chłopaka wzrokiem zabójcy.
-Nie,nie.-powiedział Payne robiąc się czerwony.
-Trzeba jechać.
-Gdzie ? -zapytał oszołomiony
-No do Hazzy. Wiesz co zrobimy tak ja pojadę do niego wezmę najpotrzebniejsze rzeczy od Julki a ty z nią zostaniesz.
-No okej
-Zaopiekuj się nią ona teraz nie może zostać sama.
-Czekaj no a co będzie z Feli?
-Nie wiem później o tym porozmawiamy jak ochłonie. Pa
Wzięłam kluczyki i pojechałam.
-Oooo...Hej Jas.-milczałam -Nic nie powiesz ?
-Hej Jas?! Teraz to ooo hej Jas? Wiesz co nie wieżę że to mówię ale jesteś po prostu zwykłym skurwisynem. Było jej z tobą dobrze ale ty to wszystko spierdoliłeś za przeproszeniem. -Mówiłam cała wściekła.
-No oczywiście znowu ja coś musiałem spierdolić nie? Tak jakby nie było nikogo innego na tym świecie.
-Tak ty bo zanim się coś takiego robi to się myśli.
-Ale do cholery ja byłem pijany. Skąd miałem wiedzieć co robię ?
-Liam też był nachlany, a jakoś potrafił założyć sobie prezerwatywę.
- A ty niby skąd o tym wiesz ? A poza tym i tak chyba mu pękła bo jakoś Brittany ma z nim dziecko.
-Po pierwsze mówił mi o tym a po drugie okazało się że to nie jego dziecko jakbyś pomyślał. -Powiedziałam wchodząc na górę. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wróciłam do domu. Zapukałam do pokoju gdzie znajdowała się Julka.
-No i co pukasz przecież jesteś u siebie.- usłyszałam głos Julki
Gdy weszłam do środka była wtulona w Liama. Nie przeszkadzało mi to bo wiem że potrzebowała pomocy.
-Przywiozłam ci ubrania.
-Dziękuję ci Jas. Ale nie musiałaś przywozić całej walizki jutro bym po to pojechała, a i tak zostaję tylko na noc dzisiaj.
-Oooo nie! Zostaniesz tyle ile będziesz potrzebowała.
-Ale Jas wy też musicie mieć trochę prywatności przecież. Ja wam tylko na głowie będę siedzieć.
-Julka posłuchaj mnie.-Usiadłam wygodnie i zaczęłam mówić - Zostaniesz ile będziesz chciała ile będziesz musiała jesteś naszą przyjaciółką więc nikomu nie będziesz na głowie siedziała. Mieszkanie jest duże więc się pomieścimy.
-Jas ale ja naprawdę nie...
-...mogę haha jeszcze raz powtarzam że możesz.
-Dziękuję wam. -Powiedziała po czym przytuliła się do nas.
-Co dzisiaj robimy ? Może pójdziemy do chłopaków ?
-No dobra jak chcecie tylko nie wiem co z Feli. Może po nią pojadę. Harry później znowu będzie miał wyrzuty że to on musi być z dzieckiem blablablabla...albo nie bo będziemy wam na głowie obie siedzieć i wgl. Dobra to wbijamy do nich.- Powiedziała Julka

"Oczami Julii"
Aby nie marnować czasu przebrałam się w to:


 Something Great...
i czekałam na przyjaciół.
-Liam kurde oddaj.-krzyknęła Jas-Daj mi tą bluzkę.
Później zza drzwi było słychać śmiechy.Później wyszła Jasmine ubrana w to:
hehsy <3
a za nią Liam.

,,Oczami Jasmine"
Poszłam jeszcze ubrać Taylora i przy okazji go nakarmiłam bo był głodny.Wyszłam z synkiem na rękach i poszłyśmy z Julką do samochodu.Czekałyśmy w nim 5..10 minut aż w końcu się wkurzyłam i zadzwoniłam do Liam'a.
J:Liam kurde ile ci jeszcze zejdzie?
L:Już idę sie nie denerwuj.
Później chłopak odłożył słuchawkę.
-Ja go kiedyś po prostu zabiję.-powiedziałam.
-Nie denerwuj się każdemu się zdarza dłużej posiedzieć w łazience.-powiedziała Julka.
-Teraz widzisz jak fajnie sie na ciebie czeka jak siedzisz godzinę w kiblu.-powiedział wsiadający do auta Payne.
-Zrobiłeś to specjalnie tak?-zapytałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
-Bożee jak wy słodko wyglądacie.-Powiedziała Julka spuszczając wzrok na dół.
-Julka nie przejmuj się nim już tak. - Powiedział chłopak tuląc ją
-Dziękuję wam za wszystko.
Przy okazji weszliśmy jeszcze do sklepu po jakieś winko, szampana itp. Weszliśmy do domu chłopaków, a tam cisza jakby ktoś umarł normalnie. Odezwałam się pierwsza.
-Haloo jest tu kto?
Momentalnie wszyscy przybiegli. O mało co by się na schodach nie pozabijali. Od razu każdy nachylił się do nosidełka które trzymałam.Wiedziałam że tak będzie więc chybkim ruchem odchyliłam je do tyłu.
-No Jaaas daj nam go nie bądź taka. - Powiedzieli chórkiem ze złą miną.
-Macie dziewczy...dobra ja już nic nie mówię- Powiedziałam zacinając się i patrząc kątem oka na Nialla.
Po chwili na dół zeszły Perrie i Eleunor.
-Kochani postanowiliśmy że uczcimy nasz przyjazd i nachlejemy się ile wlezie- Wyciągając butelki zza pleców oznajmnił Li
-Hahaha nooo i to mi się podoba. -Zaśmiał się Zayn na co Pezz od razu go szturchnęła.
-Chodźcie dziewczyny z małym na górę, a wy sobie tu zostańcie chłopcy.
-Heeej ?! Co jest a Tey to już nie chłopak ? -Powiedział wściekły Horan
-Hahaha chodźcie.
Siedziałyśmy i plotkowałyśmy z 3h, a mały robił się śpiący. Położyłam go do łóżka, 5min a on już spał. Zeszłyśmy na dół Julka szła ostatnia. Zobaczyła Harrego siedzącego pomiędzy Louisem a Liamem.
-Yyy wiecie co ja się przewietrzę.- Powiedziała ze łzami w oczach dziewczyna.
Zaraz za nią wybiegł loczek.
-No to się porobiło- powiedziałam pod nosem.
Usiadłam wygodnie na kolanach Li i zaczęliśmy konwersację. Nie potrafiłam się skupić cały czas myślałam o czym teraz rozmawiają, a może inaczej...kłócą się.Nagle z rozmyślania co robią Julka i Hazz wyrwali mnie chłopcy z 5SOS i Scarlett . Podeszłam do każdego i na powitanie się przytuliłam.
-A gdzie Ashtona żeście zgubili?-zapytał Zayn.
-Poszedł się przewietrzyć.-powiedział Mickey.
-El,Pezz idziecie na górę bo chyba się mały obudził.-powiedziałam na co dziewczyny się zgodziły-I mi tu młodzieży nie upijcie.-powiedziałam z uśmiechem.
-Oh Jas mamy już prawie po 20 lat.-powiedział Luke.
-Dobra,dobra my też mamy.-powiedziała Pezz.
Poszłyśmy na górę zabrałyśmy małego i z racji że była ładna pogoda poszłyśmy z małym na taras.Chłopcy wpadli na pomysł ,że pograją sobie w piłkę nożną.
-Brakuje nam jednego zawodnika.-powiedział Liam.
-Jasmine grasz z nami-krzyknął Lou.
-Popilnujesz małego?-zapytałam na co dziewczyny przytaknęła.
Byłam w drużynie z Louis'em,Luki'em,Calum'em i Michael'em w przeciwnej była reszta chłopaków z 1D i Scarlett.Nasza drużyna wygrała 3:0.Michael bardzo dobrze bronił (no Harry trochę gorzej:P).
-Gdzie się tak nauczyłaś grać?-zapytał zdyszany Zayn.
-Jakoś tak wyszło...-zaczęłam.
-A poza tym krew Tomlinsonów hellow.-powiedział Louis

"Oczami Julii"
Nie miałam zamiaru go słuchać, wo gule nie miałam zamiaru go widzieć, co było najgorszą rzeczą na świecie.
-Wysłuchasz mnie czy ...- przerwałam mu
-Nie nie mam zamiaru cię słuchać. Harry nie rozumiesz z nami koniec. -Krzyknęłam a słone łzy spływały mi po policzkach
-Koniec?! Tak po prostu?
-Tak tak po prostu...trzeba było myśleć.
-Myślałem, a ty to co? niewinna jesteś? Myślisz że zapomniałem o tej sprawie z dzieckiem twoim i Nialla?
-Ale tego dziecka już nie ma. I jak zwykle musisz robić mi na złość wspominając o nim. Ty nie wiesz jak ja się teraz czuję to ja w moim łonie to dziecko nosiłam, to ja je bym rodziła, to ja męczyłabym się z porodem ok.12 h, to ja bym cierpiała ale byłabym szczęśliwa, to ja je bym karmiła, co jeszcze ci mało wymieniać dalej?- Mówiłam, a łez tylko przybywało więcej i więcej.
Podszedł do mnie przytulił mnie i wypowiedział słowo.
-Przepraszam.
Wyrwałam się z jego rąk i pobiegłam przed siebie. Nie biegł już za mną.
Usiadłam na pierwszej lepszej ławce.
-Julia? To ty? Co tutaj robisz?-Usłyszałam Ashtona
-Zostaw mnie.- Usiadł obok mnie
-Co się stało dlaczego płaczesz?!
-Nie ważne wolę nikomu o tym nie mówić.
-No mi nie powiesz przyjacielowi?
-Ashton nie obraź się ty jesteś moim przyjacielem ale na prawdę nie mogę ci powiedzieć.-Jednak pragnęłam tego żeby mu powiedzieć ale ja mam bardzo długi jęzor i wszystko zawsze wypaplam. Tym razem się powstrzymałam.
-Jak chcesz nie namawiam.
-Przytulisz mnie?
-Noo jasne chodź tu
Objął mnie w ramionach. Wiatr sprawiał że moje włosy kręciły się na wszystkie strony świata. Pachniał tak samo jak Harry gdy mnie zdradzał. Oświeciła mi się czerwona lampka w głowie.
-Eeee... Ashton a ty masz dziewczynę ?
-No mam ale coś czuje że mnie zdradza.
-A jak ona wygląda ?
-Mmmm... jest piękna ma blond włosy długie nogi, maluje się troszeczkę za dużo ale i tak jest ładna co nie zmienia faktu że ty taka nie jesteś.
-Aha - Powiedziałam zamyślona. - Ashton ? A przedstawiłbyś mi ją ? Najlepiej dzisiaj.
-No okeej chodźmy jest u siebie.
Szliśmy spacerem dość dłuższą drogę w końcu postanowiliśmy wsiąść do autobusu. Podwiózł nas pod sam budynek. Wysoki wieżowiec? Nic dziwnego jesteśmy w Londynie. Weszliśmy na 4 piętro.
-Kto tam? - Usłyszałam pasujący do opisu głos.
-To ja kochanie otwórz chciałbym ci kogoś przedstawić.
Otworzyła drzwi na co ja tylko przytaknęłam.
-To ty ??? - Zapytałyśmy siebie obie zdziwione.
-Eee... to wy się znacie ? -Zapytał zakłopotany Ashton
-Tak znamy się. Ashton pamiętasz jak płakałam dzisiaj na ławce, a ja nie chciałam ci powiedzieć o co chodzi?
-No trudno nie pamiętać to było jakieś 30min temu.
-To już ci wszystko wyjaśniam. Płakałam dlatego że twoja dziewczyna przyszła do naszego domu i oznajmiła że dziecko które ma jest dzieckiem jej i Harrego. Tak Harry mnie zdradził.
-Że co? To prawda koch... dziewczyno?- Poprawił się
-Wiesz jak do tego doszłam? Gdy mnie przytuliłeś poczułam te same perfumy co u Harrego podczas zdrady.
-Ale ze moje perfumy ? Każdy inny mógł je mieć.
-Słyszałam że gdy się popsikasz nimi to zawsze robisz kreskę ile jeszcze go jest.
-Tak to prawda.
-Kiedy ostatnio zrobiłeś kreskę ?
-Nooo dość długo temu. Czekaj chodźmy zobaczyć. Pamiętam że zrobiłem ostatnią  kreskę po środku litery "U" no i faktycznie dużo ich ubyło.
-Widzisz ?
-Ashton przepraszam ja nie chciałam ja, ja , ja... ja byłam pijana.
-No własnie widzę Harry też mi tak mówił.
-Ale jak to ? Płaciłem ci za wszystko za mieszkanie, ubrania, kosmetyki itp. , a ty jeszcze mi się tak odpłacasz ? Niee koniec z tym, a połowę to co na ciebie dałem mi oddasz.
-Ale...
-Żadnego ale koniec z nami rozumiesz ?
Wyszliśmy z budynku i pojechaliśmy do reszty.
-Jesteśmy już.- zawołałam z końca.
-Nooooo pojawiły nam się zguby. Słuchajcie gramy w butelkę gracie z nami?- Zapytał Louis.
Popatrzałam na Ashtona na co ten pokiwał głową.
-No pewnie.
-Ok to siadajcie i dobierzcie się w pary dzisiaj gramy w nowszą wersję.
-To mi ale wytłumacz na czym to polega. Jakby co jestem z Niallem -Powiedziałam śmiejąc się
-No paczcie jesteśmy w parach i siadamy razem w kółku i kręcimy butelką. I np koniec butelki ten gdzie się pije wypadnie na  ciebie i Nialla a drugi koniec np na Pezz i Zayna i oni muszą wam zadać wyzwanie.
-Aaaaa... no oki wchodzę w to. Niall łobuzie chodź tu do mnie- Powiedziałam
Zaczęliśmy grę. Upływały godziny, a wszyscy znajdowali się już w samej bieliźnie.

,,Oczami Jasmine"
Jakoś tak wyszło ,że wszyscy poszliśmy spać w naszych starych sypialniach.Rano obudziło mnie:
-Jasmine macie jakieś tabletki.
Otworzyłam oczy i ujrzałam Calum'a i Luke'a.Wstałam i poszłam z chłopakami do kuchni.
-Przypomnijcie mi jeszcze raz ile macie lat?-powiedziałam z sarkazmem.
-No 20.-powiedział Calum.
-Tylko teoretycznie bo mentalnie to chyba z 5.-powiedziałam uśmiechając się.
Później w drzwiach pojawił się lekko chwiejący się Louis.
-To twój brat.-powiedzieli chłopcy powstrzymując śmiech.
-Sorry ja go nie znam.-powiedziałam śmiejąc się i biorąc łyk wody.
-Hej kochanie.-powiedział Liam wchodząc z małym do kuchni-Wohhow widzę ofiary w ludziach po wczorajszej imprezie.-powiedział śmiejąc się.
-O kurde mama dzwoni.-wybełkotał nie wyraźnie Louis.-Ona mnie zabije.
Wzięłam telefon i odebrałam:
J:Hej mamuś.
M:Hej Jasmine ja nie dzwonię do Louis'a
J:Wiesz Louis śpi.
M:To ty jesteś u siebie czy u chłopaków.
J:U Chłopaków
M:A co ty tam robisz?
J:No bo wiesz wczoraj mieliśmy tu takie małe zebranie co do trasy i one do późna trwało.
M:No to powiedz Louis'owi ,że jak wstanie żeby do mnie zadzwonił.
J:Dobra.Paaaaa.
-Hhaha Małe zebranie haha dotyczące trasy jesteś świetna.-powiedział Luke.
-Jasmine obiecuję ostatni raz mi ratujesz dupę.-powiedział Lou.
-Czekaj,Czekaj ostatni raz był jak zapomniałeś o urodzinach bliźniaczek.-powiedziałam z uśmiechem oddając chłopakowi telefon.
-Eeee... nie przypominam sobie. No ej ale czekaj porozmawiajmy jak rodzina gdzie ty idziesz. -Zapytał
-Obudzić Julkę.
Zapukałam do jej pokoju, a następnie cicho weszłam. Nikogo nie było nie miałam pojęcia gdzie mogła by być. Zamknęłam drzwi kierując sie w stronę pokoju loczka. Zrobiłam tą samą czynność co poprzednio. Zdziwił mnie ten widok. Julia leżała na jego torsie. Obudziłam ją i szybko wyciągnęłam za drzwi.
-Co to ma znaczyć ?
-Jas ja nie wiem film mi się urwał przy "Chodź ze mną"
-To ile ty wypiłaś?
-No tyle co wszyscy może troszeczkę więcej.
-Julia ja już nie wiem co o tym myśleć. Dobra zapomnijmy o tym.
-Jas ale nie rozumiesz mi się urwał film ja nie wiem co było dalej, a co jeśli on wie co było dalej przyjdzie tutaj o zrobi pośmiewisko ze mnie ? On chce się na mnie zemścić.
-Julka słuchaj. Może i on chce się zemścić ale na pewno nie ośmieszy cię przed nami bo wszyscy jesteśmy z tobą.
-Dziękuję- Przytuliła mnie
-Dobra idź się ogarnąć, a ja pójdę wszystkich obudzić.
Tak jak już powiedziałam szłam wszystkich budzić.Nagle mój telefon zaczął wibrować.Na wyświetlaczu pojawiło mi się Paul.
J:Hej Paul co tam?
P:Hej Jasmine a dobrze.Jesteś jakoś blisko chłopaków.
J:Tak jasne a co się stało.
P:To powiedz im że mają dzisiaj wolne ale ty niestety musisz się zjawić w firmie i uwierz mi to nie mój wymysł też miałem dzisiaj jechać do rodziców ale kazali nam przyjść jakieś kijowe raporty wypełniać.
J:Okej Paul daj mi godzinę i będę w pracy.
Rozłączyłam się i zbiegłam na dół.
-Dobra więc chłopaki macie dzisiaj wolne.-powiedziałam ubierając buty.
-A gdzie ty idziesz?-zapytał Liam.
-Do pracy jak to Paul ujął wypełniać kijowe raporty.Paaaa-powiedziałam wychodząc.
Szybko pobiegłam(dosłownie) na stację metra i wpadłam do domu jak poparzona.Szybki prysznic make-up i ubrałam się w to:
#7 It's your life and your rules
i znowu poszłam na stację by tym razem pojechać do pracy.Wstąpiłam jeszcze do Starbucks'a po śniadanie i kawę i ok.8 wkroczyłam do firmy.
-Hej Jasmine-zawołała Rose jedna z moich współpracowniczek.
Weszłam do pomieszczenia gdzie stały 3 biórka.Moje,Rose i jedno wole gdyż mieli znaleźć nowego pracownika.Położyłam torbę,kawę i śniadanie na swoim biórku.
-Hej Rose.I co tam?-zapytałam.
-A nic był Paul powiedział ,że zaraz jak przyjdziesz do pracy masz do niego iść.-powiedziała.
Udałam się do pomieszczenia obok gdzie siedział Paul a obok niego góra papierów.
-Czy to są te kijowe raporty?-zapytałam niepewnie.
Mężczyzna tylko niechętne i oznajmująco pokiwał głową.
-I mamy to zrobić no bo ja jestem menażerem trasy a ty moim zastępcą.-powiedział Paul.
Siedzieliśmy na zmianę biorąc kartki i wypisując je.
-Która godzina?-zapytałam.
-12 to co robimy przerwę?-zapytał Paul.
-Taaak.-powiedziałam wychodząc z pomieszczenia.
Poszłam po śniadanie szybko je zjadłam i z powrotem do papierów.
-Paul mógłbyś napisać do Liam'a ,żeby poszedł na zakupy bo jeszcze trochę tego zostało a jak się oderwę to wiesz co będzie.-powiedziałam.
Higgins napisał sms'a i wróciliśmy do pracy.Ok.16 ledwo żywa wyszłam z firmy zauważyłam 20 nieodebranych połączeń od Liam'a chciałam zadzwonić ale mój telefon się rozładował i wyłączył.Na szczęście Paul podwiózł mnie do domu.Gdy weszłam zauważyłam Liam'a zapytałam:
-Liam co się stało.
-To raczej ja powinienem zapytać co się stało dzwoniłem 20 razy a ty ani nie odebrałaś ani nie oddzwoniłaś.-powiedział oburzony chłopak.
-Mieliśmy z Paul'em mnóstwo pracy i telefon miałam w torbie a jak chciałam oddzwonić to mi padł.-powiedziałam.-Ale coś z Taylor'em.-dodałam po chwili.
-Nie po prostu chciałem do ciebie zadzwonić.-powiedział smutny chłopak.
-Przepraszam.-powiedziałam całując Payne'a.
-Kocham cię.-powiedział Liam przytulając mnie.
Poszłam jeszcze zobaczyć co u Tay'a.Gdy weszłam do pokoju chłopczyk się obudził.
-Hej maluchu.-powiedziałam biorąc synka na ręce.
Nakarmiłam chłopczyka później posadziłam go w łóżeczku i bawiłam się z nim zabawką.Nagle w drzwiach stanął Liam i powiedział:
-Kochanie idź odpocznij ja się nim zajmę.
Poszłam wziąć gorącą i długą kąpiel.Później ubrałam dresy i starą szeroką bluzę Liam'a.Gdy weszłam do kuchni zauważyłam naszykowaną kolację.Wzięłam małego i usiadłam z nim na krześle na przeciwko Payne'a.Chłopak przygotował pyszną lasange.
-Liam to było przepyszne. Od dzisiaj gotujesz.
-Haahaha śnisz bejbe.
-Nie nie śnię chociaż bardzo mi się chce spaać. Liam jeśli mamy już taką okazję do pomówienia to trzeba już pomyśleć o ślubie nie sądzisz?
-Noo powinniśmy mamy teraz długo wolne bo trasa sie skończyła, a jak już mamy coś do roboty to w studiu jakieś wywiady ale to taka drobnostka.
-Ja już sama nie wiem od czego wo gule mamy zacząć?
-No ja nie wiem myślę że na początek ustalimy datę ślubu później obrączki, jakąś restaurację czy coś no a później wiadomo, kościół, suknia garnitur zaproszenia świadkowie. Nawet się nie obejrzysz, a znowu znajdziemy Nialla nachlanego w kiblu.
-Hahah no właśnie nie mogę się doczekać. Nie potrafię się z tym pogodzić, że Julka dopiero co po ślubie, a już to jest druga taka większa kłótnia.
-No ja też nie oni muszą sobie dać czas a na pewno się ułoży, a wracając dużo wam jeszcze tej pracy zostało?
-No zrobiliśmy gdzieś tak więcej niż połowę.A uwierz mi na jeden koncert przypada kilka kartek więc jeszcze trochę.
-Bo my jutro mamy wywiad i ja nie mogę zostać z Taylor'em ale Calum się zgodził przyjść.
-Czekaj,czekaj powtórz Calum.-powiedziałam.
-No Calum Hood.-odpowiedział Payne.
-Liam z tego co wiem jesteś na tyle inteligentny żeby zawieść go do kogoś inteligentnego.
-Przecież ja z nim mogę zostać. -Usłyszałam zapłakany, a zarazem śmiejący się głos.
-Julka ty masz odpoczywać, a nie zajmować mi się maluchem.
-Dla mnie to jest czysta przyjemność. Aha właśnie słuchajcie ja się wieczorem zbieram bo muszę Feli odebrać, a nie chce wam na głowie siedzieć. Poszukam czegoś, wynajmę coś.
-Dziękuję Ci że zostaniesz z nim. Julka ile razy mam Ci powtarzać że nie siedzisz nam na głowie, ty jesteś dla nas jak rodzina, a Feli się nie przejmuj dla niej też jest miejsce.
-Nie wiem jak wam dziękować. Obiecuję że to jest ostatni raz. Wiecie co po co mam czekać do wieczora pójdę się ogarnąć i jadę.
-Jak chcesz to cię zawiozę bo jadę na zakupy w tą stronę. -Powiedział Li
-Ooo to super idę się przebrać i zaraz schodzę.

"Oczami Julii"

Pobiegłam do walizki i wyciągnęłam jakieś ubrania :

the walking dead
15 min. później:
-Czemu znowu jest korek? Ja pierdziele jak tak dalej będzie to będę z powrotem o północy.
-Oj tam oj tam my na ciebie zaczekamy.- Oznajmił
-Hahaha na wycieraczce będę spać- Powiedziałam śmiejąc się
-Hahaha o już wolne jedziemy.
Wysadził mnie przy sklepie a dalej już szłam sama.
-Dzień dobry ja przyszłam po Fel.
-Dzień dobry kochanie wejdź - Zdziwiłam się że powiedziała do mnie kochanie, a może ona jeszcze o niczym nie wie ?
-Felicja mama przyszła
-Mamusiaaaa- Przybiegła do mnie po czym przytuliła się do mojej nogi. - A gdzie tatuuus? - Spojrzałam na Annie
-Wiesz tatuś jest w domu. -Odpowiedziałam z nabierającymi się w oczach łzami.
-Eee... Feli pożegnaj się z dziadkiem.- Powiedziała- Julka co się stało? Co z nim ?- Milczałam
-Niech pani go sama zapyta.
-Nie mów do mnie pani
-Przepraszam. Zapytaj go sama bo ja nie będę się za niego tłumaczyć. Dobranoc- Powiedziałam biorąc Feli na ręce i wychodząc.
Długa droga spowodowała że zasnęłam w aucie. Obudziłam się dopiero w łóżku. Zeszłam na dół.
-Ile spałam ?
-Teraz w domu jakieś 30 min. Wiem że jest późno ale chcesz coś zjeść? -Zapytała Jas
-Nie dzięki pójdę wykąpać Feli.
-Julia?! Ona już jest wykąpana i dawno śpi. Umyłam ją, a Li mył małego.
-Gdzie on ?
-Usypia go. Wiesz co? Chodź wyjdziemy na taras i wypijemy sobie lampkę czerwonego wina.
-Jak chcesz.
Usiadłam na krześle i popatrzyłam przed siebie. Widok Londynu...coś pięknego.
-Boże z kąt on wiedział?-powiedziała Jas.
-Co?Kto?-zapytałam.
-Liam,że kocham Londyn i uwielbiam taki widok.-dodała dziewczyna
-Widzisz magia kotku.-powiedział Li całując Jas w policzek.
-Czekaj ta magia nie nazywa się Julia i Louis hmm?-zapytała dziewczyna.

,,Oczami Jasmine"
-Dobra ja się idę kąpać a wy sobie tu plotkujcie.-powiedział Liam.
-Zobacz jeszcze czy dzieciaki śpią.-powiedziałam.
-Szkoła usypiania Liam Payne śpią jak zabici.-powiedział Payne.
-Wujku ja nie umiem spac.-powiedziała mała Feli.
Ja zaczęłam się śmiać jak nie normalna a Julka wzięła małą na ręce.Nagle na wyświetlaczu telefonu pojawiło mi się Niall.Odbrałama.
J:Hej Nialler co się stało.
N:Hej Jasmine chciałem się zapytać czy jutro na ten wywiad mogę się zgarnąć z Payno bo już się wprowadziłem.
-Liam może Niall jutro jechać z tobą na wywiad.-wrzasnęłam.
-Taaaaaaaaaaak.-krzyknął 3 razy głośniej Payne
N:Boże co on się tak drze siedzie w łazience 2 piętra wyżej go słyszę.A co robicie?
J:Liam jak zauważyłeś się kąpie a my z Julką i małą siedzimy na tarasie
N: To Feli jeszcze nie śpi?
J: No nie ta słynna szkoła usypiania Li nie działa chyba, a tak ogółem to czemu nam nie powiedziałeś że już się wprowadziłeś ?
N: Nie mówiłem bo dopiero dzisiaj się wprowadziłem
J: Aha jak chcesz to możesz wpaść pa
N: No zobaczę moze wpadnę pa.
-Mamusiu a dlacego Taylor jest taki mały?-zapytała Feli.
-Bo on niedawno dopiero się urodził ty też kiedyś byłaś taka mała.-powiedział Julka.
-Feli uwierz mi nawet wujek Louis był kiedyś taki mały.Każdy taki był.-powiedziałam.
-Dobra Feli idziemy spać.-powiedziała Julka.
-Ale ciocia jesce nie idzie spac.-powiedziała dziewczynka.
-Tylko ciocia jutro pewnie ledwo co do pracy wstanie i będzie nie wyspana a ty sie wyśpisz.-powiedział Liam wycierając włosy ręcznikiem.
-To Dobranoc.-powiedziała Julka biorąc małą za rękę.
-Dobra ty też się zbieraj bo na serio jutro nie wstaniesz.-powiedział Payno
-Muszę?-zapytałam.
-Identycznie jak z Louis'em.-powiedział Li biorąc mnie na ręce.-Tylko nie krzycz bo pobudzisz cały blok.-dodał śmiejąc się.
-Przecież ja idioto jestem ciężka.-powiedziałam.
-Taaak a jestem słoń.-powiedział chłopak.
Położyliśmy się i już prawie zasypialiśmy gdy zaczął dzwonić mój telefon.Ledwo co otwierając oczy zauważyłam na wyświetlaczu Louis.Odebrałam.
J:Louis czy ty wiesz która jest godzina?
L:A śpisz już?
J:Nie kurde skacze na bungee a co się stało
L:No bo auto mi się zepsuło i oddałem je do warsztatu.Mogę się jutro z wami zabrać?
J:Tsssa jasne o 8.30 macie ten wywiad a ja mam na 8 do pracy czyli będziemy po ciebie ok.7.40.
L:Dobra dzięki ja już jestem u Eleanor.Kocham cię.
J:Ta no ja ciebie też.Dobranoc.
No i z powrotem poszłam spać.Rano obudził mnie Taylor.Szybko do niego poszłam ,żeby nie obudził reszty.Przebrałam go ,nakarmiłam i poszłam obudzić Liam'a.
-Ej wstawaj bo się spóźnimy wszyscy.-powiedziałam zniecierpliwiona.
W końcu chłopak wstał i poszedł robić śniadanie a ja zajęłam łazienkę.Ubrałam się w to:
Katie
zrobiłam makijaż i napisałam do Niall'a sms'a ,żeby zszedł do nas na dół.
-Hej Jasmine.-powiedział całując mnie w policzek.
-Hej Nialler wejdź.Zaczekamy jeszcze chwilę na Payne'a bo się ubiera.-powiedziałam.
-I już gotowy.-powiedział Liam wychodząc z łazienki.
Zabrałam kluczyki i zeszliśmy na dół.
-Liam dzisiaj ja prowadzę.-powiedziałam z uśmiechem.-Jedziemy jeszcze po Louis'a.-dodałam.
Chwilę później byliśmy już pod mieszkaniem El i Louis szybko wsiadł do samochodu.
-Hej Loui.-powiedziałam.
-Hej siostra.-odparł.
-Dobra ja dzisiaj potrzebuję auta ale załatwiłam wam że po wywiadzie wracacie z Zayn'em aha i Louis następnym razem wystarczy sms.
-No właśnie nie umiałem wysłać bo mi telefon z pralki spadł i sie klawiatura popsuła.-powiedział mój brat.
Ja zaczęłam się z niego śmiać.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAM NA ROZDZIAŁ 28 !!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
~Stylesowa i Peazer xoxo   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz