wtorek, 16 września 2014

Rozdział 30


...A tak właściwie gdzie wy zostawiliście Payne Junior? -Zmienił temat Harry
-Niall z nim został miał blisko więc.
-Co wyście zrobili on mógł go zjeść.- Zaśmiałam się
-Nie wpadajmy w paranoję - Powiedział mądry Lou.
-To gdzie jedziemy? Lecimy? Idziemy? Bo ja już nie wiem co.

,,Oczami Liam'a"
Rano wstałem a Zayn'a już nie było .Poszedłem do kibelka i wróciłem do sypialni ,żeby obudzić Jasmine.
-Kochanie wstajesz?-zapytałem
-Ta no zaraz.-powiedziała dziewczyna nie otwierając oczu.
Rzuciłem się na łóżko obok niej.
-Jeśli chcesz jechać do sklepu i kupować nowe łóżko to rzucaj się dalej.Ale ma być takie wygodne jak te.-powiedziała Jasmine.
-Przecież ja lekki jestem.-odpowiedziałem.
-Ty chyba siebie z Taylorem pomyliłeś.-powiedziała Tomlinson i się zaśmiała.
-Uważasz ,że jestem gruby.-powiedziałem udając focha.
-Nie kochanie.-dziewczyna powiedziała i mnie pocałowała.
Jas poszła robić śniadanie a ja poszedłem po małego bo się obudził.Wziąłem go na ręce i poszliśmy do kuchni.Wróciliśmy wczoraj dość późno a Jasmine jest leniwa więc nie chciało jej się szukać piżamy to pożyczyła sobie moją koszulkę.
-Taylor popatrz jaką masz ładną mamę.-powiedziałem do synka na ucho.
Maluch zaczął się cieszyć.
-Co ty Liam za głupoty dziecku opowiadasz?-powiedziała nagle Jasmine.
-Ja kochanie mówię samą prawdę.-powiedziałem i wsadziłem małego do nosidełka.
Podszedłem do Jasmine od tyłu i objąłem ją rękami kładąc swoją głowę na jej ramieniu.
-Liaś skończysz śniadanie a ja pójdę ogarnąć Taylora.-powiedziała dziewczyna.
Zgodziłem się.Jasmine przyklęknęła i wzięła małego na ręce mówiąc:
-Chodź tu do mnie mój mały przystojniaku.
Odwróciła się i szła z Taylor'em do pokoju.
-Kochanie pali ci się jajecznica.-powiedziała nagle.
Zapatrzałem się na nich i omal nie spaliłem naszego śniadania. Nałożyłem sobie na talerz i zacząłem jeść. Następnie przyszła Jas i zrobiła to samo. Ubrałem Teya i poszedłem na spacer. Jednakże nie był on długi bo było bardzooo zimno. Jeszcze takiej zimy nie widziałem w swoim życiu. Zrobiłem mu zdj i wstawiłem na TT.

"Oczami Harrego"
-Dobra powiedzieć jej? -Zapytałem o zdanie El i Lou. Zgodzili się - Lecimy do Paryża na 3 dni , a następnie...do Miami.
-Co ja ci zrobiłam że jedziemy tak daleko?
-Nie chcesz jechać?
-Bardzo chce dziękuje- Powiesiła mi się na szyi.
-No widzisz.
-Ale skąd wo gule pomysł na takie coś? Przecież to jest drogie jak cholera, a poza tym dlaczego tam jedziemy wakacje już były.
-El i Lou chcieli jechać i zapytali sie mnie czy jedziemy z nimi więc postanowiłem że zrobimy sobie przerwę, a pieniędzy mamy dużo więc starczy.
Okłamałem ją powiedziałem że to Lou i El zapytali się mnie czy chcemy jechać, a to ja ich zapytałem dlatego że mam dla Julki niespodziankę...tak niespodziankę w Paryżu.
-...Halooo żyjesz? Ziemia do Harry'ego, Harry do ziemi.- Machała mi przed oczami dziewczyna
-Tak tak przepraszam zamyśliłem się.
-Dobra jest już późno więc będziemy lecieć- Powiedział Lou biorąc za rękę El i wychodząc z domu.
NASTĘPNEGO DNIA:
-Harry boże co ty tak ciągle myślisz mam się zacząć bać? - Znów zaczęła machać
-Nie musisz się bać. Sorry
-Idziemy gdzieś dzisiaj?
-No ,a gdzie chcesz iść ? - Zapytałem upijając pomarańczowej cieczy.
-No nie wiem na spacer co CH? To ja się idę ubierać. - Powiedziała szczęśliwa uciekając.
 Dopiero później się zorientowałem że jest chora. Pobiegłem za nią. Zdążyłem. Złapałem ją za rękę, obróciłem i przerzuciłem przez ramię. Tak wiem to nie dywan ale cóż niegrzeczna była. Położyłem ją na kanapie i się do niej nachyliłem.
-Nigdzie nie idziemy zrozumiano ? Chora jesteś.
-No ej zlituj się nad człowiekiem.
-Idę zrobić obiad.
-Harry wracaj tutaj skończyć ze mną rozmowę. Harry! ja nie mam zamiaru jeść obiadu o 10:30.- Podeszła do lodówki.
-I co? I tak musimy iść mam dzisiaj wizytę u dentysty.
-Przełożyłem wizytę - Powiedziałem.
-Dlaczego?! Jeśli się okaże że tego nie zrobiłeś to pożałujesz.
-Uhm. O 15:00 czekam przy samochodzie.
-Aaa kochany jesteś- Przybiegła pocałowała w policzek i poszła się ogarnąć.

"Oczami Julki"
Tylko się umyłam i jakoś włosy ogarnęłam. Nie opłacało się przebierać. Tą samą czynność zrobiłam z Feli i ją ubrałam. Na górę założyłam jej jeszcze bluzę bo było zimno.

:)
-Mamusiuuu, a pojedzemy dzisaj do wujków sosików ?
-Zobaczymy jeszcze. - Powiedziałam wpinając jej do włosków spinkę. - Zmykaj do taty.
Zobaczyłam jak małymi kroczkami oddala się ode mnie. Słyszałam tupot małych stópek na schodach i usłyszałam : TATUUUS. Tak córeczka tatusia. Następnie ja zeszłam na dół coś przekąsiłam i wzięłam leki. Położyłam się puściłam TV, a Feli przyniosła mi lalki żeby się z nią pobawić.
-No i z czego się śmiejesz. Chcesz się zamienić ? - Zapytałam Harry'ego
-Nie. To należy do twoich zadań. -Powiedział unosząc ręce
-To my mamy podzielone zadania?
-Emmm... nie ale tak jakoś mi sie powiedziało.
Bawiłam sie z nią. Później zrobiłam obiad i poszłam się ogarnąć. Umyłam zęby ubrałam się następnie ubrałam Feli i zawieźliśmy z Harrym ją do chłopków.
-Hej wszystkim- Powiedziałam
-Hej oo cześć mała- Powiedział Calum gilgocząc Feli po policzku.
-Cesss wujek, a gdzie lesta wujków?
-Siedzą tam widzisz? - chłopak pokazał palcem na wgapiających się w telewizor chłopaków.
Fali zdjęła kozaczki i pobiegła do nich. Ci od razu się oderwali i zaczęli się z nią wygłupiać.
-To ja już idę- Powiedziałam do chłopaka - Paa Feli- Dokończyłam. Dziewczynka podbiegła do mnie zgarniając kosmyk włosów z oczu i dała mi buziaka. Już byłam przy drzwiach gdy zatrzymał mnie Luke.
-Wiesz że jakby co to jeden telefon do któregoś z nas Feli zostaje na noc a wy macie wolną chatę.- Powiedział chłopak ruszając brwiami na co się zaśmiałam.
-Zboczeniec- Wyszłam i wsiadłam do auta.
-No ile można- Powiedział Harry
-Długo. Jedziemy ?
Była godzina 14:30. Spokojnie zdążymy jak nie będzie korków. Przyjechaliśmy na czas. Mężczyzna w białym fartuchu otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka.
-Pani Styles proszę sobie spocząć na wygodnym fotelu.- Powiedział wypisując jakąś kartę.
Zobaczyłam zielony fotel do którego były podłączone wszystkiego rodzaju piłki, wiertła itp. Z niechęcią tam usiadłam i spojrzałam w prosto świecącą mi do oczu lampę. Zamknęłam oczy i otwarłam szczękę. Marzyłam tylko o jednym...żeby on nie powiedział że mam do robienia ząb. Na szczęście uniknęło mnie to i miałam tylko lakierowanie. Lekarz założył mi na zęby jakąś pyszną zawartość. Nie minęło nawet 5 min, a ja już wychodziłam.
-I co bolało? -Zapytał chłopak wkładając mi kurtkę.
-Jak z nieba spadłeś? Nie nie za bardzo- Zaśmiałam się
-Ha Ha Ha bardzo śmieszne. Gdzie jedziemy? - Po tych słowach przypomniały mi się słowa Lukeya. Zaśmiałam się.
-Z czego się śmiejesz? - Zapytał
-Nie z niczego jedziemy po Feli ale najpierw po zakupy.
-Chłopcy się nie obrażą jak posiedzą z nią trochę dłużej to raz a dwa w końcu musza kiedyś się przygotować do bycia tatusiami.-powiedział Styles
-Co masz na myśli? - Zapytałam
-Co? Eee nie nic nic tak tylko mówię.- Powiedział parkując.
-Tak? A więc jedziemy po Fe...-Nie zdążyłam dokończyć
-Nieee. To znaczy nie niech sobie tam jeszcze posiedzi
-Aaa dlaczego? Są jakieś przeszkody?
-Nie nie ma ale wiesz.
-Nie nie wiem może mi wytłumaczysz?
-No wiesz...- Nie dałam mu dokończyć
-No nie wiem.
-No to daj mi dokończyć. Za niedługo wesele Jas i Li, następnie lecimy na "wakacje" , a ja chcę z tobą trochę czasu spędzić sam na sam.
-No właśnie lecimy na "wakacje" wtedy będziemy sam na sam. -Wysiadłam z auta.
Wzięłam wózek i weszłam do sklepu. Chodziłam po wszystkich działach i szukałam najpotrzebniejszych rzeczy.
-Dzięki stary- Usłyszałam jak Hazz rozmawia przez telefon. Podszedł do mnie
-Z kim rozmawiałeś?
-Eee z Lukeyem.
-Zabiję cię- Powiedziałam z wściekłością. Wiedziałam ze ma coś zaplanowane
Gdy skończyliśmy zakupy pojechaliśmy do domu była już 17:00 wooow ale ten czas leci. Ubrałam na siebie ubrania i się położyłam. Podejrzewałam coś bo gdy stałam w sklepie przy kasie Harry chodził po sklepie. Gdy ja wyszłam on stał przy kasie. A co jak on... niee proszę tylko nie to. Ja nie chcę.
-Kochanie musimy poważnie porozmawiać- Powiedział siadając prosto
Gapiłam się na niego z wzrokiem "WTF?".
-No o co chodzi? - Zapytałam
-Więc, nasze życie seksualne opada. Licząc ilość naszych...-Ja wiedziałam że to sie tak skończy
-Liczy się ilość czy jakość?- Zapytałam zwycięsko.
-Eeeh wiedziałem że ten temat nie ma sensu. - Odszedł machając ręką.
-Ej jak ja ci zaraz pomacham to zobaczysz.
-Więc chce zobaczyć - Odpowiedział i udał się na górę.
Ohh jak ten chłopak mnie denerwuje. Poszłam na górę i zobaczyłam że chłopak leży wtulony w poduszkę. Położyłam się obok niego.
-O co ci znowu chodzi? - Pogłaskałam go po policzku
-Nie o nic- Odpowiedział chrypkim głosem
-No mów
Chłopak wręczył mi tabletki. Przeczytałam jakie. Tak jasne...na pożycie seksualne.
-Ja mam to wziąć ?- Zapytałam
-Nikt ci nie każe- Powiedział nadal smutny.
-Harry ja nie potrzebuję żadnych tabletek. Bo ja po prostu nie mam na razie ochoty tego robić.
-Nie spoko rozumiem cię. Jak chcesz możesz iść.
Zeszłam na dół i się położyłam. Coś mnie w brzuch przygniatało więc zobaczyłam co mam w kieszeni...no tak tabletki. Może Harry ma rację ? Dawno tego nie robiliśmy. Popatrzałam na tabletki i poszłam do kuchni. Wzięłam jedną i popiłam wodą. Przeczytałam na opakowaniu ile trzeba czekać. Pół godziny. Położyłam sie z powrotem, a czas mijał...było mi coraz goręcej i coraz bardziej tego pragnęłam. Widziałam jak Harry stoi przy kuchence. Szybko do niego podbiegłam i skoczyłam mu na plecy. Nie wiedział o co chodzi... biedaczek. Zeszłam mu z pleców i go obróciłam, a następnie szybkim ruchem zachłannie pocałowałam.
-Jezu co ci się stało? -Mówił z przerwami w pocalunku.
-Zabierz mnie- Zdołałam tylko tyle powiedzieć.
Chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do pokoju. Zamknął drzwi i od razu przysuwając moje ciało do siebie tak, że prawy bok idealnie wgrał się w jego klatkę piersiową. Otulił ramieniem zatrzymując duże dłonie na brzuchu. Nie sprzeciwiłam się kiedy ciepło jego skóry zaczęło mnie ogrzewać.Lekko się poprawiając jeszcze lepiej się w niego wtuliłam. Ten smak, jego usta na swoich czułam jak rozkosz pobudza do życia każda komórkę. Momentalnie wbiłam palce w długie jego włosy. Jęknął cicho nie wiem czy z zadowolenia czy szybkości mojego ruchu.Starając się z gracją podniosłam się lekko siadając na nim okrakiem.W jednej chwili przysunął mnie mocniej do siebie. Czując jego erekcję między nogami wydobywał z siebie ciepły dźwięk co tylko uszczęśliwiło chłopaka. Ciągnęłam za końce jego włosów kiedy on gładził skórę pleców a po chwili  już ud. Chciałam je zacisnąć aby powstrzymać zbyt duża dawkę podniecenia, ale zacisnął dłonie mocniej uniemozliwiwjąc mi to.Odrywając się na chwile, pragnęłam złapać świeżego powietrza. Palcami kreśliłam drogę do rozporka rozkoszując się napiętymi mięśniami brzucha. Ale ja go pragnę. Szybko odpięłam pasek, a kiedy nakazałam unieść mu trochę biodra, bez problemu zrobił to a moim oczom ukazało się duże wybrzuszenie. Zerknęłam na dół pragnąć go dotknąć, ale zatrzymał moje nadgarstki w ostatniej chwili.Nie tylko nie teraz. Moje silny puls w okolicy krocza pragnie go.
-O nie. Najpierw ty-szybko przez problemu dostał się pod moja bieliznę i bez żadnego ostrzeżenia wbił we mnie palec- I tak cię nikt nie słyszy- odezwał się kiedy zatkałam sobie usta dłonią kiedy zbyt szybkie i głośne jękniecie się z nich nie wydostało. Przywarłam do jego ust, pragnąć mieć go już w sobie. Poruszał się coraz to szybciej a fala podniecenia rosła z każdą sekundą. Serce waliło jak oszalałe. Sięgnęłam ręką za gumkę jego bokserek. Uśmiechnął się tryumfalnie kiedy zaczęłam poruszać w górę i w dół. Oddechy przyspieszały, a rozum pragnął go jeszcze więcej.
-Pragnę Cię-odezwał się prawie niesłyszalnie
Nie czekałam długo. Uniósł mnie na znaczną wysokość, jak się domyślam zakładając prezerwatywę. Powoli moje ciało zbliżało się do jego krocza. Pisnęłam czując główkę ocierającą się o pochwę. Pożądanie znalazło się na najwyższym poziomie.
-Proszę -powiedziałam błagalnym tonem kiedy subtelnie drażnił się swoim penisem wokół mojego wejścia. Przyspieszał ruchów, a ja pragnęłam go pocałować. Odzwzajemnił nie przestając we mnie wchodzić. Jak cudownie go czuć. Pewnie dlatego każda dziewczyna chce go przelecieć. Najwyższy, najprzyjemniejszy moment zbliżał się wielkimi krokami a Harry nawet na chwilę nie zwalniał tempa.Całowałam go namiętnie przygryzając co chwilę jego wargę. Podniecało go to jeszcze bardziej, aż tak, ze po chwili razem rozluźniliśmy mięśnie wpuszczając z siebie wszystkie przyjemności. Opadłam na jego ramię próbując przywołać serce i oddech do porządku.
-Nie spodziewałem się, że będziesz taka agresywna- Rozbawienie w jego głosie tylko mnie rozbawiło.
-To tabletki obiecuję ci że wzięłam je pierwszy i ostatni raz.
-Dziękuję- Szepnął
Położyliśmy się na chwilę a następnie poszliśmy się wykąpać. Bożee co za dzień. Wzięłam leki i postanowiłam że zadzwonię do Jas. Włączyłam kamerkę i zadzwoniłam do niej.


,,Oczami Jasmine"
Uzupełniłam dokumenty tylko brakowało mi podpisu chłopaków.Znowu musiałam się ubrać:
Dla Karoli na bloga #28
jak widzicie nie zbyt mi się chciało ale wolałam już to mieć z głowy.Wzięłam kluczyk i pojechałam do nich.Ash otworzył mi drzwi.
-Ciociaaaaa.-zawołała Feli.
-Cześć książeczko.-powiedziałam i podniosłam ją lekko do góry.
-A gdzie Taylol?-zapytała dziewczyna
-Poszli z wujkiem na spacer i ich wcięło.-powiedziałam.
-Chciało ci się to wszystko robić?-zapytał Ash.
-Taka moja praca no ale teraz musicie to podpisać.-powiedziałam i położyłam papiery na stolik.
Chłopcy podziękowali mi buziakami w policzek.

*Parę godzin później* 
-Zasnął momentalnie.-powiedział Payno wychodząc z pokoju Tay'a.
-No to dobrze.-powiedziałam rozwalając się na kanapie.
-Nogi.-powiedział Li.
-No co nogi mam nogi.-odpowiedziałam śmiejąc się.
Chłopak zaczął mnie gilgotać gdy nagle przerwał nam dźwięk skype.Chłopak mnie pocałował i poszedł się kąpać a ja odebrałam.
Ja:No Hej.
J:Hej co tam dzisiaj robiłaś.
Ja:Byłam u chłopaków spotkałam twoją córkę.
J:No tak chłopcy chcieli żebym ją do nich przywiozła.A co tam u waszego sąsiada.
Nagle przyszedł Liam.
L:A nasz sąsiad jutro wyjeżdża do Irlandii rodzinkę odwiedzić bo się kochany stęsknił.
Ja:O kurde a ja go miałam na lotnisko zawieść.Oops.
J:Fajnie ,że ci się przypomniało.
Napisałam do niego sms'a ,,Niallerku o ktrórej masz ten wylot xx" chłopak szybko odpisał ,,Jutro o 8 musielibyśmy wyjechać xxx".
Leżeliśmy sobie na kanapie położyłam swoją głowę na torsie Payne'a i przytuliłam się do niego.
J:A gdzie wy małego macie?
Ja:Śpi bo dzisiaj był z Liam'em na spacerze i wymęczony zjadł i padł.
J:Oho Hazza idzie
H:Hej wszystkim!!!
Ja: Hej Hazza
H: Co u was słychać?
Ja: A nic ciekawego a u ciebie ?
H: No wiesz jak Julka wam się jeszcze nie chwaliła to znaczy że nie chce nikomu o tym mówić- Julka zatkała dłonią jego usta.
Ja: Co wy znowu kombinujecie ?
J: Nic nic po prostu po waszym weselu jedziemy do Paryża, a później do Miami nie wiem czy wiecie.
Ja: Tak tak wiemy bo Elka nam gadała już
J: Nom to wszystko już wiecie - Uśmiechnęła się
Zrobiłam minę coś typu " Na pewno???! "
J: Tak na pewno.
Ja: Dobra my się nie wtrącamy.
L:Ej może byśmy tak?
Ja:Liam ćwoku zamknij się.
L:No ale weźźźźźź.
Ja:Spadaj idioto.Sam ze sobą se rób głupku
Harry i Julka nie mogli się powstrzymać od śmiechu
L:Sama jesteś idiotką to raz a dwa...
Ja:Zbok.
L:Chodziło mi o to czy byśmy sobie nie zamówili pizzy.
Dostałam nagłego ataku śmiechu chyba wolicie nie wiedzieć co miałam na myśli.
H:Kurde a podobno to ja jestem ten zboczony.Wy podobno jesteście od nas starsi a my przy was jesteśmy bardziej odpowiedzialni i ogarnięci.
L:Hazz bo my jesteśmy Forever Young.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i zjedliśmy pizzę.Leżeliśmy na kanapie oglądając TV.
-Co ty z tym brzuchem zrobiłaś?-zapytał nagle Liam.-Caroline powiedziała ,że nie widać po tobie ,że w ciąży byłaś i musisz jej powiedzieć jak to zrobiłaś.-dodał.
-Po prostu ćwiczyłam i ćwiczę w sumie dalej.-powiedziałam.
W sumie zawsze rano zrobiłam kilka ćwiczeń i na tyle.
-Widzisz a tak marudziłaś ,że nie wrócisz do figury ale pomijając może zrobimy jednak to o czym myślałaś hmm?-powiedział całując mnie w szyję.
-Liam nie mam ochoty.-odparłam.
Chłopak zrobił proszącą minę i te wielkie słodkie oczy.
-Kochanie nie nabierzesz mnie.Idę spać dobranoc.-powiedziałam i pocałowałam go.
Byłam zmęczona i poszłam spać.Rano wstałam o 7.Liam jeszcze spał a ja musiałam jechać z Niallerem na lotnisko.Ubrałam się:
Wspomnienie zimowych spacerów
i poszłam do góry do chłopaka.Zawiozłam go na to lotnisko i chłopak się odprawił.
-Wracaj do nas szybko.-powiedziałam przytulając go.
-Będę się śpieszył.-powiedział i poszedł.
Bez tego śmiechu i ogólnie bez niego całego nie wyobrażam sobie życia.Co ja bredzę ja nie wyobrażam sobie życia bez wszystkich. Wchodząc do auta zaważyłam startujący samolot. Być może teraz w nim siedział Niall. Usiadłam i napsiałam sms do Julki. "Hej jadę po buty jedziesz ze mną? " odpisała "Tak daj mi 15 min". Pojechałam przed dom i zaczekałam na nią. Puściłam radio.
-Hej- Powiedziała dziewczyna dając buziaka w policzek (wiecie tak jak się teraz bf witają )
-Hejo
-Gdzie ty chcesz jechać po te buty ?
-Nie wiem gdziekolwiek. Muszę kupić jakieś balerinki czy coś w tym stylu.
-Okej
Pojechałyśmy do CH. Jak zobaczyłam ceny butów to po prostu tragedia.
-Słuchaj ja znam taki sklep z butami gdzie przez cały rok są buty zimowe , letnie etc.
-Super , a są w miarę tanie? Bo ja nie chce kupować takich do 100 zł wzwyż bo wiem że i tak w nich później chodzić nie będę.
-Dziewczyno tam jest taka taniocha że ja połowę butów z tego sklepu mam. Niektóre mam już ładne parę sezonów.
-To super jedziemy.
Julka powiedziała mi gdzie to jest i pojechałyśmy na tamto miejsce.Kupiłam buty i zaczął mi wibrować telefon. Nikt nie dzwonił ale było to przypomnienie które brzmiało ,,Rodzice Payne'a OBIAD !!!" no tak mieli dzisiaj przyjść na obiad.
-Poszła byś jeszcze ze mną do supermarketu?-zapytałam.
-Tak jasne.
Zrobiłyśmy zakupy wróciłam do domu.W teorii była dopiero 10 a oni mieli przyjechać na 13.Weszłam i cisza. Liam i Taylor jeszcze spali ale postanowiłam ,że obudzę Payne'a.
-Wstawaj!-ciągnęłam go za rękę.
-Chwila moment.-obrócił się w drugą stronę.
-No to powiem twoim rodzicom ,żeby sobie jeszcze trochę poczekali.-wymyśliłam.
Liam wyskoczył z łóżka i zaczął szybko zakładać spodnie a ja zaczęłam się śmiać.
-Ha Ha Ha śmieszne wiesz.-powiedział chłopak.
Poszłam kończyć śniadanie i nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i oczywiście wpadł Louis.
-Zjesz z nami?-zapytałam.
-Nie ja na chwilę.-odpowiedział.
No ta ten mój brat i te jego wieczne ADHD. Pogadał chwile z Liam'em nie wiem o czym i tyle go widzieli bo już gdzieś poleciał.
-Co chciał ?- Zapytałam chłopaka
-Nie wiem coś mi tam o jakimś spotkaniu gadał, ale zapytam się Harry'ego może on mi to lepiej wytłumaczy.
-Aha ale takie spotkanie służbowe ?
-Eeee...no tak tak
Zjedliśmy śniadanie. Wzięłam się do robienia ciasta etc. Jest godzina 12:00 więc do 13:00 ciasto w piekarniku. Zrobiłam pyszny obiad i nakryłam do stołu.
-Liam kochanie mógłbyś mi pomóc ?
-Zaraz momencik
-Gdzie ty tak właściwie jesteś? -Zawołałam
-W sypialni, ogarniam Taylora.
-Okeej. Nie śpiesz się.
Skończyłam wszystko i poszłam się ubrać w to :
 MichalinaPostanowiłam ubrać coś bardziej elegantszego, a nie luźne koszulki w których chodzę na co dzień.
-Liam otworzysz wino ?
-Już idę kochanie- Powiedział, a w tym samym czasie zadzwonił dzwonek.
-Otworzę- Powiedziałam do wychodzącego z pokoju chłopaka z myślą że to jego rodzice.
Nie pasowało mi to ponieważ było dopiero po 12:00.
-Harry? Co ty tu robisz ? -Szczerze mówiąc byłam trochę wściekła
-Eee ja do Li, jest on ?
-Tak jest w kuchni.- Wskazałam
Co oni znowu kombinują ? Nikt nie chce mi o niczym mówić, a później zawsze dowiaduję się ostatnia.
Zresztą nie tylko ja...no tak ta moja wściekłość. Widziałam jak chłopaki podjadają ciasto. Nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć. Ich miny były bezcenne. Loczek do mnie podszedł i powiedział :
-Jasmine bardzo ładnie dzisiaj wyglądasz.- Zaśmiał się
-Harry tylko pogarszasz sprawę, a teraz proszę cię wyjdź zaraz mamy mieć gości.- Zadzwonił dzwonek od drzwi. - No ładnie- dokończyłam
-Jasmine ty idź po Teya, a ja otworzę. I uspokój się. - Powiedział Liam
Wzięłam małego i zeszłam na dół, Harrego już nie było. Całe szczęście. Przywitałam się i zasiedliśmy do obiadu. Gdy już zjedliśmy mama Liama pomogła mi w zmywaniu.
-Nie mogę się już doczekać waszego ślubu- Powiedziała kobieta
http://media.tumblr.com/2bf556d4c0e6b1c79a216d19217d0ac4/tumblr_inline_nafc9bX5tz1sa0ejf.gif
-Ja też - Odłożyłam talerze
Zadzwonił dzwonek. Nie proszę tylko nie to. Poszłam otworzyć. Do domu wleciało czterech chłopaków z Feli.
-Heej są może u was Harry albo Julka?- Zawołał Ash
Aż zrobiło mi się słabo więc musiałam usiąść na ziemię przy okazji zamykając drzwi plecami.
-Oooo dzień dobry- Zatrzymali się w przejściu
-Dzień dobry - Powiedziała uśmiechnięta Karen i Geoff
Podszedł do nich Liaś i powiedział :
-Chłopaki proszę was nie dzisiaj, tylko nie dzisiaj mamy gości i... nie ma tu Julki ani Hazzy.
-Ok dzięki to my spadamy narka. Do wiedzenia- Zawołali
Dość szybko zleciał nam ten dzień. Rodzice Liama pojechali, mały już spał a ja spokojnie mogłam się wyciągnąć w wannie z gorącą wodą. Gdy już po męczącym dniu się ogarnęłam zasiadłam na fotelu i zadzwoniłam przez kamerkę do Nialla.
Ja: Hej Nialler co tam?
N: A wszytko w porządku, a u was ?
Ja: Też okej ,długo leciałeś ?
N: Niee 1h 30 min bo turbulencje często były
Rozmawialiśmy tak przez pół wieczoru. Wreszcie poszłam spać.

DZIEŃ ŚLUBU JASMINE I LIAMA

Musiałam bardzo wcześnie wstać ponieważ miała przyjechać fryzjerka i kosmetyczka. Obudziłam również Julkę. Wiem dziwnie to zabrzmiało ale zrobiliśmy układ. Liam , Harry, Louis i Niall szykują się w domu Julki, a ja, Julka i Lottie u mnie. Feli i Tey są z opiekunkami więc mam nadzieję że wesele się uda. Gdy już zjadłyśmy śniadanie każda po kolei poszła się umyć. Następnie makijażystki nas malowały. Lottie była w łazience, a ja popijałam wodę. Nagle usłyszałam jak Julka wykrzykuje moje imię. Szybko pobiegłam do sypialni.
-Co się stało?
-Jas co ja mam zrobić? Ja się do niej nie zmieszczę.
-Do czego?
-Do sukienki - Powiedziała
-Ale to niemożliwe przecież kupowałyśmy ją zanim byłaś w szpitalu, a we szpitalu jeszcze bardziej schudłaś. Nie możliwe żebyś tyle przytyła. - Próbowałam ją uspokoić lecz dziewczynę zamurowało.
-...Nie nie nie to nie możliwe- Powiedziała śmiejąc się
-Julka ale co nie możliwe ? Ja już cię nie rozumiem albo płaczesz albo się śmiejesz.
-Co? Nie nic nic nie ważne. Wiesz co pojadę tam do salonu gdzie ją kupiłyśmy i jak będzie to wypożyczę nową, a pieniądze ci oddam przy okazji. Dziewczyna ubrała na siebie cienką kurtkę i powędrowała szybko do auta.
-Moja siostra dzisiaj wychodzi za mąż.-powiedziała Lottie wychodząc z łazienki i przytulając się do mnie.
-Widzisz już się starzeję.-powiedziałam i się zaśmiałam.
-Oo jak słodko.-powiedział wchodzący do mieszkania Louis (?!)
-A ty tu co?-zapytała Lott.
-Mam wiadomość i nie wiem czy się śmiać czy płakać.-powiedział Tommo.
-Gadaj zniosę wszystko.-powiedziałam.
-Dan złamał nogę i nie może cię poprowadzić do ołtarza.
Naprawdę musiał teraz złamać tą nogę.
-Że coo? Niee ludzie co jeszcze się dzisiaj przytrafi ?- Powiedziałam siadając
-Powiedziałaś zniesiesz wszystko- Wzruszył ramionami
-Ja się już poddaje nie ide na żaden ślub. Nic nie wychodzi, sukienka za mała, noga w gipsie ja już nie wiem.
-Eee jaka sukienka?
-Od Julki pojechała przed chwilą.
Chłopak wrócił do chłopaków.

"Oczamii Julii"
 Czekałam na sukienkę większego rozmiaru.
-Proszę na szczęście jeszcze mamy. - Powiedziała sprzedawczyni kładąc ją na szklany stoliczek.
Poszłam jeszcze ją przymierzyć. Leżała idealnie. Biorę. Kupiłam ją i oddałam o rozmiar mniejszą.
Szybko wsiadłam do auta i pojechałam do mieszkania.
-No wreszciee co tak długo - Powiedziała Jas- Ubieraj sie szybko bo nie zdążymy
-Dobra nie wrzeszcz na mnie.
-Okej sorry. Nic mi nie wychodzi muszę jeszcze do Caluma zadzwonić.
-Po co ?
-No bo kurde Dan złamał nogę i nie może mnie prowadzić do ołtarza.
-No to się porobiło dobra ja idę się ubierać.
Weszłam do łazienki i nałożyłam na siebie sukienkę. Następnie biżuterię. Wyszłam z pomieszczenia i ustawiłam się do zdjęcia. Zdjęcie oczywiście robiła nam fryzjerka. Pięknie wyszło Jas w środku w białej sukni a ja z Lottie po bokach. Obie miałyśmy taki zestaw :
 http://static.faslook.com/cache/fc/b2/fcb2ca21cff6121b172092628666c3a4.png Fryzjerka dokończyła mi robienie włosów, a kosmetyczka jeszcze jakieś lekkie poprawki zrobiła. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Zamknęłyśmy bardzo dobrze drzwi i weszliśmy do stojącego pod blokiem auta.
 http://www.weselezklasa.pl/images/gallery/25/8091_2.jpg
Przypomniał mi się dzień mojego ślubu. To już przeszłość. Dzisiaj jest dzień Jas i Li. 
-Dobra teraz to się zaczynam stresować.-powiedziała Jas.
-Nie ma czym.-powiedziała Lott.
-Dzisiaj jest twój dzień.No i Liama też.-drugie zdanie dodałam po krótkiej chwili.
-Nie dobra ja chyba jednak rezygnuję.-powiedziała.
-A chcesz tego?-zapytałam.
-Tak.-odparła cicho.
-To nad czym ty się ćwoku zastanawiasz.-wtrąciła Charlotte.
Przez resztę drogi zostawiłyśmy Jas w spokoju bo było widać ,że jest zdenerwowana a jeszcze od rana wszystko się wali.Gdy dojechałyśmy wszyscy siedzieli już w kościele a przed nim stał Calum z Louis'em.
-A ty już do kościoła.-powiedziałam do Lou.
-Okey chwila chciałem tylko zobaczyć Jasmine.-powiedział.-Jesteś piękna.-powiedział i przytulił Jas.
-Wohhow no rzeczywiście.-dodał Cal.
-Nie mam ochoty na wasze żarty.-powiedziała.
Weszłyśmy z Lottie do kościoła.Liam wcale nie był w lepszym stanie niż Jasmine.Nagle moja przyjaciółka weszła z Hood'em do kościoła.Liam miał trochę dziwną minę ale przypomniało mi się ,że przecież on o niczym nie wie.Cal był wyższy od Jasmine i fajnie to wyglądało.Całą mszę trzymali się za ręce.Spojrzałam w stronę Hazzy i chłopak puścił mi oczko. Zaśmiałam się lekko. Czy on zawsze musi mi to robić? Gdy jestem na środku i dużo osób się na mnie i resztę patrzy.

,,Oczami Jasmine"
Całą mszę trzymałam Liam'a za rękę i czułam jak drży.Po całej ceremonii w kościele wszystko ze mnie zeszło. Pojechaliśmy na salę. Oczywiście bez jedzenia chleba z solą się nie obeszło. Teraz przyszedł czas na przemówienie Louis'a. Zastukał w kieliszek odchrząknął. 
-Chciałbym przemówić. Zacznę od tego...- Nie dokończył bo przerwał mu Niall
-No to mów nikt cię nie powstrzymuje.
- Zacznę od tego, że moja siostra Jasmine Tomlinson teraz już Payne właśnie jakieś 40 min temu została mężatką. Więc masz już swoje dziecko masz swojego męża którego mam nadzieję będziesz trzymać przy sobie, albo i na odwrót - Zrobił chwilę przerwy i popatrzał na Liama dosyć dziwną miną- Życzę wam aby układało wam się życie bez kłótni, rozstań - Teraz popatrzał na Julkę, loczka, Zayna i Perrie ( Julka stała po mojej lewej stronie natomiast Harry, Zayn i Perrie gdzieś na końcu kółka)- Aby dziecko wam się dobrze rozwijało, dalej takich zwariowanych, kochanych, wkurzających przyjaciół - Tym razem spojrzał na Nialla.
-No co ja nic nie robię - Powiedział blondyn unosząc ręce do góry.
-Ehh... sami widzicie wesele się dobrze nie zaczęło a ten za 5min będzie w łazience na podłodze leżał. Powtórka z rozrywki. Więc tak w skrócie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Miłej zabawy- Dokończył chłopak odkładając mikrofon. Od razu podbiegłam w stronę Louisa i go przytuliłam ( Stał on z Niallem po prawej stronie Liama). Blondyna też przy okazji przytuliłam.
-A to za co ? -Zaśmiał się
-Za twoje żarty. Przynajmniej przy nudnych przemówieniach się nie nudzę.
-Ejj siostrzyczko proszę cię trochę powagi- Powiedział Louis
Usiedliśmy do obiadu. Później przyszedł czas na pierwszy taniec. Wszyscy ustawili się w kółku i trzymali w ręku sztuczne ognie. Patrzyłam na niego a w jego oczach pojawiały się iskierki. To był taki śliczny widok. Wesele jak wesele, potańcówki musiały być. Tak się za nim stęskniłam w końcu nie widzieliśmy się 3 dni. Wiecie panieńskie, ostatni dzień wolności z przyjaciółmi etc. Zresztą chłopaki spali u Harry'ego, a my u mnie. Zamyśliłam się.Zauważyłam jak moja mama i mama Liam'a się uśmiechają.
-Przepraszam cię.-powiedział Dan.
-Nic się nie stało to nie twoja wina i ty szybko do zdrowia wracaj.-powiedziałam.

,,Oczami Julii"
Jasmine usiadła obok mnie.
-Jeśli chcecie możemy zabrać małego do nas.-powiedziałam.
-Serio?-zapytała z niedowierzaniem.
-Noo.-odpowiedziałam uśmiechając się.
Później poszłam potańczyć z Harry'm.
-Co ty na to żebyśmy tak?-powiedział mi na ucho.
-Mówiłam ci ,że dzisiaj razem z Feli zabieramy Tay'a.-powiedziałam z cwaniacką miną.
-Nie ,wiesz ominęłaś ten fakt.-powiedział Harry.-Patrz nie dawno się ożenił a ten już.-dodał Harry.
Spojrzałam w stronę Jas i Liam'a. Chłopak całował moją przyjaciółkę.
-Przecież nic takiego nie robią.-powiedziałam i pocałowałam Styles'a.
Oderwał się ode mnie i dokończył:
-No właśnie- Znów się przyssał
Kątem oka widziałam jak podchodzi do nas jego mama. Od razu się oderwałam.
-Nie przeszkadzajcie sobie dzieci. Lepiej idźcie poszukać Nialla. -Powiedziała odchodząc powolnym krokiem.
Właśnie Niall, pewnie w kiblu leży.
-Chodź idziemy go poszukać- Pociągnęłam loczka za sobą. - Eee Harry może lepiej ty wejdź do męskiego.- Odepchnęłam go.
Ja poszłam do damskiego być może tam będzie. Też go nie ma dziwne. Wyszłam tyłem i wpadłam na kogoś. Upadłam na ziemię.
-Przepraszam cię kotku.- Chłopak mnie podniósł
-Nic się nie stało, w damskiej też go nie ma.
-To co robimy?
-Nie wiem na razie z tego co widzę to popijają sobie wszyscy. Chodź się przejść gdzieś.
Wzięłam chłopaka za rękę i powędrowaliśmy przed siebie. Nie chodziliśmy długo bo zrobiliśmy tylko kółko wokół ogrodu obok budynku. Poszliśmy ZA budynek... 
-Boże jak ja się za tobą stęskniłem- chłopak przyciągnął mnie do siebie
-Taak na pewno ? 
-Taak na pewno. -Oznajmił
-Eee tam to tylko 3 dni minęły, mało- Powiedziałam odchodząc
Chłopak złapał mnie za nadgarstek, a następnie znowu przyciągnął do siebie.
-Mało...ale nie dla mnie- Przygryzł moją dolną wargę
-Jeszcze się mną nacieszysz jak wyjedziemy.
-Żebyś wiedziała
-No ja wiem.
Zza budynku wyszedł Luke i Scarlett całujący się
-No proszę co za lovelas.-Powiedziałam na co się od razu od siebie oderwali.
-Eee a wy co tu robicie?- Zapytał zakłopotany Luke
-Stoimy nie widać ?
-Ta stoicie.
-No, a co robimy?  Może mam ci jeszcze pokazać czy mam gumkę na sobie ? - Dodał Harry
-Niee...to znaczy nie to nie będzie konieczne- Powiedziała Scarlett
Wróciliśmy na salę.
-Gdzie wyście byli?-zapytała Jas.
-Niallerka poszukać.-odpowiedziałam.
-Przecież ciągle się z chłopakami trzymał.-powiedziała pokazując na Niall'a który stał z Calum'em.-Coś kręcicie.-dodała robiąc dociekliwą minę.
-To ja się zmywam do Zayn'a.-powiedział Hazz.
Do końca zabawa była superowa.Welon oczywiście złapała Eleanor jak Louis za niedługo się z nią ożeni to się zabiję.Ten dzieciak (wiem ,że jest ode mnie starszy ale tak się zachowuje) i ślub.Natępny był Liaś i oczywiście kto złapał...Zayn.Trochę nie do pary ale zobaczymy kto pierwszy. Ok. 2 pojechaliśmy do domu. Dzieci siedziały u nas z opiekunką i oczywiście już spały.Zaprosiliśmy do siebie rano Liam'a i Jas. Położyłam się do łóżka i czułam jak Harry się na mnie gapi.
-Kotku.-zaczął.
-Też cie kocham dobranoc.-odpowiedziałam i odwróciłam się tyłem.
Rano gdy wstałam,ubrałam się:
Kawiarnia
Ok.11 przyjechali Jas i Li.
-Wujek,ciociaaaaaaaa.-Feli od razu do nich podbiegła.
-Hej księżniczko.-powiedziała Jasmine i wzięła ją na ręce
-Jak wam zaraz opowiem co Jas wczoraj zrobiła.-powiedział biorąc Taylora na ręce.-Na początek powiem wam że była trzeźwa.Przyjechaliśmy do domu,buty to rozwaliła po całym przedpokoju przebrała się w piżamę i stwierdziła ,że jest głodna. Wyciągnęła mega zapiekankę tą największą którą u nas sprzedają,wzięła z lodówki puszkę coca-coli.Usiadła na kanapie i zaczęła jeść o godzinie 4 rano zapiekankę popijając colą a potem w nocy ,,Liam brzuch mnie boli".-opowiedział nam całą historię.
-Najlepsze jest to ,że ja tego nie pamiętam.-dodała Jas.
-A ja przez pół nocy nie spałem tylko słuchałem jak jęczysz ,że cię brzuch boli.-odparł Payno.
-No sorry jak mówiłam ci że masz zjeść tą zapiekankę to niee bo po co. Jakbyś ją dawno zjadł to by było ok, a teraz masz.
-A może bolał cię brzuch z innego powodu ? -Zapytałam
-Uwierz mi...nie- Powiedziała dziewczyna
Chłopaki poszli z dziećmi do ogrodu, a ja z Jas przygotowywałam coś do przekąszenia. Wreszcie było ciepło i można było siedzieć na dworze.Zaniosłyśmy wszystko na dwór.Jas usiadła obok Li a ja obok Hazzy.Dzieciaki tak słodko się bawiły.Jasmine oparła się o tors Liam'a i nie wiadomo kiedy zasnęła.
-Ona śpi czy mam zwidy?-zapytał Hazz.
-Tak sorry ale dzisiaj praktycznie w ogóle nie spała.-powiedział Li.
-Nic się przecież nie stało.-powiedziałam.
Nagle przyszła do nas Feli.
-Co sie stalo cioci?-zapytała.
-Ciocia śpi.-odpowiedział Payne.
Mała wdrapała się po drugiej stronie Liam'a oparła się o jego rękę i udawała ,że śpi.
-Tatusiuuuuuuuuuuuuuuu zrobis mi samolocik.-i nagle Matrix Reaktywacja.
Harry wziął małą na ręce i się z nią kręcił.
-Jejku ale Taylor szybko rośnie.-stwierdziłam patrząc na synka moich przyjaciół.
-No rośnie jak na drodżach.Nie dawno się urodził a teraz już sobie chodzi.-powiedział Li.
-Czekaj aż zacznie gadać.-stwierdziłam.- To dopiero będzie tragedia.- Dokończyłam



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAMY NA 31 ROZDZIAŁ!!!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
~Stylesowa i Peazer xx  

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 29

"Oczami Julii"
Sprawdziłam godzinę na telefonie była 2:07 nie mogłam spać. Wyszłam na dwór wszędzie było ciemno, jak to w lesie, zasięgu też nie było. To była najzimniejsza noc. Stałam oparta o drzewo nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie i ciepłymi ustami całuje moją szyję. Byłam przerażona. Całe ciało miałam w "gęsiej skórce"- z zimna.
-Zimno ci, zaraz cię rozgrzeję- Powiedział mi na ucho Kamil od razu je lekko przygryzając.
-Zostaw mnie. Puść to boli- wyrywałam się lecz to było na nic.
Całą siłą przyciągnął mnie do siebie i zaczął ściągać warstwy moich ubrań. Wreszcie się wyrwałam i uciekałam przed siebie. Zatrzymałam się i spojrzałam za siebie nikogo nie było odwróciłam się i on stał przede mną. Próbowałam znowu uciekać lecz ten zaczął mnie bić. Wtedy już poległam urwał mi się film.

"Oczami Olivera"
Wstałem rano i wyszedłem z namiotu z Sebastianem. Zdziwiliśmy sie bo nie było ani Kamila ani Julki auta tez nie było. Rozeszliśmy się na poszukiwania. Chodziłem w wszystkie strony świata mając nadzieję ze któregoś z nich znajdę. Usłyszałem jak Seba mnie woła lecz jego głos nie był już taki jak zawsze , był przeraźliwy. Przybiegłem do niego i zobaczyłem plamę krwi oraz pobitą Julkę nie wiedzieliśmy co robić zasięgu nie było bo byliśmy w lesie więc poszliśmy obudzić Alicję.
-Chłopaki zostawcie mnie
-Wstawaj szybko z Julką coś jest.
Ala przybiegła i chyba jako jedyna z nas zachowała zimną krew. Zabrałem ją na ręce i szybko pobiegliśmy w stronę ulicy. Na szczęście złapaliśmy na tyle wystarczająco zasięgu aby zadzwonić. Alicja zadzwoniła na pogotowie i karetka zabrała ją do szpitala.Seba wziął jej telefon i zobaczył w ostatnie połączenia było one do jakiejś ,,Jasmine" więc zadzwoniliśmy.

,,Oczami Jasmine"
Nagle mój telefon zaczął wibrować i na wyświetlaczu pojawiła mi się Julka.Odebrałam.
J:No hej kochana jak się bawisz.
S:Hej jestem Sebastian Julkę zabrało pogotowie do szpitala a do ciebie jako ostatniej dzwoniła.
J:Dobra wyślij mi sms'em adres i zaraz tam przyjadę.
S:Okey my już tam jesteśmy.
-Liam zostań z małym ja muszę jechać do szpitala.-powiedziałam.
-Ale co się stało.-odpowiedział chłopak.
-Julkę zabrało pogotowie.Dasz mi kluczyki?-zapytałam.
-Miałem dzisiaj jechać z autem do warsztatu.-odpowiedział chłopak.
Szybko pobiegłam się ubrać:
dla niallowaiagan ;)
i na górę do Niall'a.Horana, otwarł mi drzwi.
-Niall szybko jedziemy do szpitala.-powiedziałam.
-Co się stało?-zapytał.
-Powiem ci w samochodzie.Szybko.-dodałam i wzięłam jego kluczyki.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu.
-Hej jestem Jasmine gdzie Julka?-zapytałam Alicji mniej więcej kojarzyłam ją.
-Hej Ala ,zabrali ją gdzieś.To jest Seba a tamten Oliver-powiedziała dziewczyna.
-Cholera jasna.-powiedziałam i łza spłynęła mi po policzku.
-Cicho Jas nie płacz.-przytulił mnie Niall.
-Ja Ciebie kojarzę tylko nie wiem z kąt?-powiedział Sebastian.
-Też chodziłam na warsztaty i sorry ,że nie mówię po polsku ale już aż szkoda gadać kaleczę ten język.-odpowiedziałam.
-Spoko nie ma problemu.-dodał Oliver.
-Jak to się w ogóle stało?-zapytał Niall.
-Sami nie wiemy jak wstaliśmy no to ją znaleźliśmy pobitą miała jakieś rany cięte i nie wiadomo czy nie została zgwałcona. Szukaliśmy jej i Kamila.-powiedziała Alicja.
-Czekaj,czekaj ten Kamil który omal nie wyleciał pierwszego dnia i leciał na każdą laskę.-coś mi się przypominało.
-No ten.-powiedział Oliver.
-Jak to on jej coś zrobił to wystarczy ,że go spotkam i będzie wąchał normalnie kwiatki od spodu.-już się wkurzyłam.
-Bardzo możliwe że on to zrobił ponieważ znaleźliśmy tylko Julkę, a mojego samochodu też nie było- Powiedziała Ala.
 -Dzwonić po niego? -Zapytał Niall- W końcu chcemy żeby się pogodzili nie?
-Zaczekaj aż zrobią jej badania i wróci na salę.
-Dobra ale to reszty też nie informuję
-Ok później sie dowiedzą.
Siedzieliśmy tak chyba z 1h. Wreszcie z sali operacyjnej wyszedł lekarz oraz łóżko na którym leżała nieprzytomna Julka. Niall poszedł za Julką, a ja rozmawiałam z lekarzem.
-Panie doktorze co jej jest ?
-Ma dużo ran ciętych w okolicach brzucha, rąk i ogólnie ma dużo obrażeń typu pobicia.
-Można do niej wejść?
-Tak ale tylko na chwilę i tak dużo nie zobaczycie bo jest nieprzytomna niestety dalej.
-Dziękuję bardzo.
Poszłam do sali gdzie siedział już Niall.
-Jak tam ? -Zapytał chłopak
-Nie za dobrze- Powiedziałam mu wszystko co powiedział lekarz.- A gdzie reszta?
-Pojechali.
Przychodziliśmy tak do niej parę dni i siedzieliśmy tak cały dzień..., a ona dalej się nie wybudzała. Zaczęliśmy się martwić. Podeszłam do lekarza który prowadził jej badania.
-Panie doktorze? Kiedy ona się wybudzi?

-Robimy wszystko żeby tylko się wybudziła lecz- Wziął głęboki wdech i wypuścił powietrze dokańczając- Jej stan się pogarsza i teraz tylko musimy czekać.
-Czy ona? ...- Nawet nie dokończyłam, a z oczu zaczęły spływać mi pojedyncze łzy.
Lekarz poklepał mnie po ramieniu i odszedł. Szybko pobiegłam do sali i powiedziałam:
-Niall dzwoń bo Harrego.
-Ale dlaczego co się dzieje przecież mówiłaś że...
-Dzwoń po Harrego - Powiedziałam prawie wrzeszcząc.

"Oczami Harrego"
Bawiłem się z Feli gdy zaczął wibrować mi telefon. Odebrałem
N: Cześć stary przyjedź do szpitala wyślę ci adres sms.
H: Ale co się stało?
N: Jas wszystko ci opowie jak przyjedziesz.
H: Dobra zaraz będę.
Szybko ubrałem Feli i zawiozłem ją do Zayna i Perrie. Jechałem i miałem bardzo dziwne przeczucia. Julka miała jechać podobno na 2 dni pod namioty ,a nie ma jej do teraz. Gdy dojechałem zobaczyłem że na korytarzu siedzi Niall i Jas.
-Co się do cholery stało? -Zapytałem wściekły
-Julka... została ciężko pobita ma rany cięte w okolicach brzucha i rąk. Nie wybudza się już parę dni więc poszłam do lekarza i zapytałam się kiedy się wreszcie wybudzi na co on odpowiedział że trzeba czekać i że jej stan się pogarsza, a gdy zapytałam czy ona... to tylko poklepał mnie po ramieniu.
-Ile ona już tu jest?
-5 dni.- Powiedział Niall
-Czemu nic mi nie powiedzieliście ?
-Myśleliśmy że z tego wyjdzie na razie wiemy tylko ja , Jas , Li i ty więc proszę nie mów reszcie.- Powiedział z opuszczoną głową chłopak.
- Można do niej wejść?
-Tak.
Stanąłem we drzwiach i zobaczyłem ją. Dziewczyna leżała a do niej było przypiętych tysiące kabelków. Usiadłem i wziąłem jej dłoń-ciepła. Serce mi się kroiło i dopiero w tedy zdałem sobie sprawę jaki byłem głupi. Głupi? to mało powiedziane. Uświadomiłem sobie jak mocno ją zraniłem, że straciłem największy skarb jaki miałem przy sobie. Była taka chuda że spadła jej obrączka.
Chodziłem do niej dziennie przesiadywałem tam całe dnie, a słone łzy spływały. Tego dnia łza okazała się być magiczna bo gdy tylko spadła na jej dłoń dziewczyna się wybudziła. Od razu zawołałem lekarza.
-Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór pani Styles. Jak sie pani czuje?
-Nigdy nie czułam się lepiej - Zażartowała
-W takim razie jak już pani żartuje to jest bardzo dobrze.
Gdy tylko lekarz wyszedł Julka cały czas patrzała na spadający śnieg lecz nie puszczała mojej dłoni.
-Dlaczego tutaj jesteś żeby znowu mi coś powiedzieć ?
-Tak. Dlatego tutaj jestem...- Powtarzałem jej słowa które myślałem parę dni wcześniej.-... Proszę wróć do mnie.
-Jaką mam gwarancję że mnie nie zdradzisz ?
-Kocham cię i to się już nie zmieni. Dla ciebie zrobię wszystko skoczyłbym w ogień za tobą.
-Przemyślę jeszcze to, a teraz idź do domu bo jesteś pewnie zmęczony.
-Dziękuję- Powiedziałem i odszedłem.
Wróciłem do domu i zadzwoniłem do Jas i wszystko jej opowiedziałem. Poszedłem się wykąpać i spać.

,,Oczami Jasmine"
Rozłączyłam się z Harry'm.
-No Julka się wybudziła.
Małą przywieźliśmy do nas od Zayn'a i Pezz.Mała nagle przyszła rozespana.
-Co sie stalo ciociu?-zapytała.
-Nie nic idź już spać wiesz.-odpowiedział Liam.
-A kiedy mamusia przyjedzie.-zapytała ponownie.
-Za niedługo wróci z wycieczki wiesz.-odparłam.
Nie powiedzieliśmy jej bo baliśmy się w sumie jak zareaguje.
-Nie umiec spac.-powiedziała mała.
Liam wziął ją na kolana i razem oglądali jakąś komedię w TV a ja przygotowywałam picie w kuchni.
-Chcesz coś do picia Feli?-zapytała.
-Socek.-odpowiedziała dziewczynka.
Wzięłam szklanki z piciem i położyłam je na stoliku.Teraz ja zabrałam małą na kolana i usiadłam obok Payne'a.
-Idź się wykąpać.-powiedziałam do Liam'a
-Nie chce mi się.-odpowiedział chłopak.
-Popatrz Feli jaki ten nasz wujek maruda.-powiedziałam i zaczęłyśmy gilgotać Payne'a.
-Dobra już idę tylko przestańcie.-prawie krzyknął po kilku minutach i poszedł do łazienki.
-Piątka wygrałyśmy.-powiedziałam i przybiłyśmy sobie z Feli piątki.
Nagle zobaczyłam ,że dzwoni do mnie Ashton.Podałam małej telefon żeby odebrała.
-Cesc wujek.-powiedziała a potem oddała mi telefon.
J:No hej Ash co tam?
A:Hej Jas jest sprawa szukamy managera bo poprzedni nam nawalił
J:Musiała bym się nad tym zastanowić.
C:Nie chciała byś jechać z takimi przystojniakami w trasę.
A:Sorry to był Calum to się zastanów i oddzwoń my czekamy.
J:No Okey to paa.
A:No paaa pozdrów dzieciaki i Payno.
-Kto tam dzwonił?-zapytał Liam wychodząc z łazienki.
-Wujek Aston.-zawołała mała.
-No właśnie dzwonił wujek Ashton to znaczy Ashton i dostałam propozycję.-zaczęłam.
-Po nich mogę się wszystkiego spodziewać więc się boję jaką?-powiedział.
-Propozycję zostania ich managerem ale jeszcze muszę pogadać o tym z Paul'em bo nie wiem.-odpowiedziałam.
Wszyscy poszliśmy spać.Rano ubrałam się:
mój styl <3
i obowiązkowo na górę kurtka.Pojechałam do biura.
-Hej Rose Paul u siebie?-zapytałam.
-Tak jasne.-odpowiedziała kobieta.
Zapukałam i weszłam.
-Słuchaj Paul wczoraj dostałam propozycję od chłopaków z 5SOS żeby...-zaczęłam.
-Wiem ,żebyś została ich managerem.Sam ich ciebie poleciłem bo jesteś młoda,energiczna i bardzo dobrze sprawdzasz się w roli zastępcy to teraz czas najwyższy ,żebyś sama została managerem.-po tych słowach trochę mnie zamurowało.
-Czyli?-zapytałam.
-Czyli co przyjmuj tą pracę w ciemno bo na serio ja aż taki ciemny nie jestem i chyba sobie bez ciebie dam radę.-powiedział Higgins.
Omal nie zaczęłam piszczeć.
-Dziękuję,dziękuję dziękuję.-przytuliłam mężczyznę.-Wiesz w razie problemów z papierami albo czegoś to dzwoń.-dodałam.
-Nie martw się dam sobie radę.-odpowiedział.
Później pojechałam na małe zakupy i do Julki do szpitala.
-Hej kochana jak się czujesz?-zapytałam wchodząc
-Nigdy się nie czułam lepiej.-powiedziała i się uśmiechnęła.
-Dobra tutaj masz owoce soki itp. itd.-powiedziałam wykładając wszystko na stolik.
-Dziękuję.-powiedziała.
-Nie ma za co musisz wracać do zdrowia bo córka się już o ciebie wypytuje.-odparłam.
-A co tam w ogóle się działo?-zapytała.
-No wczoraj zadzwonił wujek Ashton kurde Ashton a nie wujek Ashton zaczynam już normalnie gadać jak Feli.-powiedziałam.
-Hahhahahaha no ale co ten Ashton powiedział.-zapytała.
-No Ashton i reszta zaproponowali mi zostanie ich managerem a dzisiaj rano dowiedziałam się ,że to Paul mnie polecił no i nie wiem co mam robić.-odpowiedziałam.
-Bierz to  nie mów ,że nie chciała byś z nimi pojechać w trasę.-powiedziała Julka
-No już jest wszystko załatwione. Zostałam managerem 5sos to takie super uczucie myśląc że będę miała ich pod opieką.
-Ej ej tylko mi się tutaj nie rozczulaj.- Powiedziała łapiąc sie za palce u dłoni.- Nie tylko nie to gdzie moja obrączka?
-Nie mam pojęcia nie zostawiałaś jej... ej to wy w końcu jesteście razem czy nie? Bo skoro tak ci na niej zależy.
-Przypomniałaś mi że muszę się zastanowić nad pewną propozycją.
-A jaka to propozycjaaa? -Powiedziałam mrugając słodko oczami.
-Nie n ...nie ważne, może dowiecie się później.
Domyślałam się o co chodzi. Posiedziałam jeszcze trochę u niej a następnie "zmienił wartę" Niall, a po chłopaku Hazz.

"Oczami Harry'ego"
Siedzieliśmy i patrzeliśmy na spadający śnieg.
-Zastanowiłaś się nad tym?
-Nad czym? Ahh...tak
-Ahh tak w senie że zgadzasz się? -Powiedziałem już cały Happy
-Nie ahh tak w sensie że się zastanowiłam. To co zrobiłeś i to na moich oczach było bardzo debilne, byłeś pod wpływem alkoholu rozumiem to. I nie powinieneś przepraszać tylko mnie ale też Ashtona bo to była jego dziewczyna. Harry ja nie mam do ciebie już sił ale nadal cię kocham. Czy naprawdę już ci się znudziłam? Po roku małżeństwa, opłacało się wo gule ze mną żenić? Mamy Feli, mamy super przyjaciół którzy zawsze pomogą. Czy tylko ty zawsze musisz wszystko zepsuć ?
http://media.tumblr.com/tumblr_m934pyTVWY1rv26b3.gif-Wiem Julka wiem i ja tego naprawdę bardzo żałuję tylko że ja na prawdę nie chciałem. Proszę cię wybacz mi. - Zacząłem płakać. Tak płakać! To już chyba wyjaśnia że bardzo ją kocham.
-Oj Harry, Harry no i co ja mam ci powiedzieć? Że zgadzam się?
-A zgadzasz się ?
-To będzie trudne ale tak- Powiedziała z lekkim uśmieszkiem
-Naprawdę dziękuję Ci że dałaś mi szansę.
Wyciągnąłem obrączkę z kieszeni i włożyłem jej na palec, a następnie pocałowałem dłoń.
-Nie wieżę to ty ją miałeś przez cały czas? -Powiedziała dziewczyna z ochrypłym jeszcze głosem- Dziękuję
-Tak schudłaś że spadła ci na ziemię.
-Wiem, miałabym prośbę mógłbyś iść do lekarza i zapytać się kiedy wyjdę?
-Dla ciebie wszystko.
Szczęśliwy powędrowałem do lekarza.
-Panie doktorze kiedy Julka dostanie wypis ?
-Za jakieś 3,4 dni jest jeszcze osłabiona
-Aha rozumiem dziękuję.

4 DNI PÓŹNIEJ:
Przyjechałem po Julkę z Niall'em. Dziewczyna już czekała na korytarzu na wypis. Gdy go dostała pojechaliśmy do domu.

"Oczami Julii"
Wszystkie brudne ubrania wrzuciłam do pralki i nastawiłam na odpowiedni program.Następnie nalałam sobie szklankę wody i się położyłam. Weszłam na TT i oczywiście pełno informacji że byłam w szpitalu, czy będzie rozwód...brak słów.
-Jedziesz ze mną?- Zapytał Hazz ubierając buty.
-Gdzie?
-Do mojej mamy po Feli jadę.
-Zaczekaj na mnie muszę sie ogarnąć.- Powiedziałam biegnąc po schodach na górę.
-To potrwa z miesiąc. - Usłyszałam jak to powiedział i zrzuciłam mu na głowę ręcznik.
Poprawiłam makijaż, włosy, ubrałam kurtkę i buty a następnie jechaliśmy chyba z 5h. No wiecie śniegiem sypnęło. Wypiliśmy kawę i siedzieliśmy tak do wieczora. Później zjedliśmy kolację, a ja poszłam się okąpać.Zadzwoniła do mnie Jas.
J:No hejka co tam słychać.
Jas:No hej zgadnij co ja mogę robić.
J:Albo znowu siedzisz w jakiś papierach albo wylegujesz się z Paynem na kanapie.
Jas:Ta druga opcja na razie nie mam aż tyle pracy a co tam u was...u ciebie nie wiem jak mam określić.
J:U was może być właśnie wróciłam od mamy Harre'go bo pojechaliśmy odebrać Feli.
Jas:Aha.Czekaj co?Ty byłaś tam z Harry'm?(wyszło jej to dość piskliwie)
J:Jezu jaki pisk.Tak byłam tam z Harry'm bo się pogodziliśmy nie mówiłam ci?
Jas:A nie wiesz ominęłaś ten fakt.Aha i sorry za głos ale trochę mam chrypę.
J:To się kuruj.
Jas:Ehem Liam przed chwilą przyniósł całą siatkę leków z apteki i one są takie fujjjjjjjj nie dobre.
J:Jak do dziecka.Nie dobre ale pomogą.
Jas:Zaczynasz gadać jak Liam tylko on porównuje mnie częściej do Louis'a ale do dziecka też się zdarza.
J:Hahaha no widzisz.
Jas:A wiesz co jest najgorsze ,że teraz jak jestem chora zachciało mi się chodzić na spacery ale mój przyszły mąż uziemia mnie w domu na kanapie z pilotem od telewizora.
J:To ja proponuję ,że cię jutro odwiedzę co ty na to.
Jas:A nie zarażę cię?Bo wiesz ty dopiero co wyszłaś ze szpitala i...
J:I co to od razu mają mnie zamknąć w izolatce.Nic mi nie będzie może jestem trochę obita ale odporność mam dalej nie zawodną.
Jas:No to pa do jutra.(powiedziała chrząkając)
J:Lecz mi się.Paaa.

,,Oczami Jasmine"
Następnego dnia obudziłam się.
-Dzień dobry.-powiedział Payno i pocałował mnie w policzek.
-Cześć kochanie.-odpowiedziałam.
-Muszę dzisiaj tam jechać?-powiedział głaszcząc mnie po ramieniu.
Dzisiaj Liam musiał jechać do studia ,żeby nagrać materiał na nową płytę.
-Tak musisz.-odpowiedziałam.
-Ale bez ciebie i Taylora.-dodał.
-No niestety.-odpowiedziałam i już chciałam wstać.
-Poleż sobie jeszcze ja ci pójdę zrobić lekarstwa.-odparł chłopak.
-Te nie dobre?-zapytałam z kwaśną miną.
Chłopak tylko twierdząco pokiwał głową.Już czułam się lepiej niż kilka dni temu.Nie miałam gorączki a kaszel i katar już trochę ustąpiły.Szybko wstałam i poszłam do łazienki.Nagle zakręciło mi się w głowie i usiadłam na ubikacji.
-Chcesz kawę czy herbatę do śniada...?Co się stało?-zapytał Payno wchodząc do łazienki.
-Nic po prostu zakręciło mi się w głowie.-odpowiedziałam.
Poszłam jeszcze na chwilę położyć się do łóżka.
-Może nie pojadę jednak dzisiaj.Zadzwonić do lekarza.-mówił jak nakręcony Liam chodząc w tą i wewte po pokoju.
-Liam usiądź.-powiedziałam.
-Może ty dalej chora jesteś może to coś poważnego.-dalej gadał jak nakręcony.
-Na pewno mam malarię,cholerę i wszystkie najgorsze choroby świata.Po prostu za szybko wstałam i zakręciło mi się w głowie.Jasne?-powiedziałam i wstałam.
Już normalnie umyłam zęby,ogarnęłam się i ubrałam w to:
PO domu
Następnie zadzwoniła do mnie Julka:
J:Hej jak sie czujesz?
Jas: Aaa wiesz dobrze
J:Nie wydaje mi się. Darmowe zakręty głowy?
Jas: Zabije go ja go po prostu zabije
J:Ale kogo? Jakby co to ja już jestem w domu, a Hazz jedzie do tego studia więc moge przyjechać.
Jas: Nie chcę cię zarazić ale jak chcesz to z buta wjeżdżaj.
J: No to 1h i z buta wjeżdżam.
Liam poszedł do studia i wstał mały.Julka przyszła po ok. godzinie.
-Co ty zajumałaś Harry'emu bluzę?-zapytała.
-Nieee akurat mieliśmy takie same.-odparłam.
Dostałam sms'a od Liam'a ,,Weź tabletki !!!Kocham cię xx".
-Oooo pora brania tabletek.-powiedziałam i wzięłam leki.
-Hhahaha a w ogóle co to za akcja rano.-zapytała dziewczyna.
-Za szybko po prostu wstałam z łóżka i zakręciło mi się w głowie.-odparłam.
-Mnie nie musisz okłamywać.-odpowiedziała Julka.
-Zapewniam cie ,że w ciąży nie jestem mówię ci szybko chciałam wstać.-odparłam.-Mogę się założyć ,że już wszyscy wiedzą.-dodałam.
-Na wszelki...-Dokończyłam
-...wypadek zrób test. Nieee dziękuję. Tylko mi nie mów że masz przy sobie. -Pokiwałam przecząco głową
Dziewczyna aby zakryć uśmiech przygryzła jeszcze bolącą dolną warkę i poruszała oczami w prawo i lewo.
-Nie ja nie wieżę czy jeśli zakręci się komuś w głowie od razu musi być...Dobra nie ważne.
-Wiesz przeważnie tak jest.
-Przeważnie to są wymioty ale zawroty głowy też. Wiem bo...-Przerwała mi dziewczyna.
-...byłam w ciąży. Hahaha nie oszukujmy się przyznałaś tą rację.
-Haha dobra przyznałam ale nie nie było tego jasne? 
-Jasne ja się tam nie wtrącam.- Powiedziała dziewczyna mając ręce dźwignięte .
-Słuchaj a co z Niallem? -Zapytałam siadając na kanapie
-Ehhh... posypał się, wiesz w sensie takim, że jest ciągle samotny.
-To źle, nie spodziewałam się tego po nim. Taki promienny chłopak zawsze pomoże.
-Przypominam ci że jesteśmy 2 piętra niżej od niego, a skoro on was wtedy usłyszał na balkonie to uwierz tam słychać wszystko.
-Upss- Powiedziałam przewracając oczami.
-Nie wierzę, a jednak. Jak możesz kłamać hahhahah.-Zaśmiała się dziewczyna
-Coo? O co ci chodzi? Powiedziałaś że słychać wszystko.
-Ale nie dosłownie wszystko.
Zaczęłyśmy się śmiać. Resztę ranka spędziłyśmy na plotkach. To i owo sobie wyjaśniłyśmy i przyszedł czas na obiad.Przyszli już chłopcy.
-Jesteśmy!-zawołał Liam od drzwi.
-Hej.-dodał Harry-W ogóle witam nowego managera 5 Seconds Of Summer.Gratulacje!.-dodał i mnie przytulił.
-Dziękuję.-odpowiedziałam.
-Widzisz sie dzieciaki nowego managera dorobiły.A jak się czujesz?-powiedział Payno.
-Boże Liam. Umieram nie widać- Zaśmiałam się pod nosem
-No właśnie widzę że umierasz więc szoruj na spać.
-Liam, chyba cię pojebało.
-Hahaha nie zmykaj
-Nie nie zostawię Julki.
-Zmykaj my idziemy jeszcze do Nialla- Powiedział Hazz
-I ty przeciwko mnie.-powiedziałam do Harry'ego.
-Jesteś moją przyjaciółką i przyszłą żoną mojego kumpla więc wiesz ja o ciebie dbam.-odpowiedział Styles.
-Auaaaa.-krzyknął Liam.
-Co się stało?-zapytała Julka.
-Walnąłem się o szafkę.-odpowiedział chłopak.
-Gamoniu.-podeszłam do chłopaka.
-Okey my idziemy do tego Niall'a bo nas noc zastanie.Paaa-zawołał Harry
Liam trochę walnął się o tą szafkę nie powiem.Później poszłam do Tay'a.Trzymałam go na rękach i chodziłam po salonie.
-Daj mi go i idź się połóż.-powiedział Payno i zabrał mi synka.
-Taylor uważaj na tatusia bo to większe dziecko niż ty.-powiedziałam cicho do malucha.
Liam spojrzał na mnie miną zabójcy a ja poszłam się położyć.Nie chciało mi się aż tak spać więc wzięłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki.Nigdy nie słuchałam jej głośno.Oczywiście przeglądałam ZNOWU (już się sama na tym łapię) jakieś dokumenty.Liam jutro musiał jechać do studia a ja miałam zostać z małym.Znudziły mnie te dokumenty i poszłam spać.Rano zauważyłam sms'a od Calum'a ,,Jasmine ratuj!!!Mamy pustą lodówkę i musze jechać na mega zakupy a Ash z chłopakami gdzieś się rozpłynęli".W sumie to też musiałam zrobić zakupy.Spojrzałam czy Liam zostawił auto.Rzeczywiście kluczyki leżały na półce więc napisałam do chłopaka ,,Jasne będę za jakieś 30 minut".Ubrałam Tay'a i poszłam ogarnąć siebie.Ubrałam to:
buu , zima ! .
i kurtkę.Pojechaliśmy pod dom chłopaków.Calum wsiadł do auta i pojechaliśmy do marketu.Wzięłam wózek z Taylorem i wybierałam jakieś chipsy a Cal poszedł szukać płatków.
-Hej Jasmine.-nagle ktoś do mnie powiedział.
Odwróciłam się i zobaczyłam Kamila którego poznałam podczas X FACTORA.
-Hej Kamil.-odpowiedziałam.
-To Louis już się dziecka dorobił?-zapytał uśmiechnięty chłopak.
-Nie to mój syn.-odpowiedziałam a Kamila zamurowało.-No trochę się pozmieniało mam narzeczonego,syna ale nie będę cię zanudzać a co u ciebie?.-zapytałam.
Nagle przyszedł Hood i zapytał:
-Jak myślisz które będą im bardziej smakować kukurydziane czy te drugie.
-Aha czyli to twój narzeczony.-powiedział Kamil
Mina Caluma-bezcenna.
-Nie to jest tylko mój kolega.-sprecyzowałam.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i dalej robiliśmy zakupy.
-Jeszcze nikt nie wziął mnie za twojego narzeczonego.-stwierdził Cal.
-No widzisz zawsze musi być ten pierwszy raz.-powiedziałam i się zaśmiałam.
Siedzieliśmy u chłopaków i graliśmy na XBOXIE oczywiście zeszła sie jeszcze cała reszta ferajny.Hemmings ciągle bawił się z Taylor'em swoją drogą fajnie wyglądali.
-Claire ma nowego narzeczonego.-powiedział radośnie Cal.
-CO?!-powiedział Liam i omal się nie zakrztusił głową.
-Ćwoku pamiętasz Kamila?Pomylił Calum'a i myślał ,że jest moim narzeczonym.-powiedziałam.-Hemmo ty mi syna zamęczysz.-dodałam.
-Jeju ale on jest fajny.-powiedział blondyn.
Później pojechałam do domu.

"Oczami Julii"
Siedziałam z małą w jej pokoiku i bawiłyśmy się w "dom". Każde dziecko lubi się w to bawić. Zadzwonił mi telefon.
J: Hej Michael
M: Hej słuchaj jesteś teraz zajęta jak chcesz to możesz wpaść do nas.
J: Aktualnie jestem zajęta boo bawię się z Feli w dom.
M: Nie strasz mnie. Czyli za ile będziesz.
J: Oj oj oj za dobrze mnie znasz, będę za jakieś 15 min jak nie więcej.
Zaczęłam ubierać Feli.
-Mamusiu a gdzie jedziemy? Tatus tes tam będzie?
-Jedziemy do wujków sosów, a tatuś przyjedzie tam później - Powiedziałam zapinając zamek.
Wstałam, wzięłam torebkę i poszłam do garażu po auto. Stałam chwilę w korku.
-Hej wszystkim- powiedziałam wchodząc do domu.- Feli wróć się, rozbierz buty.
-Dobze mamusiuu pseplasam.
-Nic sie nie stało- Rozebrałam kurtkę.
-Julka grasz z nami ?- Zapytał Cal
-W co ? 
-Just Dance 2015
-Hahaha ja tańczyć ? chyba was powaliło...dobra.
-To wybierz sobie miejsce.
Wybrałam miejsce a następnie wybrałam piosenkę i zaczęłam tańczyć. Jak to ja nie wychodziło mi to fenomenalnie. Tak się rozkręciłam że tańczyłam chyba z 1h.
PIOSENKI: 1 , 2 , 3 . Gdy skończyłam tańczyć do 4 piosenki zauważyłam jak Liam z Harrym stoją a reszta siedzi i szczęki im opadają do ziemi.
-Beeez przesady. -Powiedziałam zdyszana.
-Koniec ja dzwonię do Francji. -Powiedział Li
-Jakiej Francji? Masz jakieś tajemnice- Powiedziała Jas wchodząc do domu.
-Do Francji do przyjaciela który ma szkołę tańca i grupę taneczną. Wygrali 5 pucharów i mają 2 złote medale.
-Spróbujesz zadzwonić to jeszcze zobaczysz.-Powiedziałam
Resztę popołudnia spędziłam tak samo. Siedziałam na kolanach Harrego bo dosłownie nie było już gdzie siedzieć. Do tego jeszcze przyszła Perrie i El.
-Idziemy już? - Szepnęłam chłopakowi na ucho na co ten się uśmiechnął.- I żebyś już wiedział nie mam żadnych zamiarów bo widząc po twoim uśmieszku wiem co masz na myśli więc chcę jechać do domu bo jestem zmęczona.
-Jak chcesz możemy jechać.
-Dobra ludzie haloo my się już zbieramy więc cześć i czołem. - Krzyknęłam bo był sam szum.
15 min i byliśmy w domu.
-Nareszcie- Powiedziałam rozbierając buty. - Chcesz coś jeść?
-To ma być pytanie? Znasz moją odpowiedź.
-Jasne.
Poszłam się przebrać i zabrałam się do robienia zapiekanki z serem. Wyciągając blachę z piekarnika usłyszałam kroki więc od razu powiedziałam:
-Nawet się nie waż bo jeszcze się poparzę.
Wtedy rozpędzony Harry walnął kolanem o gorący piekarnik, a ja mocno oparzyłam się o blachę.
-Ałaaa co robisz ? Przecież mówiłam ci żebyś uważał.
-Przepraszam daj pod zimną wodę. - Powiedział odkręcając kran z lodowatą wodą.
Zaczęło trochę ropieć więc zabandażowałam sobie rękę. Opatrzyłam kolano loczka. Wyglądało tak samo więc zrobiłam tą samą czynność co z moją ręką.
-Naprawdę nie chciałem nie moja wina że mamy tak śliskie kafelki w kuchni. Zresztą moja wina bo na skarpetkach się nieźle ślizga.
-No widzisz widzisz ile razy mam ci powtarzać żebyś nie chodził w samych skarpetkach?
Chłopak zrobił smutną minkę.
-No już dobrze tylko następnym razem jak masz zamiar takie coś robić to radzę ci ubrać długie spodnie bo widzisz jak skończyło twoje kolano w krótkich spodenkach.
-Będę pamiętał a teraz nie rób mi dodatkowych cierpień i chodź jeść bo umieram.- Powiedział trochę kulejąc.
Po zjedzonym obiedzie, a raczej obiado-kolacji poszłam umyć Feli, a następnie sama się wykąpałam. Byłam tak zmęczona że nie potrafiłam chodzić wszystkie kości mnie bolały, do tego zakwasy. To najgorsze co może być. Poszłam do apteczki i zmieniłam opatrunek.
-Idziesz spać?- Zapytał
-Tak. Jestem strasznie zmęczona- Powiedziałam pokazując na nogi.
-Rozumiem... więc ?- Chłopak wstał i rozłożył ręce.
Wiedziałam o co mu chodzi dlatego rozpędziłam się i chciałam skoczyć na niego lecz mi się to nie udało. Wiecie, zakwasy. Więc zrobiłam to pomału. Dźwignęłam jedną nogę następnie drugą, a później szło samo. Chłopak widział jak się męczę więc mnie dźwignął i przytulił, a następnie pocałował. Poszłam na górę i się położyłam. Leżałam i nie potrafiłam zasnąć. Wreszcie przyszedł Harry.
-No nareszcie- Powiedziałam przytulając się do jego torsu.
-Hehe wiedziałem w jakiej chwili mam przyjść.
-Nawet jeślibyś przyszedł za 5h i tak bym na ciebie czekała. Dobranoc - Pocałowałam chłopaka.
Oczywiście rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się całą noc bo nie szło zasnąć. Ok. 3 rano obudził mnie telefon. Z niechęcią odebrałam :
-Haloo?
-Witam z tej strony Karl czy mam przyjemność rozmawiać z Julią Styles?
-Eeem ? Tak o co chodzi ?
-Wczoraj dzwonił do mnie nasz wspólny przyjaciel Liam Payne- Po tych słowach myślałam że go zabiję
-Tak ale o co chodzi?
- Mam dla pani propozycję nie do odrzucenia. Została pani przyjęta do szkoły tańca w Paryżu.
-Słucham?! Ale to jest niemożliwe ja mam męża i małe dziecko do opieki. Co ja mam zrobić. Wie pan co ? Ja do pana zadzwonię albo jakoś się skontaktuję muszę to po prostu jeszcze przemyśleć.
-Dobrze dziękuję dowiedzenia.
Rzuciłam telefonem na półkę i wróciłam do poprzedniej czynności czyli spania.
-Kto to był?- Zapytał chrypkim głosem Harry
- Jakich facet proponował mi szkołę tańca w Paryżu. Powiedział że Li do niego dzwonił wczoraj i wgl. Dobranoc


,,Oczami Liam'a"
No wczoraj podzwoniłem gdzie trzeba bo talent się nie może zmarnować.Już wczoraj wieczorem trochę się pokłóciliśmy z Jasmine.Oczywiście tego ,że spałem na kanapie w salonie nie muszę pisać.Rano wstałem i  jej już nie było zauważyłem kartkę ,,Jestem na konferencji jeśli cię to w ogóle obchodzi.Będę ok. 13".Popisałem trochę o tym z Louis'em.Chłopak napisał ,,A byliście gdzieś kiedyś razem bez Taylora i z wyłączonym telefonem zapominając o pracy".No w sumie nie ale teraz po tym wszystkim ona nigdzie ze mną nie pójdzie bo była wczoraj trochę zła a raczej nie należy do tych dziewczyn którym po jednym dniu przechodzi.Poszło znowu o prace i ,że za mało się w sumie wszystkim interesuję. Zadzwonił mi telefon. Na wyświetlaczu pojawił się napis : "Julka".
-Halo ? Co tam?
-A może ty mi powiesz co?- Powiedziała zdenerwowana
-Ale że co bo nie rozumiem?
-To może spotkajmy się, a ja ci wszystko wytłumaczę- Mówiła prawie krzycząc.
- Eee niee może lepiej przez telefon.
-Rozumiem że wiesz o co chodzi bo się cykasz. Czekam na ciebie o 12:00 w Starbucksie.
Z niechęcią odłożyłem słuchawkę bo wiedziałem że po tym incydencie Jas jeszcze bardziej się wścieknie. Zresztą nie tylko Jas ale też Julka i możliwe że Harry. Pojechałem na daną godzinę do Starbucksa. Czekałem na nią z niechęcią bo wiedziałem że mnie oryczy. 
-Ooo widzę że się już nie cykasz. - Usłyszałem znany mi głos
-Hej usiądź, napijesz się czegoś?
-No ja myślę bo stać to chyba ja już nie dam rady. Prędzej owsików dostanę. - Dokończyła pod nosem na co się lekko zaśmiałem.- I co cię tak śmieszy? Tak powtórzę owsików prędzej dostanę. Przez ciebie nogi mi już do dupy włażą
-Ale sama mi to zaproponowałaś, a poza tym nogi chyba masz już w...-przerwała mi
-Nie dokańczaj i nie łap mnie za słówka tylko słucham wytłumaczenia.
-Ale jakiego wytłumaczenia?
-Ty już dobrze wiesz jakiego. No słucham dlaczego nieznany mi człowiek dzwonił do mnie o 3 nad ranem z nie wiadomo jakimi propozycjami i to na dodatek w Paryżu. Liam ja nigdy w życiu się nie zgodzę na tak długi wyjazd do Paryża ja mam tu dziecko męża przyjaciół. Co jak się coś stanie Harremu (plu plu)? Drugim prawnym opiekunem Feli jestem ja i co w tedy zrobię? Będę musiała wszystko opuścić tak? Nie pomyślałeś o tym?
-Gdzie ty to sobie wszystko zapisałaś?
-Nie wkurzaj mnie jeszcze bardziej bo normalnie nie wiem co ci zrobię.
-Dobra sorry, przyznam się dzwoniłem do  niego ale sam mi powiedział że prowadzi tą szkołę tańca również w Londynie skąd miałem wiedzieć że powie ci o Paryżu ?
-Było mu powiedzieć że nie mieszkam we Francji tylko Anglii.
-Julka ale po co te nerwy? Uspokój się ,usiądź porozmawiajmy spokojnie. - Powiedziałem łapiąc ją za ramie i próbując usadzić dziewczynę. - Widzę że owsiki pomału ustępują.
Tym razem dziewczyna wstała i wyszła. Zostałem sam więc poszedłem do domu. Po drodze wstąpiłem do parku. Tam jest zawsze tak cicho więc pomyślałem że Tey zaśnie. Nie myliłem się wiedziałem gdzie mam pójść by zasnął.

"Oczami Julii"
Po powrocie do domu nie wiedziałam czy mam stać, chodzić, leżeć, siedzieć etc. WSZYSTKO dosłownie wszystko mnie bolało+ te wczorajsze zakwasy. Nie było to za fajne więc poszłam się przebrać w to:
na luzie
Zrobiłam coś sobie do jedzenia i usiadłam obok Hazzy. Oglądał jakiś durnowaty serial dokumentalny o przyrodzie. Od razu zauważyłam że coś jest nie tak.
- Co jest?- Spojrzałam kątem oka, a chłopak zrobił to samo.
-Nie nic nic- Odpowiedział cicho.
-Przecież widzę. Znam cię nigdy nie oglądasz tych seriali bo cię to denerwuje sam mi to mówiłeś.- Chwila ciszy- Więc co jest?
-Nie chcę żebyś tam jechała. To zbyt za daleko
-Posłuchaj mnie- Odwróciłam jego głowę w moją stronę- Nigdzie nie jadę, do żadnego Paryża. Spotkałam się dzisiaj z Liamem i trochę go opierdoliłam za tą poranną akcję.
-No ale to dla ciebie szansa.
-Nie Harry to szansa na sukces dla tego całego szefa. Dzięki mnie zarobi więcej kasy i więcej ludzi mu przybędzie. Będzie sławny, a ja to co z tego będę miała 30% podatku? Reszta dla niego?
-Może masz rację. A co jeślibyś miała okazje w tej firmie pracować lecz w Londynie?
-Musiałaby  się zastanowić.
Dokończyłam posiłek i położyłam się na chłopaku.
-Jestem straaasznie zmęczona a to dopiero początek dnia. Jakby co to... ja nigdzie nie idę !!!
-Łooj to naprawdę straszne
- Jeszcze ty do Liama dołącz będziecie idealną parą.
-Eee tam ja wolę ciebie- Powiedział dotykając mojego jeszcze fioletowego policzka.- Boli?
-Jak ty dotykasz to nie.
-To ma się rozumieć że cały czas mam z tobą chodzić żeby nie bolało.
-Nie musisz.
-A tu boli ? - Wziął owinięty gazą palec.
-Nie będę się powtarzać. A tu boli? -Dotknęłam zawiniętego kolana
-Nie będę papugować jak ty.
-Bezczelny jesteś dziewczynie dasz przegrać ?
-Pff co to za dziewczy...- Nie pozwoliłam mu dokończyć
Usiadłam mu na biodrach i zachłannie pocałowałam na co chłopak zareagował i odwdzięczył całusa.

,,Oczami Jasmine"
Super po prostu super ślub już za niedługo ale my się pokłóciliśmy.Jak wszystko,wszystkim wokoło się układa to u nas się pieprzy.Na konferencji miałam trochę problemów z koncentracją ale spięłam się i dałam radę.Omawialiśmy nowy singiel i tak dalej.
-Hej Jas co się stało?-zapytał Mikey i zaczął machać mi przed oczami rękami.
-Nic,nic.-odpowiedziałam.
Chłopcy spojrzeli się na mnie wzrokiem ,,Nas nie okłamiesz"
-Po prostu się nie wyspałam i tyle.-skłamałam bo nie chciałam im gadać o moich problemach.
-A to chyba się noc udała.-powiedział Luke i zaczął ruszać brwiami.
-Nic się nie działo po prostu Taylor nie umiał spać i z nim siedziałam.-odparłam bo na serio nie chciałam im o tym gadać.
Jak przyjechałam do domu to i Liam i Taylor spali.Pocałowałam mojego synka i przebrałam się:
free
Nawet nie wiem z kąt miałam tą koszulkę.Zrobiłam sobie coś do jedzenia usiadłam na kanapie i oglądałam serial.Liam wstał napił się wody i z powrotem wrócił do sypialni.Dobrze ,że się o nic nie pytał bo i tak nie miałam z nim ochoty gadać.Nie chodzi o to ,że go już nie kocham bo nadal jestem w nim zabujana jak głupia nastolatka.Zadzwoniłam potwierdzić listę gości i resztę rzeczy.Wolałam zostać na tej kanapie.Jak Tay się obudził to trochę się z nim pobawiłam. Następnie zrobiłam obiad małemu i poszłam z nim na spacer. Ja jakoś nie miałam ochoty na jedzenie czegokolwiek. Na dworze było zimno więc wstąpiłam po Latte do Starbucksa. Przeszłam jeszcze kawałek i znalazłam się obok domu Julki więc pomyślałam że wstąpię.
-Haloo jest tam kto? -Mówiłam pukając na drzwi i dzwoniąc na dzwonek.- No i co kochany? Nie ma cioci ani wujka więc idziemy do domciu co?- Powiedziałam do małego
Odchodząc usłyszałam jak otwierają się drzwi
-Haloo zaczekaj gdzie zmykasz ? - Usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos
-No hej już myślałam że mi nie otworzysz.
-Sorry ale nie chciało mi się wstać z łóżka.
-To ty?... to wy? ... ten tego? ... nie ważne- Powiedziałam wchodząc
-Hahah nie no coś ty loczka nie ma. Polazł gdzieś nawet nie wiem gdzie napisał tylko na kartce że mam się nie martwić- Powiedziała dziewczyna pokazując mi liścik.
Julka poszła po coś do sypialni, a ja usłyszałam dzwonek do drzwi. Poprosiła mnie abym otwarła je więc zrobiłam tą czynność. Zauważyłam przed sobą mega wielki bukiet czerwonych róż. Loczek wyłonił się z nich nadstawiając usta mając zamknięte oczy. Wychylając się do tyłu powiedziałam:
-Chyba pomyliłeś adresy kochany. - Po czym się zaśmiałam
Mina Harry'ego była bezcenna. Chłopak zdjął buty i poszedł do pomieszczenia gdzie znajdowała się Julka. Zakrył jej oczy rękoma na co ta szybko się wyrwała.
-Z jakiej to okazji? - Zapytała
-A musi być okazja po prostu są dla ciebie bo cię kocham. - Pocałowali się
Łza spłynęła mi po policzku. Widząc że moi przyjaciele idą w moją stronę szybko otarłam łzy.
-Idziesz mnie odprowadzić? -Zapytałam
-No dobra tylko się ubiorę.
Rozmawiałam z Harrym po czym poszliśmy. Rozmawiałyśmy o sprawach prywatnych jak i zespołowych, ploty ploteczki itp. Jak to dziewczyny. Usiadłyśmy na chwilkę w parku, a Feli bawiła się w śniegu z Julką.
Wróciłam do domu była godzina 15:30. Boże jak ten czas mija.Gdy weszłam do domu Liam był w kuchni a ja poszłam położyć małego do łóżeczka bo zasnął po drodze.Wychodziłam właśnie z jego pokoiku gdy mój brat wyszedł z łazienki.
-Hej siostrzyczko.-powiedział i mnie przytulił.
-Hej a co ty tu robisz?-zapytałam.
-Opiekuję się moim kochanym siostrzeńcem.-powiedział dumny Tommo.
-Ale my nigdzie nie idziemy.-powiedziałam
-Tak Jasmine idziemy.O 18 czekam przy samochodzie.-powiedział Payno.
Nie miałam ochoty z nim iść no ale trudno.Umyłam się i zrobiłam cały make up na nowo.Ubrałam się:
Czarny brąz
na to ubrałam czarny żakiet.Poszłam do garażu bo akurat się wyrobiłam.Nie wiadomo po co Liam założył mi opaskę na oczy.Pomógł mi wsiąść do auta i jechaliśmy w to ,,gdzieś".Później pomógł mi wysiąść i gdzieś weszliśmy bo poczułam ciepło.
-Uwaga.-powiedział Payne i ściągnął mi opaskę z oczu.
Byliśmy na...
-London Eye.-zdołałam wykrztusić
Londyn nocą,London Eye i my.
-Chciałem cię przeprosić i powiedzieć ,że jak zazwyczaj miałaś rację i jestem totalnym dupkiem.-powiedział.
Ja nic nie odpowiedziałam tylko go przytuliłam.

"Oczami Julii"
Gdy przeszłam do domu od razu się położyłam. Byłam wyczerpana. Oglądałam TV a Hazz bawił się z Feli.
Czas naprawdę szybko mijał. Zasnęłam przed telewizorem. Chłopak obudził  mnie i kazał mi się iść wykąpać. Gdy już zrobiłam tę czynność położyłam się. Zasnęłam od razu. Gdy rano wstałam nie czułam ani jednej części ciała. Wygrzebałam coś z szafy :
 Wróciłam Wiedziałam że to początek choroby dlatego ubrałam coś cieplejszego. Zeszłam na dół a śniadanie było już na stole. Podeszłam do chłopaka i go przytuliłam.
-Hej misiu.- Powiedziałam wystawiając "dziubek".
-Hej- Dał całusa
Zaczęłam kichać jak nienormalna.
-Ohoo chyba ktoś tu dzisiaj w domu zostaje.
-A my wo gule mieliśmy gdzieś iść ? - Zapytałam biorąc tabletkę n gardło.
-No niee ale wiesz dla pewności wolę powiedzieć. I dla pewności zostanę w domu.
-Bozee ty też bawisz sie w Liama ? Jak Jas była chora to nie odstąpywał jej na krok.
-Noo wiesz jesteś dziewczyną, a o dziewczyny się troszczy dlatego zjesz śniadanie i pójdziemy do lekarza.
-Przecież sam powiedziałeś że nigdzie nie idziemy- Próbowałam wrobić Harry'ego bo nie chciałam iść do lekarza
-Aaaa no dlatego lekarz przyjdzie do nas.
-Niee proszę mi nic nie jest. Widzisz ? -Wstałam z kanapy i chciałam skoczyć lecz zakręciło mi się w głowie.
-No widzę, kładź się i nie marudź.
-Ale ja muszę pomyć.
-Aha więc ty będziesz chora myła a ja będę odpoczywał ? Nie ma mowy kładź się.
Zrobiłam tak jak kazał chłopak. Poszedł w stronę schodów więc wyszłam z łóżka schowałam się za ścianą i słyszałam całą rozmowę. Rozmawiał z lekarzem i umawiał mnie na wizytę domową. Zabije go.
-Harry ! - Specjalnie tak krzyknęłam jakby sie cos stało. Chłopak od razu przybiegł.
-Co się stało?
-Do kogo dzwoniłeś?
-Eeem dooo ee Louisa.
-Nie kłam właśnie z nim sms-uje
-Dobra do lekarza.
-Co ja mówiłam ? Miałeś nie dzwonić potrafię się sama wyleczyć.
-Mysiuu to dla twojego dobra.
-No ja myślę ale pamiętaj jak dostanę zastrzyki to obiecuję ci że sama ci je wbiję.
-Noo ale to ty jesteś chora.
-Pech było nie dzwonić. 
-Obiecuję ci że nie dostaniesz zastrzyków. - Harry usiadł obok mnie i przytulił.
W domu była cisza. Nic się nie działo oprócz lecącego telewizora. Postanowiłam przerwać ciszę i się pobawić:
-Harry?!
-Nom?
-Mamy ogórki kiszone? Normalnie mam takiego smaka.- Zażartowałam. Ukrywałam śmiech żując gumę.
Chłopaka zamurowało. Nie wiedział czy się śmiać czy płakać.
-Na co ty masz ochotę? Możesz powtórzyć ?
-Na ogórki kiszone.
-Kobieta musi mieć powód żeby jeść ogórki kiszone.
-No ale ja mam smaka to co mam zrobić? Nie zjeść ich ? Mamy czy nie?
-Nie ale Louis powinien mieć czekaj zadzwonie.
Poszedł w to samo miejsce gdzie poprzednio. Wiedziałam że ten kawał się uda. Oczywiście musiałam udawać poważną.
-Ma zaraz je przywiezie.
Tommo przyjechał chwila moment. Na oczach chłopaków wgryzałam się w soczyste ogórki. Każdy z nich wiedział, że kobieta ma smaka na ogórki kiszone gdy jest w ciąży. Tak naprawdę z niechęcią jadłam te ogórki ale co tam ważne że kawał się udał. Naprawdę były pyszne zjadłam cały słoik.
-Pycha.
-To się cieszę. Julka, a może ty w ciąży jesteś? - Zapytał Louis
-Hahahaa wiedziałam. Nie mogę haha wy się na wszystko nabieracie hahaa.
-O co ci chodzi? - Zapytał Hazz
-Hhahaa tak naprawdę nie miałam ochoty na te ogórki tylko chciałam zrobić wam kawał. Wiedziałam że wiecie że gdy kobieta ma ochotę na ogórki kiszone to prawdopodobnie jest w ciąży.
-Kobieta pff- Powiedział po nosem loczek
-Słyszałam to
-Dobra dobra. Czyli tak naprawdę daliśmy się zrobić w bambuko.
-No hahaha.
-To ja zadzwonię do Elki. Możemy zostać prawda? -Zapytał Lou
-No pewnie.
Następnie chłopak pojechał po nią. W tym czasie przyszedł lekarz. Zrobił co miał zrobić i poszedł. Oczywiście nie obędzie się od antybiotyku. Harry pojechał do apteki, a El i Lou przyjechali.
-Gdzie Hazz?- Zapytał chłopak
-Pojechał do apteki lekarz był i powiedział ANTYBIOTYKI!. Aż się boję to najgorsze co może być.
-Łoooj kochana kuruj się bo naprawdę jeszcze z nami nie polecisz.
-Gdzie ? Czemu ja znowu dowiaduję sie ostatnia? Ahaaa dobra czaje to takie odwdzięczenie się za ten mój żarcik. Dobra dobra
-Możemy ci nawet bilety pokazać byliśmy odebrać.
-Dajesz.
Pokazali nam bilety i rachunek. Zamówione bilety od Harre'ygo również. W tym samym czasie chłopak wszedł do domu. Podbiegłam do niego i skoczyłam mu na plecy .
-A to za co?
-Za wyjazd.
-Jaki wyjazd ?
-No teeen gdzieś tam. Właśnie gdzie jedziemy?
Chłopak postawił mnie na ziemię i objął w pasie.
-Lecimy do...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAMY NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :) 
~Stylesowa i Peazer xx   

 

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 28

...
Wygodnie rozsiadłam się w fotelu i zabrałam się do pracy. Jakoś tak mało wydawało mi się tych papierów i nagle do mojego pomieszczenia wszedł Paul.
-Hej Jas słuchaj...-zaczął
-Hej Paul tylko mi nie mów że przyjechałeś specjalnie wcześniej żeby oszczędzić mi pracy.
-No tak jakby ale słuchaj mam dla ciebie super informację. Wiem że mogłaś papiery wziąć do domu i tam je uzupełniać ale to tylko niektóre, a teraz możesz wziąć wszystkie i będziesz po prostu mi je dostarczać. Starałem się to abyś mogła je brać ze sobą bo wiem że masz małego Taylor'a i po prostu w domu raźniej nie.
-Hahaha dziękuję ci z całego serca. Więc co mogę się zbierać ?
-No nie ma za co. Tak oczywiście.- Powiedział
Wyszłam z małym i napisałam sms do Liama "Sorry kotku ale dzisiaj pracuję w domciu, a tak właściwie to cały czas już będę. Biorę auto, a później po was przyjadę. Zadzwoń :* " 
Zapięłam małego w aucie i wyjechałam. Na ulicy był jakiś korek ale szybko minął. Weszłam do domu i zastałam ciszę. Włożyłam małego do łóżeczka i poszłam do salonu. Zauważyłam jak Julka leży i płacze na kanapie.
-Heej czemu płaczesz ? -Zapytałam głaszcząc ją po plecach
-Jas ja już tak dalej nie potrafię rozumiesz, a najgorsze we wszystkim jest to że ja go pokochałam ,a człowiek który kogoś pokocha nie potrafi się z tym pogodzić że stracił swoją druga połowę.
-Rozumiem cię ale dalej nie rozumiem jednej rzeczy. To ty chcesz do niego wrócić ale nie potrafisz bo to jest silniejsze od ciebie.
-Dokładnie- Powiedziała myśląc- Nie dam sobie jeszcze trochę czasu, a później...a później się zobaczy.
Podałam jej chusteczki dziewczyna otarła łzy a następnie poszła nalać coś do picia.
 -Eee Jas słuchaj, a wy już planujecie ślub?
-No niby tak- Powiedziałam upijając łyk pomarańczowej cieczy.
-Mam pytanie
-Dajesz
-Mogłabym z tobą wybrać sukienkę naprawdę poprawi mi to humor.
-No pewnie masz szczęście że się nie przebierałam bo się zbieramy.
-Dokąd?
-Do salonu sukien ślubnych kochana.
-Ale ja na początek chciałam po internecie się poszwendać po co od razu jechać do salonu.
-Widziałam bardzo fajny salon naprawdę.
Pojechałyśmy tam
-Mamusiuuu ile tutaj jest sukienek dla księznicek- Powiedziała z niedowierzaniem Feli
-No mamusia też była kiedyś taką księżniczką. -Oznajmiła dziewczyna- I ciocia też będzie.
-Jeśli to kiedykolwiek nadejdzie to będzie super.- Powiedziałam
Ponieważ był to salon ze sukniami ślubnymi oraz garniturami udałam się na dział męski. To co zobaczyłam było wstrząsające.
-Co wy tutaj robicie ? -Powiedziałam do chłopaków
-No wiesz zabrałaś nam auto więc przyszliśmy pooglądać garnitury na ślub - Powiedział Louis.
-No sorry  ja pisałam sms'a do Payne'a że po was przyjadę.-powiedziałam-Dobra to ja idę mierzyć sukienkę a wy mi ty wybierzcie jakiś garnitur dla niego.Ja wam ufam więc wiecie aha i zawieźcie potem małego do domu-dodałam odchodząc.
Szukałyśmy z sprzedawczynią odpowiednich sukienek a Julka z Feli czekały siedząc na kanapie.

,,Oczami Julki"
Po chwili dołączyli do nas Niall i Louis.
-Dobra miałem ci to już dawno zaproponować ale jakoś nie było okazji.-powiedział Niall do mnie.
-Jezu Horan ty zawsze musisz tam przedłużać i robić jakieś wstępy.-powiedział oburzony Lou.-Powiedz jej prosto z mostu.-dodał.
-Dobra.Przeprowadzcie się do mnie z Feli.-wykrztusił w końcu z siebie.
-No nie wiem Niall.-powiedziałam.
-Przeprowadzacie się do mnie i koniec.-powiedział stanowczo Horan.
-Dziękuję.-powiedziałam całując chłopaka w policzek.
-Siostra długo ci jeszcze zejdzie.-zawołał Louis.
-Tak.-odpowiedziała sarkastycznie Jas.
W końcu wyszła ubrana w suknię.
-WOW.-powiedział Louis.
-Super.-powiedziałam.
-Serio?-zapytała niezdecydowana dziewczyna
-Tak wyglądasz zaje...może ja jednak nie będę tego mówił przy dziecku.-powiedział Niall patrząc na małą Feli.
-No fajnie by było- Puściłam do niego oczko
Jas kupiła suknię ,a Li garnitur. Pojechaliśmy już do domu. Zjedliśmy w domu Jas kolację i wszyscy się rozeszli.
-No to co pierwsze? -Zapytał Niall
-Ale co co pierwsze? - Również zapytałam
-No torby? Tyle pyszności się zjadło to teraz trzeba to spalić, a rzeczy się same nie przeniosą- Oznajmił śmiejąc się
-No nie same się nie przeniosą znając życie winda je przeniesie. -Powiedziała Jas
-Hahahah nie no nie powiesz mi że nie jestem silny. Spójrz tylko na te bicepsy.- Powiedział Irlandczyk
-No są piękne na serio hahaha.- Powiedziałam wchodząc na górę.
Wzięłam wszystkie moje i od Feli urania no i zaniosłam na górę. Weszłam do mieszkania Nialla a tam czysto jak w jakimś królestwie.
-Już wiem że jak był bałagan u chłopaków to ty go nie robiłeś. Potwierdzone- Powiedziałam pokazując ręką na salon.
-Oj tam bez przesady. Chodź za mną.
Zrobiłam tak jak kazał. Otworzył drzwi, a tam sypialnia marzeń.
-Eeee ty to zrobiłeś tak ogólnie czy specjalnie dla mnie?
-Ogólnie
-To masz szczęście bo nie wiem co bym ci zrobiła jakby to było dla mnie.
-Cieszę się że ci się podoba. Tu możesz dać wszystkie ubrania- Wskazał na ogromną szafę.- No i czuj się jak u siebie jakby co jestem na tarasie.
Wyłożyłam wszystkie rzeczy i poszłam wykąpać Feli. Gdy już zasnęła poszłam do Nialla.
-Ty palisz?- Powiedziałam z niedowierzaniem
-Tylko jak się denerwuję.
-Przed czym się denerwujesz ?
-No to wpadłem- Powiedział pod nosem.
-Dlaczego? No powiedz jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele trzymają się razem.
-Julka kurde no....
-Wykrztuś to wreszcie z siebie
-Cholernie mi się podobasz
Zamilkłam. Totalnie mnie zamurowało myślałam że już mu przeszło. Podeszłam do niego i usidłam mu na kolanach.
-Niall popatrz na mnie i odłóż tego papierosa. -Wykonał tą czynność- Ja... nie będę oszukiwać że też mi sie podobasz ale ja nie mogę ja mam męża i córeczkę.
-Męża właśnie. Jak z Harrym wybaczysz mu ?
-Nie mam pojęcia kocham go ale nie potrafię mu wybaczyć.
-Rozumiem. Słuchaj ja nie chciałem przepraszam.
-Nie no ja cię rozumiem też to czuję więc nie ma za co przepraszać.
-Idź spać bo jutro czeka nas ciężki dzień.
-Jak to? Czemu ja nic znowu nie wiem ?
-No idziemy wybierać sale na wesele z Jas i Li.
- No spoko, a ty nie idziesz spać?
-Idę. Dobranoc- Pocałował mnie w czoło.
Umyłam się założyłam na siebie za duży t-shirt i poszłam spać. Rano obudził mnie Niall. Z samego rana ujrzeć niebieskie oczy to tylko marzenie.
-Dzień dobry wstajemy.
-Dzień dobry która godzina? -Powiedziałam z chrypką w gardle.
-Jest aktualnie 11:27 i za godzinę mamy być przy garażu Li.
-Nooo mądry jesteś? Przecież ja się nie wyrobię- Wyskoczyłam z łóżka niczym puma wzięłam ubrania i wybiegłam w stronę łazienki.
-Kąpiel już na ciebie czeka.- Powiedział stojąc oparty o ramę drzwi.
W sekundzie się zatrzymałam odwróciłam zrobiłam duży krok przytuliłam chłopaka i dałam mu całusa następnie udając się do łazienki. Po kąpieli zrobiłam makijaż i ubrałam się w poprzednio wzięte ciuchy :
   I can make the stars dance Light up the moon I can make the stars dance If you want me to
Zeszliśmy na dół pod sam garaż. Jas i Li już na nas czekali.
-Ces wuuujek- Zawołała Feli
-Cześć szkrabie.
-Będziemy tancyć dzisiaj?
-Dzisiaj nie ale za nie długo tak, a teraz wskakuj do auta.
Dzisiaj odmiennie nie prowadziła Jas tylko Liam
-Miałaś o czymś powiedzieć.-powiedział Liam gdy staliśmy na światłach.
-O czym?-zapytała zaskoczona Jas.
-Boże z kim ja się żenię.-powiedział cicho Liam.
-Ze mną.-powiedziała śmiejąc się dziewczyna.-Ale o czym miałam powiedzieć?-zapytała jeszcze raz
-No bo chcieliśmy się zapytać czy nie będziecie świadkami na naszym ślubie.-powiedział Payne'a.
My z Nialler'em zgodziliśmy się.

,,Oczami Jasmine"
-Jeśli mam być szczera to ciekawi mnie jaki garnitur wczoraj wybraliście i jak będziesz w nim wyglądał.-powiedziałam do Liam'a.
-To tak jakbyś wyobraziła sobie David'a Beckham'a w garniturze.-powiedział pewny Daddy na co zaczęliśmy się śmiać.
-Sorry Beckham'a widziałam tylko w bokserkach.-powiedziałam.
-Jak?Gdzie?Kiedy?-zapytał zaniepokojony Payne.
-Jasmine nie bój się wszystko będzie git może nie będzie jak wyglądać David Beckham ale będzie wyglądać super.-powiedział Niall.
-Dziękuje Niall trochę mnie uspokoiłeś.Na reklamie sieroto.-powiedziałam do Daddy'ego
Nagle zadzwonił Lou,
J:Hej Louis co tam
L:Wszystko w porządku ale wiesz co mama wymyśliła
J:Mam się bać?Nawijaj puki siedzę.
L:Że Ja,Ty,Liam,El i mały mamy przyjechać do Doncaster jutro na obiad.
J:No spoko ale jedziemy jednym autem czy jak?
L:Może lepiej jednym bo jak ja coś wiesz wypiję i Liam no to ty nam zostajesz
J:Aha czyli będę wykorzystywana wtedy jako kierowca
L:No tak jakby.Wiesz ja się nie będę upijał w trupa ale wiesz po jednym piwie z Dan'em.
J:Dobra ja kończę.Paa
L:No Pa
-Jutro Liam jedziemy do Doncaster na obiad.-powiedziałam.
-No spoko.-powiedział chłopak wysiadając z auta.
Później poszliśmy zobaczyć salę.Była ogromna i piękna.Liam i Niall wygłupiali się z dzieciakami a ja z Julką siedziałyśmy i wybierałyśmy.
-Liam chodź na chwilę.-zawołałam.-Który tort?-zapytałam
I później w wyborach pomagał nam Liam.Gdy już wszystko pozałatwialiśmy otwarłam mój notatnik.Chłopaki bawili się z dzieciakami a my sprawdzałyśmy co jest kolejne na liście.
-No dobra teraz trzeba odebrać zaproszenia ale to już nie będziemy was ciągnąć.-powiedziałam.
-Nie no spoko nie ma sprawy.-powiedziała Julka.
Spakowałam notatnik do torby i wstałam z krzesła.
-Zatańczy pani?-zapytał Liam pokazując rękę
-Sorry ale nie.-powiedziałam na co chłopak zrobił smutną minkę.
-Nie bądź taka.-powiedział chłopak-Musisz mnie nauczyć.-dodał po chwili.
-Dobra chodź.-powiedziałam.-Ta ręka tutaj a druga tu.Nogi prosto i głowa do góry.-dodałam.
-Widać że kiedyś tańczyłaś.-powiedział Nialler.
-Ja tes chce tancyc.-zawołała Feli a Horan wziął ją na ręce i zaczął z nią tańczyć.
-Dobra dosyć tego dobrego zwijamy się.- Powiedziałam- Mamy jeszcze odebrać zaproszenia, a Liam musimy jeszcze parę wypisać bo jutro jedziemy do mojej mamy i wypadałoby im już dać.
-No dobra chodźcie łobuzy.- Powiedział Liam
Li wychodząc przewrócił stojak na kwiaty.
-I kto tu kogo nazywa łobuzami- Powiedzieli w tym samym czasie Niall i Julia.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Odebraliśmy zaproszenia i pojechaliśmy odebrać sukienkę dla świadkowej.Po przymiarce kupiliśmy 2.
-A po co nam aż 2?-zapytał Niall.
-Kojarzysz moją siostrę Lottie.Niska blondynka.-powiedziałam.
-No kojarzę a co.-powiedział Horan.
-To druga jest dla niej.-dodałam.
-Czyli kto jest drugim świadkiem.-dopytywała Julka.
-Ktoś dla mnie ważny kogo znacie no i wiecie kto to jest.-powiedziałam.
-Louis ha ja wiedziałem od początku.-zawołał Niall.
-No brawo Sherlocku.-dodałam i pojechaliśmy z powrotem do domu.
Julka,Niall i Feli poszli do siebie a my do swojego mieszkania.O dziwo Liam zabrał się do wypisywania zaproszeń a ja robiłam obiad.Wypisał już chyba połowę gdy skończyłam robić posiłek.Po obiedzie Liam rozwalił się na kanapie w salonie a ja pozmywałam zaczynia.
-Liaś.-powiedziałam siadając obok chłopaka-Chodź pójdziemy się gdzieś przejść do parku hmm-dodałam.
Chłopak spojrzał na mnie i powiedział:
-To idź się ubierz a ja ubiorę małego.
Ubrałam się w to:
na randke lub spacer :)

i poszliśmy we trójkę do parku.Spacerowaliśmy sobie alejkami i poszliśmy na plac zabaw.Posadziliśmy Taylora w huśtawce dla małych dzieci a ja usiadłam obok niego ,że tak powiem w huśtawce dla ,,starszych" dzieciaków.

,,Oczami Liam'a"
Wyciągnąłem z kieszeni telefon i zrobiłem im fotkę.Dodałem ją z podpisem ,,Dwie najważniejsze osoby w moim życiu bez których ono nie ma sensu ♥".Pochodziliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do domu.Tay zasnął w drodze powrotnej więc od razu poszedłem położyć go do łóżeczka a Jas poszła się przebrać i wypełniać raporty bo jeszcze kilka jej zostało.
-I koniec.-powiedziała gdy skończyła.-W końcu bo myślałam ,że w życiu tego nie skończę.-dodała
-To teraz idź po odpoczywaj w wannie.-powiedziałem.
-O dobra chyba tylko tego potrzebuję do szczęścia.-odparła dziewczyna całując mnie.

,,Oczami Jasmine"
Wykąpałam się i przebrałam w luźniejsze rzeczy.Położyłam się obok Payna na kanapie w salonie i oglądaliśmy jakiś denny serial.W końcu usnęłam.Rano obudził mnie buziak w policzek.Otworzyłam oczy a przy łóżku klęczał Liam z Taylor'em na rękach.
-Hej kochany maluszku.-powiedziałam całując w nosek malucha.-Hej kochanie.-dodałam całując Liam'a.
-Wstajemy myszko mamy jechać do Doncaster.-powiedział chłopak.
-O kurcze racja dobra idź się ubierz a ja ubiorę małego.Okey?-powiedziałam.
-Dobra.-odparł Payne.
Później ja się ubrałam:
#11 Melocotón Elegante
i dostałam sms'a od Louis'a ,,Czekamy na dole ;)".Zeszliśmy na dół do samochodu.Droga minęła nam dość szybko.Weszliśmy do domu.
-Hej więc wy już raczej Liam'a znacie.-powiedziałam.
-Tak jasne chodźcie usiądźcie przy stole.-powiedziała mama.
Usiedliśmy przy stole.Po zjedzonym obiedzie ja zaczęłam:
-No więc ostatnio postanowiliśmy z Liam'em ,że weźmiemy ślub.
-Gratulacje.-powiedziała mama.
-Dobra ale to jeszcze nie koniec wrażeń.Chcieliśmy się zapytać czy Louis i Lottie nie zostali by naszymi świadkami.-powiedział Payno.
Oczywiście oni zgodzili się a ja jeszcze dodałam
-No i Dan wiem ,że raczej traktujesz mnie jak córkę i czy zgodziłbyś się by odprowadzić mnie do ołtarza.
-Jasne no oczywiście jesteś tą moją najstarszą córką.-odparł Dan.
Siedzieliśmy i gadaliśmy przy stole gdy nagle Liam przeprosił i wyszedł na chwilę do ogrodu.Ja po chwili wyszłam za nim.Gdy go zobaczyłam myślałam ,że coś mu zrobię.Payne stał z papierosem w ręku.
-Liam co ty robisz?-zapytałam.
-Sorki to tylko tak bo się denerwuję.-odparł chłopak.
-Czym ty się denerwujesz?-zapytałam ponownie.
-No bo twoi rodzice chyba nie zbyt mnie lubią.-dodał Liam.
-Przecież oni cię uwielbiają nie widzisz tego.-odparłam.
-Tak myślisz?-powiedział niepewny Liam.
-Ja jestem tego pewna.-odpowiedziałam na co chłopak rzucił papierosa na ziemię.-A następnym razem to ci wiesz gdzie tego papierosa wsadzę.-dodałam.
-Słodko wyglądasz jak się złościsz.-odpowiedział Payno.
-Już ja ci się będę złościć.-powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
Wieczorem wróciliśmy do domu bo Liam miał jutro wywiad na który miał iść z Zayn'em i Harry'm.Padnięta poszłam spać.Rano obudził mnie trzask.Spojrzałam na zegarek na którym widniała godzina 7.06.Pobiegłam no łazienki bo stamtąd dobiegł hałas.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Liam'a który spoglądał na rozwaloną półkę.Ja dostałam nagłego ataku śmiechu.
-No co spadła.-powiedział niewinnie chłopak.
Później Liam pojechał na wywiad a ja zaczęłam sprzątać.Później wstał Taylor więc nakarmiłam go i ubrałam.Siedziałam teraz w salonie i wypisywałam resztę zaproszeń gdy zauważyłam ,że Louis dzwoni do mnie na Skype.
L:Hej Jas!
J:No hej Loui co tam ciekawego robisz.
L:Wymyślam przemówienie
J:Jakie przemówienie na co?
L:Hahahaha jednak coś po mnie odziedziczyłaś ale ja o własnym ślubie raczej bym nie zapomniał.
Ja zrobiłam facepalm'a.
J:Louis ja nie kontaktuję dzisiaj 7 rano a Payne zdemolował półkę w łazience.
L:Hahahaha co za sierota hahaha
J:Patentowana jak ty.
L:Jak ja ? Dlaczego?
J:Wczoraj wieczorem jak nas odwoziłeś to pomyliłeś bloki i nie powiem taki 5 minutowy spacerek nam zafundowałeś.
L:No bo ciemno było.Hah Serio?
J:Nie wiesz na niby spacer o 23 w nocy pffff. Dobra ja już kończę trzeba jakieś panieńskie zorganizować hehe.
Rozłączyłam się i skończyłam wypisywać zaproszenia. Pojechałam na pocztę i wysłałam zaproszenia.

"Oczami Julii"
Weszłam na Fb i zobaczyłam że mam wiadomość od koleżanki Alicji z warsztatów Przeczytałam ją "Hej kochana mam dla ciebie informację. Po jutrze organizujemy spotkanie z ludźmi z warsztatów, jutro jadę do Londynu i jak chcesz jechać na te spotkanie to mogę cię zabrać. Tylko zabierz coś ciepłego bo to pod namiotami będzie. " 
Zaskoczyła mnie ta wiadomość ale postanowiłam że się trochę rozerwę, a nie tylko będę zamulała w domu.
-Niall emm słuchaj nie będzie mnie po jutrze bo jadę na spotkanie warsztatowe pod namioty.
-No spoczko chodź może na dół bo Jas na pewno się nudzi.
-Dobra to chodź- Powiedziałam biorąc Feli na ręce.
-Hej Jaas przyszlismy na kawę
-Jasne wchodzcie. Już uprzedzam nikogo nie ma Li z Harrym  i Zaynem jechali na wywiad
-No spokoo tylko jakbyś potrzebowała jakiej kolwiek pomocy przy ślubie to po jutrze pomaga ci Niall
-Dobra to robię tą kawę.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Nagle do domu weszli chłopacy.
-Wy już ? Tak szybko- zapytałam
-No zadali tylko parę pytań więc sam nie wiem po co tam jechaliśmy.- Powiedział Zayn
 -Dobra ja się zbieram idę się pakować.- Powiedziałam wychodząc
-Eee zaczekaj chciałbym cię o coś zapytać.- Zatrzymał mnie Hazz
-Dobra to chodź do mnie. Może co nie? - Zapytałam Nialla
-Nie nie może. Normalnie takie pytania zadajesz że masakra.- Spojżał na nas kątem oka i zobaczył że Hazz robi maślane oczy.- No mówię przecież że macie iść - Wydarł się
-Dziękujemy- powiedziałam z śmiechem.
Wychodząc usłyszałam pytanie Nialla do reszty "Jak myślicie pogodzą się ". Od razu wszystko mi się przypomniało. Weszliśmy do mieszkania i wyciągnęłam małą torbę do której schowałam najpotrzebniejsze rzeczy.
-Pozwolisz że się spakuję, a o czym chciałeś porozmawiać?
-Eeee...a tego no.
-Nie krępuj się jestem przygotowana psychicznie na najgorsze.
-Chciałem zabrać Feli na parę dni, w końcu to też jest moja córka.
-Ta spodziewałam się czegoś gorszego od ciebie no ale jak tak bardzo ci zależy to możesz ją zabrać do siebie. Tylko jak jej się coś stanie to pamiętaj że cię zabiję. Pff co ja mówię? Dawno już cię miałam zabić.
-Obiecuję że nic jej się nie stanie. Dziękuję
-Ależ proszę bardzo z resztą sama miałam ci to zaproponować żebyś zajął się nią przez parę dni.
-Aha, a jeśli można wiedzieć to gdzie wyjeżdżasz ?
-Pod namioty na spotkanie warsztatowe w sensie że spotykam sie z ludźmi z którymi chodziłam na warsztaty- zaczęłam mu tłumaczyć
-Aha jasne spoko jeszcze raz dziękuję. - Wyszedł
Dopakowałam resztę rzeczy i położyłam się. Plecy mi tak nawalały że nie wiedziałam co mam zrobić. Po jakimś czasie zasnęłam. Nie mam pojęcia ile spałam ale na pewno bardzo długo skoro obudziłam się jak już było ciemno. Wzięłam piżamę i poszłam nalać sobie wody do wanny. Było bardzo cicho w domu , zdziwiłam się więc poszłam zobaczyć na taras. Blondyn siedział z śpiącą Feli na rękach. Od razu podeszłam do niego i zabrałam mu dziecko.
-Dlaczego mnie nie obudziłeś.
-Przed chwileczką zasnęła.
-Aha dobra jakby co to ja idę ją położyć do łóżeczka.
-Serio?! Nie wiedziałem - Zaśmiał się
Położyłam ją i poszłam się położyć do ciepłej wody z mnóstwem piany. Leżałam tak, a czas za wolno mijał.
-Juliaaaa gdzie jesteś nie chowaj mi się i tak cię znajdę tylko pójdę do łazienki i szukam dalej.- Wołał cicho otwierając drzwi od łazienki. Zaczęłam się śmiać
- Upss sory, ale miałem rację że cię znajdę.
-Nic się nie stało co chciałeś ?
-Aaa nic tak tylko pogadać- Powiedział jakoś smutny. 
-Czyli coś się stało
-Nie nic się nie stało tylko jakoś tak smutno.
-Dlatego wszedłeś mi do łazienki żeby powiedzieć że ci smutno. Poczekaj chwilę i wyjdę.
-Dobra. - Siedział dalej
-Na zewnątrz- Wrzasnęłam na co ten się momentalnie ocknął
Wypuściłam wodę otarłam się ręcznikiem i wyszłam na taras. Oparłam się o rurkę z balkonu i skryłam głowę w ramionach. Plecy miałam na pół odkryte.
-No i co się patrzysz ? -Powiedziałam ze śmiechem
-Podobno jesteśmy przyjaciółmi bardzo bliskimi.
-Taak dlatego mógłbyś mi zrobić masaż?
-Coo? Chyba sobie jaja robisz.
-Jesteśmy bliskimi przyjaciółmi podobno więc możesz chyba mi zrobić masaż.
-Luudzie tylko mi się tutaj proszę nie, że tak powiem ładnie kochać.- Powiedział z dołu Li
-Hahaha nie wieżę słyszysz nas ? - Zapytałam
-Nom ja tez was słyszę haha- Odezwała się Jas
-Noo to już mamy receptę na nudę haha. Poczekajcie chwilkę tylko kochany Niall zrobi mi masaż bo padam.
-Oki pamiętaj moje słowa- Jeszcze zwołał Liam
Położyłam się na kanapie i Niall zaczął masaż.

,,Oczami Jasmine"
Siedziałam z nogami opartymi o rurki z balkonu.
-Idioci!-powiedział z góry Niall.
Liam siedział obok trzymając małego na kolanach.Wzięłam szklankę i postanowiłam iść do kuchni ,żeby nalać sobie picia.Uklęknęłam jeszcze i pocałowałam małego w nosek.
-Chcesz coś do picia?-zapytałam Liam'a.
-Piwko.-odpowiedział chłopak.
-Liam z twoimi nerkami.-odpowiedziałam patrząc na chłopaka.
-Pilnujesz mnie gorzej niż moja mama a jedno nie zaszkodzi.-odparł Payno.
-Musisz mi przynajmniej do ślubu dożyć.-powiedziałam.
-A potem?-zapytał chłopak.
-A potem chyba jakoś sobie radę dam co nie.-odpowiedziałam w żartach.
Wzięłam dla niego to piwo z lodówki (na jedno się mogę zgodzić) i nalałam sobie wody.Położyłam wszystko na stoliku.
-Nie przeżyła bym bez ciebie ani chwili dlatego tak cię pilnuje.-powiedziałam i pocałowałam chłopaka.
-Ja bez ciebie też.-odpowiedział.-Idę go położyć do łóżeczka bo już prawie mi tu zasypia.-dodał po chwili.
Siedziałam i podziwiałam krajobraz Londynu.Po chwili przyszedł Liam.
-Wstań na chwilę.-powiedział siadając na moim krześle.-Usiądź mi na kolanach.-dodał po chwili.
-Żartujesz połamię cię jestem za ciężka.-powiedziałam.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i usiadłam na jego kolanach.
-No tak rzeczywiście jesteś bardzo ciężka.-powiedział sarkastycznie Payno.
Położyłam moją głowę na ramieniu chłopaka i trzymałam swoją rękę na jego torsie.Liam objął mnie rękami i pocałował w głowę.Później poszliśmy spać.Rano pierwsza wstałam ja więc poszłam zrobić śniadanie.Niedługo po mnie wstał Liam.Chłopak podszedł do mnie i namiętnie mnie pocałował.
-Mmm a to co?-zapytałam.
-Buziak na dzień dobry dla najlepszej przyszłej żony na świecie.-odpowiedział chłopak.
Przytuliłam się do niego.
-Jasmine Tomlinson.-powiedział Payne.-Nie,nie Jasmine Payne zdecydowanie bardziej pasuje.-dodał po chwili.
Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam do kończenia śniadania.

"Oczami Julii"
Po zjedzeniu śniadania ubrałam się już do "wyjścia" bo w każdej chwili mogła zadzwonić Alicja.

:)Było już czuć zimą.
-Ty już ubrana ?
-No wiesz w każdej chwili mogę dostać sms.
-No okej ale przynajmniej kurtkę rozbierz.
-Mam ci przypomnieć wczorajsze słowa...-przerwał mi
-Nie musisz ale się zagrzejesz i jeszcze mi się rozchorujesz dziecko.
-Ej dziecko uważaj dziecko bo jak ja ci dam dziecko to jeszcze pożałujesz dziecko.
-Dobra bo jeszcze będę miał przesrane.
Mijały minuty aż wreszcie nadeszła godzina 11:00. Miał Hazz przyjechać po Feli.
-Otworzę- Powiedziałam biegnąc do drzwi.
-Hej wejdź
-Hej to mogę już ją zabrać?
-No możesz ale jeszcze nie teraz. Śpi ale zaraz powinna wstać
-No ok to ja poczekam na zewnątrz jak wstanie to napisz mi sms albo po prostu przynieś ją do auta- Powiedział wchodząc
-No coś ty nie wygłupiaj się nie będziesz stał na takim mrozie wchodź.
-Ale ja nie...
-Nie ma żadnego "Ale ja nie chcę przeszkadzać" siadaj. Coś do picia chcesz?
-Nie dzięki. Jeśli można wiedzieć dlaczego jesteś dla mnie taka miła?
-Miła? Zawsze taka jestem, a zaprosiłam cię do środka bo nie pozwoliłabym na to żebyś stał na mrozie.
-Mamusiuu cio tutaj tak głośnio ? -Zapytała zaspana Feli ocierając oczy - Tatuuuś psysedłeś do mnie.
-Tak myszko będziesz parę dni mieszkała ze mną wiesz?
-Suuupel, a dlacego mieszkacie osobno z mamusią ?
-Eee... idź się ubierać szkrabie mały.
Poszłam ubrać Feli. Mała wzięła swój plecaczek i powędrowała do chłopaka.
-Dobra to my lecimy uważaj na siebie- Powiedział
Zamknęłam drzwi i powiedziałam szeptem
-Ty też - Łza spłynęła mi po gorącym policzku
-Dlaczego płaczesz- Usłyszałam znajomy głos blondyna.
Szybko otarłam łzy i udałam się na balkon żeby pomachać mojej córeczce.
-Ja nie płaczę tylko ci się zdaje.
-Zrobił ci coś?
-Nie... - Odpowiedziałam stanowczo, chciałam dokończyć ale przyszedł mi sms od "Alicja :) " - Dobra ja zmykam trzymaj się paa.
Poszłam na miejsce gdzie miałyśmy sie spotkać. Zauważyłam samochód który był opisany w sms i podeszłam.
-Hej Alicja
-Noo heej wsiadaj jedziemy po chłopaków.
-Jakich chłopaków? -Zapytałam ze zdziwieniem
-No z innej klasy nie wiem czy znasz Kamil, Sebastian i Oliver.
-Nie słyszałam nigdy o nich, a tym bardziej nie widziałam.
-No to poznasz
-Ta super normalnie mam ochotę wrócić do domu.
-Dlaczego będzie fajnie zobaczysz zabawimy się trochę
-Mam dosyć chłopaków
-Eeee tam oni są spoko
-No ja myślę.
Gdy dojechaliśmy na miejsce do auta weszło 3 chłopaków.
Sebastian-http://31.media.tumblr.com/tumblr_mb6m51EmHu1rdissyo1_500.png
Oliver-https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQwgEf0k1o_42DAD_-WTaTdncPYuucF6bF6JJMTdUdLyRkuAtOz
Kamil- http://www4.pictures.zimbio.com/gi/Ansel+Elgort+Place+Beyond+Pines+Premieres+ySxa8Ix95Rpl.jpg
Zaczęłam się bać ale grzecznie sie przywitałam. Kamil siedział w środku więc widziałam jak mi sie przygląda. Oliver wytrącił go z transu i powiedział:
-Julia opowiedz cos o sobie
-Co tu dużo mówić nazywam się Julia mam 20 lat, śliczna córeczkę i...-Kamil mi przerwał
-Jesteś mężatką ?
-Aaa tak ale wolę o tym nie mówić
-Sorry za niego zawsze sie tak zachowuje gdy widzi takie dziewczyny.- Oznajmił Sebastian
-Takie? Czyli jakie? Brzydkie, niemądre, które boją się własnego życia?
-Nie nie miałem na myśli piękne mądre które są zawsze otwarte i chętnie o sobie mówią.
-No to nie powinien taki być rozmawiając ze mną chyba że jestem wyjątkiem.
-No chyba mi nie powiesz że nie jesteś ładna inteligentna etc.-Zaśmiał się Seba
-Dobra nie mówmy o tym. Alicja daleko jeszcze
-Nie no coś ty już jesteśmy praktycznie na miejscu tylko wjadę w tą uliczkę i jesteśmy.
Więc tak jak powiedziała Alicja chwilka i byliśmy na miejscu. Wyszłam z auta i zaczęliśmy stawiać namiot.
Nieźle się przy tym bawiliśmy. Było zimno jak nie wiem. Już myślałam że będziemy się wracać do domów bo za Chiny ludowe nie potrafiliśmy rozłożyć namiotu (była instrukcja nawet). Miałam złe przeczucia.

"Oczami Alicji"
Wszystkim było tak zimno że nie wiedzieli co robić. Wpadłam na pomysł. Puściłam w aucie muzykę i wszyscy zaczęli poruszać sie w rytmie muzyki. Od razu zrobiło sie cieplej.
-Julka ty sie zapisz gdzieś na tańce bo tańczysz serio nieziemsko.
- No chyba nie ? Ile razy jeszcze ktoś mi to powie?
-Dobra ludziska robi się ciemno zapalamy ognisko.
Poszłam z Julką po jakieś deski żeby mieć na czym siedzieć. Ułożyłyśmy je i wyciągnęłam gitarę z auta.
-Grasz na gitarze? -Zapytała dziewczyna
-Tak to jest moje jedyne życie.
-Oj tam oj tam. dajesz zagraj coś.
Więc usiedliśmy wszyscy i zaczęłam od Amnesia. Na buźce Julki od razu pojawił się uśmiech, a w oczach łzy. Siedzieliśmy, śpiewaliśmy i nawet nie wiedzieliśmy która godzina. Wszyscy poszliśmy już spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ROZDZIAŁ W KONTYNUACJI
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
~Stylesowa xx 
~Peazer  xx