-W ten piętek ( był poniedziałek) -Powiedziałam biorąc Feli na ręce
-Tak szybko?- Ocknęła się Jas
-Hahah tak- zaśmialiśmy się
-Właśnie na zakupy trzeba jechać. Mleczka do opalania etc.- Powiedziałam
-No to kiedy jedziemy? Im szybciej tym lepiej.- Powiedział Hazz
-Jak chcecie to pojedziemy do siebie weźmiemy Feli a wy na spokojnie możecie jechać.- Jasmine Wstała
-Naprawdę? Jezu dzięki- uściskałam przyjaciółkę
Pojechali do domu, a ja poszłam się przebrać
Pojechaliśmy do Galerii. Nie mam pojęcia dlaczego
-Eee Harry dlaczego kręcimy tutaj a nie jedziemy prosto? - Zapytałam wskazując na Galerię.
-Bo musimy kupić dużo rzeczy, a wszystkich nie kupimy w supermarkecie. - Uśmiechnął się
Nie za bardzo wiedziałam o co mu chodzi ale postanowiłam że zrobię tak jak powiedział.
-Można wiedzieć po co wchodzisz do sklepu sportowego?- Zapytałam
-Eee po spodnie dresowe jakąś koszulkę i buty. - Oznajmił ciągnąc mnie za sobą
-Po co ci to wszystko ? Masz zamiar biegać czy co ? - Chłopak mi nie odpowiedział tylko od razu skierował się w dział z butami. Wziął do ręki różowe buty.- Będziesz biegał w różowych butach ?
-Eeee nie ja- Popatrzał na nie i podarował mi je mówiąc- Ty
-Że coo? Harry powiesz mi wreszcie o co chodzi?
-Mierz. Jak są dobre to bierzemy
-Harry wiesz że nie przepadam za różem.
-To czemu masz go tony na policzkach ?
-Wiesz co przesadzasz czasami- uniosłam się
-Pół tonu ciszej.- chłopak mnie uspokajał
-Pół tonu chodzi ci o głos czy o tony tapety na mojej twarzy?- Wzięłam torebkę do ręki i wstałam
-Jejuu czy ty zawsze z wszystkiego musisz mieć problem?
-Ja mam problem? To ty zacząłeś
-Kochanie przepraszam nie chciałem.
-Daruj sobie te kochanie. - Odeszłam
Nie miałam nawet ochoty iść do toalety bo wiem że wszyscy by się na mnie patrzeli jak na głupią. Wyszłam na parking i na szczęście stała taksówka więc uprzejmy starszy pan zawiózł mnie pod wieżowiec gdzie mieszkał Niall. No i Jas z Li. Zapłaciłam i poszłam do...Nialla. Tak do niego, nie chciałam narzucać się Jas tym bardziej że jest po ślubie. Zapukałam do drzwi nikt się nie odzywał. Pukałam tak drugi trzeci czwarty raz i nic odeszłam.
-Julka?! Co ty tu robisz?- Usłyszałam głos blondyna
-Eee nie nic. Już nieważne- Rozmyśliłam się
-Na pewno ? Wiem że coś jest nie tak wchodź.
Weszłam do środka. Na fotelu siedziała jakaś dziewczyna.
-Eee widzę że nie przyszłam w dobrym momencie.
-Nie no coś ty pani tylko wywiad prowadzi ze mną.
-Aha ale i tak przepraszam pójdę już. -Powiedziałam głośniejszym tonem- Zadzwonię później jak coś- tym razem powiedziałam ciszej.
Wyszłam z bloku i przeszłam się ten kawałek do domu. Weszłam...cisza. Zobaczyłam czy kurtka wisi na wieszaku...nie wisiała. Całe szczęście nie ma go. Przebrałam się w luźniejsze rzeczy i położyłam się na łóżku w sypialni. Łza mi spłynęła po policzku. Wszytko już mnie denerwuje. Poszłam do łazienki, wzięłam do ręki chusteczkę i mocno zacisnęłam w dłoni... . Z niechęcią rany opatrzyłam i zawinęłam w bandaż. Tak pocięłam się. Położyłam się z powrotem. Zasnęłam. Nie wiem ile spałam zupełnie straciłam poczucie czasu. Obudziła mnie El.
-Hej co się stało- Zapytałam przeciągając się
Od razu moją lewą rękę położyłam na dół...z bólu (wiecie rany)
-Przyszłam ci powiedzieć że lot jest przełożony. I przy okazji porozmawiać.
-Kiedy lecimy ?
-Jutro wieczorem
-A która jest wo gule godzina?
-Jest 17:30- Powiedziała dziewczyna spoglądając na zegarek.
-Już tak późno ? Przecież ja muszę kolację zrobić. - Zerwałam się z łóżka. Chwilę później usiadłam z powrotem. - A zresztą niech sobie sam zrobi ja głodna nie jestem.
-Hahah jesteś niemożliwa.
-A może ty coś chcesz?
-Nie nie dzięki. Pakujemy się?
-Coo? Teraz? Ja nie mam nic kupione.
-Nie martw się wszystko co potrzebne kupiłam
-Wiesz może po co mi były buty sportowe?
-Eee ja? Nie nic nie wiem- Mówiła "zestresowana"
-Okeej udajmy że tego nie widziałam.
Poszłam do kuchni po coś do picia. Harry wgapiał się w telewizor, a Feli spała obok niego. Nie miałam ochoty nawet na niego patrzeć. Wiem że trochę przesadziłam z tym że obrażam się o "makijaż", a raczej według niego tony makijażu. Każda dziewczyna zdenerwowała by się gdyby chłopak jej powiedział że za bardzo się maluje czy ma tony makijażu. Wzięłam te picie i poszłam do góry. Wyciągnęłyśmy walizkę i spakowałyśmy do niej ubrania etc.
-Uff, skończyłyśmy. - Powiedziałam i usiadłam na łóżko.
-Przynajmniej jesteś już spakowana i nie musisz się jutro gonić.
-No tak, dzięki że mi pomogłaś. Znając życie teraz bym na pewno leżała i płakała no ale co tam.
-Dobra ja już się zbieram bo jest późno.
Dziewczyna poszła, a ja się wykąpałam. Gdy szłam do sypialni weszłam jeszcze do pokoiku Feli. Dziewczynka już spała. Weszłam do sypialni i się położyłam. Długo nie potrafiłam zasnąć. Później przyszedł Harry i również się położył. Chyba nie zauważył mojej zabandażowanej ręki. Może i dobrze. Nie wiem kiedy zasnęłam ale na pewno nie szybko. Śnił mi się koszmar. Najgorszy koszmar jaki mógł być. Obudziłam się z przerażeniem. Zeszłam do kuchni i napiłam się wody. Gdy się odwróciłam myślałam że mi serce stanie. Stał tam Harry. Nawet nie wiem kiedy zszedł na dół nie było go słychać. Nic nie mówiąc udałam się na górę. Chłopak złapał mnie za lewą rękę.
-Ałaa co robisz? - Byłam zła
-Przepraszam nie wiedziałem że cie to boli.
-To teraz już wiesz- Odeszłam
Nie wieżę, nadal nie zauważył że mam rękę zabandażowaną mimo tego że powinien czuć jak ją dotykał. Wróciłam do łóżka. Chłopak przyszedł chwilę po mnie. Położył się i przytulił. Próbowałam go odepchnąć lecz to na nic.
-Czego chcesz? - Zapytałam
-Przepraszam.
-Uhm spoko- Nadal byłam zła
-Wiesz że ja zawsze palnę coś głupiego. A to faktycznie było nie na miejscu
-Serio?! Nie wiedziałam
Chłopak odwrócił moją głowę w jego stronę i schylił się pod łóżko. Co on robi? Wrócił do poprzedniej czynności, czyli leżenia. Zza pleców wyciągnął małą różyczkę.
-Przepraszam. -Powiedział
Popłakałam się.
-Proszę cię nie płacz to tylko różyczka. Niewinna różyczka która tak bardzo przeprasza. - Dokończył
Przytuliłam chłopaka
-Ja też przepraszam. Nie powinnam się obrażać o takie coś. - Wtuliłam się w niego, a następnie poszłam spać. Nasz ranny ptaszek już o 8:00 zaczął śpiewać. Chodzi mi oczywiście o Harry'ego. Zwinnym ruchem odsłonił zasłonkę z okna, a ja tak samo szybkim ruchem zwinęłam się pod kołdrę.
-Oooo nie ...wstajemy nie śpimy. -Powiedział
-Człowiekuu zdajesz sobie sprawę że jest środek nocy a ja chcę się wyspać. Wieczorem wylatujemy.
-No właśnie dlatego chce się spakować. Mogłabyś wstać?
-Nie
-Nie?- Zapytał
-Nie.
-Sama tego chciałaś. - Chłopak wyjął z szafy wszystkie śmierdzące koszulki i rzucił na moją głowę.
Byłam od tego "uzależniona" dziennie gdy otwierałam szafę to śmierdziało. Teraz już wiem czym.
-Nie rusza cię to?- Zapytał zdziwiony
-Nie- Odpowiedziałam zwycięsko
-Eee z tobą nie idzie wygrać. - Zdjął ze mnie te koszulki
-Idź je lepiej wypierz bo nie będziesz miał w czym chodzić.
Wstałam i ubrałam się w to:
Zjadłam śniadanie ubrałam na siebie kurtkę ponieważ na dworze padał deszcz i pojechałam do chłopaków z 5sos.
,,Oczami Jasmine"
Wstałam i ubrałam się:
zaczęłam trochę ogarniać porządki w domu.Wczoraj pojechaliśmy jeszcze do urzędu bo musiałam zmienić dokumenty i zdecydowanie rozwalił nas tekst pani urzędniczki gdy spojrzała na moje nazwiska.
-Ciekawe brzmią jak nazwiska tych z One Direction śmiesznie by było gdyby pani była kimś z ich rodzin.-powiedziała.
Liam to musiał się odwrócić ,żeby nie wybuchnąć śmiechem ja też już ledwo się powstrzymywałam.
Wzięłam słuchawki puściłam muzykę i zaczęłam robić porządki.Paszport i ID miałam iść odebrać w przyszłym tygodniu.Nagle ktoś ściągnął mi słuchawki.
-Już 5 minut do Ciebie gadam a ty mnie nie słuchasz.-powiedział Lou (?!)
-Jak ty tu wszedłeś?-zapytałam.
-Klucze mi dałaś sieroto losu.-odparł.-Ale wogóle to teraz ja ci musze dać do nas do mieszkania i mam prośbę gdybyś mogła tam od czasu do czasu zobaczyć czy wszystko gra. Plosse.-zrobił te swoje maślane oczy.
-Tobie się chyba nie da odmówić.-powiedziałam a Louis mnie przytulił.
Jak szybko przyszedł tak szybko się zmył.
-Jedziesz ze mną do sklepu?-zapytał Li.
-Znowu musiała bym się ubrać,umalować.-przerwał mi Payne.
-Dobra już nie kończ bo to ze trwa godzinę.-powiedział.
-Nie nie jadę z małym ktoś musi zostać, a poza tym sprzątam. Dzisiaj se odpuszczę.
-No proszę nie wieżę że nie chcesz na zakupy jechać.
-Śmieszne bardzo.- Powiedziałam- Ejjj Liaś musimy jeszcze do Julki i Hazzy jechać. - Dokończyłam
-Po co ?
-No przecież dzisiaj wylatują i Louis z El też. Co ty śpisz czy co?
-Dzisiaj? Przecież mieli pod koniec tygodnia jechać- Powiedział zaskoczony
-Oj chłopaku lepiej po te zakupy jedź.
Chłopak pojechał a ja kończyłam porządki.Taylor wstał i zaczął mi dzwonić telefon była to Julka.
J:Hej Jas uratujecie nas?
Ja:Ale jak co się stało?
J:Mama Harry'ego jest chora i nie mamy z kim zostawić Feli jak polecimy mogła by do was na kilka dni przyjechać a jak Anne się lepiej poczuje to ją zabierze.
Ja:Jasne nie ma problemu dzisiaj ją zabierzemy bo i tak się do was wybieraliśmy.
J:No to dzięki wielkie.Pa.
Ja:Nie ma sprawy pa.
Nagle do domu wszedł Liam.
-Kto to przyszedł Taylorku?-zapytałam.
-Daddy.-odpowiedział mały.
Byliśmy szczęśliwi dzisiaj Taylor powiedział pierwsze słowo ,,Daddy".Liaś nauczył go jeszcze mówić Mama.Zjedliśmy obiad,ubrałam się:
i pojechaliśmy do Julki i Hazzy.
-Hej kochana- przywitałam się całusem z dziewczyną
-Hej wchodźcie. Chcecie coś pić?
-Możesz herbatę zrobić- powiedziałam- A już taki ładny dzień się zapowiadał, a tu proszę pada.
-No masakra jak do chłopaków jechałam się pożegnać to normalnie całe buty mi przemokły.
-A gdzie Harry?- Zapytałam
-Pakuje się. Jeszcze nie skończył ja nie wiem ile się można pakować on już tak od 8:00 rana. No ale znając go to oczywiście z przerwami.- Odpowiedziała dziewczyna
-Ta on chyba w tylko jednej czynności przerw nie robi- Zaśmiał się Li biorąc kubek i siadając na kanapę.
-Eee kochanie nie przesadzasz trochę?- Założyłam ręce na klatce
-Dlaczego niby? Co już nawet śmiać się nie wolno.
-Wolno oczywiście, że wolno ale to było bezczelne- Zaczęłam się z nim kłócić
-Dziewczyno to jest nasz przyjaciel, a on zrozumie wszystko. Zresztą chyba wolno sobie trochę pożartować.
-Nie nie wolno. I śpisz dzisiaj sam
-Dobra ale sam w sypialni ty śpisz na kanapie w salonie.
-A ty na wycieraczce przed drzwiami....- Przerwała nam Julka
-Przestańcie- Wykrzyczała.- Możecie sobie nie skakać do gardeł ? Przecież się nic nie stało. Liam chciał się pośmiać i...- Przerwał jej Harry.
-...i przy okazji pośmialiśmy się wszyscy- Dokończył obejmując Julkę w pasie.
-Ale...- Powiedział Liam
-Żadnego ale godzić mi się i to już
"Pogodziliśmy" się. Mimo wszystko to i tak nie była taka kłótnia "prawdziwa". Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy opowiadać sobie historie które nam się w dzieciństwie przydarzyły. Nawet nie wiem kiedy ten czas nam zleciał. była już 16:00. Postanowiliśmy że czas się zbierać.
-No to trzymajcie się- Podeszłam do dziewczyny a następnie do Harry'ego i ich przytuliłam.
Liam zrobił to samo. Taylor dał im buziaki. Liam wziął plecak od Feli i zaniósł do auta. Wzięłam dziewczynkę za rękę i poszłyśmy do auta.
-Feli tylko bądź grzeczna. -Zawołała Julka
-Dobze mamusiu. Będę tęskinic.- Odpowiedziała jej dziewczynka
-Ja za tobą też- Dziewczyna jej jeszcze pomachała i zamknęła drzwi.
Taylor zasnął w aucie. Wzięłam go na ręce i poszłam do góry. Liam zaparkował auto w garażu i zabrał Feli. Gdy przebierałam chłopczyka, on się obudził.
-Ooo, a kto to wstał ? - Powiedziałam do małego
-Ma-ma. Am am
-Chcesz jeść? To chodź do mnie i zaraz zrobimy ci coś dobrego.
Poszłam z nim do kuchni wsadziłam do krzesełka i zrobiłam mu kaszki. W tym czasie przyszedł Liam.
-Feli chcesz coś jeść. - Zapytałam
Dziewczynka pokiwała przeczącą główką ściągając kaptur z głowy.
-A pić. - Dodał Liam
-Socek- Oznajmiła
Nalałam jej do szklanki soku i posiadłam ją na krześle.
-Pysny- dodała
-To się cieszę
Dawałam Taylorowi kaszki.
-Liam tobie też tak czas szybko zlatuje? Dopiero co była 16:00 a już jest 18:00. Chcesz coś na kolację ?
-No strasznie zlatuje. Później sobie zrobię, a teraz może pójdziemy się kąpać...Feli? - Zapytał dziewczynki
-Z ciocią. - Odpowiedziała
Poszłam do łazienki nalać wody do wanny.
-Feli chodź - Zawołałam a sama poszłam po piżamkę dla niej:
Dziewczynka przybiegła. Umyłam ją, uczesałam i dałam jej misia.
-Ale ślicny misiu.
-Podoba ci się? Możesz z nim spać jak chcesz.
-Chce dziękuję. - Dziewczynka mnie przytuliła
-Dobra, a teraz zmykaj do wujka, a ja umyję małego
Poszłam za dziewczynką i wzięłam małego. Dziewczynka się przytuliła do Liama i oglądali bajki.
-To co chłopaku teraz ty idziesz się myć ? - Chłopczyk się tylko zaśmiał
Zrobiłam to samo co z Feli i poszłam go położyć spać. Zasnął szybko.
-Śpi? -Zapytałam Liama na co dziewczynka szybko odpowiedziała
-Nie.
Usiadłam koło nich. Jak czas mi szybko leciał to teraz leci bardzo wolno dopiero 18:30.
-Ciociu moge isc jus spac ? Jestem zmencona. - Powiedziała pocierając (duże...teraz juz małe) oczka.
-No pewnie idź do pokoju a ja tam zaraz przyjdę.
Dziewczynka ubrała klapki, dała buziaka Li i poszła.Przeczytałam jej bajkę ,a potem siedzieliśmy sobie z Liamem oglądając film który ściągał mi się pół dnia.
-Idę jutro z chłopakami wieczorem na piwo masz coś w planach czy "jestem wolny".-zapytał.
-Tak jesteś wolny idziesz z Niall'em i Zaynem?-odparłam.
-I Andy z Joshem z nami idą.-dodał chłopak.
Zobaczyliśmy film do końca i poszliśmy spać.Rano wstałam pierwsza bo Tay zaczął mnie wołać i nie chciałam ,żeby obudził resztę.Ubrałam się:
Później wstał Liam.
-Hej kochanie.-powiedział i dał mi buziaka.
-Hej myszko.-odpowiedziałam.
-DADDY!!!-zawołał mały.
Chłopak wziął go na ręce i nosił.
"Oczami Harry'ego"
-Ludzie weźcie się tak nie pchajcie- Powiedziałem do siedzących obok mnie Louisa i Julki.
-Sorry kochanie nie moja wina że tak przytyłam- Julka wykrzyczała ostatnie słowa.
-Ludzie proszę was więcej luzu spięci jesteście przed tym lotem.- Powiedział Niall wjeżdżając na parking lotniska.
-Nooo wreszcie powietrze.- Powiedziałem wychodząc z auta.
Zabraliśmy bagaże i poszliśmy na odprawę bagażową. Następnie trochę czekaliśmy na odprawę przez "bramki' więc od razu pożegnaliśmy się wszyscy z Niallem. Poczekał aż się odprawimy i poszedł. Później 2h czekania na strefie bezcłowej no i wreszcie odprawa biletowa i znajdowaliśmy się w samolocie. Oczywiście nie odbyło się bez zdjęć z fanami i autografów. Fajnie było sobie zrobić z nimi trochę zdjęć. Nie lecieliśmy długo bo tylko 1h 10 min. Wychodząc z samolotu...zastaliśmy deszcz. No pewnie, nie ma to jak z deszczowego Londynu przylecieć do deszczowego Paryża. Pojechaliśmy do hotelu. Był piękny. Była teraz godzina 22:30. Więc w Londynie powinna być 21:30. Postanowiliśmy z Julką zadzwonić do Jasmine, a później do Nialla. Trochę porozmawialiśmy i poszliśmy spać. Zza balkonowego okna było widać oświetloną wieżę Eiffla. Szkoda, że Julka tego nie mogła zobaczyć. Była wykończona bo dosyć szybko zasnęła. Rano obudziła się z ostrym bólem brzucha.
-Harry proszę cię przynieś mi tabletkę i wodę.
-Dobra momencik.
Pobiegłem do apteczki. Dziewczyna wzięła tabletkę i leżała z jakieś 30 min dopiero później przeszło. Zeszliśmy na śniadanie.
-Hej wam- Powiedział Lou
-Hej- Odpowiedzieliśmy
Zajęliśmy stolik i zaczęliśmy śniadanie. Gdy Julka zjadła od razu pobiegła do pokoju.
"Oczami Julii:
Nie wiedziałam co mam robić. To nie był skurcz nie wiedziałam już jakie mam brać leki. Weszłam do łazienki. Wymioty...coś strasznego, a może grypa żołądkowa ?
-Julka wszystko okej? - Zapytała mnie Elka
-Tak już dobrze- Opowiedziałam jej
-Otworzysz mi? -
-Otwarte jest
Dziewczyna weszła i usiadła na wannie obok mnie.
-Co sie stało ? Harry mówił że ty tak już od rana
-No i dobrze mówił. Sama nie wiem co mi jest. Przytyłam ostatnio i do tego jeszcze te wymiociny i bóle brzucha. Nie ja nie chce o tym myśleć.
-A może jednak warto. Pójdę do najbliższej apteki i kupię ci test.
Dziewczyna poszła. Wyszłam na taras i usiadłam na fotelu. Dosyć szybko wróciła.
-Ty już tak szybko ?- Zapytałam wstając
-Tak apteka jest tuż obok hotelu. Masz- Wręczyła mi test
Weszłam do łazienki i zrobiłam go odczekałam trochę i ... wyszedł pozytywnie. Wdałam się w płacz.
-Julka mogę już wejść
-Wejdź
-I co ?- Zapytała a ja pokazałam jej test
- No to super chyba nie?
-Nie ile kupiłaś tych testów ?
-Dwa. Były tylko dwa rodzaje więc wzięłam z każdego po jednym.
-Daj mi ten drugi
-Ale...- Przerwałam jej
-Daj mi go.
Zrobiłam jeszcze ten, odczekałam i... wyszedł negatywnie. Cholera.
-I co- zapytała
-Szukamy ginekologa
-Louis zna jakiegoś tam anglika. Jest on 20km z tond ale jak chcesz...
-Chce idziemy do Louisa. Aha i jakby co Harry nie może się dowiedzieć.
-Dobra zrobimy jak chcesz.
Zeszliśmy do chłopaków. Poprosiliśmy Louisa a ten dał nam adres. Poszłam się przebrać :
i pojechałyśmy na miejsce. Czekałam na korytarzu aż lekarz mnie zawoła.
-Styles- Usłyszałam nazwisko
Weszłam do pomieszczenia z El.
-Słucham co pani dolega.- Powiedział po Francusku
-Jesteśmy z Anglii powiedziano nam że pan też jest anglikiem- Powiedziałyśmy po Angielsku
-Ohh to panie angielki. Od Louisa ? - Zapytał tym razem po angielsku
-Tak tak. Wie pan co bo rano...- Opowiedziałam mu całą historię.
-Rozumiem czyli w skrócie mówiąc obawia się że jest pani w ciąży ? Proszę się położyć. -Wskazał na łóżko
Zrobiłam tę czynność, a on posmarował mi brzuch maścią następnie włączył ekran i masował mi czymś brzuch.
-Noo- Już same "noo" mnie przerażało- Z tego co widzę to nie ma tu nic poważnego po prostu musiała pani coś zjeść ciężkiego. Stresy i tego typu rzeczy.
-Dobrze dziękuję bardzo.
Wyszłam szczęśliwa z gabinetu. Pojechałyśmy z powrotem do hotelu. Weszłam do pokoju i usiadłam na kanapie. Z łazienki wyszedł Harry.
-Oo hej kochanie idziemy się gdzieś przejść? - Zapytałam chłopaka- Coś się stało ?- Zapytałam,a ten usiadł obok mnie.
-Musimy sobie coś wyjaśnić.-Powiedział i podał mi testy.
-Harry ja...- Nic nie potrafiłam z siebie wydusić
-Co ty? Usunęłaś je?
-Nie ja nie byłam w ciąży.
-To dlaczego tutaj jest pozytywny ?
-Najwidoczniej był to ten gorszy test
-Gorszy? Przecież test to test.
-Nie. To są dwa rodzaje testu.
-No i co ? Usunęłaś - Zapytał cicho
-Nie do cholery zrozum to nie usunęłam go. Nie byłam w ciąży. - Uniosłam się
-Jak ci mam uwierzyć ?
-Jak mnie kochasz to uwierz.- Wyszłam z pokoju
Łza spłynęła mi po policzku. Zeszłam na dół za hotel i usiadłam na leżakach przy basenie. Musiałam chwilę ochłonąć. Co mam zrobić żeby mi uwierzył. Wiem ...nic nie będę robić,tak jak już mówiłam jeśli mnie kocha to niech uwierzy. Wróciłam się do budynku. Zdjęłam buty i się położyłam. Nawet nie wiem gdzie on polazł. Ehh może i dobrze niech sobie to przemyśli. Usłyszałam jak ktoś wchodzi. Zobaczyłam jak Harry przytargał ze sobą El. Dziewczyna spojrzała na mnie wzrokiem "CO MAM MÓWIĆ". Wyszeptałam "POWIEDZ MU PRAWDĘ".
-No słucham El czy to jest prawda, że ona nie usunęła tego dziecka i, że wo gule nie była w ciąży ?
-Tak to prawda. Człowieku zrozum to ona ci zawsze mówi prawdę i bardzo dobrze powiedziała mówiąc "JEŚLI MNIE KOCHASZ TO UWIERZ ". - Powiedziała El
Harry popatrzał na mnie i na Elkę.
-Jeśli mi nie wierzysz to proszę tu masz wszystkie dokumenty potwierdzające iż NIE jestem i NIE byłam w ciąży. - Powiedziałam i pociągnęłam za siebie El.
Poszłyśmy na krótki spacer. Jakieś 15 min później dostałam sms. "Spotkajmy się przy fontannie na przeciwko hotelu". Powiedziałam El o sytuacji i poszłam. Siedziałam na ławce i czekałam. Czekałam tak 20min. Zdenerwowałam się i poszłam przed siebie. Nagle wyskoczył mi zza pleców Harry z bukietem białych róż. Byłam tak przestraszona że myślałam że go zabije. Chłopak mnie przytulił.
-Przepraszam, że ci nie wierzyłem
-W takim razie to wyjaśnia że mnie nie kochasz
-Kocham cię po prostu jakoś ostatnio ciągle myślę nad tymi twoimi bólami brzucha, wymiotami etc.
-Rozumiem. - Powiedziałam, a loczek wręczył mi bukiet.
-Mama dzwoniła i kazała oddzwonić bo powiedziałem jej, że się śpieszę i dlatego się spóźniłem.
-Mama wytłumaczeniem spóźnienia...zawsze.
Gdy byliśmy już w pokoju zadzwoniliśmy przez kamerkę do mamy Harry'ego, Jasmine i Liama, Nialla, Zayna i Perrie oraz Lottie. Następnie poszliśmy na obiad i Harry gdzieś mnie zawiózł. Pytałam się Elki gdzie jedziemy ale ona twierdziła że nic nie wie, Louis tak samo. Weszliśmy do budynku gdzie znajdował się basen, siłownia, fitness, joga, karate i jakaś sala.
-Yyy po co ty przyjechaliśmy? - Zapytałam
-No właśnie...trzymaj-Harry podał mi torbę sportową w której znajdowały się sportowe ubrania oraz buty.
-Po co mi to?
-Będziesz uczyć
-Czego?...-Domyśliłam się- ...niee nie nie nie nie i jeszcze raz nie. Nie zgadzam ja już mówiłam coś na ten temat.
-Ale pomyśl to jest dla ciebie szansa- Zatrzymała mnie Elka
-Dla mnie szansa? Powiedz mi jedną rzecz ja mieszkam w Londynie, a jesteśmy w Paryżu. I co? Ja mam niby dojeżdżać.-Zapytałam
-Julka spróbuj tylko dzisiaj, a później zostanie wszystko wyjaśnione. -Wtrącił sie Louis
Zgodziłam się. Weszłam do szatni się przebrać i udałam się na salę. Było tam bardzo dużo osób. Przecisnęłam się przez nich i dotarłam do przyjaciół i męża.
-Eee a tak wo gule to do czego ja mam tańczyć?
-Pamiętasz układ jak tańczyłaś u chłopaków ? Do "Problem" ?- Zapytał chłopak
-Noo tak po części.
-No właśnie masz płytę i wyskakuj na parkiet.
-No ale co z ludźmi ?
-Nie martw się daj na fula na pewno się uspokoją i cię zauważą.
Zrobiłam tak jak mi kazali i zaczęłam tańczyć.
,,Oczami Jasmine"
Dostałam sms'a od Mikey'a ,,Hej Jassssss przyjedziesz dzisiaj bo ustalamy trasę?".Teoretycznie to muszę tam jechać.
-Liaś musze dzisiaj pojechać do pracy.
-Ok spoko to ja zostanę z dzieciakami.-odpowiedział.
A ten czego się nażarł?Normalnie by było nie nie jedź zostań,będe sie nudzić a tu taka zmiana.
-Ooo nasze słoneczko wstało.-powiedziałam gdy przyszła zaspana Feli.
Wszyscy usiedliśmy do śniadania.Ja zjadłam najszybciej i poleciałam się ubierać i malować.Ubrałam się w to:
i zrobiłam lekki make up.Poszłam dałam buziaka Payne'owi,Tay'owi i Feli.
-Pilnuj mi ich okey.-powiedziałam Feli na ucho i mrugnęłam.
-Dobze.-odpowiedziała i rówież mrugnęła mi oczkiem.
-Ejj a co to za babskie sekrety.-powiedział Liam.
Zabrałam kluczyki i pojechałam autem do pracy.W końcu byłam na miejscu i chłopcy...jak to chłopcy z 5SOS zachowywali się jakby nażarli się Marsjanków.Byli w trakcie rozwalania mi biura.
-Ejjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj.-wrzasnęłam wchodząc do biura.
Boże jak dzieci.Chłopcy rzucili się na mnie i przytulali mnie.
-Okey też się cieszę ,że was widzę.-wydusiłam.
Usiadłam przy biórku i ustalaliśmy miejsca i daty.Jest to trudniejsze niż wam się wydaje tu nie bo wywiad tu nie bo sesja tu nie bo coś tam.Musieliśmy z chłopakami podpisać kilka dokumentów.Podpisałam jedną z kilku kartek i podałam Ash'owi.
-Kochana jak masz na nazwisko?-zapytał z uśmiechem.
-Tom...Dobra daj tą kartkę.-chłopcy się zaczeli śmiać.
Musiałam ją drukować jeszcze raz.Po pracy pojechałam odebrać doumenty bo już były gotowe.
-Hej wszystkim.-zawołałam wchodząc do domu.
Zauważyłam Liam'a który szedł w moją stronę.
-Hej myszko.-powiedział i mnie pocałował.
Później zauważyłam ,że jakiś facet siedzi w naszym salonie.
-Hej Jestem Andy Samuels przyjaciel Liam'a a ty to pewnie jego żona o której ciągle mi gada.-powiedział.
-Jasmine Tom...Payne ale możesz mówić do mnie Jas.-przedstawiłam się.-A tak wogóle odebrałam dokumety.-dodałam do Payno.
Przywitałam się z moim synkiem i Feli.Andy się zmył do domu.Zjedliśmy obiad i odpoczywałam na kanapie.Później Liam zaczął się zbierać na tą "imprezę".
-Tylko proszę pamiętaj o nerkach.-powiedziałam.
-Aha właśnie w przyszłym tygodniu idę na badania.-odpowiedział-Będe pamiętał.-dodał i pocałował mnie w czoło.
-No trzymam cie za słowo.-odpowiedziałam.
-Aha a wy się spakujcie bo jutro jedziemy na cały weekend na wycieczkę.-dodał głośniej.
-Gdzie?-zapytałam.
-Niespodzianka.-szepnął Liam i wyszedł.
Dzieciaki bawiły się w salonie a ja postanowiłam posprzątać.
-Chodźcie dzieciaki spakujemy się bo jutro podbono jedziemy na jakąś wycieczkę.-powiedziałam.
Poszliśmy z dzieciakami poszukać ubranek i je spakować.Oczywiście Liam'a też trzeba było spakować bo on się zalicza do dzieci jakby nie było.
-Taylor idziemy się kąpać.-powiedziałam wychodząc z wykąpaną już Feli.
-Nieee mamusiu.-marudził jak tata.
-Taylor nie patrzę.-powiedziałam zakrywając oczy.-Liczę do 5 i widzę cie w łazience.1...2.-dodałam.
Usłyszałam jak maluch biegnie do łazienki.
-Feli pooglądasz sobie bajki a ja wykąpie tego małego szkraba.Okey?-zapytałam.
-Dobze.-powiedziała dziewczynka wdrapując się na kanapę.
Wykąpałam mojego synka i sama wzięłam szybki prysznic.Położyliśmy się w sypialni i oglądaliśmy bajki.Jakoś usnęliśmy tylko o 22 obudził mnie Payne.
-O Niee ja na kanapie nie chce spać.-powiedział.
Zanieśliśmy dzieci do pokoju i ja spowrotem położyłam się do łóżka a Liam poszedł się wykąpać.Jak stwierdził wypił tylko 2 piwa.Payno przyszedł i położył się obok mnie.
-To gdzie jutro jedziemy?-zapytałam.
-Do Brighton wpadliśmy na ten pomysł z Zayn'em więc oni też z Pezz jadą.-powiedział.
-A Niall zostanie tutaj sam.
-Jas Niall to nie jest 3-letnie dziecko da sobie radę.
-Ta ty też nie 3-letnie dziecko PODOBNO.-odpowiedziałam.
-Słyszałem.
Zasnęliśmy
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszamy na 32 rozdział :) Mamy nadzieję że ten wam się podobał :) Z góry przepraszamy że tak długo nas nie było :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
~Stylesowa xx
~Peazer xx
Ojejku *.* niezbyt zrozumiałam o co chodzi z ta zabandażawaną ręką, ale to pewnie dlatego, ze nie uwarznie czytalam ;3 podoba mi się wątek p Harrym i Juli <3
OdpowiedzUsuńSorry to ja nie napisałam :) Poprawiłam już. Chodziło o to że sie pocięła :3
UsuńKiedy następny ? :*
UsuńNa razie jest kontynuacja tego. Jak będzie następny to napiszemy pod tym postem :*
Usuń