wtorek, 16 września 2014

Rozdział 30


...A tak właściwie gdzie wy zostawiliście Payne Junior? -Zmienił temat Harry
-Niall z nim został miał blisko więc.
-Co wyście zrobili on mógł go zjeść.- Zaśmiałam się
-Nie wpadajmy w paranoję - Powiedział mądry Lou.
-To gdzie jedziemy? Lecimy? Idziemy? Bo ja już nie wiem co.

,,Oczami Liam'a"
Rano wstałem a Zayn'a już nie było .Poszedłem do kibelka i wróciłem do sypialni ,żeby obudzić Jasmine.
-Kochanie wstajesz?-zapytałem
-Ta no zaraz.-powiedziała dziewczyna nie otwierając oczu.
Rzuciłem się na łóżko obok niej.
-Jeśli chcesz jechać do sklepu i kupować nowe łóżko to rzucaj się dalej.Ale ma być takie wygodne jak te.-powiedziała Jasmine.
-Przecież ja lekki jestem.-odpowiedziałem.
-Ty chyba siebie z Taylorem pomyliłeś.-powiedziała Tomlinson i się zaśmiała.
-Uważasz ,że jestem gruby.-powiedziałem udając focha.
-Nie kochanie.-dziewczyna powiedziała i mnie pocałowała.
Jas poszła robić śniadanie a ja poszedłem po małego bo się obudził.Wziąłem go na ręce i poszliśmy do kuchni.Wróciliśmy wczoraj dość późno a Jasmine jest leniwa więc nie chciało jej się szukać piżamy to pożyczyła sobie moją koszulkę.
-Taylor popatrz jaką masz ładną mamę.-powiedziałem do synka na ucho.
Maluch zaczął się cieszyć.
-Co ty Liam za głupoty dziecku opowiadasz?-powiedziała nagle Jasmine.
-Ja kochanie mówię samą prawdę.-powiedziałem i wsadziłem małego do nosidełka.
Podszedłem do Jasmine od tyłu i objąłem ją rękami kładąc swoją głowę na jej ramieniu.
-Liaś skończysz śniadanie a ja pójdę ogarnąć Taylora.-powiedziała dziewczyna.
Zgodziłem się.Jasmine przyklęknęła i wzięła małego na ręce mówiąc:
-Chodź tu do mnie mój mały przystojniaku.
Odwróciła się i szła z Taylor'em do pokoju.
-Kochanie pali ci się jajecznica.-powiedziała nagle.
Zapatrzałem się na nich i omal nie spaliłem naszego śniadania. Nałożyłem sobie na talerz i zacząłem jeść. Następnie przyszła Jas i zrobiła to samo. Ubrałem Teya i poszedłem na spacer. Jednakże nie był on długi bo było bardzooo zimno. Jeszcze takiej zimy nie widziałem w swoim życiu. Zrobiłem mu zdj i wstawiłem na TT.

"Oczami Harrego"
-Dobra powiedzieć jej? -Zapytałem o zdanie El i Lou. Zgodzili się - Lecimy do Paryża na 3 dni , a następnie...do Miami.
-Co ja ci zrobiłam że jedziemy tak daleko?
-Nie chcesz jechać?
-Bardzo chce dziękuje- Powiesiła mi się na szyi.
-No widzisz.
-Ale skąd wo gule pomysł na takie coś? Przecież to jest drogie jak cholera, a poza tym dlaczego tam jedziemy wakacje już były.
-El i Lou chcieli jechać i zapytali sie mnie czy jedziemy z nimi więc postanowiłem że zrobimy sobie przerwę, a pieniędzy mamy dużo więc starczy.
Okłamałem ją powiedziałem że to Lou i El zapytali się mnie czy chcemy jechać, a to ja ich zapytałem dlatego że mam dla Julki niespodziankę...tak niespodziankę w Paryżu.
-...Halooo żyjesz? Ziemia do Harry'ego, Harry do ziemi.- Machała mi przed oczami dziewczyna
-Tak tak przepraszam zamyśliłem się.
-Dobra jest już późno więc będziemy lecieć- Powiedział Lou biorąc za rękę El i wychodząc z domu.
NASTĘPNEGO DNIA:
-Harry boże co ty tak ciągle myślisz mam się zacząć bać? - Znów zaczęła machać
-Nie musisz się bać. Sorry
-Idziemy gdzieś dzisiaj?
-No ,a gdzie chcesz iść ? - Zapytałem upijając pomarańczowej cieczy.
-No nie wiem na spacer co CH? To ja się idę ubierać. - Powiedziała szczęśliwa uciekając.
 Dopiero później się zorientowałem że jest chora. Pobiegłem za nią. Zdążyłem. Złapałem ją za rękę, obróciłem i przerzuciłem przez ramię. Tak wiem to nie dywan ale cóż niegrzeczna była. Położyłem ją na kanapie i się do niej nachyliłem.
-Nigdzie nie idziemy zrozumiano ? Chora jesteś.
-No ej zlituj się nad człowiekiem.
-Idę zrobić obiad.
-Harry wracaj tutaj skończyć ze mną rozmowę. Harry! ja nie mam zamiaru jeść obiadu o 10:30.- Podeszła do lodówki.
-I co? I tak musimy iść mam dzisiaj wizytę u dentysty.
-Przełożyłem wizytę - Powiedziałem.
-Dlaczego?! Jeśli się okaże że tego nie zrobiłeś to pożałujesz.
-Uhm. O 15:00 czekam przy samochodzie.
-Aaa kochany jesteś- Przybiegła pocałowała w policzek i poszła się ogarnąć.

"Oczami Julki"
Tylko się umyłam i jakoś włosy ogarnęłam. Nie opłacało się przebierać. Tą samą czynność zrobiłam z Feli i ją ubrałam. Na górę założyłam jej jeszcze bluzę bo było zimno.

:)
-Mamusiuuu, a pojedzemy dzisaj do wujków sosików ?
-Zobaczymy jeszcze. - Powiedziałam wpinając jej do włosków spinkę. - Zmykaj do taty.
Zobaczyłam jak małymi kroczkami oddala się ode mnie. Słyszałam tupot małych stópek na schodach i usłyszałam : TATUUUS. Tak córeczka tatusia. Następnie ja zeszłam na dół coś przekąsiłam i wzięłam leki. Położyłam się puściłam TV, a Feli przyniosła mi lalki żeby się z nią pobawić.
-No i z czego się śmiejesz. Chcesz się zamienić ? - Zapytałam Harry'ego
-Nie. To należy do twoich zadań. -Powiedział unosząc ręce
-To my mamy podzielone zadania?
-Emmm... nie ale tak jakoś mi sie powiedziało.
Bawiłam sie z nią. Później zrobiłam obiad i poszłam się ogarnąć. Umyłam zęby ubrałam się następnie ubrałam Feli i zawieźliśmy z Harrym ją do chłopków.
-Hej wszystkim- Powiedziałam
-Hej oo cześć mała- Powiedział Calum gilgocząc Feli po policzku.
-Cesss wujek, a gdzie lesta wujków?
-Siedzą tam widzisz? - chłopak pokazał palcem na wgapiających się w telewizor chłopaków.
Fali zdjęła kozaczki i pobiegła do nich. Ci od razu się oderwali i zaczęli się z nią wygłupiać.
-To ja już idę- Powiedziałam do chłopaka - Paa Feli- Dokończyłam. Dziewczynka podbiegła do mnie zgarniając kosmyk włosów z oczu i dała mi buziaka. Już byłam przy drzwiach gdy zatrzymał mnie Luke.
-Wiesz że jakby co to jeden telefon do któregoś z nas Feli zostaje na noc a wy macie wolną chatę.- Powiedział chłopak ruszając brwiami na co się zaśmiałam.
-Zboczeniec- Wyszłam i wsiadłam do auta.
-No ile można- Powiedział Harry
-Długo. Jedziemy ?
Była godzina 14:30. Spokojnie zdążymy jak nie będzie korków. Przyjechaliśmy na czas. Mężczyzna w białym fartuchu otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka.
-Pani Styles proszę sobie spocząć na wygodnym fotelu.- Powiedział wypisując jakąś kartę.
Zobaczyłam zielony fotel do którego były podłączone wszystkiego rodzaju piłki, wiertła itp. Z niechęcią tam usiadłam i spojrzałam w prosto świecącą mi do oczu lampę. Zamknęłam oczy i otwarłam szczękę. Marzyłam tylko o jednym...żeby on nie powiedział że mam do robienia ząb. Na szczęście uniknęło mnie to i miałam tylko lakierowanie. Lekarz założył mi na zęby jakąś pyszną zawartość. Nie minęło nawet 5 min, a ja już wychodziłam.
-I co bolało? -Zapytał chłopak wkładając mi kurtkę.
-Jak z nieba spadłeś? Nie nie za bardzo- Zaśmiałam się
-Ha Ha Ha bardzo śmieszne. Gdzie jedziemy? - Po tych słowach przypomniały mi się słowa Lukeya. Zaśmiałam się.
-Z czego się śmiejesz? - Zapytał
-Nie z niczego jedziemy po Feli ale najpierw po zakupy.
-Chłopcy się nie obrażą jak posiedzą z nią trochę dłużej to raz a dwa w końcu musza kiedyś się przygotować do bycia tatusiami.-powiedział Styles
-Co masz na myśli? - Zapytałam
-Co? Eee nie nic nic tak tylko mówię.- Powiedział parkując.
-Tak? A więc jedziemy po Fe...-Nie zdążyłam dokończyć
-Nieee. To znaczy nie niech sobie tam jeszcze posiedzi
-Aaa dlaczego? Są jakieś przeszkody?
-Nie nie ma ale wiesz.
-Nie nie wiem może mi wytłumaczysz?
-No wiesz...- Nie dałam mu dokończyć
-No nie wiem.
-No to daj mi dokończyć. Za niedługo wesele Jas i Li, następnie lecimy na "wakacje" , a ja chcę z tobą trochę czasu spędzić sam na sam.
-No właśnie lecimy na "wakacje" wtedy będziemy sam na sam. -Wysiadłam z auta.
Wzięłam wózek i weszłam do sklepu. Chodziłam po wszystkich działach i szukałam najpotrzebniejszych rzeczy.
-Dzięki stary- Usłyszałam jak Hazz rozmawia przez telefon. Podszedł do mnie
-Z kim rozmawiałeś?
-Eee z Lukeyem.
-Zabiję cię- Powiedziałam z wściekłością. Wiedziałam ze ma coś zaplanowane
Gdy skończyliśmy zakupy pojechaliśmy do domu była już 17:00 wooow ale ten czas leci. Ubrałam na siebie ubrania i się położyłam. Podejrzewałam coś bo gdy stałam w sklepie przy kasie Harry chodził po sklepie. Gdy ja wyszłam on stał przy kasie. A co jak on... niee proszę tylko nie to. Ja nie chcę.
-Kochanie musimy poważnie porozmawiać- Powiedział siadając prosto
Gapiłam się na niego z wzrokiem "WTF?".
-No o co chodzi? - Zapytałam
-Więc, nasze życie seksualne opada. Licząc ilość naszych...-Ja wiedziałam że to sie tak skończy
-Liczy się ilość czy jakość?- Zapytałam zwycięsko.
-Eeeh wiedziałem że ten temat nie ma sensu. - Odszedł machając ręką.
-Ej jak ja ci zaraz pomacham to zobaczysz.
-Więc chce zobaczyć - Odpowiedział i udał się na górę.
Ohh jak ten chłopak mnie denerwuje. Poszłam na górę i zobaczyłam że chłopak leży wtulony w poduszkę. Położyłam się obok niego.
-O co ci znowu chodzi? - Pogłaskałam go po policzku
-Nie o nic- Odpowiedział chrypkim głosem
-No mów
Chłopak wręczył mi tabletki. Przeczytałam jakie. Tak jasne...na pożycie seksualne.
-Ja mam to wziąć ?- Zapytałam
-Nikt ci nie każe- Powiedział nadal smutny.
-Harry ja nie potrzebuję żadnych tabletek. Bo ja po prostu nie mam na razie ochoty tego robić.
-Nie spoko rozumiem cię. Jak chcesz możesz iść.
Zeszłam na dół i się położyłam. Coś mnie w brzuch przygniatało więc zobaczyłam co mam w kieszeni...no tak tabletki. Może Harry ma rację ? Dawno tego nie robiliśmy. Popatrzałam na tabletki i poszłam do kuchni. Wzięłam jedną i popiłam wodą. Przeczytałam na opakowaniu ile trzeba czekać. Pół godziny. Położyłam sie z powrotem, a czas mijał...było mi coraz goręcej i coraz bardziej tego pragnęłam. Widziałam jak Harry stoi przy kuchence. Szybko do niego podbiegłam i skoczyłam mu na plecy. Nie wiedział o co chodzi... biedaczek. Zeszłam mu z pleców i go obróciłam, a następnie szybkim ruchem zachłannie pocałowałam.
-Jezu co ci się stało? -Mówił z przerwami w pocalunku.
-Zabierz mnie- Zdołałam tylko tyle powiedzieć.
Chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do pokoju. Zamknął drzwi i od razu przysuwając moje ciało do siebie tak, że prawy bok idealnie wgrał się w jego klatkę piersiową. Otulił ramieniem zatrzymując duże dłonie na brzuchu. Nie sprzeciwiłam się kiedy ciepło jego skóry zaczęło mnie ogrzewać.Lekko się poprawiając jeszcze lepiej się w niego wtuliłam. Ten smak, jego usta na swoich czułam jak rozkosz pobudza do życia każda komórkę. Momentalnie wbiłam palce w długie jego włosy. Jęknął cicho nie wiem czy z zadowolenia czy szybkości mojego ruchu.Starając się z gracją podniosłam się lekko siadając na nim okrakiem.W jednej chwili przysunął mnie mocniej do siebie. Czując jego erekcję między nogami wydobywał z siebie ciepły dźwięk co tylko uszczęśliwiło chłopaka. Ciągnęłam za końce jego włosów kiedy on gładził skórę pleców a po chwili  już ud. Chciałam je zacisnąć aby powstrzymać zbyt duża dawkę podniecenia, ale zacisnął dłonie mocniej uniemozliwiwjąc mi to.Odrywając się na chwile, pragnęłam złapać świeżego powietrza. Palcami kreśliłam drogę do rozporka rozkoszując się napiętymi mięśniami brzucha. Ale ja go pragnę. Szybko odpięłam pasek, a kiedy nakazałam unieść mu trochę biodra, bez problemu zrobił to a moim oczom ukazało się duże wybrzuszenie. Zerknęłam na dół pragnąć go dotknąć, ale zatrzymał moje nadgarstki w ostatniej chwili.Nie tylko nie teraz. Moje silny puls w okolicy krocza pragnie go.
-O nie. Najpierw ty-szybko przez problemu dostał się pod moja bieliznę i bez żadnego ostrzeżenia wbił we mnie palec- I tak cię nikt nie słyszy- odezwał się kiedy zatkałam sobie usta dłonią kiedy zbyt szybkie i głośne jękniecie się z nich nie wydostało. Przywarłam do jego ust, pragnąć mieć go już w sobie. Poruszał się coraz to szybciej a fala podniecenia rosła z każdą sekundą. Serce waliło jak oszalałe. Sięgnęłam ręką za gumkę jego bokserek. Uśmiechnął się tryumfalnie kiedy zaczęłam poruszać w górę i w dół. Oddechy przyspieszały, a rozum pragnął go jeszcze więcej.
-Pragnę Cię-odezwał się prawie niesłyszalnie
Nie czekałam długo. Uniósł mnie na znaczną wysokość, jak się domyślam zakładając prezerwatywę. Powoli moje ciało zbliżało się do jego krocza. Pisnęłam czując główkę ocierającą się o pochwę. Pożądanie znalazło się na najwyższym poziomie.
-Proszę -powiedziałam błagalnym tonem kiedy subtelnie drażnił się swoim penisem wokół mojego wejścia. Przyspieszał ruchów, a ja pragnęłam go pocałować. Odzwzajemnił nie przestając we mnie wchodzić. Jak cudownie go czuć. Pewnie dlatego każda dziewczyna chce go przelecieć. Najwyższy, najprzyjemniejszy moment zbliżał się wielkimi krokami a Harry nawet na chwilę nie zwalniał tempa.Całowałam go namiętnie przygryzając co chwilę jego wargę. Podniecało go to jeszcze bardziej, aż tak, ze po chwili razem rozluźniliśmy mięśnie wpuszczając z siebie wszystkie przyjemności. Opadłam na jego ramię próbując przywołać serce i oddech do porządku.
-Nie spodziewałem się, że będziesz taka agresywna- Rozbawienie w jego głosie tylko mnie rozbawiło.
-To tabletki obiecuję ci że wzięłam je pierwszy i ostatni raz.
-Dziękuję- Szepnął
Położyliśmy się na chwilę a następnie poszliśmy się wykąpać. Bożee co za dzień. Wzięłam leki i postanowiłam że zadzwonię do Jas. Włączyłam kamerkę i zadzwoniłam do niej.


,,Oczami Jasmine"
Uzupełniłam dokumenty tylko brakowało mi podpisu chłopaków.Znowu musiałam się ubrać:
Dla Karoli na bloga #28
jak widzicie nie zbyt mi się chciało ale wolałam już to mieć z głowy.Wzięłam kluczyk i pojechałam do nich.Ash otworzył mi drzwi.
-Ciociaaaaa.-zawołała Feli.
-Cześć książeczko.-powiedziałam i podniosłam ją lekko do góry.
-A gdzie Taylol?-zapytała dziewczyna
-Poszli z wujkiem na spacer i ich wcięło.-powiedziałam.
-Chciało ci się to wszystko robić?-zapytał Ash.
-Taka moja praca no ale teraz musicie to podpisać.-powiedziałam i położyłam papiery na stolik.
Chłopcy podziękowali mi buziakami w policzek.

*Parę godzin później* 
-Zasnął momentalnie.-powiedział Payno wychodząc z pokoju Tay'a.
-No to dobrze.-powiedziałam rozwalając się na kanapie.
-Nogi.-powiedział Li.
-No co nogi mam nogi.-odpowiedziałam śmiejąc się.
Chłopak zaczął mnie gilgotać gdy nagle przerwał nam dźwięk skype.Chłopak mnie pocałował i poszedł się kąpać a ja odebrałam.
Ja:No Hej.
J:Hej co tam dzisiaj robiłaś.
Ja:Byłam u chłopaków spotkałam twoją córkę.
J:No tak chłopcy chcieli żebym ją do nich przywiozła.A co tam u waszego sąsiada.
Nagle przyszedł Liam.
L:A nasz sąsiad jutro wyjeżdża do Irlandii rodzinkę odwiedzić bo się kochany stęsknił.
Ja:O kurde a ja go miałam na lotnisko zawieść.Oops.
J:Fajnie ,że ci się przypomniało.
Napisałam do niego sms'a ,,Niallerku o ktrórej masz ten wylot xx" chłopak szybko odpisał ,,Jutro o 8 musielibyśmy wyjechać xxx".
Leżeliśmy sobie na kanapie położyłam swoją głowę na torsie Payne'a i przytuliłam się do niego.
J:A gdzie wy małego macie?
Ja:Śpi bo dzisiaj był z Liam'em na spacerze i wymęczony zjadł i padł.
J:Oho Hazza idzie
H:Hej wszystkim!!!
Ja: Hej Hazza
H: Co u was słychać?
Ja: A nic ciekawego a u ciebie ?
H: No wiesz jak Julka wam się jeszcze nie chwaliła to znaczy że nie chce nikomu o tym mówić- Julka zatkała dłonią jego usta.
Ja: Co wy znowu kombinujecie ?
J: Nic nic po prostu po waszym weselu jedziemy do Paryża, a później do Miami nie wiem czy wiecie.
Ja: Tak tak wiemy bo Elka nam gadała już
J: Nom to wszystko już wiecie - Uśmiechnęła się
Zrobiłam minę coś typu " Na pewno???! "
J: Tak na pewno.
Ja: Dobra my się nie wtrącamy.
L:Ej może byśmy tak?
Ja:Liam ćwoku zamknij się.
L:No ale weźźźźźź.
Ja:Spadaj idioto.Sam ze sobą se rób głupku
Harry i Julka nie mogli się powstrzymać od śmiechu
L:Sama jesteś idiotką to raz a dwa...
Ja:Zbok.
L:Chodziło mi o to czy byśmy sobie nie zamówili pizzy.
Dostałam nagłego ataku śmiechu chyba wolicie nie wiedzieć co miałam na myśli.
H:Kurde a podobno to ja jestem ten zboczony.Wy podobno jesteście od nas starsi a my przy was jesteśmy bardziej odpowiedzialni i ogarnięci.
L:Hazz bo my jesteśmy Forever Young.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i zjedliśmy pizzę.Leżeliśmy na kanapie oglądając TV.
-Co ty z tym brzuchem zrobiłaś?-zapytał nagle Liam.-Caroline powiedziała ,że nie widać po tobie ,że w ciąży byłaś i musisz jej powiedzieć jak to zrobiłaś.-dodał.
-Po prostu ćwiczyłam i ćwiczę w sumie dalej.-powiedziałam.
W sumie zawsze rano zrobiłam kilka ćwiczeń i na tyle.
-Widzisz a tak marudziłaś ,że nie wrócisz do figury ale pomijając może zrobimy jednak to o czym myślałaś hmm?-powiedział całując mnie w szyję.
-Liam nie mam ochoty.-odparłam.
Chłopak zrobił proszącą minę i te wielkie słodkie oczy.
-Kochanie nie nabierzesz mnie.Idę spać dobranoc.-powiedziałam i pocałowałam go.
Byłam zmęczona i poszłam spać.Rano wstałam o 7.Liam jeszcze spał a ja musiałam jechać z Niallerem na lotnisko.Ubrałam się:
Wspomnienie zimowych spacerów
i poszłam do góry do chłopaka.Zawiozłam go na to lotnisko i chłopak się odprawił.
-Wracaj do nas szybko.-powiedziałam przytulając go.
-Będę się śpieszył.-powiedział i poszedł.
Bez tego śmiechu i ogólnie bez niego całego nie wyobrażam sobie życia.Co ja bredzę ja nie wyobrażam sobie życia bez wszystkich. Wchodząc do auta zaważyłam startujący samolot. Być może teraz w nim siedział Niall. Usiadłam i napsiałam sms do Julki. "Hej jadę po buty jedziesz ze mną? " odpisała "Tak daj mi 15 min". Pojechałam przed dom i zaczekałam na nią. Puściłam radio.
-Hej- Powiedziała dziewczyna dając buziaka w policzek (wiecie tak jak się teraz bf witają )
-Hejo
-Gdzie ty chcesz jechać po te buty ?
-Nie wiem gdziekolwiek. Muszę kupić jakieś balerinki czy coś w tym stylu.
-Okej
Pojechałyśmy do CH. Jak zobaczyłam ceny butów to po prostu tragedia.
-Słuchaj ja znam taki sklep z butami gdzie przez cały rok są buty zimowe , letnie etc.
-Super , a są w miarę tanie? Bo ja nie chce kupować takich do 100 zł wzwyż bo wiem że i tak w nich później chodzić nie będę.
-Dziewczyno tam jest taka taniocha że ja połowę butów z tego sklepu mam. Niektóre mam już ładne parę sezonów.
-To super jedziemy.
Julka powiedziała mi gdzie to jest i pojechałyśmy na tamto miejsce.Kupiłam buty i zaczął mi wibrować telefon. Nikt nie dzwonił ale było to przypomnienie które brzmiało ,,Rodzice Payne'a OBIAD !!!" no tak mieli dzisiaj przyjść na obiad.
-Poszła byś jeszcze ze mną do supermarketu?-zapytałam.
-Tak jasne.
Zrobiłyśmy zakupy wróciłam do domu.W teorii była dopiero 10 a oni mieli przyjechać na 13.Weszłam i cisza. Liam i Taylor jeszcze spali ale postanowiłam ,że obudzę Payne'a.
-Wstawaj!-ciągnęłam go za rękę.
-Chwila moment.-obrócił się w drugą stronę.
-No to powiem twoim rodzicom ,żeby sobie jeszcze trochę poczekali.-wymyśliłam.
Liam wyskoczył z łóżka i zaczął szybko zakładać spodnie a ja zaczęłam się śmiać.
-Ha Ha Ha śmieszne wiesz.-powiedział chłopak.
Poszłam kończyć śniadanie i nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i oczywiście wpadł Louis.
-Zjesz z nami?-zapytałam.
-Nie ja na chwilę.-odpowiedział.
No ta ten mój brat i te jego wieczne ADHD. Pogadał chwile z Liam'em nie wiem o czym i tyle go widzieli bo już gdzieś poleciał.
-Co chciał ?- Zapytałam chłopaka
-Nie wiem coś mi tam o jakimś spotkaniu gadał, ale zapytam się Harry'ego może on mi to lepiej wytłumaczy.
-Aha ale takie spotkanie służbowe ?
-Eeee...no tak tak
Zjedliśmy śniadanie. Wzięłam się do robienia ciasta etc. Jest godzina 12:00 więc do 13:00 ciasto w piekarniku. Zrobiłam pyszny obiad i nakryłam do stołu.
-Liam kochanie mógłbyś mi pomóc ?
-Zaraz momencik
-Gdzie ty tak właściwie jesteś? -Zawołałam
-W sypialni, ogarniam Taylora.
-Okeej. Nie śpiesz się.
Skończyłam wszystko i poszłam się ubrać w to :
 MichalinaPostanowiłam ubrać coś bardziej elegantszego, a nie luźne koszulki w których chodzę na co dzień.
-Liam otworzysz wino ?
-Już idę kochanie- Powiedział, a w tym samym czasie zadzwonił dzwonek.
-Otworzę- Powiedziałam do wychodzącego z pokoju chłopaka z myślą że to jego rodzice.
Nie pasowało mi to ponieważ było dopiero po 12:00.
-Harry? Co ty tu robisz ? -Szczerze mówiąc byłam trochę wściekła
-Eee ja do Li, jest on ?
-Tak jest w kuchni.- Wskazałam
Co oni znowu kombinują ? Nikt nie chce mi o niczym mówić, a później zawsze dowiaduję się ostatnia.
Zresztą nie tylko ja...no tak ta moja wściekłość. Widziałam jak chłopaki podjadają ciasto. Nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć. Ich miny były bezcenne. Loczek do mnie podszedł i powiedział :
-Jasmine bardzo ładnie dzisiaj wyglądasz.- Zaśmiał się
-Harry tylko pogarszasz sprawę, a teraz proszę cię wyjdź zaraz mamy mieć gości.- Zadzwonił dzwonek od drzwi. - No ładnie- dokończyłam
-Jasmine ty idź po Teya, a ja otworzę. I uspokój się. - Powiedział Liam
Wzięłam małego i zeszłam na dół, Harrego już nie było. Całe szczęście. Przywitałam się i zasiedliśmy do obiadu. Gdy już zjedliśmy mama Liama pomogła mi w zmywaniu.
-Nie mogę się już doczekać waszego ślubu- Powiedziała kobieta
http://media.tumblr.com/2bf556d4c0e6b1c79a216d19217d0ac4/tumblr_inline_nafc9bX5tz1sa0ejf.gif
-Ja też - Odłożyłam talerze
Zadzwonił dzwonek. Nie proszę tylko nie to. Poszłam otworzyć. Do domu wleciało czterech chłopaków z Feli.
-Heej są może u was Harry albo Julka?- Zawołał Ash
Aż zrobiło mi się słabo więc musiałam usiąść na ziemię przy okazji zamykając drzwi plecami.
-Oooo dzień dobry- Zatrzymali się w przejściu
-Dzień dobry - Powiedziała uśmiechnięta Karen i Geoff
Podszedł do nich Liaś i powiedział :
-Chłopaki proszę was nie dzisiaj, tylko nie dzisiaj mamy gości i... nie ma tu Julki ani Hazzy.
-Ok dzięki to my spadamy narka. Do wiedzenia- Zawołali
Dość szybko zleciał nam ten dzień. Rodzice Liama pojechali, mały już spał a ja spokojnie mogłam się wyciągnąć w wannie z gorącą wodą. Gdy już po męczącym dniu się ogarnęłam zasiadłam na fotelu i zadzwoniłam przez kamerkę do Nialla.
Ja: Hej Nialler co tam?
N: A wszytko w porządku, a u was ?
Ja: Też okej ,długo leciałeś ?
N: Niee 1h 30 min bo turbulencje często były
Rozmawialiśmy tak przez pół wieczoru. Wreszcie poszłam spać.

DZIEŃ ŚLUBU JASMINE I LIAMA

Musiałam bardzo wcześnie wstać ponieważ miała przyjechać fryzjerka i kosmetyczka. Obudziłam również Julkę. Wiem dziwnie to zabrzmiało ale zrobiliśmy układ. Liam , Harry, Louis i Niall szykują się w domu Julki, a ja, Julka i Lottie u mnie. Feli i Tey są z opiekunkami więc mam nadzieję że wesele się uda. Gdy już zjadłyśmy śniadanie każda po kolei poszła się umyć. Następnie makijażystki nas malowały. Lottie była w łazience, a ja popijałam wodę. Nagle usłyszałam jak Julka wykrzykuje moje imię. Szybko pobiegłam do sypialni.
-Co się stało?
-Jas co ja mam zrobić? Ja się do niej nie zmieszczę.
-Do czego?
-Do sukienki - Powiedziała
-Ale to niemożliwe przecież kupowałyśmy ją zanim byłaś w szpitalu, a we szpitalu jeszcze bardziej schudłaś. Nie możliwe żebyś tyle przytyła. - Próbowałam ją uspokoić lecz dziewczynę zamurowało.
-...Nie nie nie to nie możliwe- Powiedziała śmiejąc się
-Julka ale co nie możliwe ? Ja już cię nie rozumiem albo płaczesz albo się śmiejesz.
-Co? Nie nic nic nie ważne. Wiesz co pojadę tam do salonu gdzie ją kupiłyśmy i jak będzie to wypożyczę nową, a pieniądze ci oddam przy okazji. Dziewczyna ubrała na siebie cienką kurtkę i powędrowała szybko do auta.
-Moja siostra dzisiaj wychodzi za mąż.-powiedziała Lottie wychodząc z łazienki i przytulając się do mnie.
-Widzisz już się starzeję.-powiedziałam i się zaśmiałam.
-Oo jak słodko.-powiedział wchodzący do mieszkania Louis (?!)
-A ty tu co?-zapytała Lott.
-Mam wiadomość i nie wiem czy się śmiać czy płakać.-powiedział Tommo.
-Gadaj zniosę wszystko.-powiedziałam.
-Dan złamał nogę i nie może cię poprowadzić do ołtarza.
Naprawdę musiał teraz złamać tą nogę.
-Że coo? Niee ludzie co jeszcze się dzisiaj przytrafi ?- Powiedziałam siadając
-Powiedziałaś zniesiesz wszystko- Wzruszył ramionami
-Ja się już poddaje nie ide na żaden ślub. Nic nie wychodzi, sukienka za mała, noga w gipsie ja już nie wiem.
-Eee jaka sukienka?
-Od Julki pojechała przed chwilą.
Chłopak wrócił do chłopaków.

"Oczamii Julii"
 Czekałam na sukienkę większego rozmiaru.
-Proszę na szczęście jeszcze mamy. - Powiedziała sprzedawczyni kładąc ją na szklany stoliczek.
Poszłam jeszcze ją przymierzyć. Leżała idealnie. Biorę. Kupiłam ją i oddałam o rozmiar mniejszą.
Szybko wsiadłam do auta i pojechałam do mieszkania.
-No wreszciee co tak długo - Powiedziała Jas- Ubieraj sie szybko bo nie zdążymy
-Dobra nie wrzeszcz na mnie.
-Okej sorry. Nic mi nie wychodzi muszę jeszcze do Caluma zadzwonić.
-Po co ?
-No bo kurde Dan złamał nogę i nie może mnie prowadzić do ołtarza.
-No to się porobiło dobra ja idę się ubierać.
Weszłam do łazienki i nałożyłam na siebie sukienkę. Następnie biżuterię. Wyszłam z pomieszczenia i ustawiłam się do zdjęcia. Zdjęcie oczywiście robiła nam fryzjerka. Pięknie wyszło Jas w środku w białej sukni a ja z Lottie po bokach. Obie miałyśmy taki zestaw :
 http://static.faslook.com/cache/fc/b2/fcb2ca21cff6121b172092628666c3a4.png Fryzjerka dokończyła mi robienie włosów, a kosmetyczka jeszcze jakieś lekkie poprawki zrobiła. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Zamknęłyśmy bardzo dobrze drzwi i weszliśmy do stojącego pod blokiem auta.
 http://www.weselezklasa.pl/images/gallery/25/8091_2.jpg
Przypomniał mi się dzień mojego ślubu. To już przeszłość. Dzisiaj jest dzień Jas i Li. 
-Dobra teraz to się zaczynam stresować.-powiedziała Jas.
-Nie ma czym.-powiedziała Lott.
-Dzisiaj jest twój dzień.No i Liama też.-drugie zdanie dodałam po krótkiej chwili.
-Nie dobra ja chyba jednak rezygnuję.-powiedziała.
-A chcesz tego?-zapytałam.
-Tak.-odparła cicho.
-To nad czym ty się ćwoku zastanawiasz.-wtrąciła Charlotte.
Przez resztę drogi zostawiłyśmy Jas w spokoju bo było widać ,że jest zdenerwowana a jeszcze od rana wszystko się wali.Gdy dojechałyśmy wszyscy siedzieli już w kościele a przed nim stał Calum z Louis'em.
-A ty już do kościoła.-powiedziałam do Lou.
-Okey chwila chciałem tylko zobaczyć Jasmine.-powiedział.-Jesteś piękna.-powiedział i przytulił Jas.
-Wohhow no rzeczywiście.-dodał Cal.
-Nie mam ochoty na wasze żarty.-powiedziała.
Weszłyśmy z Lottie do kościoła.Liam wcale nie był w lepszym stanie niż Jasmine.Nagle moja przyjaciółka weszła z Hood'em do kościoła.Liam miał trochę dziwną minę ale przypomniało mi się ,że przecież on o niczym nie wie.Cal był wyższy od Jasmine i fajnie to wyglądało.Całą mszę trzymali się za ręce.Spojrzałam w stronę Hazzy i chłopak puścił mi oczko. Zaśmiałam się lekko. Czy on zawsze musi mi to robić? Gdy jestem na środku i dużo osób się na mnie i resztę patrzy.

,,Oczami Jasmine"
Całą mszę trzymałam Liam'a za rękę i czułam jak drży.Po całej ceremonii w kościele wszystko ze mnie zeszło. Pojechaliśmy na salę. Oczywiście bez jedzenia chleba z solą się nie obeszło. Teraz przyszedł czas na przemówienie Louis'a. Zastukał w kieliszek odchrząknął. 
-Chciałbym przemówić. Zacznę od tego...- Nie dokończył bo przerwał mu Niall
-No to mów nikt cię nie powstrzymuje.
- Zacznę od tego, że moja siostra Jasmine Tomlinson teraz już Payne właśnie jakieś 40 min temu została mężatką. Więc masz już swoje dziecko masz swojego męża którego mam nadzieję będziesz trzymać przy sobie, albo i na odwrót - Zrobił chwilę przerwy i popatrzał na Liama dosyć dziwną miną- Życzę wam aby układało wam się życie bez kłótni, rozstań - Teraz popatrzał na Julkę, loczka, Zayna i Perrie ( Julka stała po mojej lewej stronie natomiast Harry, Zayn i Perrie gdzieś na końcu kółka)- Aby dziecko wam się dobrze rozwijało, dalej takich zwariowanych, kochanych, wkurzających przyjaciół - Tym razem spojrzał na Nialla.
-No co ja nic nie robię - Powiedział blondyn unosząc ręce do góry.
-Ehh... sami widzicie wesele się dobrze nie zaczęło a ten za 5min będzie w łazience na podłodze leżał. Powtórka z rozrywki. Więc tak w skrócie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Miłej zabawy- Dokończył chłopak odkładając mikrofon. Od razu podbiegłam w stronę Louisa i go przytuliłam ( Stał on z Niallem po prawej stronie Liama). Blondyna też przy okazji przytuliłam.
-A to za co ? -Zaśmiał się
-Za twoje żarty. Przynajmniej przy nudnych przemówieniach się nie nudzę.
-Ejj siostrzyczko proszę cię trochę powagi- Powiedział Louis
Usiedliśmy do obiadu. Później przyszedł czas na pierwszy taniec. Wszyscy ustawili się w kółku i trzymali w ręku sztuczne ognie. Patrzyłam na niego a w jego oczach pojawiały się iskierki. To był taki śliczny widok. Wesele jak wesele, potańcówki musiały być. Tak się za nim stęskniłam w końcu nie widzieliśmy się 3 dni. Wiecie panieńskie, ostatni dzień wolności z przyjaciółmi etc. Zresztą chłopaki spali u Harry'ego, a my u mnie. Zamyśliłam się.Zauważyłam jak moja mama i mama Liam'a się uśmiechają.
-Przepraszam cię.-powiedział Dan.
-Nic się nie stało to nie twoja wina i ty szybko do zdrowia wracaj.-powiedziałam.

,,Oczami Julii"
Jasmine usiadła obok mnie.
-Jeśli chcecie możemy zabrać małego do nas.-powiedziałam.
-Serio?-zapytała z niedowierzaniem.
-Noo.-odpowiedziałam uśmiechając się.
Później poszłam potańczyć z Harry'm.
-Co ty na to żebyśmy tak?-powiedział mi na ucho.
-Mówiłam ci ,że dzisiaj razem z Feli zabieramy Tay'a.-powiedziałam z cwaniacką miną.
-Nie ,wiesz ominęłaś ten fakt.-powiedział Harry.-Patrz nie dawno się ożenił a ten już.-dodał Harry.
Spojrzałam w stronę Jas i Liam'a. Chłopak całował moją przyjaciółkę.
-Przecież nic takiego nie robią.-powiedziałam i pocałowałam Styles'a.
Oderwał się ode mnie i dokończył:
-No właśnie- Znów się przyssał
Kątem oka widziałam jak podchodzi do nas jego mama. Od razu się oderwałam.
-Nie przeszkadzajcie sobie dzieci. Lepiej idźcie poszukać Nialla. -Powiedziała odchodząc powolnym krokiem.
Właśnie Niall, pewnie w kiblu leży.
-Chodź idziemy go poszukać- Pociągnęłam loczka za sobą. - Eee Harry może lepiej ty wejdź do męskiego.- Odepchnęłam go.
Ja poszłam do damskiego być może tam będzie. Też go nie ma dziwne. Wyszłam tyłem i wpadłam na kogoś. Upadłam na ziemię.
-Przepraszam cię kotku.- Chłopak mnie podniósł
-Nic się nie stało, w damskiej też go nie ma.
-To co robimy?
-Nie wiem na razie z tego co widzę to popijają sobie wszyscy. Chodź się przejść gdzieś.
Wzięłam chłopaka za rękę i powędrowaliśmy przed siebie. Nie chodziliśmy długo bo zrobiliśmy tylko kółko wokół ogrodu obok budynku. Poszliśmy ZA budynek... 
-Boże jak ja się za tobą stęskniłem- chłopak przyciągnął mnie do siebie
-Taak na pewno ? 
-Taak na pewno. -Oznajmił
-Eee tam to tylko 3 dni minęły, mało- Powiedziałam odchodząc
Chłopak złapał mnie za nadgarstek, a następnie znowu przyciągnął do siebie.
-Mało...ale nie dla mnie- Przygryzł moją dolną wargę
-Jeszcze się mną nacieszysz jak wyjedziemy.
-Żebyś wiedziała
-No ja wiem.
Zza budynku wyszedł Luke i Scarlett całujący się
-No proszę co za lovelas.-Powiedziałam na co się od razu od siebie oderwali.
-Eee a wy co tu robicie?- Zapytał zakłopotany Luke
-Stoimy nie widać ?
-Ta stoicie.
-No, a co robimy?  Może mam ci jeszcze pokazać czy mam gumkę na sobie ? - Dodał Harry
-Niee...to znaczy nie to nie będzie konieczne- Powiedziała Scarlett
Wróciliśmy na salę.
-Gdzie wyście byli?-zapytała Jas.
-Niallerka poszukać.-odpowiedziałam.
-Przecież ciągle się z chłopakami trzymał.-powiedziała pokazując na Niall'a który stał z Calum'em.-Coś kręcicie.-dodała robiąc dociekliwą minę.
-To ja się zmywam do Zayn'a.-powiedział Hazz.
Do końca zabawa była superowa.Welon oczywiście złapała Eleanor jak Louis za niedługo się z nią ożeni to się zabiję.Ten dzieciak (wiem ,że jest ode mnie starszy ale tak się zachowuje) i ślub.Natępny był Liaś i oczywiście kto złapał...Zayn.Trochę nie do pary ale zobaczymy kto pierwszy. Ok. 2 pojechaliśmy do domu. Dzieci siedziały u nas z opiekunką i oczywiście już spały.Zaprosiliśmy do siebie rano Liam'a i Jas. Położyłam się do łóżka i czułam jak Harry się na mnie gapi.
-Kotku.-zaczął.
-Też cie kocham dobranoc.-odpowiedziałam i odwróciłam się tyłem.
Rano gdy wstałam,ubrałam się:
Kawiarnia
Ok.11 przyjechali Jas i Li.
-Wujek,ciociaaaaaaaa.-Feli od razu do nich podbiegła.
-Hej księżniczko.-powiedziała Jasmine i wzięła ją na ręce
-Jak wam zaraz opowiem co Jas wczoraj zrobiła.-powiedział biorąc Taylora na ręce.-Na początek powiem wam że była trzeźwa.Przyjechaliśmy do domu,buty to rozwaliła po całym przedpokoju przebrała się w piżamę i stwierdziła ,że jest głodna. Wyciągnęła mega zapiekankę tą największą którą u nas sprzedają,wzięła z lodówki puszkę coca-coli.Usiadła na kanapie i zaczęła jeść o godzinie 4 rano zapiekankę popijając colą a potem w nocy ,,Liam brzuch mnie boli".-opowiedział nam całą historię.
-Najlepsze jest to ,że ja tego nie pamiętam.-dodała Jas.
-A ja przez pół nocy nie spałem tylko słuchałem jak jęczysz ,że cię brzuch boli.-odparł Payno.
-No sorry jak mówiłam ci że masz zjeść tą zapiekankę to niee bo po co. Jakbyś ją dawno zjadł to by było ok, a teraz masz.
-A może bolał cię brzuch z innego powodu ? -Zapytałam
-Uwierz mi...nie- Powiedziała dziewczyna
Chłopaki poszli z dziećmi do ogrodu, a ja z Jas przygotowywałam coś do przekąszenia. Wreszcie było ciepło i można było siedzieć na dworze.Zaniosłyśmy wszystko na dwór.Jas usiadła obok Li a ja obok Hazzy.Dzieciaki tak słodko się bawiły.Jasmine oparła się o tors Liam'a i nie wiadomo kiedy zasnęła.
-Ona śpi czy mam zwidy?-zapytał Hazz.
-Tak sorry ale dzisiaj praktycznie w ogóle nie spała.-powiedział Li.
-Nic się przecież nie stało.-powiedziałam.
Nagle przyszła do nas Feli.
-Co sie stalo cioci?-zapytała.
-Ciocia śpi.-odpowiedział Payne.
Mała wdrapała się po drugiej stronie Liam'a oparła się o jego rękę i udawała ,że śpi.
-Tatusiuuuuuuuuuuuuuuu zrobis mi samolocik.-i nagle Matrix Reaktywacja.
Harry wziął małą na ręce i się z nią kręcił.
-Jejku ale Taylor szybko rośnie.-stwierdziłam patrząc na synka moich przyjaciół.
-No rośnie jak na drodżach.Nie dawno się urodził a teraz już sobie chodzi.-powiedział Li.
-Czekaj aż zacznie gadać.-stwierdziłam.- To dopiero będzie tragedia.- Dokończyłam



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAMY NA 31 ROZDZIAŁ!!!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
~Stylesowa i Peazer xx  

1 komentarz:

  1. Awww *.* jakie słodkie <3 kochana czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń